Był sobie gołąb…

Podczas nakładania do pojemnika drewna na opał zauważyłem w odłamkach kory i innych pozostałości wyścielających drwalkę coś bardzo regularnego, co z pewnością miało inne pochodzenie. Sięgnąłem po to, aby się przyjrzeć i okazało się, że jest to …obrączka jaką noszą ptaki… Odczytałem widniejące na różowym tle oznaczenia: DV 01402 02 301.

Ponieważ nic z tego nie zrozumiałem, to po powrocie do domu zajrzałem do Internetu. Wyczytałem tam, że
DV – to kraj – tu Niemcy
0114 – numer oddziału
02 – rok
3727 – numer gołębia
Znalazłem też adres, pod który można zgłaszać zagubione gołębie:

http://0268.oddzial.com/pl/zagubione/golebie-zagubione-i-przyblakane

Nie zgłaszałem jednak, bo od 2002 roku właściciel gołębia już pewnie o nim zapomniał. Co zresztą miałbym tam zgłosić? Fakt odnalezienia w drwalce obrączki, która trafiła tam za sprawą kuny, czy też kota, które prawdopodobnie upolowały odpoczywającego na pobliskim dwu piętrowym budynku gołębia? A ten fakt wydał mi się bardzo prawdopodobny, jako że dość często widziałem z okna swojego domu siadające na tym budynku gołębie – zawsze solo. Kojarzyłem to z odpoczynkami gołębi w trakcie organizowanych przez hodowców lotów. Były czujne w dzień, ale noce należały do ich naturalnych wrogów. Biedne gołębie. Dlatego, że są obdarzone wyjątkowymi zdolnościami, to muszą te zdolności nieustannie udowadniać i zdobywać przy tej okazji medale dla swoich dobrych właścicieli. Szukając wiadomości na temat gołębi pocztowych znalazłem wiele bardzo interesujących informacji jak choćby taką:

Obecnie gołąb pocztowy hodowany jest głównie dla celów sportowych. Organizowane są zawody z ich udziałem polegające na wypuszczaniu kilkuset do kilku tysięcy ptaków ze wspólnego startu, z odległości dochodzących czasem do 2000 km. Rasa ta jest bardzo wytrzymała, a przy słonecznej pogodzie gołębie potrafią powrócić z odległości 1000 km w ciągu jednego dnia.(Wikipedia)

Całe to w istocie błahe zdarzenie przywołało wiele moich wspomnień z czasów dzieciństwa. Nasz Ojciec był amatorskim hodowcą gołębi. Już jako dzieci żyliśmy emocjami taty jakie ujawniał w chwili, gdy dostrzegł obcego gołębia na dachu i spieszył się, aby przywabić wędrowca do swojego stadka i go złapać zanim poleci w swoje strony. Tato wymieniał się z innymi pasjonatami  gołębiami kwalifikowanymi do roli reproduktorów mających poprawić jakość stadka gołębi własnego chowu. Kojarzył ze sobą w pary gołębie, które – jak to oceniał – mogły mu dać cenny przychówek. Wypożyczane gołębie zazwyczaj odlatywały w swoje strony tuż po odchowaniu piskląt, a to jedynie podnosiło ich wartość w jego oczach. Nie zapisał się do związku hodowców, ale na własną rękę szkolił i podawał próbie swoje gołębie zlecając nam wypuszczanie ich w coraz bardziej odległych miastach, do których jeździliśmy prywatnie, czy też służbowo.

Ileż emocji związanych z obserwowaniem momentu powrotu do gniazda i odnotowywaniem pobitych rekordów przeżywał?. Wiele żalu przeżywał też z powodu spóźniania się powrotu jakiegoś gołębia, który jak się później okazywało nigdy nie nastąpił. Temat gołębi był dyżurnym tematem w czasie jego spotkań z kolegami, a my chcąc nie chcąc nasiąkaliśmy tą tematyką.

Hodowla gołębi, to wielka pasja bardzo wielu ludzi. Mogliśmy się o tym przekonać w czasie wielkiej tragedii związanej z zawaleniem się w styczniu 2006 roku dachu pawilonu targowego w Katowicach, w którym odbywały się właśnie targi gołębi. To przybliżyło nam temat gołębiarstwa w Polsce.

Swoją drogą, czy nie warto poszukać odpowiedzi na pytanie:-
Na co komu te gołębiarskie rekordy w dobie łączności elektronicznej?
Kto jeszcze wykorzystuje gołębie pocztowe w celach świadczenia usług pocztowych właśnie?

