Zarządzanie zasobami rodziców

Przyszła moda na nowe kierunki studiów, a jednocześnie promowanie tradycyjnych kierunków, które są modyfikowane pod potrzeby grymaśnych obecnie studentów. Niż demograficzny przetoczył się przez przedszkola, szkoły podstawowe, gimnazja i spustoszywszy szkoły średnie dotarł do uczelni wyższych. Wszędzie trwa walka o nabór uczniów i studentów. Uczelnie zagrożone finansowo podejmują przeróżne akcje promocyjne mające zachęcić jeszcze niezdecydowanych do podejmowania studiów właśnie u nich.Przed paroma dniami trafiłem na  folderek zdjęć zachęcających do studiów humanistycznych, co jest zrozumiałe, ale też do studiowania ekonomii chyba na kierunku Zarządzanie zasobami rodziców. Ten kierunek wydał mi się na tyle atrakcyjny, że zdjęcie natychmiast skopiowałem i umieściłem u siebie na Fb z moim dopiskiem: Zarządzanie zasobami rodziców to moda, czy konieczność?
Kilka osób zaopatrzyło to zdjęcie swoim „lajkiem”, a pewien mój znajomy, młody biznesmen z USA dodał komentarz:
– Hahaha… Bardzo bym chciał żeby to był żart, ale intuicja mówi mi ze to całkiem realne zjawisko?:-)
Ja wiem, że realne. Nie ma pracy, a jak już się ją znajdzie, to trudno za pensje jaką dzisiaj płacą wynająć samodzielne mieszkanie i utrzymać się w dużym mieście. Wiek ,w którym młodzi zechcą sami odciąć pępowinę łączącą ich z rodzicami i domem rodzinnym, aby przejść na swoje przesuwa się do wieku 30-35 lat a nawet i dalej. Rodzice kochają swoje dzieci więc pomogą na starcie, no bo na kogo więcej mogą liczyć młodzi?
Zasoby rodziców nie zawsze są na tyle znaczące, aby trzeba było powierzać zarządzanie nimi specjalnie kształconym magistrom. Z drugiej strony trzeba jednak przyznać, że nie wszyscy rodzice, a zwłaszcza dziadkowie mają założone konta bankowe i nie zawsze wolne środki są należycie przez nich zarządzane oraz korzystnie inwestowane. Pomoc na pewno przydała by się wielu rodzicom, szczególnie gdy tę pomoc świadczyłoby swoje własne i godne zaufania dziecko. Może wtedy łatwiej byłoby żyć tak rodzicom jak i ich startującym w samodzielność dzieciom?
Zajrzałem do Internetu w poszukiwaniu jakiegoś materiału statystycznego wskazującego na rozmiary problemu i znalazłem bardzo ciekawy materiał tyczący oszczędzania na własne mieszkanie poprzez zamieszkiwanie z rodzicami; Polecam Państwu ten materiał i koniecznie zamieszczoną pod nim dyskusję młodych ludzi znających jak mało kto drążony temat.http://kariera-rentiera.pl/oszczedzanie/tanie-mieszkanie-z-rodzicami/
Są w niej zarówno głosy za wczesnym usamodzielnianiem się jak i za czekaniem z tym ruchem aż do czasu, gdy młodzi będą już posiadali własny dom, czy mieszkanie. Na mnie zrobiła wrażenie wypowiedź Marianny:
– Marianna:  Jak mieszkasz z rodzicami to nie prowadzisz domu, tylko w nim mieszkasz, a to różnica  jak zaczęłam mieszkać sama, to przeraziłam się, jakie są koszty jedzenia, środków czystości, rachunków, etc. Ile czasu dziennie zabiera ogólne ogarnięcie nawet małego mieszkania, jak pogodzić prowadzenie domu z innymi obowiązkami czy pasjami (odkurzyć czy poczytać?). Jak zorganizować zakupy, gotowanie, sprzątanie. Kiedy mieszkasz z rodzicami nie uczysz się tego bardzo ważnego wymiaru własnej samodzielności. A wydawanie na panią sprzątającą tego, co wydawałbyś na spłatę kredytu, nie brzmi jak interes życia.
I jeszcze Magdalena: …kwestia mieszkania z rodzicami to bardziej sprawa psychologii niż finansów – tj. z doświadczeń moich i koleżanek wynika, że dużo trudniej uświadomić mamie, że jest się samodzielną niezależną jednostką, jeśli mama ma dziecko cały czas na oku i nie widzi powodu, żeby traktować je inaczej niż w wieku 15 lat. Jeśli widzę faceta koło 30, który mieszka u mamusi, to podejrzewam, że nie potrafi sam prowadzić domu, nie umie gotować, sprzątać i pewnie jeszcze wierzy, że brudne skarpetki z kosza na brudną bieliznę w magiczny znikają i pojawiają się czyste i poskładane w pary w odpowiedniej szufladzie. Z drugiej strony – wiele osób, które zarabiają nieszczególnie dobrze, a mieszkają same, to tzw. słoiki, czyli ludzie, którzy wyjechali z rodzinnego miasta żeby uczyć się / pracować.
A gdyby tak dodać, że te słoiki musiał ktoś wypełnić zawartością to zmieniłaby się wymowa faktów?
Temat zarządzania zasobami rodziców to temat rzeka. Biegunowo skrajne przypadki jakie znam to rodzina 60-latków, która zamieszkuje z tatusiem i zarządza jego zasobami tak skutecznie, że nie potrzebuje nawet tracić czasu aby pracować. Strach pomyśleć, że kiedyś strumyk tych zasobów się skończy, a wtedy czym będą zarządzać???
A teraz coś z przeciwnego bieguna :
W sierpniu spotykam w Biedronce niedawnego mojego ucznia w mundurze ochroniarza i z fryzurą pełną loków. Chłopak jak z obrazka. Pytam co słychać? Pracujesz tu na stałe?

