Bądź gotowy, okazja nadejdzie

Uczyłem w szkołach średnich między innymi przedsiębiorczości i stąd pochodzą wyłapywane przy różnych okazjach sentencje, czy też wypowiedzi ludzi, którymi starałem się posługiwać w kontaktach z młodzieżą, jako argumentem przemawiającym do ich wyobraźni. W ten sposób wszedłem m.in. w posiadanie fragmentu wywiadu jakiejś znanej w kraju aktorki (nie zapisałem niestety nazwiska, ani tytułu gazety, która to zamieściła). Oto on:
– Aktorka: …80 proc. problemów rozwiązuje się sama. Wszystkie ważne wydarzenia w moim życiu nastąpiły z powodu innych. Ktoś nie mógł, ktoś nie chciał i wtedy padała oferta dla mnie. Trzeba zatem czekać na taki moment. Zbierać latami siły, uczyć się cierpliwości i czekać na szansę, a wtedy brać ja i starać się sprostać oczekiwaniom…
   Dla wątpiących i niecierpliwych dodawałem jeszcze opowieść o wykształconej w Polsce jakiejś młodej pani reżyser, która w USA …sprzątała teatr. Podczas jakichś rozmów personelu ośmieliła się zabrać głos i przedstawić swój sposób rozwiązania dyskutowanego problemu. Nastąpiła wtedy chwila ciszy, po której ktoś znaczący powiedział słynne : – You do it, czyli zrób to!!! Powiedz czego potrzebujesz i do roboty! Nie trzeba dodawać, że ta sytuacja odmieniła dotychczasowe życie młodej pani zatrudnionej w charakterze konserwatora powierzchni płaskich. Dlaczego akurat o tym piszę dzisiaj swą kolejną opowieść? Już spieszę z wyjaśnieniami:
Od zawsze byłem zbulwersowany doniesieniami o kwalifikacjach ekspertów Komisji Macierewicza. Jeden obserwował za młodu eksplozje w stodołach i nabył w ten sposób kwalifikacji, które później rozwinął, a teraz miał szansę zająć się eksplozją w samolocie. Inny dużo latał samolotami i miał okazję obserwować przez okno skrzydła i silniki samolotów dzięki czemu zdobył nowe kwalifikacje. Czekał długo, ale się doczekał. Przyjął nadarzającą się ofertę i starał się sprostać oczekiwaniom. Bardzo się starał! Ponieważ zasada przestrzegana przez nasze babcie, a głosząca: Siedź w kącie, znajdą cię!  przestała już działać, to postanowiłem pomóc losowi i trochę wypromować siebie. Otóż, już osiem razy byłem w USA i do tego często z międzylądowaniem w Dusseldorfie, Pradze, Wiedniu, Zurychu. Dlatego uważam, że mam spore doświadczenie i wiedzę w zakresie znajomości budowy skrzydeł samolotów i ich zachowania się podczas lotów. Szczególnie, że często otrzymywałem miejsca przy oknie i nad skrzydłem właśnie. Lecąc po raz pierwszy z Pragi do Nowego Jorku miałem nieprzyjemność podróżowania samolotem TU 104,( a może TU 114 ),do którego wsiadało się po skrzydle samolotu, z którego na płytę lotniska kapało paliwo. Leciałem ściśnięty jak ogórek w beczce i martwiłem się czy doleci. Doleciał.
Jestem też inżynierem, co prawda nie mam kwalifikacji konstrukcyjnych, a nawet związanych z obróbką metali, ale zawsze co inżynier, to inżynier. Tytuł magistra też posiadam. Mam dużo czasu, jako że jestem na trzecim roku emerytury i szukam sobie dodatkowych zajęć, aby przydać się komuś i do tego trochę ( ale bez przesady, bo może być sporo) zarobić. Oczekuję propozycji, a przynajmniej dowcipnych komentarzy.