Czy wolno ściągać?

Jako nauczyciel tępiłem ściąganie. Teraz, prowadząc bloga sam korzystam z prostej formuły kopiuj-wklej, zwłaszcza gdy … „Cóś rzuci się mnie na uszy (lub oczy) i człowiek musi, bo inaczej się udusi…”

Uważam, że w chwilach gdy już powstał jakiś tekst, z którym się w pełni zgadzam, to należy dać mu szansę pofrunąć pod strzechy zamiast tworzyć coś nowego o tym samym. Tak było ze mną wczoraj. Gdy zajrzałem do bloga zaprzyjaźnionej Siostry Małgorzaty Chmielewskiej (na zdjęciu obok), to oprócz komunikatu o zawieszeniu działalności blogowej na czas wyjazdu znalazłem tam tekst „rzucający się na oczy” swoją aktualnością. Przeczytałem i… oprócz skomentowania  poleciłem go na swojej stronie Facebooka z dedykacją:

Przeczytałem z uwagą i postanowiłem polecić tekst ze względu na ważność poruszanego problemu. Trzeba „COŚ” zrobić , aby choć troszeczkę zmieniać ten świat…

Nie wiem czy ktoś z moich licznych znajomych przeczytał ten tekst skoro nie pojawił się pod nim żaden lajk. Cóż zatem mogę zrobić, aby ten ważny tekst „pofrunął po strzechy”, a jeszcze lepiej pod dachy pięknych willi i rezydencji? Ściągnąć i wydrukować u siebie z nadzieją, że jego autorka nie wytoczy mi procesu o naruszanie praw autorskich.

Oto tamten wpis:

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

potrzebny nam lekarz

23:35 |

Już 100 000 ludzi zginęło w Syrii. O konfliktach w Afryce polskie „informatory” praktycznie milczą. Co to ma za znaczenie? Od 1960 r. zginęło tam ponad 9 mln. ludzi. Tylko w Afryce! Przez ostanie 23 lata wojny na tym kontynencie pochłonęły ponad 200 mld EU. Wzruszamy ramionami. Co możemy na to poradzić? Czyżby?
Jeśli…..wszyscy ochrzczeni jesteśmy jednym Ciałem Chrystusa
Jeśli….wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga
Jeśli….wszyscy jesteśmy braćmi Chrystusa
to
każde nienawistne słowo 
każde spojrzenie z pogardą
każde uderzenie
każde poniżenie
każda krzywda
 świadomie wyrządzona
tu, w Polsce, na moim podwórku, w moim radiu, gazecie, tramwaju i domu
oddala pokój w Syrii, Egipcie, Czadzie,
daje do ręki karabin, kamień czy maczetę. 
Każde dobre słowo,
każde spojrzenie z miłością i wdzięcznością,
każda kromka chleba podana głodnemu,
każde przebaczenie
i pojednanie
przybliża marzenie Boga i naszego serca- Królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju. 
Jeśli…..
Jak możemy wzywać całe zwaśnione narody do zgody, płakać nad naszymi braćmi w wierze ginącymi setkami z powodu Chrystusa,
skoro otrzymawszy od Boga i ludzi pokój  w naszym kraju
my, wierzący, opluwamy się wzajemnie, ośmieszamy, poniżamy, odbieramy dobre imię?
Jak możemy oczekiwać, że inni nas będą szanować, skoro my nie potrafimy uszanować samych siebie?
Jak możemy głosić Chrystusa – Księcia Pokoju z ustami pełnymi szyderstwa i oczami zaciemnionymi przez złość? Dlaczego oczekujemy zrozumienia i szacunku od inaczej myślących, niewierzących, a sami niszczymy własnych braci w wierze, bo inaczej żyją dla Chrystusa niż my?
Czy przypadkiem nie jest nam potrzebny dobry lekarz, skoro jako wspólnota  żyjemy w schizofrenii? 
Ja udaję się na konsultację do najlepszego specjalisty, jakiego znam.

 

Wpis ten dedykuję wszystkim, którzy szczególnie ostatnio doznali krzywdy z powodu publicznego szkalowania przez braci i siostry w wierze. Obojętne z jakiej kościelnej lub politycznej są opcji, jakie piastują urzędy i jakie by „szczytne” intencje nie przyświecały ludziom, którzy ich poniżyli i próbowali odebrać dobre imię. 

 

Gdy dzisiaj rano zajrzałem do wspomnianego bloga, to znalazłem tam w komentarzach wklejony przez Igę piękny wiersz Josifa Brodskiego – noblisty przecież – o wojnie, z dopiskiem Igi:  To tak a propos tematu „pozostawionego” nam przez Siostrę. A wykonanie Edyty Geppert jak zwykle genialne, ciarki przechodzą po plecach.
Pozdrawiam wszystkich!
Iga.

