Dzień Solidarności

   Dzisiaj, w ostatnim dniu sierpnia myśli moje biegły w kierunku kilku tematów związanych z datą 31 sierpnia. Politycznie biorąc najważniejszym tematem była 33 rocznica podpisania porozumień sierpniowych, a więc Dzień Solidarności. Pamiętam bardzo dobrze tamten czas z perspektywy pracy jaką wtedy wykonywałem. Byłem prezesem Gminnej Spółdzielni, którą przejąłem w lipcu 1976 roku, po odwołaniu całego poprzedniego kierownictwa za tzw. całokształt. Straty na działalności operacyjnej sięgały ponad 2 mln zł, a zaniedbania w utrzymaniu tzw. bazy magazynowej pomnażały złą opinię w środowisku. Włożyłem w tę spółdzielnię ogromnie dużo pracy i udało mi się przekonać załogę do konieczności powstrzymania apetytów płacowych argumentem, że „worek jest bez dna i do tego jeszcze dziurawy”. W czasach gdy tydzień pracy był  46 godzinny i 6 dniowy ja na czele pracowników biurowych w trybie tzw. czynów społecznych w każdą sobotę utwardzaliśmy bazę magazynową, rozbieraliśmy stary budynek, aby uzyskaną z rozbiórki cegłę użyć pod budowę 3 nowych pawilonów handlowych. Budowana była w tym czasie restauracja i wykonywaliśmy mnóstwo remontów dachów, ogrodzeń, składowisk itd., itd. Niezwykle dotkliwe braki towarowe udawało się choć częściowo minimalizować pozyskiwaniem dodatkowej masy towarowej i usprawnieniem jej rozdziału. Było niezwykle ciężko wiązać koniec z końcem i utrzymać doświadczonych pracowników za marne pieniądze jedynie obietnicą nadejścia lepszych czasów skoro pobliskie zagłębie siarkowe i elektrownia w Połańcu płaciła dwa razy więcej. W tej sytuacji ledwie co wypracowana poprawa rentowności, a zatem i powolne wychodzenie ze strat zostało zniweczone tzw. „wałęsówkami” czyli dodatkami do płac dla każdego po np. 500 zł. Ludzie się cieszyli, bo każdy pragnął grosza a tzw. ceny wolnorynkowe były wielokrotnie wyższe od cen regulowanych. Ponieważ nikt nie rekompensował spółdzielni tych dodatków, to one wraz z narzutami na płace ogromnie podwyższały nasze koszty płacowe poprzez mechanizm tzw.popiwku” (podatek od ponadnormatywnych wynagrodzeń) , co wpychało nas ponownie w duże straty. To psuło nam opinię w środowisku zwłaszcza, że miejscowej władzy wygodnie było zrzucać wszelkie braki towarowe, a później i straty finansowe na karb złego zarządzania spółdzielnią. Ciekawe wyjaśnienie procesów jakie wtedy zachodziły w naszej gospodarce znalazłem w artykule Gazety Wyborczej, który polecam zwłaszcza osobom nie pamiętającym tamtych czasów:

„W kolejce do kasy” Gazeta Wyborcza http://wyborcza.pl/dziennikarze/2029020,104622,4884928.html

