Gdy Ameryka kichnie…

W latach osiemdziesiątych byłem na „saksach” w Ameryce. Chyba wszyscy znają  termin „saksy”, a doświadczenia z takiego pobytu są niemal powszechne. Znajdując w Internecie materiał tyczący emigracji zarobkowej miałem takie wrażenie jak bym czytał swoje relacje stamtąd:

…A jak sobie radzą ci, co pracują na zachodzie? Bardzo dobrze, dzielne chłopaki, dziewczyny! – powiedziałabym. Bo to co Polak/Polka musi znosić wymaga grubej skóry, żeby to wszystko przeżyć z godnością i nie zwariować. Często rozmawiam z tymi, co wyjechali się na saksy. Żyją najczęściej w trudnych warunkach;  wynajmowane pokoje są zazwyczaj bez wygód, a nocleguje w nich niekiedy i po trzy osoby. Ale, o dziwo, nie słychać narzekań na niewygody, ciasnota nie przeszkadza, dania z najtańszych produktów je się z apetytem. Żal im jest, jak powiadają, pieniędzy na lepsze mleko czy czekoladę szwajcarską, a o kupnie dla siebie coś ekstra nie ma mowy. Przecież poświęcają się dla żony, matki, dzieci, muszą oszczędzać, ale kiedyś, potem zrekompensują sobie wyrzeczenia. Dobrze jest, jeśli ten trudny okres trwa rok, no, dwa, ale jeśli to się przeciąga w lata, to zmiany w relacjach mąż- żona- dzieci mogą być nieodwracalne. http://natemat.pl/48209,wyjazdy-na-saksy-to-nie-relaksy

Tak było i ze mną. Pierwsze pół roku byłem bez pracy. Były prezes, były nauczyciel i jeszcze kilka takich zapisów w CV rzucony na amerykański grunt chodził dzień po dniu po sklepach, po restauracjach, piekarniach, firmach sprzątających, firemkach karpentnerskich pytając po polsku, a później i po angielsku o pracę. Jaką pracę? Eny job – każdą. Kończył się październik a więc roboty sezonowe znikały, a te pozostałe nie potrzebowały nowych. Gorzko smakował na tamtej ziemi pożyczony chleb i zamieszkiwanie kątem u znajomych do tego na kredyt. Gdy wreszcie załapałem się do pracy u polskiego karpentnera to on miewał zlecenia na jeden dzień w tygodniu, na kilka w miesiącu płacąc zaledwie tyle, że mogłem już niezwykle skromnie, ale samodzielnie się utrzymać i wyprowadzić się „na swoje” od życzliwych, ale już umęczonych dodatkowym lokatorem ludzi. Płacono mi jeszcze nadzieją:
– Wytrzymaj jeszcze trochę, zobaczysz, jak przyjdzie wiosna, to będziemy mieli roboty w brud i zarobisz lepiej niż inni, – powiadał mój boss.

Nie będę opowiadał jak było wiosną, latem, jesienią, kolejną zimą, kolejną wiosną itd. Było stabilnie choć ch….o – jak piszą teraz młodzi na Fb. Zmieniłem w końcu pracodawcę i to na lepsze, ale…to trwało pół roku. Później zbankrutował. Nowa praca, nowe nadzieje i …oszukał mnie i nie wypłacił umówionej należności. Kolejna praca, a w niej rozwijające się perspektywy a po trzech tygodniach…:
Jutro niech pan nie przychodzi. Przyjąłem nowego człowieka i chcę go wypróbować. Jak będzie trzeba, to mam pański telefon i zadzwonię – powiedział.
Nie zadzwonił. Tak pięknie się zwalniało ludzi. Cóż pan chce, tu jest Ameryka…

Nowe poszukiwania i wspaniała praca w amerykańskiej tym razem firmie karpentnerskiej (budowlanej) „White Eagle”- Biały Orzeł. Dużo wyższe zarobki, zupełnie inna niż u Polaka filozofia pracy, uznanie szefa i ludzi dla mojej społecznej roli pośrednika, tłumacza i czego tam jeszcze…

Pięknie. Nareszcie mam dobra pracę, odkuję się za te pierwsze pół roku jeśli jeszcze pobędę dodatkowo jakiś czas…Snuliśmy z żoną listowne plany na co wydać te pieniądze, aż tu nagle…

Szef zaprasza mnie do swojego kantorku i tłumaczy w jakiej trudnej sytuacji znalazła się firma. Zaległości w płatnościach jakich dopuścili się zleceniodawcy spowodowały, że firma utraciła płynność finansową i nie ma z czego opłacać bieżących zobowiązań w tym i naszych wynagrodzeń. Oni zaraz zwołają całą polską załogę, a ja mam przetłumaczyć, to co będą mówić szefowie i postarać się, aby zrozumieli ich sytuację i dobre intencje.