Tekst ten posłużył do stworzenia wstrząsającej piosenki, którą można posłuchać  w wykonaniu Edyty Geppert. Wykonuje ją   również  artysta o ksywce Buldog. To właśnie nagranie ze względu na załączony teledysk polecam : https://www.youtube.com/watch?v=7-j56O6DU74

 

Piosenka o Bośni

Słowa: Josif Brodski
Muzyka: Jerzy Satanowski

 

W chwili, gdy strzepujesz pyłek,

jesz posiłek, sadzasz tyłek

na kanapie, łykasz wino –

ludzie giną.

W miastach o dziwacznych nazwach

grad ołowiu, grzmot żelaza:

nieświadomi, co ich winą,

ludzie giną.

W wioskach, których nie wyśledzi

wzrok- bez krzyku, bez spowiedzi,

bez żegnania się z rodziną

ludzie giną.

Ludzie giną, gdy do urny

wrzucasz głos na nowych durni

z ich nie nową już doktryną:

„Nie tu giną”.

W stronach zbyt dalekich, by nas

przejąć mógł czyjś bólu grymas,

gdzie strach lecieć cherubinom –

ludzie giną.

Wbrew posągom i muzeom –

jako opał służy dziejom

przez stulecia po Kainie

ten, kto ginie.

W chwili, kiedy mecz oglądasz,

czytasz, co wykazał sondaż,

bawisz dziecko śmieszną miną –

ludzie giną.

Czas dzielący ludzkie byty

na zabójców i zabitych

zmieści cię w rubryce szerszej

tak, w tej pierwszej

 

To jak szkło pod powieką

raniące źrenicę czystą,

Wojna nigdy nie jest daleko,

Wojna jest zawsze blisko” – śpiewali kiedyś połączonymi głosami artyści scen polskich nasz zbiorowy protest song właśnie wtedy, gdy na terenie dawnej Jugosławii trwała wojna. Przecież wszyscy pamiętamy jak relacjonowano w telewizji tamte wydarzenia. Siadaliśmy sobie wygodnie w fotelach i oglądaliśmy właśnie to o czym pisał cytowany poeta:

W chwili, gdy strzepujesz pyłek,

jesz posiłek, sadzasz tyłek

na kanapie, łykasz wino –

ludzie giną.

W miastach o dziwacznych nazwach

grad ołowiu, grzmot żelaza:

nieświadomi, co ich winą,

ludzie giną.

W wioskach, których nie wyśledzi

wzrok- bez krzyku, bez spowiedzi,

bez żegnania się z rodziną

ludzie giną…

Zbrodniczy reżim użył przeciw ludności skonfliktowanej Syrii strasznej w skutkach broni chemicznej mimo zakazu jej użycia. Wcześniej zrobił to inny satrapa w Iraku i wiemy jak to się skończyło. Już stworzono koalicję kilkudziesięciu państw skłonnych zastosować w Syrii siłowe rozwiązanie istniejących tam problemów politycznych i społecznych. Jeszcze nasi polscy włodarze wahają się przed przystąpieniem do tej koalicji, ale czy zdołają się oprzeć? Ja mam wątpliwości, czy w ramach NATO, do której należymy można sobie stać z boku i zachowywać neutralność.

A jeśli będziemy zmuszeni przystąpić do akcji zbrojnej to na jakie skutki zostaniemy narażeni? Strach pomyśleć…

A pomyśleć trzeba!!!

 

Spotkanie po latach

Podczas spotkania rodzinnego usłyszałem nowinę. Mój znajomy odnalazł kolegów z liceum, którzy odnaleźli jego. List, telefon i wezwanie: Przyjedź koniecznie na najbliższe spotkanie w lokalu… , w dniu…Musimy się spotkać…

Koledzy spotykają się regularnie. Co miesiąc rezerwują sobie te same stoliki w restauracji i popijając herbatkę rozmawiają o swoich sprawach, aktualizują listę obecności, a właściwie nieobecności, bo mając po siedemdziesiąt kilka lat trudno o karne i niezawodne stawiennictwo. I tak od wielu już lat. Co ich łączy? Wspólna młodość, we wspólnej szkole.

Ile to już lat minęło? – pytam.

Dokładnie 59 lat – odpowiada.

Widać, że bardzo chce pojechać na spotkanie do odległego o 300 km miasta. Jest bardzo ciekawy tych ludzi i historii ich życia. Jakieś strzępy wspomnień ze szkolnych lat niczego nie mogą rozstrzygać. Ówcześni, dobrze zapowiadający się niekoniecznie musieli stać się takimi jak to im wróżono. Inni, niepozorni poszybowali wysoko…Z tym bywało i bywa różnie. Jak pytać o takie sprawy, co odpowiedzieć gdy to oni zapytają:

-A jak tobie się ułożyło? Czujesz się spełniony? Jesteś szczęśliwy? A żona? Ciągle ta sama? A dzieci ?