…Pieniądze z helikoptera

Jeden z najwybitniejszych współczesnych ekonomistów Milton Friedman w książce „Intrygujący pieniądz” wyjaśnia zjawisko inflacji za pomocą prostego przykładu. Załóżmy, że nad krajem pojawiają się eskadry helikopterów, z których zrzucane są pieniądze. Początkowo ludzie są zachwyceni. Chowają pieniądze do portfeli, uważając, że niespodziewanie się wzbogacili. Wkrótce ze zdziwieniem przekonują się, że za swoje pieniądze mogą kupić coraz mniej. Bo przecież pieniądze, zwłaszcza papierowe, są tylko symbolem, który można wymienić na realne wartości. Gdy pieniędzy przybywa szybciej niż towarów i usług, rosną ceny. Starsze pokolenie pamięta, jak jesienią 1980 r. wszyscy pracownicy państwowi (innych niemal nie było) otrzymali podwyżki w wysokości 500 zł. Te tzw. wałęsówki do reszty rozregulowały gospodarkę komunistyczną. Podwyżki cen – jawne i ukryte – sprawiły, że większość ludzi zbiedniała. Wyparowały też składane w bankach i w szafach oszczędności. Gdy wszystkim uda się wywalczyć podwyżki płac, to tak jakby każdy złapał paczkę banknotów zrzuconą z helikoptera. W rzeczywistości sytuacja jest bardziej skomplikowana. Nie wszyscy wyszarpią z kasy państwa lub pracodawcy prywatnego jednakowe sumy. Fala podwyżek doprowadzi do tego, że jedni realnie nieco zyskają, inni stracą.

Podwyżki płac przekładają się na realny wzrost bogactwa jedynie wówczas, gdy towarzyszy im wzrost wydajności pracy…   a z wydajnością pracy w ogarniętym strajkami kraju było akurat na odwrót. Stąd skutki tej ” radosnej tfurczości” robotniczych reformatorów były opłakane. Hiperinflacja dotknęła najbiedniejszych. Rekiny dały sobie radę przerzucając swoje aktywa w bezpieczne rejony świata.

Cieszyliśmy się tymi wałęsówkami zapisując je na konto Związku Zawodowego Solidarność. Ludzie myśleli szablonowo: Wreszcie nastała sprawiedliwość. Lud pracy bierze władzę w swoje ręce i pokieruje lepiej naszym wspólnym dorobkiem i sprawiedliwie go podzieli – myśleliśmy wszyscy. W tym duchu spisano również porozumienia sierpniowe, z których po dzień dzisiejszy nie udało się w pełni zrealizować szczególnie tych o ekonomicznym wymiarze . Porównajmy postulaty z efektami, które znamy: http://pl.wikipedia.org/wiki/21_postulat%C3%B3w_MKS

Dzisiaj to wszystko już lepiej rozumiemy i znamy mechanizmy rządzące gospodarką kapitalistyczną, ale ciągoty mamy nadal te same. To rząd ma zapewnić wszystkim pracę na stałą umowę, opłacalne górnictwo, dobre ceny na zboża i żywiec wieprzowy i na wszystko, co tylko komu w duszy gra. Związkowi przywódcy Wałęsa, Śniadek, Duda wspólnie świętujący Dzień Solidarności wiedzą kto zawinił i wkrótce – zwłaszcza ten ostatni – wstrząsną Polską w strajku generalnym. Rządzić będą robotnicy, a nie jakieś białe kołnierzyki. Jak rząd nie będzie realizował postulatów robotniczych, to oni sami przejmą władzę i zaczną nas zwykłych obywateli wspomagać. Na początek przydzielą każdemu dodatek do płac (mniejsza o jego nazwę) po parę tysięcy na głowę, pogonią urzędników zastępując ich aktywem robotniczym, ustanowią gwarantowany odbiór płodów rolnych po gwarantującej opłacalność cenie, zapewnią zbyt na nasz droższy o 1/3  od cen światowych węgiel, upaństwowią prywatne banki i przedsiębiorstwa i wprowadzą Polskę do 20 najbogatszych państw świata.

Jeszcze Polska nie zginęła póki oni żyją…

A my?

