Długa droga od krzemienia do krzemu

Podczas wakacyjnych, rodzinnych podróży po kraju spełnialiśmy ochoczo plany naszych dzieci, które chciały zapoznać się i pokazać swoim dzieciom i nam przy okazji miejsca związane z początkami państwowości polskiej. Byliśmy zatem w Poznaniu gdzie historia uwieczniona w Katedrze Poznańskiej na Ostrowie Tumskim, Starym Rynku i w paru jeszcze miejscach przemawiała do naszej wyobraźni lepiej niż podręczniki historyczne. Później Gniezno, Pola Lednickie ze swoją Bramą Rybą i … Kolejna wyprawa, to Kraków, historyczna stolica Polski, do zwiedzania którego nasi amerykańscy wnukowie byli odpowiednio wcześniej przygotowani przez czytanie im na dobranoc legend związanych z Krakowem i Wieliczką. Tunio nawet przywiózł ze sobą pięknie wydaną książkę pod tytułem Legendy Krakowskie, w której umieszczono legendy o smoku wawelskim, o hejnale, o dwóch wieżach Kościoła Mariackiego, o Lajkoniku, gołębiach z krakowskiego rynku, o Wawelu, a także o pierścieniu Świętej Kingi i o Kopalni Soli w Wieliczce. Książeczka zaopatrzona była w mapę Starego Miasta w Krakowie, na której naniesiono miejsca opisane w legendach.Gdy na dobranoc czytałem wnukom te legendy, to przy okazji wyjaśnialiśmy sobie różne szczegóły z planowanej wycieczki, co korzystnie wpłynęło na odbiór późniejszych wrażeń, oraz więzi pomiędzy nami.
Piękny jest Kraków, piękna jest też kopalnia Soli w Wieliczce i czas tam spędzony był wykorzystany z maksymalnym pożytkiem dla naszych milusińskich, ale i dla nas, ich rodziców i dziadków, którym wcześniej jakoś nie po drodze było odwiedzenie tych wszystkich miejsc.
Czy tylko miejsca związane z historią są godne odwiedzenia?
Ja uważam, że nie. Istnieje mnóstwo miejsc o mniejszym nagromadzeniu śladów historii, ale również ważnych dla zbudowania więzi ze stronami rodzinnymi.
Nie ma Ojczyzny bez Kielecczyzny” – hasło lansowane przez lokalną gazetę w czasach mojej młodości zapadło mi w pamięć  na tyle skutecznie, że wróciłem tu, aby żyć w miejscu gdzie żyli i wydeptywali ziemie moi przodkowie. Zaproponowałem więc krótkie wypady do miejsc blisko położonych, a ciekawych dla nas i atrakcyjnych dla naszych milusińskich. Po różnych deliberacjach wybraliśmy się na zwiedzanie Ziemi Ostrowieckiej trasą Ujazd ze słynnym zamkiem Krzyżtopór, Opatów – Kolegiata, trasa podziemna, Krzemionki Opatowskie ze zwiedzeniem  Kopalni krzemienia pasiastego z czasów wczesnego kamienia łupanego, Ćmielów z fabryką porcelany, no i pobyt w Bałtowie, gdzie funkcjonuje ogromny Park Jurajski. Po cichu miałem również nadzieję na to, że uda mi się wpaść całą zgrają do Zochcina, gdzie swoją piękną działalność prowadzi Siostra Małgorzata Chmielewska. Niestety, jak to bywa w życiu, a zwłaszcza gdy w grupie są małe dzieci przygotowania do wyprawy trwały zbyt długo, a w związku z tym początkowe punkty programu przesuwaliśmy na koniec – jak się zdąży …I nie zdążyliśmy, niestety. Pierwszym odwiedzonym miejscem były Krzemionki Opatowskie. http://www.sandomierskie.com/kraj/swietokrzyskie/krzemionki.htm
    Krzemionki Opatowskie. Kopalnie sprzed kilku tysięcy lat Zespół kopalń krzemienia pasiastego w Krzemionkach Opatowskich jest jednym z najciekawszych tego typu obiektów na świecie. Wyjątkowość tego miejsca wynika z doskonale zachowanych zagłębień poszybowych, a szczególnie podziemi kopalń, które pomimo upływu kilku tysięcy lat zachowały się w prawie nie zmienionym stanie – czytamy w cytowanym tekście.