Słuchałem i stawiałem sobie te same pytania jakie nurtują przyjaciela. Gdyby mnie zaproszono, to jakbym postąpił?

Już kiedyś przeżywałem coś podobnego z okazji zaproszenia na zjazd absolwentów mojego technikum. Wahałem się długo i w końcu… stchórzyłem. Akurat byłem wtedy na świeżo po obejrzeniu mocnego filmu o podobnej fabule. Spotykają się, wspominają ludzi i zdarzenia, chwalą się pozycją, statusem społecznym, starają się utrzymać miłą atmosferę, ale wychodzi z tego jakaś wielka przegrana niemal wszystkich uczestników.

Nastrój niemal taki sam jak w piosence „Nasza klasa” Jacka Karczmarskiego?

https://www.youtube.com/watch?v=NTNcxGVgn9I

 

 

Nasza klasa

Co się stało z naszą klasą, pyta Adam w Tel-Awiwie.
Ciężko sprostać takim czasom, ciężko w ogóle żyć uczciwie.
Co się stało z naszą klasą, Wojtek w Szwecji w porno klubie,
pisze dobrze mi tu płacą,
za to co i tak wszak lubię, za to co i tak wszak lubię.

2. Kaśka z Piotrkiem są w Kanadzie, bo tam mają perspektywy.
Staszek w Stanach sobie radzi, Paweł do Paryża przywykł.
Gośka z Przemkiem ledwie przędą w maju będzie trzeci bachor. Próżno skarżą się urzędom,
że też chcieli by na zachód, że też chcieli by na zachód.

3. Za to Magda jest w Madrycie i wychodzi za Hiszpana.
Maciek w grudniu stracił życie gdy chodzili po mieszkaniach.
Janusz ten co zawiść budził, że go każda fala niesie jest chirurgiem, leczy ludzi,
ale brat mu się powiesił, ale brat mu się powiesił.

4. Marek siedzi za odmowę, bo nie strzelał do Michała,
a ja piszę ich historię i to jest już klasa cała.
Jeszcze Filip fizyk w Moskwie, dziś nagrody różne zbiera, jeździ kiedy chce do Polski.
Był przyjęty przez premiera, był przyjęty przez premiera.

5. Odnalazłem klasę całą, na wygnaniu, w kraju, w grobie,
ale coś się pozmieniało, każdy sobie żywot skrobie.
Odnalazłem całą klasę, wyrośniętą i dojrzałą
rozdrapałem młodość naszą,
lecz za bardzo nie bolało, lecz za bardzo nie bolało.

6. Już nie chłopcy, lecz mężczyźni, już kobiety nie dziewczyny.
Młodość szybko się zabliźni, nie ma w tym niczyjej winy.
Wszyscy są odpowiedzialni, wszyscy mają w życiu cele,
wszyscy w miarę są normalni,
ale przecież to niewiele, ale przecież to niewiele.

7. Nie wiem sam co mi się marzy, jaka z gwiazd nade mną świeci,
gdy wśród tych nieobcych twarzy, szukam ciągle twarzy dzieci.
Czemu wciąż przez ramię zerkam, choć nie woła nikt kolego,
że ktoś ze mną zagra w berka
lub przynajmniej w chowanego, lub przynajmniej w chowanego.

8. Własne pędy, własne liście, zapuszczamy każdy sobie
i korzenie oczywiście, na wygnaniu, w kraju, w grobie.
W dół, na boki, wzwyż ku słońcu, na stracenie, w prawo, w lewo,
kto pamięta, że to w końcu
jedno i to samo drzewo.

Ta piękna, ale i smutna piosenka opisywała stan po paru latach od ukończenia szkoły, a mój znajomy ma tych lat za sobą tyle, że ho, ho… I do  tego jakich lat?

Doradzałem przyjacielowi, aby pojechał, bo widać, że bardzo mu na tym zależy, a później by żałował.

Prawdę mówiąc, to ja sam nadal nie wiem, czy pojechałbym na  takie spotkanie?

http://szefol86.wrzuta.pl/audio/2lOHX9EIpux/de_mono_-_spotkanie_po_latach

Minister od kasy

Bywają dwa rodzaje ministrów finansów: jedni odchodzą w hańbie, a drudzy – we właściwym czasie. James Callaghan

