Blogowa „Zagwozdka”

Według słownika:  Zagwozdka jest to potocznie mówiąc: problem; trudność; szkopuł…

Przy okazji ostatniego posta poświęconego piątej rocznicy istnienia tego bloga otrzymałem wiele życzeń i miłych słów. Jako pierwszy pojawił się z życzeniami poznany i zaprzyjaźniony w wirtualnym świecie Kneź. Obok serdecznych życzeń umieścił w komentarzu również prośbę zawartą w słowach: …A tak z tej okazji to może byś napisał jak te lata wpłynęły na Ciebie, na Twoje postrzeganie świata, innych ludzi, na sposób (styl) pisania i w ogóle doświadczenia – pięć lat to szmat czasu! Jeszcze raz wszystkiego najlepszego!
Odpowiedziałem po dłuższym zastanowieniu:
– Kneziu. Zadałeś mi przy okazji niezłą zagwozdkę. Chodzę z Twoim pytaniem od rana i myślę, i rozważam, dokonuję wewnętrznego obrachunku – ze sobą zwłaszcza. Nawet przy obiedzie zapytałem żonę: – Jak widzi mnie w perspektywie tych minionych 5 lat z blogiem w tle. Zbieram myśli i być może napiszę o tym wszystkim o co mnie zapytałeś. Dzisiaj liczę na wypowiedzi czytelników.

Dzisiaj inna znajoma z blogosfery o nicku: korek115 zaprosiła mnie do zabawy w łańcuszku typując mnie wśród innych autorów blogów do odpowiedzi na liczne pytania. Wśród pytań mających na celu przybliżenie sylwetki autora znajduje się i takie: Dlaczego blogujecie? No właśnie, dlaczego?

Zastanawiałem się nad tym pytaniem i poszukiwałem odpowiedzi u innych autorów blogowej twórczości. Napisałem o tym tekst przed rokiem z okazji czwartej rocznicy: http://tatulowe.blog.onet.pl/2012/07/08/kwiatowa-owocowa-rocznica-powstania-bloga-tatulowe-opowiesci/

Dzisiejsza lektura tamtego tekstu oraz komentarzy jakie zamieścili wtedy moi czytelnicy przyniosła mi więcej rozterek niż wniosków przydatnych do sformułowania odpowiedzi na pytanie postawione przez Knezia.

Przypomnę: może byś napisał jak te lata wpłynęły na Ciebie, na Twoje postrzeganie świata, innych ludzi, na sposób (styl) pisania i w ogóle doświadczenia – pięć lat to szmat czasu!

Otóż muszę przyznać, że doświadczenia zdobywane z dnia na dzień podczas szukania tematów, zbierania materiałów, przy redagowaniu kolejnych tekstów i komentowaniu wypowiedzi zamieszczanych na moim, jak i na innych blogach znacząco wpłynęły na mój sposób widzenia świata i werbalizację zamieszczanych opinii, poglądów, czy wskazywanie na sposoby rozwiązywania opisywanych problemów. Coraz bardziej łagodzę ton swoich  wypowiedzi i staram się unikać generalizowania oraz szanować inny od mojego punkt widzenia świata. Zmienia się tematyka podejmowanych problemów. Staram się omijać drażliwe, szczególnie teraz tematy z zakresu polityki, czy też budzące wciąż dużo emocji tematy natury religijnej.

Zrozumiałem, że istniejąca już pięć lat formuła bloga noszącego w dodatku tytuł Tatulowe opowieści również do tego mnie zobowiązuje. Skoro są to opowieści starszego pana będącego tatulem dla swoich córek i dziadkiem dla wnuków, który chce się podzielić jakąś sumą doświadczeń i poglądów ze wszystkimi których może to zaciekawić, to trzeba być przewidywalnym i trzymać fason, prawda?