Ależ skąd, odpowiedział. Trudno wciąż trzymać rękę w kieszeni rodziców dlatego próbuję coś dorobić. Jestem na drugim roku prawa i na studiach dziennych trudno pogodzić naukę z pracą. Dopiero w wakacje mogę coś zarobić choćby na drobne potrzeby…

W milczeniu uścisnąłem mu grabę i życzyłem powodzenia.

 

 

 

13 uwag do wpisu “Zarządzanie zasobami rodziców

  1. ~Klarka Mrozek pisze:

    aż całkiem niespodziewanie przychodzi czas, gdy zarządzanie zasobami rodziców staje się koniecznością bo trzeba ich wozić do lekarza, robić im zakupy, sprzątać, prać i prasować, czuwać przy nich i podejmować za nich wszystkie decyzje. I tego nie nauczy żadna uczelnia.

    Polubienie

  2. Absolutna racja Klarko i moze dlatego zacytowałem Mariannę, która odkryła całą prawdę próbując swojej samotnosci.
    Rosjanie mają dobrze przysłowie;
    Wcześniej wyjdziesz, dalej zajdziesz – tu w drodze do samodzielności
    Pozdrawiam Cię serdecznie

    Polubienie

  3. — a wiesz, całkiem interesujący kierunek… co prawda ja już nie skorzystam, bo rodzice niestety nie żyją,moje dzieci też już pewnie nie , bo co niektóre wybrały zupełnie inne kierunki ale…. już tak na poważnie… w dobie niżu demograficznego, kraj nam się zestarzeje.. z jednej strony – młodzi w pogoni za pieniądzem i mający swoje życie z drugiej my.. starzy , no ale z jakimiś tam zasobami, ale niedołężni itp.. wtedy człowiek mający właśnie taki kierunek studiów za sobą, zakłada firmę i bierze sobie pod opiekę grupę takich //obcych // rodziców i zarządza ich finansami…. no … pomysł na życie jest?- jest ,… na zarobienie kasy jest ?-jest // przecież nikt nie będzie robił tego charytatywnie//… na obniżenie bezrobocia jest?- jest… no i oczywiście na upłynnienie zasobów też… no bo po co mają bezczynnie leżeć na koncie…
    — tak w skrócie wygląda zarys naszej przyszłości.. // dobrze , że tylko zarys, nie realia //

    — pozdrawiam serdecznie w pierwszy jesienno-deszczowy dzień.

    Polubienie

  4. Pracując jako nauczyciel przedmiotów ekonomicznych zawsze wskazywałem na tę szansę o jakiej piszesz . To może być atrakcyjne zwłaszcza dla kobiet. Pozostawać w domu i prowadzić księgowość jakimś sklepikarzom, wykonawcom różnych usług, a do tego podjać sie działalności brokera ubezpieczeniowego.
    W tym tekście chodziło mi jednak o zarządzanie dobrami własnych rodziców i możliwe konteksty takiego rozwiazania.
    Pozdrawiam

    Polubienie

  5. ~Piotr pisze:

