Czy wolno ściągać?

Jako nauczyciel tępiłem ściąganie. Teraz, prowadząc bloga sam korzystam z prostej formuły kopiuj-wklej, zwłaszcza gdy … „Cóś rzuci się mnie na uszy (lub oczy) i człowiek musi, bo inaczej się udusi…”

Uważam, że w chwilach gdy już powstał jakiś tekst, z którym się w pełni zgadzam, to należy dać mu szansę pofrunąć pod strzechy zamiast tworzyć coś nowego o tym samym. Tak było ze mną wczoraj. Gdy zajrzałem do bloga zaprzyjaźnionej Siostry Małgorzaty Chmielewskiej (na zdjęciu obok), to oprócz komunikatu o zawieszeniu działalności blogowej na czas wyjazdu znalazłem tam tekst „rzucający się na oczy” swoją aktualnością. Przeczytałem i… oprócz skomentowania  poleciłem go na swojej stronie Facebooka z dedykacją:

Przeczytałem z uwagą i postanowiłem polecić tekst ze względu na ważność poruszanego problemu. Trzeba „COŚ” zrobić , aby choć troszeczkę zmieniać ten świat…

Nie wiem czy ktoś z moich licznych znajomych przeczytał ten tekst skoro nie pojawił się pod nim żaden lajk. Cóż zatem mogę zrobić, aby ten ważny tekst „pofrunął po strzechy”, a jeszcze lepiej pod dachy pięknych willi i rezydencji? Ściągnąć i wydrukować u siebie z nadzieją, że jego autorka nie wytoczy mi procesu o naruszanie praw autorskich.

Oto tamten wpis:

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

potrzebny nam lekarz

23:35 |

Już 100 000 ludzi zginęło w Syrii. O konfliktach w Afryce polskie „informatory” praktycznie milczą. Co to ma za znaczenie? Od 1960 r. zginęło tam ponad 9 mln. ludzi. Tylko w Afryce! Przez ostanie 23 lata wojny na tym kontynencie pochłonęły ponad 200 mld EU. Wzruszamy ramionami. Co możemy na to poradzić? Czyżby?
Jeśli…..wszyscy ochrzczeni jesteśmy jednym Ciałem Chrystusa
Jeśli….wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga
Jeśli….wszyscy jesteśmy braćmi Chrystusa
to
każde nienawistne słowo 
każde spojrzenie z pogardą
każde uderzenie
każde poniżenie
każda krzywda
 świadomie wyrządzona
tu, w Polsce, na moim podwórku, w moim radiu, gazecie, tramwaju i domu
oddala pokój w Syrii, Egipcie, Czadzie,
daje do ręki karabin, kamień czy maczetę. 
Każde dobre słowo,
każde spojrzenie z miłością i wdzięcznością,
każda kromka chleba podana głodnemu,
każde przebaczenie
i pojednanie
przybliża marzenie Boga i naszego serca- Królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju. 
Jeśli…..
Jak możemy wzywać całe zwaśnione narody do zgody, płakać nad naszymi braćmi w wierze ginącymi setkami z powodu Chrystusa,
skoro otrzymawszy od Boga i ludzi pokój  w naszym kraju
my, wierzący, opluwamy się wzajemnie, ośmieszamy, poniżamy, odbieramy dobre imię?
Jak możemy oczekiwać, że inni nas będą szanować, skoro my nie potrafimy uszanować samych siebie?
Jak możemy głosić Chrystusa – Księcia Pokoju z ustami pełnymi szyderstwa i oczami zaciemnionymi przez złość? Dlaczego oczekujemy zrozumienia i szacunku od inaczej myślących, niewierzących, a sami niszczymy własnych braci w wierze, bo inaczej żyją dla Chrystusa niż my?
Czy przypadkiem nie jest nam potrzebny dobry lekarz, skoro jako wspólnota  żyjemy w schizofrenii? 
Ja udaję się na konsultację do najlepszego specjalisty, jakiego znam.

