Zaduszki…już bez zadyszki

0402 listopada obchodzimy Dzień Zaduszny. Tego dnia ludzie wspominają wszystkich, którzy odeszli z tego świata, polscy katolicy modlą się za wszystkich wiernych zmarłych, których dusze według ich wiary mogą jeszcze przebywać w czyśćcu. Tak się jakoś porobiło, że obecnie groby odwiedza się raczej w dzień Wszystkich Świętych, który jest dniem wolnym od pracy. Stąd to pojęcie zadyszki jaką łapiemy uganiając się ze sprzątaniem grobów, zakupem kwiatów i pięknych zniczy, wyprawą w rodzinne strony gdzie spoczywają nasi przodkowie, czy tylko koledzy i znajomi. Prawdziwym wyzwaniem jest odwiedzenie 1 listopada często nawet kilku cmentarzy i to nawet dość odległych. Do tego wizyty, rewizyty pogaduchy przy grobach…

Przecież 1 listopada to Wszystkich Świętych. Dzień radosny, bo niosący nadzieję na to, że nasi zmarli są już w gronie świętych i mając” lepsze dojścia w niebie” tym lepszą sprawują opiekę nad nami. Siostra Małgorzata, której blog odwiedzam codziennie tak to określiła w ostatnim wpisie:

Wszyscy święci. Tłok w Niebie być musi. Kogo tam spotkamy? Znanych, niebiańskich VIP-ów z Maryją na czele. Ale mam nadzieję, że wszystkich których kocham. Zdziwić się możemy, kiedy ujrzymy w pierwszych ławkach żebraka, który stał pod naszym parafialnym kościołem, dziewczynę co kilkoro dzieci miała, każde z innym i sąsiedzi palcem pokazywali, polityka z partii dalekiej od pobożnych haseł i buddyjskiego mnicha oraz sąsiadkę, której piesek stale hałasował na schodach. I matkę upośledzonej dziewczyny z bloku. I dozorcę, który wychował pięcioro dzieci, dorabiając na ich wykształcenie do skromnej pensji malowaniem mieszkań i nigdy nie miał wolnego…
No właśnie, jeśli oni mogli zasłużyć na uznanie świętości, to dlaczego nie moi przodkowie, o których życiu wiemy tak wiele?

   W 2008 roku napisałem tu na blogu swoją opowieść o wędrówkach po znanych mi cmentarzach pod znamiennym(jak mi się wydawało) tytułem: „Jak ci smutno – idź na cmentarz”. Szkoda, że ten fragment z dość wulgarnego wiersza kończył się wulgarnie, bo początek miał całkiem treściwy. Znam wielu ludzi , którzy mówiąc pacierz przykładają duże znaczenie do jego treści. Wierzę w Boga Ojca…zawiera również deklarację w sam raz na dzisiejsze święta. Deklarujemy przecież również i to, że: Wierzę w ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny..
Na bazie tej wiary przypomnę opowiastkę nieżyjącej już cioci, która gdy została wdową z dwojgiem drobnych dzieci, to w trudnych sytuacjach odwiedzała wraz z nimi grób męża i tam prosiła jego o pomoc, o jakieś natchnienie pomysłem i nadzieją na rozwiązanie problemu. Nie ona jedna tak robiła. Znam więcej takich ludzi. I co ciekawe, mają oni w zanadrzu dalszy ciąg opowieści o tym jak zadziałało to nadzwyczajne pośrednictwo. Zawsze z pozytywnym zakończeniem.

Tak więc jadąc tym razem z zadyszką na Zaduszki należało wpaść również do kościoła i wysłuchać tego, co na taką okoliczność wygłaszał ksiądz odprawiający mszę. Mój proboszcz wskazał wczoraj na tę okoliczność właśnie, aby nad grobem swoich bliskich więcej słuchać niż mówić. Słuchać również głosu swojego sumienia, przez które mogą do nas przemawiać nasi rodzice, którzy być może odeszli w poczuciu opuszczenia, a nawet bez pożegnania. Nie zagłuszać tych ważnych głosów typowymi rozmowami, spoza których nawet nie słychać wypominków za naszych zmarłych wygłaszanych przez księdza podczas procesji po cmentarzu. Niechby tylko to jedno zdanie pozostało w naszej świadomości, to już inaczej przeżywalibyśmy ten dzień.