Czy to się udaje?  Czy grupa zaglądających tu czytelników, to są ciągle ci sami ludzie. Ja myślę, że nie. Jeśli ktoś zaciekawiony jakimś tekstem wpadł na chwilę i zainteresował się na tyle, aby dodać tytuł bloga do swoich zakładek, to równie dobrze mógł nadal tu pozostać jak i odejść do innych autorów. Tylko w mojej kategorii Życie codzienne i tylko w Onet.blog jest aktywnych 1534941 blogów, a więc jest w czym wybierać. Dobrze ilustruje to przykład aktywnej jeszcze w ubiegłym roku młodziutkiej komentatorki tego bloga podpisującej się nickiem Dorinka. Jej komentarz do cytowanego posta sprzed roku oraz całą naszą korespondencję pozwoliłem sobie tu zamieścić:

~Dorinka: – Ja to odczytuję ( pisanie bloga)jako chęć zostawienia śladu i podzielenia się własnym doświadczeniem. Myślę, że jest Pan zadowolony ze swojego życia, ale bardzo niepotrzebnie daje się Pan tam wkradać złym myślom;) A Internet ma to do siebie, że na ogół jedyną ochroną jest nasz własny mózg, nie ogarniemy tego co robią inni, nad czym w rzeczywistości poniekąd nieco panujemy. Miły blog:) Pozdrawiam;) A w zasadzie, to czy do działań potrzebne są powody? Czy jeśli nawet te powody są wymyślone, to jest taka potrzeba i już?:) Działanie dobre, co więcej trzeba? W zasadzie pozdrawiam serdecznie i niech Pan broni się przed niedobrymi myślami:). Więcej optymizmu :). Pewne rzeczy trzymać z dala:) Pozdrawiam:) Głupoty ludzkiej nie trzeba rozumieć🙂 Aj, gdzie się podział ten stabilny Pan:) – odpowiedziałem takimi słowami
– Dorinko, dziękuję za odwiedziny i te otrzeźwiające słowa. Zwłaszcza zaś ostatnie zdanie wezmę sobie do serca. Stabilny pan nie może mieć wątpliwości i rozterek, prawda? Postaram się zapanować nad wątpliwościami i stosować zasadę pozytywnego myślenia. Pozdrawiam wakacyjnie
~Dorinka: – Bardzo mi miło. Również pozdrawiam wakacyjnie i dodam jeszcze, że trzeba się pilnować od zarozumialstwa, ale o tym , nie znając Pana nie mogę mieć pojęcia;) serdeczne pozdrowienia:)

No właśnie. Gdzie się podział ten stabilny pan? W dodatku piszący teksty mające w sobie mało optymizmu i pozwalający zakradać się do treści swoich notek złych myśli?

To jest miarą zmian jakim uległem w czasie prowadzenia tego bloga. Przestałem spełniać oczekiwania Dorinki i już później nigdy się nie odezwała. Czy skreśliła mnie jako autora niosących coś pozytywnego w udostępnianych tekstach? Tego już się nie dowiem.

Poznałem nowych czytelników i jestem szczęśliwy, że w jakimś stopniu spełniam ich oczekiwania. Wiem, że licząca się grupa czytelników zagląda tu, ale nie komentuje.

Przy okazji „drewnianego” jubileuszu serdecznie pozdrawiam tych którzy komentują jak i tych milczących gości.

13 uwag do wpisu “Blogowa „Zagwozdka”

  1. Tatulu, ja wiem, że na święty spokój nie ma ceny, a i wiek dojrzały zawszeć więcej do kompromisu jest skorym, aliści jako piszesz o łagodzeniu i unikaniu, to mi to autocenzurą pachnieć zaczyna… I to chyba byłby komentarz jedyny, gdzie wolałbym nawet może i tej odpowiedzi nie znać, choć TY sobie jej udzielić, myślę, powinieneś…
    Kłaniam nisko:)