11 uwag do wpisu “Był sobie gołąb…

  1. ~Baba ze wsi pisze:

    W mojej miejscowości są zapaleni hodowcy, był też jeden, który zginął tam na tych targach. Tej pasji nie przeszkadza wieczne zapaskudzenie ubrania, domu, auta – chodzą z oczami zwróconymi w niebo w poszukiwaniu pupili. Po co im to? Po prostu kochają swe ptaki za ich piękno, za ich loty, za to, że zawsze do nich wracają.

    Osobiście gołębi nie znoszę, odkąd jakieś porzucone stado zagnieździło się na naszym dachu i ich odchody niszczą roślinność, zapychają i przeżerają rynny na wylot, cuchną przeraźliwie, sypią się na taras i głowy… A do tego, gdy się już gołębi z dachu pozbędzie, istnieje zagrożenie rozprzestrzenienia się obrzeżków – gołębich kleszczy.

    Polubienie

    • tatul pisze:

      Dzięki Bezetko za te opinie. Część juz wykorzystałem w odpowiedzi Antoniemu. Zwróć uwagę na zdjęcia. – Jak myślisz, które gołębię są bardziej szczęśliwe. Czy te miejskie – np. w Paryżu, czy te hodowlane, pocztowe?

      Polubienie

      • ~Baba ze wsi pisze:

        Prawdę mówiąc – nie interesuje mnie to, które tam jak się mają – tak jak napisałam – nie znoszę gołębi 🙂

        Choć na pewno te hodowlane są zdrowsze, bo miejskie żywią się głównie resztkami chleba, który jest szkodliwy przez zawartość soli.

        Polubienie

  2. ~Antoni Relski pisze:

    Mój znajomy hodował gołębie ozdobne. Każde uroczyste przyjęcie w jego domu w gronie podobnych pasjonatów ograniczało się do ustalenia czyj gołąb ma „trzymanie” a czyj nie ma. Rozumiałem że chodzi o własciwą sylwetkę.
    Pozdrawiam

    Polubienie

    • tatul pisze:

      U mnie było podobnie . Tato miał katalog gołębi rasowych i wertował go nieustanne. Baba ma rację mówiąc o gołębiarzach: chodzą z oczami zwróconymi w niebo w poszukiwaniu pupili. Po co im to? Po prostu kochają swe ptaki za ich piękno, za ich loty, za to, że zawsze do nich wracają.. Tylko,że one wracają do swojego gniazda, a nie do właściciela. Reszta się zgadza. Pożytek z gołębi…Jastrząb (lub kuna, kot) mają mięso, wiatr – pióra, a gospodarz – tę resztę.

      Polubienie

  3. ~rodak pisze:

    Dawno, dawno temu będąc na wsi u wujka zapytałem go, dlaczego w jego gospodarstwie nie ma gołębi, przecież to są takie ładne ptaki. Odpowiedział mi: – Widzisz, gołąb to jest taki ptak, że jastrząb ma z niego mięso, wiatr ma pióra a gospodarz g…. . i na tym skończyła się rozmowa o przydatności gołębi w wiejskim gospodarstwie.

    Polubienie

    • tatul pisze:

      Witaj Rodaku. Miał rację Twój wujek. Mój tato wyrażał się podobnie, ale trzymał i żył przez to ciekawiej. Każdy musi mieć jakiegoś swojego …hopla. Utrzymywał, że dzięki ciągłemu patrzeniu w niebo jest przynajmniej prosty i nie garbi się mimo wieku.
      Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

    • tatul pisze:

      Jak się cieszę, to nawet nie wiesz Małgosiu. Z tego, że tam w poczekalni mogłem Cię zająć wspominkowym tekstem jak i z tego powodu, że dokumentuję historię rodziny, ,którą Ty przekażesz przekażesz swoim chłopakom. Nadal trzymam kciuki za Ciebie. Melduj

      Polubienie

  4. ~RYSIEK141 pisze:

    WCALE NIE MUSISZ OGŁASZAĆ PUBLICZNIE,ŻE NIENAWIDZISZ GOŁĘBI–STARA ZASADA MÓWI ŻE” JEDEN LUBI ZAPACH POMARAŃCZY,A DRUGI JAK MU SKARPETKI ŚMIERDZĄ”–WIĘC PEWNIE JESTEŚ TYM DRUGIM….

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.