Jacek Roz­tow­ski, wi­ce­pre­mier i mi­ni­ster fi­nan­sów, jest źle oce­nia­ny przez 48 proc. Po­la­ków. 31 proc. od­nio­sło się neu­tral­nie do pracy mi­ni­stra, a za­do­wo­lo­nych z jego po­czy­nań jest tylko 8 proc. an­kie­to­wa­nych. Mi­ni­ster zna­lazł się na trze­cim miej­scu wśród najgorzej ocenianych ministrów – jak to możemy wyczytać w dzisiejszym artykule
Wyprzedził tylko min. Joannę Muchę i Bartosza Arłukowicza, których oceniano jeszcze gorzej. Nic wiec dziwnego, że pojawiły się kalkulacje o jego rychłym zwolnieniu w ramach przewidzianej na wrzesień  rekonstrukcji rządu. Zakłada się możliwość wykonania takiego manewru nie tylko z powodu niskich (jak twierdzi opozycja) kompetencji, a z potrzeby rzucenia na pożarcie wystarczająco „grubej ryby”, bo tylko to może przywrócić zaufanie do tego rządu.
Wiadomo, że powodem wszelkiego zła jest kasa, a właściwie jej brak. Na czym więc zbić kapitał polityczny pozwalający podmienić obecnych rządzących przez pretendentów do władzy? Oczywiście, że na krytyce wszelkich poczynań w sferze finansów, na rzucaniu podejrzeń o korupcję, o machlojki w ustawianiu przetargów, na podkopywaniu zaufania społecznego do rządu itd. itp. Wszyscy poprzednicy to samo robili, aby obalić rządy AWS, SLD, PIS, a teraz łączą siły, aby wysadzić z siodła obecnych politykierów. Oni sami mówią : Krytyka rządu jest świętą sprawą każdej opozycji w każdym demokratycznym państwie – i mają rację. Walczą, przekonują do swoich racji, zjednują sobie poparcie na zasadzie śnieżnej kuli, która kiedyś zacznie się toczyć i nabierając na siebie kolejne warstwy nie da się już zatrzymać. Niczym taran zmiecie wszystko to, co stoi na drodze.

Jak się nam żyje? Najwięcej wie o tym opozycja. Tam najbardziej starannie liczy się miliony młodych Polaków wypchniętych za granicę decyzjami nieudolnego rządu, a także młodych bezdomnych i bezrobotnych rodziców i ich niedożywione dzieci. Tam prowadzi się dokładne rachunki rosnącego dynamicznie zadłużenia Polski wobec świata zewnętrznego i wewnętrznego. Tam wiedzą najlepiej ile oszczędności, a ile długu przypada na statystycznego Polaka. Co najważniejsze??? Opozycja najlepiej wie, co trzeba zrobić, – oczywiście po odsunięciu dzisiejszych władców od władzy, aby zaspokoić rozbudzone w kampanii oczekiwania wyborców. A roszczenia mamy nie małe. Jak to wynika z wypowiedzi szefowej CBOS: … Najmłodsi wyborcy mają mniejsze poczucie powinności wobec państwa. Aż 37 proc. nie uznaje za obowiązek płacenie podatków. Postawa roszczeniowa? Cynizm? Nie rozumiem, ale jestem zaniepokojona – mówi Mirosława Grabowska – Szefowa CBOS Agnieszka Kublik:
…Polacy chcą mieć państwo, które ma zapewnić bezpieczeństwo, poszanowanie własności prywatnej, zagwarantować leczenie i studia wyższe za darmo, pracę zgodną z kwalifikacjami, no i dach nad głową. I to się nie zmienia od lat.

Prof. Mirosława Grabowska, socjolog potwierdza powyższą opinię:
To prawda, badania CBOS pokazują, że Polacy mają bardzo wysokie oczekiwania wobec państwa. Moim zdaniem to połączenie trzech czynników: jeszcze wpływu PRL-u, zafascynowania modelem państwa opiekuńczego na wzór skandynawski i społecznej nauki Kościoła. Ma być po równo dla wszystkich, bezpiecznie i godnie. Ale zwracam uwagę, że oczekiwania, iż państwo zapewni obywatelom bezpieczeństwo i poszanowanie własności prywatnej – a są to oczekiwania 99 proc. – to standard nawet w liberalnym, minimalistycznym modelu państwa. Ciekawe, że oczekiwania socjalne są niewiele niższe.
– Komu wierzyć??? Komu zaufać???
– Politykom? – NIE!!! – Zwłaszcza  miłościwie nam panującym. A może pretendentom do władzy??? – Tu już jest różnie: O tym też donosi prasa…

Z badania TNS Polska dla „Wiadomości” TVP wynika, że więcej Polaków wierzy w propozycje na walkę z kryzysem przedstawiane przez PiS niż te, które proponuje PO… 20 proc. ankietowanych wierzy, iż PiS ma najlepsze plany na walkę z kryzysem. Propozycje antykryzysowych działań przedstawiane przez Platformę podobają się 14 proc. respondentów. W recepty na walkę z kryzysem przedstawiane przez inne partie wierzy zdecydowanie mniej ankietowanych – SLD zaufałoby 4 proc. wyborców, Ruchowi Palikota i PSL – 3 proc., Solidarnej Polsce – 2 proc., a PJN i Nowej Prawicy – 1 proc. 