Bałem się, że przy mojej znajomości języka wszystkiego nie zrozumiem i coś poprzekręcam, ale nie było lepszego tłumacza więc… Poprosiłem jednak wszystkich i zdanie po zdaniu tłumaczyłem słowa pracodawcy;

– Mamy trudną sytuację płatniczą, ale oceniamy, że są to przejściowe trudności, mogące potrwać dwa – trzy tygodnie. Nie chcemy was zatrudniać nie mając na to pieniędzy, więc zdecydowaliśmy, że od jutra, przez dwa – trzy tygodnie pozostajecie w domach w oczekiwaniu na nasz telefon. Nie zrobimy żadnego problemu z tego, jeśli ktoś z was w tym czasie znajdzie sobie inną pracę, bo rozumiemy, że dla każdego z was jest to sprawa kluczowa. Teraz otrzymacie czeki za przepracowane dni  i … do zobaczenia za dwa-trzy tygodnie.

Szefostwo miało przygotowany plan na podtrzymanie minimalnej działalności. Po rozejściu się tych, których odesłali do domów poprosili kilku z nas, w tym i mnie o kontynuację rozpoczętych prac. Podobały mi się słowa do nas skierowane.

–  Słuchajcie panowie, pozostawiliśmy was, bo traktujemy was jako elitę, trzon wykonawczy naszej firmy i liczymy na to, że swoją postawą pomożecie nam przetrwać kryzys finansowy i dalej działać ku obopólnemu zadowoleniu . Dotrzymali słowa. Ludzie niemal w komplecie powrócili z przymusowego urlopu wymuszonego zamknięciem finansowania (shutdown) i nadal pracowaliśmy, aż do dnia mojego powrotu do kraju.
Dlaczego właśnie o tym dzisiaj snuję swą opowieść?
Już w tytule zawarłem odpowiedź. Brzmi ona SHUTDOWN – po naszemu zamknięcie(tu finansowania), trwające w Ameryce już wystarczająco długo, aby zaniepokoić cały świat. 800 tysięcy skierowanych na przymusowe wakacje ludzi, to wielkie konsekwencje dla kraju, który jest w niezwykle trudnej finansowo sytuacji. Już w dniu ogłaszania owego shutdown prasa przewidywała skutki tego kroku: Polecam: http://www.pb.pl/3348342,50862,piec-konsekwencji-government-shutdown

Do dzisiaj tamte przewidywania uległy znacznej modyfikacji i to raczej na gorsze. Co będzie jeśli do 14 października zwaśnione jak nigdy strony Republikanie – Demokraci nie znajdą zadowalającego kompromisu? Ameryka przestanie obsługiwać swoje agendy i zawiesi spłatę potwornego zadłużenia? A co z nowymi kredytami w sytuacji, gdy nie podniosą limitu dopuszczalnego zadłużenia? Ustąpienie demokratów i poświęcenie na ołtarzu zgody pakietu obamacare , to jednocześnie  zrzeknięcie się i zaprzeczenie najważniejszego dorobku dzisiejszej administracji.
Jak Ameryka kichnie, to cały świat będzie przechodził (zapalenie płuc)ciężką grypę”- tak mawiano dotychczas. Czyżby czasy się zmieniły?

A tak na marginesie mówiąc, to myślę, że prezydent Obama powinien już dawno zadzwonić do Polski, aby mu podesłać naszych specjalistów od rozwiązywania problemów społecznych i ekonomicznych. Mamy ci ich pod dostatkiem. Niech by jechali ratować Amerykę dając przy okazji trochę wytchnienia nam wszystkim, już mocno zmęczonym ich aktywnością.