    Uważam, ze i Marianna i Magdalena swietnie trafiły swoimi wypowiedziami .
    Niestety, osobiście do dodania mam coś całkiem niepopularnego w dzisiejszym społeczeństwie .
    Śmiem twierdzić, iż istota większości problemów dzisiejszej ” zachodniej cywilizacji” jest głęboko zakorzeniony brak poczucia odpowiedzialności . Dzieci opuszczające rodzinny dom w wieku 30 lat to symptom.
    Problemem jest swoiste zachwianie mechanizmów które przez tysiące lat dbały o nasze poczucie potrzeby walki o przetrwanie. Nie chodzi tu oczywiście o bieganie z kijami i krwawe zdobywanie dóbr, ale o instynktowne i genetycznie zakodowane dbanie o swoje pupsko ( Hmmmm… Mogę tu to słowo użyć? )
    Owszem, jednya z przyczyn jest ewidentny dobrobyt w jakim żyjemy, ( tu czekam na rozgrzaną dyskusje na ten temat 🙂 ) , ale uważam ze głównym jest brak wyegzekwowanej przez rodziców dyscypliny podczas dorastania
    Zbyt dużo czasu na dyskusje, zbyt mało na walkę o przysłowiowa kromke chleba 🙂
    Serdecznie pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    • Witaj Piotrze.
      Na początku naszych przemian, czyli po 1989 r. mieliśmy najazd różnych ekspertów z zachodu, kórzy czynili rozpoznanie istniejacego stanu gospodarki i na tym tle opracowywali ekspertyzy jak nam ( a może bardziej sobie?) pomóc.. To w tamtym czasie powstała diagnoza twierdząca , że jesteśmy chorzy na AIDS Wschodu czyli Zespół Nabytego Braku Odpowiedzialności za Własny Los ( ZNBOzWL). To było sformułowane w wymiarze indywidualnym. W nastepnym okresie dopatrzono sie również braku odpowiedzialności za kraj i państwo.
      Okazuje sie, że z upływem lat nauczylismy się walczyć o los rodziny i dość szybko staliśmy się mobilni i zaradni. W tym pędzie udało się w większości przypadków zapewnić naszym dzieciom beztroskie dzieciństwo i natychmiastowe zaspokojenie wszelkich zachcianek.One sobie rosły w symbiozie ze sobą i w otoczeniu gadżetów o jakie postarała się technika i technologia. Dosyć szybko okazało sie, że w wiekszosci domów rodzice potrzebni są już jedynie do zaspokajania potrzeb, bo wszystkie inne sprawy załatwia Internet.Tam jest wiedza, tam są przyjaźnie i od nas samych zalezy co sobie wybierzemy. Nie ma tam zrzędzenia, gderania i stawiania wymogów, jak w domu. A powinna obowiazywać zasada: Chcesz mieć, to rusz dupsko i postaraj się. Jak jest to wiemy aż nadto dobrze. Jak będzie??? Tego nie wie nikt.

      Polubienie

  6. Anonim pisze:

    Witam serdecznie!
    Muszę przyznać, ze moja intencja było napisanie słów na temat problemu ( w moim mniemaniu) raczej globalnego. Co wiecej, uważam ze to właśnie ” zachodnia cywilizacja” doprowadza do owego stanu ZNBOzWL tak więc spekuluje, iż byliśmy bardziej świadom naszych zobowiązań wtedy , czyli przed 1989 rokiem – niż dzisiaj
    Progres jest istotą naszej egzystencji …. Progres bez mocnych wartości rodzinnych jest niczym innym tylko pędzącym pociągiem z uszkodzonymi hamulcami .
    Czy czasem komuś na tym nie zależy?
    Czyż nie świadom jesteśmy tego ze człowiek zaginiony, zagoniony , skonsumowany zdobywaniem przyjemności tego swiata jest swoistym warzywem uprawianym w systemie GMO?

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Polubienie

    • Ależ tak waśnie jest w istocie. Ja myślę podobnie. Tamta wola zmiany była powszechnym pragnieniem i nic dziwnego że SOLIDARNOŚĆ miała tak ogromne poparcie. Dokonaliśmy zmiany. Część przywódców i zwykłych działaczy się załapała do pędzącego pociagu, a znaczna część pozostala na pustym peronie i przeżywa gorycz tamtego zwycięstwa – porażki zarazem.
      Nie tak miało być!!! To dzisiaj formułowane hasło, ma skupić niezadowolony, aby dokonać korekty tamtego zwycięstwa. Czy się to uda?

      Polubienie

  7. ~Weronika pisze:

    Widzę, że Pan profesor tak jak i ja spotkał kolegę Sebastiana w pracy, bardzo miły widok gdy ktoś choćby na chwile próbuje zarobić swoje pieniądze a nie tylko liczyć na pieniądze rodziców. Osobiście jestem na studiach zaocznych ponieważ chcę pracować i choć mieszkając u rodziców sama móc zadbać o swoje potrzeby 😉 Gorące pozdrowienia;) Była uczennica Weronika;)

    Polubione przez 1 osoba

    • tatul pisze:

      Witaj Weroniko. Cieszę się z Twojego komentarza, bo już kilka razy zetknąłem się z taką jak Twoja postawą. Sporo ludzi wybiera studia zaoczne, aby jednak studiować mimo, że sytuacja materialna rodziców jest trudna. To jest często bardziej korzystna forma podnoszenia kwalifikacji, jeśli przy tym pracodawca to popiera.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  8. ~David pisze:

    W chwili obecnej mamy na uczelniach mniej lub bardziej udane kierunki studiów. Studenci jak wiadomo wybierają te, na których nie muszą używać mózgów (patrz popularność europeistyki, czy innych filozofii). Większość ludzi chce czymś zarządzać, a że najłatwiej zarządzać szeroko pojętymi zasobami rodziców, to już inna sprawa.
    Niż dotknął Uczelnie i to widać gołym okiem (szczególnie na kierunkach ścisłych). Dlatego wprowadzają one przeróżne dziwne hybrydy po, których wychodzi 100 (może i więcej) nowych „świetnie” wykształconych specjalistów bez pracy.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.