    Polubienie

  2. Tak Ci to jest w istocie Szanowny Wachmistrzu. Autocenzura to nie jest naganne słowo. Ja chętnie się do tego przyznaję.
    „Szto napiszesz pierom, nie wyrubiesz toporom” – mawiali podobno bracia ze wschodu. Choć fonetyczny zapis jest pewnie wadliwy, to sens jest prawdziwy.
    Skoro pisząc wystawiam sobie świadectwo i moje wnuki – jeśli zechcą, będą tu zaglądać, to muszę liczyć się ze słowami, prawda?
    Dlatego jestem za autocenzurą zwłaszcza w polityce, ale i w mediach i…wśród nas, zabierających głos w sferze publicznej.
    Również gorąco pozdrawiam

    Polubienie

  3. Myślę, że pisząc bloga po prostu trzeba być sobą, bo gdzie jak gdzie, ale tu można pozwolić sobie na odrobinę szczerości. Życie jest taką sceną teatralną, na której w nałożonych maskach wciąż musimy popisywać się „wyuczonymi”, grzecznościowymi formułkami, troską o imicz (image) i bezustannie krzywić usta w uśmiechu od ucha do ucha, a i tak zdarza się, że ten uśmiech zostanie fałszywie odebrany.
    Na blogu ; WOLNOŚĆ i SWOBODA., gdzie niesforne myśli poddane zostają konwersacji. Czego mnie nauczyło blogowanie? że;
    PUNKT WIDZENIA ZALEŻY OD MIEJSCA SIEDZENIA; a szczególnie w kwestii poglądów politycznych i religijnych; tolerancja dla innych wyznać, ale też domaganie się szacunku dla własnych przekonań religijnych. Nawet jeśli ktoś uzna je za fanatyzm religijny, to…. przysługuje mi konstytucyjne prawo; wolności słowa, myśli, wyznania itp. Nie nastaję na cudze prawa, więc i nikt nie może nastawać na moje;
    pozdrawiam

    Polubienie

  4. Dzięki Basiu. Ja myślę podobnie, bo przecież jestem u siebie i powinienem czuć się tu jak u siebie. Wielu autorów blogów podkreśla, że nic ich nie obchodzi poczytność, czy jakieś rankingi. Czy wszyscy są szczerzy?
    Jest jeszcze ważna sprawa jaką jest prywatność. Wiele osób używa nicków i stara się pozostać anonimowymi, aby pisać to, co lubią czytać ich czytelnicy.
    Ja tego już nie mogę robić, chyba że pod innym nickiem na innym blogu.
    Różnie bywa.
    Ja pozostaję nadal sobą.
    Pozdrawiam serdecznie

    Polubienie

    • Pytanie;
      „Wielu autorów blogów podkreśla, że nic ich nie obchodzi poczytność, czy jakieś rankingi. Czy wszyscy są szczerzy?”
      moim zdaniem – jest to nieszczere, gdyż pisanie bloga tylko dla siebie, to jak pisanie wierszy do szuflady – tworzenie sztuki dla sztuki. A co do nicku, to ja zaczynałam pisać bloga pod swoim prawdziwym imieniem- Basia {tytuł bloga brzmiał „Utracony Raj”]; a ponieważ miałam jednocześnie dwa blogi [drugi to „Kronika Ewy” czyli kronika dziejów mojej rodziny] to musiałam je podpisywać inaczej. Blog polityczny, który mi się wyjątkowo nie udał podpisywałam ARA [BarbARA]. Obecny blog jest czwarty z kolei [przeniesiony za radą Leszka z onet.pl] postanowiłam dla odróżnienia podpisywać aisaB; po takim blogowaniu mam pewne doświadczenie i najbardziej mi żal pierwszego bloga. To na nim miałam najwięcej przyjaciół blogowych. A chociaż był to blog typowo religijny, to komentowały osoby o różnym światopoglądzie; katolicy- najliczniejsze grono przyjaciół wirtualnych, ewangelicy różnych odłamów, byli świadkowie Jehowy [wciąż wspominam ISĘ]; ale też agnostycy [Adek] i czasami wtrącał się ateista [Atton]; Dlaczego wykasowałam ten blog? poszło o sprzeczkę z księdzem katolickim z ks.Tomaszem; ostry spór o; „ogień siarki na takie kobiety, matki i lekarki”.
      Wdałam się w polemikę, [w obronie zaatakowanej przyjaciółki wirtualnej Anny]. Poniosły mnie emocje a powinnam napisać tylko cztery słowa; „błogosławcie, a nie złorzeczcie”. W chwili likwidacji tamtego bloga-ekumenicznego- rozpadła się nasza blogowa paczka. Już nic nie będzie takie, jak było – nie ma tamtego bloga, a ….szkoda. Te kilka lat blogowania nauczyło mnie wiele. Przede wszystkim pokory i tolerancji oraz panowania nad emocjami, lecz nic już nie sprawi aby powrócili tamci przyjaciele. Utraciłam ich na zawsze. ISA wyjechała na „SAKSY” ; Moherek ma problemy zdrowotne i nie bywa na blogach; Anna komentuje tylko na blogu Paciorka i Barki; czasami odezwie się Nela z Mołdawii; Adek to zdolny student robiący karierę; Kasia [vel Klara, Zimorodek] obraziła się i nawet nie wiem o co; i wielu innych o których nic nie wiem co się z nimi dzieje. Samo życie -także wirtualne. Takie podsumowanie -wspominanie ma w sobie coś z uśmiechu i coś…ze łzy. pozdrawiam