Jak było, tak było, i to się nie zmieni. Ja byłem na cmentarzu – po raz trzeci w tym dniu – wraz z żoną, jak co roku zresztą i to już dość późnym wieczorem. Piękna sceneria, cisza, kilka osób snujących się podobnie jak my od grobu do grobu w swoistej wędrówce przez własne życie w jakiejś tam łączności z tymi, których już nie ma. Wspominamy wtedy zacierające się w pamięci twarze tych, którzy „o pół staja przed nami”. Nie paliliśmy im zniczy, ale byliśmy u ich z modlitwą. Wieczorem nie musimy wpadać tu i tam, witać się ze „strażnikami” grobów, którzy przyglądają się jak wyglądamy, co mamy na sobie, nie musimy odpowiadać na banalne pytania typu: – Co u ciebie? Jak leci?

   Dzisiaj, w Dniu Zadusznym byliśmy ponownie w kościele, a potem uczestniczyliśmy tak jak wczoraj w procesji alejkami cmentarza pośród ustrojonych wczorajszymi chryzantemami grobów zastawionych – niekiedy aż po brzegi – ogromnymi zniczami. Było nas jednak znacznie mniej, bo może dziesiąta część wczorajszego tłumu. Głównie miejscowi, których widuje się to niemal co niedzielę. Ksiądz wykorzystując podręczny, a bardzo wymowny przykład umieszczonego we wnętrzu świątyni grobowca fundatorów naszego kościoła, wskazał na pozycję w jakiej wykonano ich rzeźby. Fundator jest ukazany tak, jakby odpoczywał w zbroi i z wszelkimi atrybutami swojego rycerskiego stanu. On i jego żona jedynie odpoczywają, a więc kiedyś powrócą do aktywności i do nas wszystkich. Tak powinniśmy patrzeć na groby naszych bliskich. Kiedyś przecież się spotkamy, daj Boże, aby to było w niebie.

Każdy uczestnik zabrał ze sobą jakieś przeżycia i wspomnienia z tej wizyty u bliskich. Może to dobra okazja, aby swoimi odczuciami podzielić się z innymi?

Nagrobek Fundatora kościoła w Bogorii

19 uwag do wpisu “Zaduszki…już bez zadyszki

  1. Oj ci nasi bliscy zmarli – tak się o nas troszczą. Rozpoznają wszelkie zagrożenia, widzą złe duchy, które usiłują mam przeszkadzać w naszej nauce miłości i próbują nam podpowiadać najlepsze rozwiązania. Bo przecież oni kochają nas nadal tak samo, jak kochali tu na ziemi.

    Polubione przez 1 osoba

      • To polecam lekturę świadectwa Anny Świadkowie Bożego miłosierdzia. Świadectwo to co prawda po kilku latach utraciło imprimatur, ale myślę, że w tym był plan Boży, by to świadectwo rozpowszechnić – wydawnictwo, które ma prawa autorskie do tego świadectwa je po prostu upubliczniło.
        Naprawdę można się dużo dowiedzieć z niego, jak to wygląda z tamtej strony.

        Polubienie

  2. ~Brzoza pisze:

    W Dniu Wszystkich Swietych stalam na cmentarzu prawie sama ( byl jeszcze chlopak z dziewczyna ) pod ulubiona rzezba, gdzie zostawiam kwiaty. Deszcz lal jak z cebra ! Pomodlilam sie za tych wszystkich , ktorzy odeszli a ktorych dobrze pamietam jak I za tych, o ktorych nie pamieta juz nikt I pojechalam do domu. Na drugi dzien – po Mszy swietej ( celebrowanej przez mlodego, nowego ksiedza- uwielbiam kiedy kazanie ” jest mowione” a nie czytane z kartki ! ) pojechalam z dziecmi ponownie na cmentarz. Tym razem pieknie swiecilo slonce. Pomodlilismy sie I wrocilismy do domu. Wieczorem natomiast zabralam zdjecie, na ktorym jest moja babcia, jej ojciec I brat babci- ( rok 1925) , zapalilismy swieczki I znow wspolnie sie modlilismy. Ci, ktorzy odeszli wciaz zyja w naszej pamieci. Moje dzieci wiedza duzo o zmarlych z naszej rodziny, o znajomych , ktorych nigdy nie dane bylo im spotkac. Te dni nie sa dla nas smutne- bo przeciez jak napisal ks. Twardowski- ” Pan Bog stworzyl czlowieka nie po to, by zabrac mu zycie, ale by je dac . Czlowiek po smierci zyje dalej. ” Pozdrawiam niedzielnie !