Po obydwu stronach barykady występują wybitni i utytułowani ekonomiści. Jak czyta się ich ekspertyzy, to człowiek ma coraz mniej pewności co do tego, że oni kończyli podobnie uczące szkoły i powołują się na te same prawa ekonomiczne. Należąc do dworów tych, czy innych zleceniodawców piszą to, czego oczekują ich mocodawcy. Nie od dzisiaj wiadomo, że … sposób stania, czy siedzenia, bardzo zmienia punkt widzenia.
Wracając do „ministra od kasy”, to zanim wydamy osąd walnijmy się we własne piersi i odpowiedzmy, czy na miejscu tego smutnego obecnie pana moglibyśmy liczyć na pozytywne oceny kwalifikacji i kompetencji? Czy on lub ktokolwiek inny jest w stanie pogodzić żądania obniżenia podatków z żądaniami powiększenia wydatków, bez pogłębiania deficytu?
Takie cuda się jeszcze nie zdarzyły. Nigdzie na świecie.
– Czy kolejny minister potrafi zmienić zasadę stosowaną w każdym dobrze prosperującym gospodarstwie domowym? Brzmi ono następująco :
Pamiętaj rozchodzie, żyj z przychodem w zgodzie!

W Dniu tak pięknym i wspaniałym…

Przeżywamy kolejną piękną rocznicę Cudu nad Wisłą.

Znaczenie tego wyczynu zbrojnego naszej słabiutkiej Ojczyzny, która co dopiero – w 1918 r. odzyskała niepodległość po 123 latach niewoli jest nadal niekwestionowanym wkładem w kształtowanie historii Europy. Bitwa Warszawska zaliczona została do 19 najważniejszych bitew w historii ludzkości. To również najważniejsza bitwa w naszej historii.

To, że wtedy zwyciężyliśmy jest zasługą wielu ludzi i okoliczności w jakich przyszło nam bronić młodego państwa. Kościół akcentując te wszystkie zasługi ludzi wskazuje również na działanie Sił Nadprzyrodzonych i niech się tak dzieje, bo sukces miał zawsze wielu ojców. Fakt pozostaje jednak faktem: ZWYCIĘŻYŁA POLSKA.

Dla przypomnienia tamtego czasu załączam ten klip, żałując jednak tego, że żaden nasz zespół nie wpadł na pomysł, aby nagrać coś takiego.

http://www.youtube.com/watch?v=zpCLhSymB5U#at=42

Słuchając zachęcam do zwrócenia uwagi na napisy. Polskie tłumaczenie zawiera symptomatyczne słowa i do tego powtarzane aż trzy razy: Oto te słowa:

Ojczyzna poległych

I Ojczyzna walecznych

W obliczu nawałnicy,

Poobijani i rozdarci,

Walczymy o nasz wspaniały kraj.

Chodź, weź naszą dłoń,

Stoimy razem

By bronić

Naszego wspaniałego kraju – (x 3)

 

Pomyślmy, co by się działo dzisiaj „w obliczu nawałnicy”.

W Dniu tak pięknym i wspaniałym życzmy sobie sercem całym Pokoju i spokoju

 

