11 września, roku pamiętnego…

   Wydarzenie, którego 12-tą rocznicę dzisiaj obchodzi Ameryka, jest jednym z gatunku takich, po których już nic nie jest tak, jak było. Zasada strategiczna terrorystów : – Uderzyć jednego, aby wpłynąć na stu innych, sprawdziła się tu wyjątkowo dobrze. Przestraszyli cały świat. Nikt już nie mógł się czuć tak bezpiecznie jak to wcześniej bywało. Krzywa wydatków na zapewnienie bezpieczeństwa niemal w każdym państwie świata poszybowała ostro w górę. Wszystkie miejsca potencjalnie zagrożone zamachami musiały być objęte specjalnym nadzorem służb specjalnych. Nastąpił niebywały rozwój nowych technologii i know how służących pokryciu zapotrzebowania na specjalny sprzęt niezbędny do monitorowania wszystkiego „co się rusza”. Czy te wydatki zdołały usunąć zagrożenia? Wiemy, że nie! Po Nowym Jorku mieliśmy w 2002 r. atak na Bali, w 2003 atak w Moskwie, Lagos, Jerozolimie, a w 2004 r. atak na pociąg w Madrycie…i tak dalej. Wojna z terroryzmem nie jest łatwa i mieliśmy w tych minionych 12 latach dobre tego przykłady, jeśli poświęcaliśmy choćby trochę uwagi na obserwację tego, co się działo w Iraku, Afganistanie i innych zapalnych rejonach świata. Wiemy jak długo trwało polowanie na Bin Ladena wykreowanego na sprawcę wszelkiego zła. Dzisiaj widzimy jak sobie Ameryka poradziła z tamtą traumatyczną katastrofą. Wyleczono już materialne rany zadane przez wrogie Ameryce siły. Zabudowuje się na nowo strefę kataklizmu zwaną „Ground Zero” i wkrótce zabliźnią się ostatnie ślady nieszczęścia, w którym śmierć poniosło ponad 3 tysiące ludzi.
Gdy sięgnąć do gazet z tamtego czasu, to i dzisiaj chyba każdego może porazić przerażenie wypisane na twarzach ludzi ratujących się ucieczką z zagrożonej strefy. Bardzo wymowne były hasła rzucane wtedy przez prezydenta i innych polityków do poranionego w swej dumie narodu:
– Nikt nie zabije ducha Ameryki!
– Bądź silna Ameryko!
– Zamachy mogą zniszczyć stal, ale nie uszkodzą stalowej determinacji Ameryki – George W. Bush

Dzisiaj sami Amerykanie pozytywnie oceniają sposób wychodzenia z traumy w którą atak na WTC ich wtrącił. Ponoszą ogromne koszty, ale udaje im się utrzymywać wojnę daleko od granic swojego państwa. Ich doświadczenia są adaptowane do wzmacniania bezpieczeństwa w innych krajach przynosząc niezłe dochody zaangażowanym w ten proceder firmom. Wydaje się, że świat normalnieje, ale to tylko złudzenie wzmacniane medialną ciszą na temat kolejnych zamachów. Udaje się przedłużać ten okres, ale wszyscy wiemy, że licho nie śpi, albo śpi licho. Trzeba być gotowym na spacerze, w podróży samolotem, pociągiem, w banku, ale i w teatrze, a nawet w tak sielskim zakątku świata jakim niegdyś była indonezyjska  wyspa Bali. Trzeba być zawsze gotowym, bo już na stałe element niepokoju został wbudowany w rzeczywistość świata.
Dla mnie jednym z najbardziej przerażających zdjęć z tragedii WTC było zdjęcie spadających z ogromnej wysokości ludzi, którzy w ogromie bezsilnej rozpaczy wyskakiwali z okien nie mając szans na ratunek. To wrażenie spotęgował dodatkowo wiersz Wisławy Szymborskiej poświęcony tym ludziom. W gazetce szkolnej poświęconej zagrożeniom ze strony światowego terroryzmu dokonałem kompilacji tych dwóch środków wyrazu, aby spotęgować wzrokowe wrażenia i ułatwić zrozumienie wymowy tego wiersza.
Obyśmy nigdy nie doczekali się takiego sądnego dnia.