11 uwag do wpisu “Gdy Ameryka kichnie…

  1. — być może i prezydent Obama powinien zadzwonić i poprosić o kilku doradców gospodarczych… // wszak doświadczenie w doradzaniu posiadamy, mam tu na myśli Zbigniewa Brzezińskiego , doradcę prezydenta Cartera ds. bezpieczeństwa narodowego USA //… no ale teraz to już wyrosło nam nowe pokolenie politycznych doradców i może okazać się, że… wpadną na cudowny pomysł uzdrowienia gospodarki amerykańskiej….. podobno widząc zapłatę w innej walucie niż złotówki, intensywniej nie tylko się pracuje , ale również myśli…
    — natomiast z przymusowymi urlopami to chyba wszędzie jednakowo i u nas i za granicą… córka właśnie dostała taki miesięczny urlop pracując w Holandii… dzwonili- skrócili do trzech tygodni zatem wraca do pracy…
    — pozdrawiam….

    Polubienie

  2. Ja nie mam na myśli doradców ekonomicznych tylko naszych polityków mamiących teraz ludzi prerspektywą naprawy Polski..oczywiście wtedy, gdy ich wybierzemy.. Niektórzy nie tylko potrzfią wszystko naprawić, ale i uczynić Polskę środkowoeuropejską potęgą. Dla takich problemy naszego sojusznika to pestka..
    Pozdrawiam weekendowo

    Polubienie

  3. ~s.Małgorzata pisze:

    O takim, jak ostatni z opisywanych pracodawców – pomarzyć mogą Polacy zwalniani w chamski i nieuczciwy sposób, bez wypłaty. W niewielkiej firmie ważne jest poczucie współodpowiedzialności. Pracownik lepiej przyjmie gorzką wiadomość o zwolnieniu, jeśli miał poczucie przynależności do firmy i był uczciwie traktowany. Mamy kryzys i ludzie są bardzo podatni na obietnice raju na ziemi. Tego się boję. Pozdrawiam

    Polubienie

    • Dziękuję Siostrze za komentarz, który przerwał ponad dobowe milczenie moich czytelników. Odczarowane!.
      Podzielam pogląd Siostry. To był wzorcowy pracodawca i ja go oceniałem mając własne doswiadczenie wieloletniego kierowania fimą, a więc patrzyłem na jego posunięcie nie tylko jako robotnik, ale i (były)pracodawca.
      Niestety u nas poszliśmy w tzw. dziki kapitalizm. Kapitału ludzkiego na ogół się nie ceni i wszystkie teorie o potrzebie stabilizacji załogi, o zapobieganiu fluktuacji kadr można sobie pomiędzy bajki włożyć. Miejmy nadzieję, że to się zmieni. Jak będzie coraz trudniej o pracownika, to będzie się go szanować
      Pozdrawiam

      Polubienie

    • Szarabajko, ja nie opisałem wszystkich swoich „pierebojów” na obczyźnie, bo nie to było moim celem. Jednak jestem za tym, aby Polacy wyjeżdżali jak najliczniej. Nic tak nie uczy zaradności jak praca na własny rachunek w tak trudnych warunkach. Tam nie jeździ się tylko po pieniadze, ale przede wszystkim po rozum i doświadczenie

      Polubienie

  4. Oj, ale byłoby pięknie gdyby tak wyeksportować naszych polityków. Pomarzyć można, nic z tego. Życie na obczyźnie nie należy do łatwych i myślę, że faktycznie uczy i hartuje charaktery. Serdeczności tatulu.

    Polubienie

  5. http://wiadomosci.onet.pl/swiat/niewyplacalnosc-usa-bylaby-katastrofa-wizja-globalnej-recesji/w8jm1

    Kondycja światowej gospodarki i globalnego systemu finansowego zależy od poziomu zaufania. Jeśli spadłoby zaufanie do wypłacalności najpotężniejszego kraju świata, to zachwiałoby to całym systemem finansowym i niemal na pewno spowodowało globalną recesję.Kiedy w 2008 roku upadł bank Lehman Brothers wywołało to kryzys, który „zaraził” cały świat. Gdyby USA znalazły się w położeniu, w którym nie będą w stanie obsłużyć swego długu, konsekwencje byłyby znacznie bardziej poważne: zadłużenie Stanów Zjednoczonych jest 23 razy większe niż wynosiło zadłużenie Lehman Brothers we wrześniu 2008 r. – ostrzegł niedawno Międzynarodowy Fundusz Walutowy….
    …USA finansują swe wydatki pożyczając pieniądze – sprzedając na aukcjach regularnie emitowane papiery dłużne o różnej zapadalności. Ameryka jest największym dłużnikiem świata – winna jest tym, którzy inwestują w jej dług publiczny 12 bln dol….
    …Niewypłacalność Ameryki miałaby też wpływ na koszty kredytów dla zwykłych konsumentów – od pożyczek na kupno samochodu po kredyty hipoteczne, ponieważ uznawszy, że obligacje USA są mniej bezpieczne inwestorzy zażądaliby od nich wyższej premii, co wpłynęłoby na oprocentowanie kredytów powiązanych z amerykańskimi papierami dłużnymi – pisze Reuters…..