 

Wpis ten dedykuję wszystkim, którzy szczególnie ostatnio doznali krzywdy z powodu publicznego szkalowania przez braci i siostry w wierze. Obojętne z jakiej kościelnej lub politycznej są opcji, jakie piastują urzędy i jakie by „szczytne” intencje nie przyświecały ludziom, którzy ich poniżyli i próbowali odebrać dobre imię. 

 

Gdy dzisiaj rano zajrzałem do wspomnianego bloga, to znalazłem tam w komentarzach wklejony przez Igę piękny wiersz Josifa Brodskiego – noblisty przecież – o wojnie, z dopiskiem Igi:  To tak a propos tematu „pozostawionego” nam przez Siostrę. A wykonanie Edyty Geppert jak zwykle genialne, ciarki przechodzą po plecach.
Pozdrawiam wszystkich!
Iga.

Tekst ten posłużył do stworzenia wstrząsającej piosenki, którą można posłuchać  w wykonaniu Edyty Geppert. Wykonuje ją   również  artysta o ksywce Buldog. To właśnie nagranie ze względu na załączony teledysk polecam : https://www.youtube.com/watch?v=7-j56O6DU74

 

Piosenka o Bośni

Słowa: Josif Brodski
Muzyka: Jerzy Satanowski

 

W chwili, gdy strzepujesz pyłek,

jesz posiłek, sadzasz tyłek

na kanapie, łykasz wino –

ludzie giną.

W miastach o dziwacznych nazwach

grad ołowiu, grzmot żelaza:

nieświadomi, co ich winą,

ludzie giną.

W wioskach, których nie wyśledzi

wzrok- bez krzyku, bez spowiedzi,

bez żegnania się z rodziną

ludzie giną.

Ludzie giną, gdy do urny

wrzucasz głos na nowych durni

z ich nie nową już doktryną:

„Nie tu giną”.

W stronach zbyt dalekich, by nas

przejąć mógł czyjś bólu grymas,

gdzie strach lecieć cherubinom –

ludzie giną.

Wbrew posągom i muzeom –

jako opał służy dziejom

przez stulecia po Kainie

ten, kto ginie.

W chwili, kiedy mecz oglądasz,

czytasz, co wykazał sondaż,

bawisz dziecko śmieszną miną –

ludzie giną.

Czas dzielący ludzkie byty

na zabójców i zabitych

zmieści cię w rubryce szerszej

tak, w tej pierwszej

 

To jak szkło pod powieką

raniące źrenicę czystą,

Wojna nigdy nie jest daleko,

Wojna jest zawsze blisko” – śpiewali kiedyś połączonymi głosami artyści scen polskich nasz zbiorowy protest song właśnie wtedy, gdy na terenie dawnej Jugosławii trwała wojna. Przecież wszyscy pamiętamy jak relacjonowano w telewizji tamte wydarzenia. Siadaliśmy sobie wygodnie w fotelach i oglądaliśmy właśnie to o czym pisał cytowany poeta:

W chwili, gdy strzepujesz pyłek,

jesz posiłek, sadzasz tyłek

na kanapie, łykasz wino –

ludzie giną.

W miastach o dziwacznych nazwach

grad ołowiu, grzmot żelaza:

nieświadomi, co ich winą,

ludzie giną.

W wioskach, których nie wyśledzi

wzrok- bez krzyku, bez spowiedzi,

bez żegnania się z rodziną

ludzie giną…

Zbrodniczy reżim użył przeciw ludności skonfliktowanej Syrii strasznej w skutkach broni chemicznej mimo zakazu jej użycia. Wcześniej zrobił to inny satrapa w Iraku i wiemy jak to się skończyło. Już stworzono koalicję kilkudziesięciu państw skłonnych zastosować w Syrii siłowe rozwiązanie istniejących tam problemów politycznych i społecznych. Jeszcze nasi polscy włodarze wahają się przed przystąpieniem do tej koalicji, ale czy zdołają się oprzeć? Ja mam wątpliwości, czy w ramach NATO, do której należymy można sobie stać z boku i zachowywać neutralność.

A jeśli będziemy zmuszeni przystąpić do akcji zbrojnej to na jakie skutki zostaniemy narażeni? Strach pomyśleć…

A pomyśleć trzeba!!!