 Szymborska Wisława Fotografia z 11 września

Skoczyli z płonących pięter w dół
– jeden, dwóch, jeszcze kilku
wyżej, niżej.
Fotografia powstrzymała ich przy życiu,
a teraz przechowuje
nad ziemią ku ziemi.
Każdy to jeszcze całość
z osobistą twarzą
i krwią dobrze ukrytą.
Jest dosyć czasu,
żeby rozwiały się włosy,
a z kieszeni wypadły
klucze, drobne pieniądze.
Są ciągle jeszcze w zasięgu powietrza,
w obrębie miejsc,
które się właśnie otwarły.
Tylko dwie rzeczy mogę dla nich zrobić
– opisać ten lot
i nie dodawać ostatniego zdania.

 

12 uwag do wpisu “11 września, roku pamiętnego…

  1. — Ameryka być może i poradziła sobie z tym wydarzeniem, ale czy Amerykanie też….?— ale ja nie o tym… pamiętam ten dzień …. relacje w telewizji i… wielkie przerażenie w oczach mojej wówczas nastoletniej córki, widzącej wbijający się samolot w wieżowiec i to pytanie … ale jak to tak?, przecież….. i te mokre oczy….

    Polubienie

    • Masz rację . Ameryka może sobie poradziła ale Amerykanie przeżywają podwójne obciążenie tą nieustającą wojną na które nałozył się kryzys ekonomiczny. Skończył się „American dream”.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  2. ~malgosiaK pisze:

    A ja tego dnia dowiedzialam sie ze przyjeto mnie do pracy i ze zaczynam za dwa dni..
    Godzina wielkiej radosci a potem informacja o zamachach i ciagle te same obrazy samolotow rozbijajacych sie na wiezach..
    Do dzis nie moge spokojnie patrzec na zdjecia i filmy z tych wydarzen.Mam wrazenie ze za kazdym razem tamci ludzie umieraja na nowo……
    pozdrawiam Malgosia

    Polubienie

  3. My z żoną byliśmy wtedy rozdzieleni. Ja wróciłem do Polski …bo rok szkolny się zaczyna, a żona pozostała u córki w Chicago. Pamiętnego dnia ja wróciłem z pracy i nawet nie zamknąłem drzwi od samochodu,aby jak najszybciej włączyć TV. Gdy zobaczyłem tę scenę o jakiej piszesz Małgosiu, to zderęwiałem. Sieddziałem przed telewizorem aby wsłuchiwać się w pierwsze komentarze i aby nie przeoczyć ewentualnego rozwoju wypadków . Po pół godzinie zatelefonowała żona z pytaniem: – czy wiesz co się stało?
    Wymieniliśmy opinie, a żona poinformowała mnie o tym, że oni są bezpieczni chociaż wielki ruch panował na lotnisku i Down Town Chicago. Po kilku chwilach udało się stwierdzić, że dokładnie ten sam obraz oglądamy a tsm na szczęście już nic nowego nie atakowano.
    To było straszne przeżycie.
    Oby nigdy więcej…i nigdzie na świecie

    Polubienie

  4. ~Z R pisze:

    Ja byłem w pracy i jak zwykle słuchałem polskie radio nagle przerwali nadawanie a Pan Wojciech Milicz relacjonował te straszne wydarzenia.Ja od razu przekazywałem kolegom z pracy.Potem oglądałem w telewizji to straszne oby nigdy więcej. Pozdrawiam

    Polubienie

  5. ~malgosiaK pisze:

    Obawiam sie ze czlowiek nie uczy sie na bledach .Przeciez pierwsza wojna swiatowa tez miala byc ta ostania…Prezmijajace pokolenie zabiera z soba wspomnienia i doswadczenia. A mlode ma juz tyko do dyspozycji dokumentacje w archiwum. Czy to starczy zeby z opanowac wojenne ambicje niektorych? Nie wiem …z niepokojem spogladam w strone Syrii…

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.