Spotkanie po latach

Podczas spotkania rodzinnego usłyszałem nowinę. Mój znajomy odnalazł kolegów z liceum, którzy odnaleźli jego. List, telefon i wezwanie: Przyjedź koniecznie na najbliższe spotkanie w lokalu… , w dniu…Musimy się spotkać…

Koledzy spotykają się regularnie. Co miesiąc rezerwują sobie te same stoliki w restauracji i popijając herbatkę rozmawiają o swoich sprawach, aktualizują listę obecności, a właściwie nieobecności, bo mając po siedemdziesiąt kilka lat trudno o karne i niezawodne stawiennictwo. I tak od wielu już lat. Co ich łączy? Wspólna młodość, we wspólnej szkole.

Ile to już lat minęło? – pytam.

Dokładnie 59 lat – odpowiada.

Widać, że bardzo chce pojechać na spotkanie do odległego o 300 km miasta. Jest bardzo ciekawy tych ludzi i historii ich życia. Jakieś strzępy wspomnień ze szkolnych lat niczego nie mogą rozstrzygać. Ówcześni, dobrze zapowiadający się niekoniecznie musieli stać się takimi jak to im wróżono. Inni, niepozorni poszybowali wysoko…Z tym bywało i bywa różnie. Jak pytać o takie sprawy, co odpowiedzieć gdy to oni zapytają:

-A jak tobie się ułożyło? Czujesz się spełniony? Jesteś szczęśliwy? A żona? Ciągle ta sama? A dzieci ?

Słuchałem i stawiałem sobie te same pytania jakie nurtują przyjaciela. Gdyby mnie zaproszono, to jakbym postąpił?

Już kiedyś przeżywałem coś podobnego z okazji zaproszenia na zjazd absolwentów mojego technikum. Wahałem się długo i w końcu… stchórzyłem. Akurat byłem wtedy na świeżo po obejrzeniu mocnego filmu o podobnej fabule. Spotykają się, wspominają ludzi i zdarzenia, chwalą się pozycją, statusem społecznym, starają się utrzymać miłą atmosferę, ale wychodzi z tego jakaś wielka przegrana niemal wszystkich uczestników.

Nastrój niemal taki sam jak w piosence „Nasza klasa” Jacka Karczmarskiego?

https://www.youtube.com/watch?v=NTNcxGVgn9I

 

 

Nasza klasa

Co się stało z naszą klasą, pyta Adam w Tel-Awiwie.
Ciężko sprostać takim czasom, ciężko w ogóle żyć uczciwie.
Co się stało z naszą klasą, Wojtek w Szwecji w porno klubie,
pisze dobrze mi tu płacą,
za to co i tak wszak lubię, za to co i tak wszak lubię.

2. Kaśka z Piotrkiem są w Kanadzie, bo tam mają perspektywy.
Staszek w Stanach sobie radzi, Paweł do Paryża przywykł.
Gośka z Przemkiem ledwie przędą w maju będzie trzeci bachor. Próżno skarżą się urzędom,
że też chcieli by na zachód, że też chcieli by na zachód.

3. Za to Magda jest w Madrycie i wychodzi za Hiszpana.
Maciek w grudniu stracił życie gdy chodzili po mieszkaniach.
Janusz ten co zawiść budził, że go każda fala niesie jest chirurgiem, leczy ludzi,
ale brat mu się powiesił, ale brat mu się powiesił.

4. Marek siedzi za odmowę, bo nie strzelał do Michała,
a ja piszę ich historię i to jest już klasa cała.
Jeszcze Filip fizyk w Moskwie, dziś nagrody różne zbiera, jeździ kiedy chce do Polski.
Był przyjęty przez premiera, był przyjęty przez premiera.

5. Odnalazłem klasę całą, na wygnaniu, w kraju, w grobie,
ale coś się pozmieniało, każdy sobie żywot skrobie.
Odnalazłem całą klasę, wyrośniętą i dojrzałą
rozdrapałem młodość naszą,
lecz za bardzo nie bolało, lecz za bardzo nie bolało.

6. Już nie chłopcy, lecz mężczyźni, już kobiety nie dziewczyny.
Młodość szybko się zabliźni, nie ma w tym niczyjej winy.
Wszyscy są odpowiedzialni, wszyscy mają w życiu cele,
wszyscy w miarę są normalni,
ale przecież to niewiele, ale przecież to niewiele.

7. Nie wiem sam co mi się marzy, jaka z gwiazd nade mną świeci,
gdy wśród tych nieobcych twarzy, szukam ciągle twarzy dzieci.
Czemu wciąż przez ramię zerkam, choć nie woła nikt kolego,
że ktoś ze mną zagra w berka
lub przynajmniej w chowanego, lub przynajmniej w chowanego.

8. Własne pędy, własne liście, zapuszczamy każdy sobie
i korzenie oczywiście, na wygnaniu, w kraju, w grobie.
W dół, na boki, wzwyż ku słońcu, na stracenie, w prawo, w lewo,
kto pamięta, że to w końcu
jedno i to samo drzewo.

Ta piękna, ale i smutna piosenka opisywała stan po paru latach od ukończenia szkoły, a mój znajomy ma tych lat za sobą tyle, że ho, ho… I do  tego jakich lat?

Doradzałem przyjacielowi, aby pojechał, bo widać, że bardzo mu na tym zależy, a później by żałował.