6 uwag do wpisu “Dzień Solidarności

  1. Reblogged this on Tatulowe opowieści i skomentował(a):

    Kolejna rocznica porozumień sierpniowych rodzi pokusę sprawdzenia tego, co się zmieniło, bo tak się wtedy dobrze zanosiło…
    Każdemu dodatek drożyźniany zwany wałęsówką…
    Każdemu po 500 zł… Po pewnym czasie…
    Każdemu po tysiąc złotych, bo inflacja zżerała wartość dodatków…
    Dawali …ale skąd zakłady pracy miały brać pieniądze na te dodatkowe wypłaty? Tego już nie podpowiadali…
    Gospodarka popadała w ruinę…
    Warto się nad tym zastanowić przy okazji obchodów kolejnej rocznicy porozumień sierpniowych

    Polubienie

  2. Pisowski prezydent niejaki Duda Andrzej dał sierpniowy „popis” nie tylko u św. Brygidy ale szczególnie w gdyńskim liceum – tak bredził, że jego kobita zaczęła go ciągnąc za rękaw, by się w końcu zmył. Młodzież go nieomal wygwizdała skandując „Konstytucja”. Ciekawe czego się wcześniej naćpał, bo był napalony jak by sobie grzmotnął w żyłę jakiegoś azjatyckiego świństwa. Z kolei Morawiecki, którego nos jest coraz dłuższy jak u Pinokia, coś plótł o pojednaniu i wspólnym świętowaniu 11 Listopada. Wiarygodność obu tych dżentelmenów spadła już dość dawno poniżej zera. Jak ktoś to kupi, to już dawno pożegnał się z rozumem.

    Polubienie

    • Oglądałem obydwa wystąpienia i uznałam, że nic się nie zmienia i raczej trzeba się z tym pogodzić że tak już pozostanie. Dzisiaj słucham wystąpień na konwencji PiS. Machina ruszyła. Trzy kampanie przed nami, a że doświadczenia z dwóch ostatnich są przygnębiające, więc i ja jestem przygnębiony

      Polubienie

  3. Masz zdrowe nerwy skoro możesz tego słuchać, mnie hartu nie staje. Po tych wczorajszych „wystąpieniach” nóż się w kieszeni otwiera i jeszcze do tego „wystąpienie” gdańskiego hierarchy o ksywie „Flacha”, to już komplet bredni i kłamstw, nic dodać nic ująć.Dobrze, że tv ma wyłącznik inaczej by trzeba ekran rozwalić siekierą.
    Do tego ten niejaki Jaki też swoje wczoraj dołożył, jak go w Warszawie wybiorą na prezydenta, to moja noga tam więcej nie postanie. Liczę jednak na rozsądek większości Warszawiaków i może to jest jakaś nuta optymizmu?

    Polubienie

    • Aby wiedzieć co się dzieje to trzeba słuchać i to w wielu przekaziorach. Ja tak postępuję często walcząc z żoną o dostęp do pilota.
      Zobacz co się dzieje w USA, bo tam też wybrali sobie podobny układ. Tacy mądrzy, tacy potężni, a jednak … Teraz domagają się impeachmentu. U nas władza jest w rękach faceta, który za nic nie odpowiada, więc…
      Pogódź się z perspektywą… A na Warszawę nie ma się co obrażać. Większość miast będziesz musiał omijać?

      Polubienie

  4. Nie jestem w stanie się z tym pogodzić, sorry. Wcale nie jestem pewien czy większość miast pójdzie na czcze obietnice nie poparte żadnymi argumentami finansowymi, wyborca zawsze powinien o to spytać: skąd weźmiesz na to pieniądze, podwyższysz nam podatki? To, że milion czy dwa miliony ludzi w skali kraju ma porąbane w głowach i wierzy w banialuki to nie jest powód do tego by przejść nad tym do porządku dziennego. Podobno w Polsce jest też sporo ludzi którzy wierzą, że Ziemia jest płaska.
    Co do USA mnie również zdumiało to, że obywatele tego kraju wybrali takiego buraka na prezydenta.Niedawno zmarły senator Caine miał o nim określone i w pełni słuszne zdanie.
    Mam nadzieję, że naród USA przejrzy na oczy nim będzie za późno i pozbędzie się tego pajaca. Mam też taką nadzieję, że polski naród też się ogarnie nim zacznie płacić wygórowane rachunki za rządy tych pożal się Boże, „zbawicieli narodu”, choć co do żelaznego elektoratu PiSu nie mam żadnych złudzeń.

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.