    Polubione przez 1 osoba

    • Dziękuję Brzozo za przytoczenie tych obrazków z życia, Twojego życia. Masz rację pisząc, że nie są to smutne święta, a tylko refleksyjne, bo tę refleksję sprowadza sam fakt przemijania obserwowany przy tej okazji tam na cmentarzu.
      … Umarłych wieczność dotąd trwa, póki pamięcią się m płaci…
      Pozdrawiam

      Polubienie

  3. Mój ojciec zmarł dwa miesiące temu. Niełatwo jest mi odczytywać jego imię i nazwisko z krzyża. To się wydaje takie…nierealne. Chciałam zostać z nim sama, więc wysłałam dzieci na pozostałe groby. Pierwsza myśl – tato, ja nigdy nie byłam z Tobą sama. Moi rodzice do końca byli sobie bardzo bliscy, ale to jak ten kij, który ma dwa końce. Potem przyszli sąsiedzi, znajomi, mój bliski przyjaciel z przyprószoną siwizną skronią (Boże, jak to życie szybko mija!). Z każdą z tych osób mam jakieś przemyślenia, refleksje. Jak to wszystko opisać? Na co dzień biegam, nie mam czasu myśleć. Może i dobrze?
    Piszesz: mamy mnóstwo czasu. Czy aby na pewno?

    Polubione przez 1 osoba

    • Jak opisać???
      Po jednym słowie, po jednym wspólnym doświadczeniu, a później przeczytać, poprawić jeśli trzeba i publikować dla pozostawienia świadectwa choćby ulotnych uczuć, zatrzymań, wspólnych przeżyć…
      To ma sens.
      Zapraszam do wysłuchania piosenki pod linkiem poniżej

      Polubienie

  4. ~Małgosia pisze:

    Byłam z Wami i wyczułam Babcię Anielę w Twoim obrazie Tatku. Barkowało mi Bogoryjskiego cmentarza – wstąpiłam na ten obok nas i odwiedziłam zaprzyjaźniony pomnik. Pozdrawiam Was z serca!

    Polubienie

    • Wiedziałem grobowce tak obstawione zniczami, że nie było już wolnej przestrzeni Ultro. Tego co ludzie mają wewnątrz nie było widać. Znicze się dopalą, kwiaty zważone przez mróz zbrzydną i wylądują wraz z szkłem po zniczach w kontenerach na śmieci. Wiatr pozamiata i … tak będzie do następnej okazji.
      Zauważam że sporo grobowców ma całoroczną iluminację i kwiatową dekorację

      Polubienie

      • ~Kneź pisze:

        U naszego ojca przez rok czasu palił się znicz i codziennie ktoś był – rodzina bez tego czuła się źle – nie można było nie odwiedzić. Nie wiem czy to jest potrzebne zmarłym, ale żyjącym z całą pewnością.

        Polubione przez 1 osoba

      • Znam to. Moi najbliżsi już dawno odeszli na drugą stronę a odwiedzamy ich często i znicze palą się niemal na okrągło. Znam takich, którzy codziennie odwiedzają swoich milczących krewnych aby pogadać, użalić się, pomyśleć i być z nimi

        Polubienie

  5. Ultra pisze:

    Kopcące znicze, których na grobach za dużo (zastaw się, a postaw), które powodują alergiczną zadyszkę. Denerwują te wycieczki po cudzych grobach i to ocenianie, kto jak ubrał. Natury człowieka nie da się zmienić, dlatego jestem w tych dniach na ten moment.
    Serdecznie pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.