Go Win w drodze po władzę w PO i nie tylko

Gdy rankiem zajrzałem do Facebooka, to zwróciłem uwagę na wklejone przez kogoś i znane wszystkim zdjęcie (obok) Jarosława Gowina spacerującego po sopockim molo ze swoimi „aniołkami”. Nowe było zaopatrzenie tego zdjęcie w genialny tytuł Go Win. Ponieważ to nowe podejście „rzuciło mi się na oczy”  trafnością  charakterystyki wydarzenia polskiego sezonu czyli spaceru J. Gowina po Polsce postanowiłem sprawdzić jak dalece jest ono zgodne z definicjami słownika języka angielskiego. Oto co mi z tych badań wyszło:
Go – oznacza:  chodzić, pójść, jechać,
Win – jest jeszcze bardziej wymowne, bo oznacza ni mniej ni więcej: wygrywać, zdobywać, zarabiać, docierać do czegoś, osiągać, przedzierać się przez coś, torować sobie drogę (win one`s way), pozyskać…
Win – to także wygrana.
Zazdroszczę ludziom potrafiącym tak lapidarnie, a zarazem niezwykle trafnie określić sedno jakiegoś problemu. W tym przypadku dodatkowym smaczkiem jest  znalezienie tego pojęciowego skrótu w samym nazwisku kandydata do tronu władzy w PO.
Oczywiste jest, że większość mediów i tzw. komentatorów niezależnych lekceważy ten nowy sposób walki o władzę i nie daje J. Gowinowi żadnych szans, ale przecież wiadomo dlaczego. Mainstream nie chce popierać niczego, co zagraża dzisiejszemu porządkowi, czyli rzeczywistości stworzonej przez trwających w morderczym uścisku dwóch znanych nam (aż za dobrze) facetów D. Tuska i J. Kaczyńskiego.
Gowin jest kolejnym człowiekiem chcącym znaleźć inną perspektywę rozwoju Polski, a więc nic dziwnego, że ukazuje się go w dość groteskowym kontekście. Oto przystojny i uśmiechający się przyjaźnie facet zamiast korzystać z uroków przyrody, w czasie trwających właśnie sejmowych wakacji wybrał się w Polskę, aby spacerując rozdawać gazetki i spotykać się z ludźmi, udzielać wywiadów i zjednywać sobie sprzymierzeńców. Lepiej go traktować jako ciekawostkę , a z filmików pokazujących te spacery zrobić coś w  rodzaju teledysku do polskiej wersji znanej rosyjskiej piosenki:
A ja idu, szagaju po Polsze
Postanowiłem sprawdzić co o tych spacerach piszą na prawym skrzydle naszego Mainstream`u. I stwierdziłem, że tu jest inaczej. Oto w niedzielnym wydaniu :  http://www.prawy.pl/z-kraju/3629-gowin-kowal-wipler-razem-utworza-partie  czytamy m.in.
Po spodziewanym, zdecydowanym zwycięstwie Tuska w rywalizacji z Gowinem o palmę pierwszeństwa w Platformie, drogi obu polityków muszą się rozejść. Tusk dokona rozwodu w imię konieczności utrzymania spójności partii i pozbycia się „konserwatywnego balastu”, powodującego odpływ części dotychczasowych wyborców PO do SLD. Gowin zaś, ogłosi Polsce i Polakom, że Platforma zbyt mocno skręciła na lewo i wypchnięty zdecyduje się na życie poza Platformą. Na ten ruch Gowina czekają nie tylko jego najbliżsi współpracownicy, tacy jak poseł Żalek, czy Godson. Takim scenariuszem zainteresowani są też niektórzy byli politycy PiS, którzy rozstali się z partią Jarosława Kaczyńskiego. Mowa tu przede wszystkim o Pawle Kowalu i PJN oraz Przemysławie Wiplerze i Republikanach. Wszyscy oni mieszczą się szeroko rozumianej formule konserwatywno-wolnorynkowej i mają szansę zabudować miejsce między przesuwającemu się coraz na lewo w sprawach społeczno-gospodarczych PiS oraz dryfującej ku rozwiązaniom socjalnym i lewackiej obyczajowości Platformie. Dostępne badania pokazują, że taka inicjatywa mogłaby liczyć na poparcie od 5 do 14 proc. głosujących. Tych, którzy nie chcą rozrostu etatyzmu i biurokracji, oczekują deregulacji i większej swobody w aktywności rynkowej dla jej uczestników. Chcą jednocześnie niskich podatków i ograniczenia wydatków państwa, a także oczekują na długofalowe rozwiązania w polityce prorodzinnej, chroniącej Polskę przed demograficzną katastrofą. Troska o rodzinę wiąże się także z konserwatywnym systemem wartości w sprawach obyczajowych…
Już tylko tydzień dzieli nas od ogłoszenia wyników wyborów na szefa Platformy Obywatelskiej. Wkrótce dowiemy się jakie miejsce wychodził sobie J. Gowin. Jeśli nie będzie to jeszcze tym razem zwycięstwo, to przynajmniej ma szansę na dobre miejsce w ławach sejmowych i jakąś zdolność koalicyjną w ramach nowego klubu parlamentarnego, który założy po wyrzuceniu go z PO. To nie jest mało – jak na początek, prawda?
Ostatnio nasz kolejny pretendent do władzy, związkowiec, były komandos Piotr Duda – gracz ogłosił długi marsz mający obalić rząd Tuska. To dość ciekawe sformułowanie znane choćby z historii współczesnych Chin :
Długi Marsz, określenie etapu chińskiej wojny domowej toczonej między Kuomintangiem i komunistami, którzy zmuszeni byli przeprowadzić swą armię przez całe Chiny w latach 1934–1935. Oddziały pod wodzą Mao Tse-tunga przebyły dystans ok. 12 tys. kilometrów staczając podczas drogi wiele bitew. Spośród 100 tys. żołnierzy, którzy wyruszyli z prowincji Kiangsi, do celu wędrówki – Szensi, dotarło 30 tys. W dzisiejszych Chinach długi marsz symbolizuje etos rewolucji – czytamy w Wikipedii. Warto dodać, że ci, którzy dotarli na miejsce wzięli całą władzę w swoje ręce.
Czymże innym był sukces naszej SOLIDARNOŚCI?
Czym jest trwający od 2007 roku marsz Prawa i Sprawiedliwości?
Czy nie o to samo toczy się gra?
Jarosław Gowin realizuje idee wielkiego marszu idąc solo, przynajmniej na razie. Czy osiągnie to, co sobie założył ? Odpowiedź już wkrótce.

Niedzielne przemyślenia

„Dla roboty wszystkie dzionki, a niedziela jest dla żonki” – powiedział ktoś znacznie wyżej postawiony niż ja i tego się trzymam.