Prawdę mówiąc, to ja sam nadal nie wiem, czy pojechałbym na  takie spotkanie?

http://szefol86.wrzuta.pl/audio/2lOHX9EIpux/de_mono_-_spotkanie_po_latach

14 uwag do wpisu “Spotkanie po latach

  1. Nie pojechałam za pierwszym razem na spotkanie klasowe, a właściwie „spęd” na okoliczność 60-lecia szkoły > 60 lat to 60 roczników a klas bywało po 5-6 w roku; nie pojechałam i…dobrze zrobiłam gdyż nie lubię tłumów. Potem skrzyknęłyśmy się same, ale…trudno wtedy dorwać się do głosu, są osoby, które potrafiłyby nadawać bez końca. Jestem za kameralnymi spotkaniami po latach; warto choćby tylko po to, aby przekonać się co z nami robi…czas czyli jak się zmieniamy [fizycznie, psychicznie i mentalnie], jak potoczyły się nasze koleje losu. Warto pojechać na takie spotkanie, lecz nie warto robić sobie wielkich nadziei…

    Polubienie

  2. Witaj, ja byłam bardzo zadowolona, kiedy pojawiła się NK…. odezwały sie koleżanki mieszkające w tym samym mieście , ale po zmianie nazwiska i miejsca zamieszkania ślad po szkole sie urywał.
    Zorganizowałam kilka takich spotkań, było bardzo ciepło i przyjaźnie….
    spotykamy sie również z koleżankami i kolegami z portalu Senior…. też organizowałam dwa takie spotkania na 30 osób….
    myslę że to sympatyczny pomysł

    Polubienie

  3. — ja niestety jestem takim troszeczkę dziwnym typem człowieka … nie pojechałabym…. jako osoba dość skryta i ceniąca swoją prywatność, pewnie nie bardzo bym miała co robić w rozgadanym i rozbawionym towarzystwie… a dawne znajomości , przyjaźnie?, no cóż spośród wielu została jedna sprawdzona przyjaciółka taka na dobre i złe i to jest dla mnie cenniejsze niż coroczne spędy klasowe , sztuczne podziwianie się nawzajem czy plotkowanie…
    — jeżeli zbyt ostro przepraszam, ale…. to tylko moje zdanie… pozdrawiam…

    Polubienie

  4. ~s.Małgorzata pisze:

    Takie spotkanie może być pasjonujące. Wszystko zależy od więzów, jakie nas łączyły. Ja mam dobre wspomnienia, choć z powodu zajęć nie uczestniczę we wszystkich -ale mam tę przewagę, że z koleżankami z liceum łączyło nas wspólne internatowe życie, nie tylko zajęcia szkolne. Dochodzą mnie słuchy co się dzieje z tymi, które jeszcze żyją, kto już odszedł. Pytanie, czy szkoła była tylko przystankiem, czy też korzeniem? To zależy od samej szkoły, atmosfery, nauczycieli. Kilka szkół było dla mnie przystankiem, z którego nic ani nikogo właściwie nie pamiętam. Jedna- korzeniem, choć byłam w niej krótko. Pozdrawiam.

    Polubienie

    • Ja też mam za sobą okres internatowego życia i zgadzam się, że ten czynnik bardzo pogłębia relacje. Tylko że upływ kilkudziesięciu lat bez żadnych kontaktów też zrobił swoje.
      Skutek? Bardzo luźne kontakty z kilkoma osobami na Nk lub Fb.
      Możliwe, że wiele straciłem nie dbając o odnowienie tamtych relacji???
      Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  5. Nader surowy jesteś dla siebie, Tatulu! Czemu to tchórzostwem nazywasz, skoro to własny Twój rozum, niejako poza Twoją świadomością rzeczy roztropnie osądził i rozstrzygnął… ? Ja się takich spotkań wystrzegam już od pokończenia szkoły, bo pierwszego absolwenci podstawówki chcieli zwoływać, gdyśmy jeszcze matury nie mieli… Niejasno już wtedy podejrzewałem, że te spotkania to poniekąd licytacja i targowisko próżności, ale po stokroć ważniejsze dla mnie przekonanie było, że jeśli by mnie z kimś z tych ludzi cokolwiek istotnego łączyć miało, to łączyłoby i bez tych spotkań. Jeśli zaś przeciwnie: są i być mi mają obojętni, to szkoda mi czasu na to… Ze średniej szkoły dwóch mam znajomości kultywowanych, a jednej nawet odbudowanej po latach i wiele w tem ukontentowania znajduję, ale do tego mi żadne niepotrzebne spędy…
    Kłaniam nisko:)

    Polubienie

    • Witam Pana Wachmistrza.
      Ostro oceniłem tamten odruch wycofania, bo mimo takich czy innych odczuć mogło się okazać, że spotkanie było warte zachodu. Tego się już nie dowiem.
      Co do przyjaźni to sprawa jest trudna o tyle, że wymaga bliskiego kontaktu i współodczuwania wzajemnych problemów i dolegliwości życiowych.
      Pozdrawiam sercecznie

      Polubienie

    • tatul pisze:

      Witaj Kalino. Fakt, cze czas zaciera szczegóły i to jest chyba dobre dla nas. Spotkania po latach mogą ożywić wspomnienia i odnowić wiezi, ale nie muszą. Mój znajomy odbył wyprawę w przeszłość i pojechał na spotkanie, ale… nie wiedział biedny, że odwołano ten uzgodniony termin. Wrócił bardzo rozczarowany i chyba już nie będzie szukał bezpośredniego kontaktu. Może łączność telefoniczna coś mu da?
      Pozdrawiam

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.