      Polubienie

  5. Tak jest Basiu. Każdy z piszących bloga ma wiele do opowiadania, bo i zazwyczaj wiele doświadczył – tak złego jak i dobrego. Znam już parę interesujących blogów, które zaniechały swojej działalności i pozostają głuche od dłuższego czasu. Różne względy decydują o tym.
    Mnie się jeszcze udaje zachować tempo w dodawaniu nowych notek, ale…nie sięgam zbyt daleko w planowaniu tej akurat aktywności.
    W moim ogrodzie roślin wiele…
    Pozdrawiam

    Polubienie

    • Nawiążę do słów; „Każdy z piszących bloga ma wiele do opowiadania,….” tak, ale będzie to li tylko monolog, jeśli nie będzie wymiany zdań [komentarzy], dlatego tak ważna jest „poczytność”. Przysłowia są mądrością narodów, a jedno z nich mówi; „Co dwie głowy to nie jedna”, dlatego- moim zdaniem- mija się z celem opowiadanie czyli pisanie dla samego pisania. W życiu jest podobnie- wielu pragnie opowiadać, a coraz mniej lubi słuchać. Dlaczego spada popularność czytania książek? między innymi dlatego, że każdy życiem pisze swoją książkę i chciałby aby była czytana. Podobnie jest z blogami, wielu piszących, mało czytających; pozdrawiam

      Polubienie

      • ~Kneź pisze:

        No nie wiem, Basiu, nie wiem – znajomy bloger po zapoznaniu się z założeniami i zasadami naszego hm… bloga(chyba bloga?), uznał że to promocja przez anty promocję. No tak tego nie planowałem, ale blokowanie wyszukiwarek, nie linkowanie bez powodu i nie podpinanie pod nicki adresu to chyba jednak nie gonienie za poczytnością? A z resztą, czy ja wiem? Może i jest to jakaś forma promocji?
        Ja uznaję sensowność wpisu – ba, całego bloga – gdy ma bodaj jednego czytelnika, dla którego można pisać.

        Polubienie

  6. Po zastanowieniu, długim, bo nie chcę być posądzona o jakieś niecne kryptoreklamowe zapędy, chciałabym Panu polecić książkę „Ostatni wykład”. Autor – Randy Pausch. Myślę, że przyświecał mu podobny jak Panu cel, myślę, że może Pan wewnątrz odnaleźć coś dla siebie, swojej rodziny i swoich czytelników. Czuję się pozdrowiona jako jedna z milczących odbiorczyń. Przesyłam serdeczności!

    Polubienie

    • Dziękuję za komentarz Zosiu, jak i za poleconą mi książkę. Poszukam i przeczytam. Jeśli będę ja kiedyś cytował, to nie omieszkam zaznaczyć, że z Twojego polecenia ją przeczytałem.
      Serdecznie pozdrawiam

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.