Niedziela jest to czas przeznaczony na rodzinne bycie razem. Rano śniadanko, później kościół, jakiś niedzielny wspólnie przygotowywany obiad i popołudnie relaksacyjno wypoczynkowe spędzane we dwoje, ale dość często zdarza się spędzać ten czas z kimś jeszcze. Na luzie i bez nerwów.

Dzisiaj w kościele usłyszeć można było w czytaniach i Ewangelii dość znajomo brzmiące  słowa:

…Chrześcijaństwo jest dla nas wielką szansą, ale także niezwykle odpowiedzialnym zadaniem. To ewangeliczny program na życie, którego cel wyznaczył Bóg, a środki do niego prowadzące dobieramy dzięki wolności i rozumowi oświecanemu przez Ducha Świętego. „Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie” – mówi Chrystus do uczniów. Dar życia, otrzymane talenty, a przede wszystkim ofiara Odkupiciela są dla nas wezwaniem do służby. One podnoszą nasze człowieczeństwo i potwierdzają naszą godność dzieci Bożych.

(Łk 12,32-48)

W homilii wygłoszonej przez naszego proboszcza znalazło się szerokie objaśnienie do przeznaczonych na dzisiaj słów Pisma Świętego. Szczególnie akcentowany był powszechny:

–         Brak odpowiedzialności za czyny,

–         Nabyty brak odporności na pokusy,

–         Brak umiejętności przewidywania dalekosiężnych skutków swoich czynów.

Każdy z tych ugruntowanych w społeczeństwie „grzechów głównych” był poparty stosownymi przykładami. Dla mnie bardzo przekonywającymi.

O ile łatwiejsze i bardziej dostatnie byłoby nasze życie codzienne, gdyby nie te nasze przywary? Każdy może przytaczać przykłady chrześcijan łamiących zasady Boże i ludzkie, aby tylko napchać sobie kasę. Aby sięgać po nie swoje, aby oszukać klienta sprzedając mu wadliwy towar, czy usługę, aby mnożąc sztucznie trudności skłonić petenta do wręczenia stosownej łapówki itd., itp.

Słuchałem i zastanawiałem się nad tym, czy w kościołach do których uczęszczają nasi politycy też padają podobne słowa i argumenty? A ci, którzy nie chodzą do kościoła, albo i chodzą tylko od „wielkiego dzwonu” to mają jakąś okazję wysłuchania podobnych słów i argumentów, które mogłoby poddać ich działania jakimś normom etycznym lub kryteriom zwykłej przyzwoitości?

Po powrocie do domu znalazłem tekst czytań na niedzielę 11.08.2013r., aby jeszcze raz je przeczytać i przemyśleć. Przeczytałem je wraz z komentarzami  ks. Edwarda Stańka. Oto fragment jego wypowiedzi dotyczący kryzysu odpowiedzialności:

…W poszukiwaniu źródła nieszczęść, jakie dotknęły nasz naród, słusznie wskazuje się na brak odpowiedzialności. Jest to groźna choroba ludzkiego serca, której skutki można obserwować we wszystkich dziedzinach życia. Nieodpowiedzialni ludzie składają przysięgi małżeńskie, by po kilku latach łamać je i porzucać współmałżonka. Nieodpowiedzialni rodzice wychowują dzieci. Nieodpowiedzialni inżynierowie budują zakłady zatruwające wodę, ziemię, powietrze. Nieodpowiedzialni dyrektorzy, nauczyciele, kierowcy, dozorcy… prawie na każdym kroku można dostrzec tragiczne dzieła nieodpowiedzialnych ludzi. Ta sama choroba niszczy serce niesłownego szewca, który pięciokrotnie przesuwa termin naprawy butów, i wielkiego dyrektora, który w sposób nieprzemyślany kładzie podpis pod wieloletnią umową handlową z zagranicznymi firmami.

Trzeba, i to w skali narodowej, dokładnie przeanalizować przyczyny wzrostu tej groźnej choroby i określić wszystkie możliwości jej przezwyciężenia. Dopóki nie wzrośnie stopień odpowiedzialności indywidualnej i społecznej o żadnej odnowie życia narodowego nie będzie mowy. Dla chrześcijan kryzys odpowiedzialności w naszym narodzie to zjawisko szczególnie bolesne. Ujawnia ono bowiem nie tylko słabość narodu, ale przede wszystkim słabość ducha polskiego chrześcijaństwa. Do istoty bowiem naszej religii należy wielkie poczucie odpowiedzialności zarówno wobec Boga, jak i ludzi…

Niech każdy sam sobie odpowie jak faktycznie wygląda nasza odpowiedzialność za kraj, za sprawy publiczne, za dzieła któremu służy jako osoba publiczna będąca lekarzem, nauczycielem, urzędnikiem, działaczem samorządowym, czy partyjnym. Każdemu wiele się należy od państwa, ale państwu nic się nie należy od nas, bo to są złodzieje, zaprzańcy, zdrajcy itd.