    Polubienie

  6. USA: Obama podpisał ustawę zapobiegającą niewypłacalności państwa

    Pre­zy­dent USA Ba­rack Obama pod­pi­sał usta­wę za­po­bie­ga­ją­cą nie­wy­pła­cal­no­ści pań­stwa – podał Biały Dom. Przy­ję­te wcze­śniej przez obie izby Kon­gre­su po­ro­zu­mie­nie koń­czy trwa­ją­cy od 1 paź­dzier­ni­ka pa­ra­liż prac rządu. Bez tego po­ro­zu­mie­nia na ryn­kach fi­nan­so­wych ca­łe­go świa­ta wy­bu­chła­by „pa­ni­ka”. Ko­lo­sal­ne­mu za­kłó­ce­niu ule­gła­by także płyn­no­ści i do­stęp do kre­dy­tów – uwa­ża­ją eko­no­mi­ści….
    …Porozumienie, wypracowane przez ponadpartyjną grupę senatorów, osiągnięto w środę, zaledwie jeden dzień przed datą 17 października, kiedy zdaniem ministerstwa finansów kraj miał osiągnąć dotychczas obowiązujący ustawowy limit zadłużenia (16,7 bln dol.). Najpierw ustawę, która kończy kryzys budżetowy, przyjął wczoraj wieczorem Senat, gdzie większość mają Demokraci (za głosowało 81 senatorów, a przeciw było 18), a następnie zdominowana przez Republikanów Izba Reprezentantów (285 za, 144 przeciw).

    Jak poinformował wczoraj późnym wieczorem Biały Dom, setki tysięcy pracowników, którzy przez ostatnich 16 dni byli na przymusowych urlopach (gdyż wraz z końcem roku budżetowego 30 września, Kongres nie był w stanie przyjąć nowej ustawy) mają w czwartek rano stawić się do pracy. Wszyscy, co potwierdził w środowym głosowaniu Kongres, dostaną wynagrodzenie za czas paraliżu rządu….
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/usa-obama-podpisal-ustawe-zapobiegajaca-niewyplacalnosci-panstwa/pxrjb

    Polubienie

  7. Pewnie nie mógłbym tego lepiej opisać. Znasz doskonale realia amerykańskie trochę z autopsji a napewno tez jesteś na bieżąco z uwagi na posiadanie rodziny. Ja nigdy nie mogłem i dalej nie rozumiem, że jakoś wszystkie choroby nas omijają na obczyźnie, bo wiemy że płaca tylko za dzień przepracowany. Przywileje pracowniczy w tym zakresie w Polsce są poprostu nieprawdopodobne. Nonszalancja z jaka lekarze wypisują popularne L4 zakrawa na kpinę. Ja jak patrzę z perspektywy mojej amerykańskiej przygody i porównuje ją do Polski to widzę to co u nas było jakieś piętnaście może dziesięć lat temu w stanach wkrótce przyjdzie i do nas. A nasi politycy patrzą na stany jak na święty obrazek. Odrażające. Z tej perspektywy Ekwador zdaje się być dobrym rozwiązaniem na ucieczkę od tego wszystkiego.
    http://widzianezekwadoru.blog.pl/?p=431
    http://widzianezekwadoru.blog.pl/?p=258
    Pozwolę sobie zaproponować Ci próbki moich zdolności do rymowania. Oba wytwory mojej fantazji odnoszą sie do tematów przez Ciebie tu poruszanych. Jeden z nich publikowałem na Perepele zatem może juz go znasz.
    Ekwador miał być ciepły niestety na wysokości 3000 metrów jest trochę chłodno może nawet zbyt chłodno. Pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.