Nigdy tu wcześniej nie byłem, bo tak się jakoś układało. Po zobaczeniu całego obiektu, który dopiero przed paru laty odpowiednio zagospodarowano turystycznie, pomyślałem:
– Może i dobrze się stało, że dopiero teraz tu jestem?
Gdy czekaliśmy w wielkim upale na kolejność grupowego wejścia z przewodnikiem do kopalni mieliśmy czas na zwiedzenie klimatyzowanych zabudowań i przyjrzenie się zgromadzonym tam eksponatom z epoki. Imponujące wydało mi się to świadectwo wskazujące na to jak dawne są tu ślady życia i działalności człowieka. Ponad cztery tysiące lat temu żyjący tu ludzie … czynili tę ziemię sobie poddaną, żyjąc tu w pokazanych w skansenie chatach – szałasach raczej. W pozostałym czasie ryli w ziemi w poszukiwaniu jej bogactw, czyli owego krzemienia pasiastego, z którego wytwarzano topory, siekiery, groty do dzid i inne precjoza wędrujące stąd do miejsc położonych w promieniu do 800 kilometrów, gdzie je w naszych czasach znajdowano. Gdy weszliśmy do pięknie zagospodarowanej turystycznie kopalni, to byłem zaskoczony tym z jakim trudem te skarby wydobywano. Proporcja bulw krzemienia do całej masy skalnej koniecznej do usunięcia jest porażająca. Cały ten urobek trzeba było przecież wykuć w skale osadowej i przetransportować na górę, a wszystko chyłkiem, w przysiadzie i w kucki. Przewodnik zapytany o to, czy ówcześni górnicy pracowali niewolniczo, odparł że nie, bo praca związana z wydobywaniem była przekazywana z pokolenia na pokolenie, a więc raczej byłą czynnikiem łączącym osiadły tu lud. Jak było…tego już nikt nie zbada. Współczesność, to wykorzystanie krzemienia pasiastego jako materiału zdobniczego stosowanego m.in. w produkcji pięknej i oryginalnej biżuterii.
Gdy o współczesności mowa, to muszą powiedzieć, że w czasie pobytu w Krzemionkach dotarła ona do mnie w sposób wstrząsowy niejako. Gdy robiłem zdjęcia w pawilonie wystawienniczym, to zdarzyło się, że nasi chłopcy usiedli sobie pod dużym obrazem pokazującym scenę z życia prehistorycznego ludu tej ziemi i zwyczajem współczesnych chłopców zabawiali się smart fonem mamy.
Uderzyła mnie ta okoliczność obrazująca swoistą klamrę spinającej los ludzi skupionych wokół krzemu, głównego składnika krzemienia. Tamtych sprzed 4 tysięcy lat dłubiących w skale i nas współcześnie żyjących, a powszechnie używających wytworów pracy i myśli ludzkiej wykorzystujących również krzem we wszelkich gadżetach elektronicznych takich jak komputer, tablet, czy smartfon. http://pl.wikipedia.org/wiki/Dolina_Krzemowa

    Chłopcy nie dostrzegli w tym żadnej rewelacji. Dla nich są to dwa odrębne  światy. Może za ich życia nowoczesny materiał jakim jest grafen wyeliminuje krzemień z technologii wykorzystywanych przy wytwarzaniu sprzętu IT?

 

Od krzemienia w krzemieniu pasiastym do krzemienia w Smart fonie