Wszyscy politycy mają pełne usta frazesów o poświęceniu w służbie dla dobra ogółu, a jak jest w istocie, to wszyscy wiemy. Służba tak! Lojalność tak, ale przede wszystkim wobec szefów swojej partii, a nie państwa i społeczeństwa. Władza jest celem nadrzędnym, a jak się ją zdobędzie, to już pozostaje do realizacji, nie mniej ważny, kolejny cel: Utrzymanie się przy władzy. I tak kółko się toczy. Od wyborów do wyborów, z próbami wcześniejszego rozp…wszystkiego, co powstało wcześniej i zaprowadzenia swoich porządków, od samej góry po sam dół drabiny społecznej. Od Prezydenta do salowej w szpitalu, czy woźnej w szkole.

Gdy zaczynały się u nas przemiany ustrojowe, to o naszych demoludach, a w tym i o Polsce mówiono w świecie, że jesteśmy wszyscy dotknięci ciężką chorobą o nazwie AIDS Wschodu. Objawy tej choroby mieściły się w diagnozie:
Zespół Nabytego Braku Odpowiedzialności za Własny Los.

Mija 24 lata od początków tamtej przemiany, a my wciąż jesteśmy w tym samym miejscu. Akceptujemy kapitalizm, ale marzymy o socjalizmie. Poza lewicowym SLD wszyscy są prawicą, ale jawnie głoszą programy socjalistyczne, bo wyborcy chcą, aby odpowiedzialność za ich jednostkowe losy wzięło na siebie państwo. A coraz biedniejsze i zadłużone  państwo wciąż nie ma jakiejś wizji Polski na dziś i dla następnych pokoleń, a więc i brakuje mu długofalowej polityki służącej realizacji tej wizji. Wciąż żyjemy od wyborów do wyborów, a sprawy publiczne są prowadzone w taki sposób, aby skomplikować wszystko co się da, tylko po to, aby zaciemniać faktyczny zakres kompetencji i odpowiedzialności, aby nie dało się nikogo rozliczyć i pociągnąć do odpowiedzialności. Byli tacy, którzy obiecywali puścić w skarpetkach tych, którzy bez pracy dorobili się kolosalnych majątków i każdy wie jak to się skończyło. Następni też obiecują . Bardzo wiele obiecują. Potrafią to robić z wdziękiem i trafiać do wielu, bardzo wielu ludzi.

Na upały – pielgrzymka

Przełom lipca i sierpnia funduje nam upały w jakich trudno normalnie funkcjonować, nawet młodym i zdrowym ludziom, a co dopiero starszym i schorowanym? Władze samorządowe pomagają nam jak mogą instalując w miastach kurtyny wodne i stawiając do dyspozycji potrzebujących wodę do picia. Zakończony niedawno Przystanek Woodstok był przykładem znaczenia wody i ochłody dla przeżycia tego bardzo energetycznego wydarzenia. Polewanie wodą i kąpiel w błocie, to nie tylko specyficzna zabawa, ale i sposób na schłodzenie rozpalonych głów i ciał. Jak istotny? Tuż przez jego zakończeniem Jerzy Owsiak na pytanie co się zmieni w przyszłym roku, odpowiedział WODA. To jest bolączka dla organizatorów takiej masowej imprezy i jej uczestników. Czytaj dalej

Dzieciobójczynie

Wyrok wydany przez brytyjski sąd w Birmingham  na parę Polaków, którzy działając wspólnie i w sposób szczególnie bestialski zamordowali 4 letniego Daniela, synka 25 letniej kobiety dostarczył pożywki chyba wszystkim mediom. Wszystkie telewizje, niezależnie od profilu ideologicznego naświetlały tło i okoliczności, w jakich doszło do tej makabrycznej zbrodni. Zapraszano komentatorów i ekspertów od sprawy opieki nad dziećmi, nad rodziną, czy zajmujących się zwalczaniem przemocy wobec dzieci, abyśmy mogli usłyszeć możliwie jak najwięcej faktów i ocen dotyczących tej zbrodni. Czytaj dalej

Niezależnie od własnych ocen…

Kolejna, 69 już rocznica i kolejna okazja dyskusji nad ówczesnymi decyzjami i postawami członków naszego ruchu oporu, cywilnych mieszkańców Warszawy, naszych polityków emigracyjnych jak i polityków uważanych za sojuszników oraz wrogów Polski. Powszechne oczekiwanie …czy będą buczeć podczas składania wieńców w „Godzinę W”, czy zachowają się godnie wobec ofiary bohaterów tamtych dni.

http://www.youtube.com/watch?v=xZb3jJE8pYM

Teraz już wiemy jak było tym razem.

Wszystkim, których temat powstania niezmiennie porusza wypada powiedzieć:

 

– Niezależnie od własnych ocen…pamiętamy!!!