Polska tajna i Polska fajna

W czasie EURO 2012 pokazano światu Polskę jakiej nie znano nawet w Polsce. Posprzątane i zadbane miasta, nowe stadiony, świetne hotele, dobre jedzonko, a nawet piwo. Wszędzie życzliwi i uśmiechnięci ludzie. No i wszędzie biało-czerwono. Zrobiliśmy dobre wrażenie i jeśli nawet nie zarobiliśmy na tym finansowo, to sukces wizerunkowi był niepodważalny.

Druga strona medalu była wtedy naszą narodową słodką tajemnicą. Polska „Tajna” przycichła na czas mistrzostw, aby nie przeszkadzać i nie psuć korzystnego wizerunku. Pan Sawka wielce utalentowany rysownik pracujący dla mediów mainstreamowych uwiecznił problem dualnej Polski w udatnym rysuneczku. Tu bez kolorów, co pomniejsza jego czytelność. Dwie Polski. Jaką Polskę wybrać chcesz? Jaką kochasz, taką bierz...
Był to bardzo trafnie przedstawiony problem i trafnie zadane pytanie. Zarówno wtedy jak i dzisiaj. Propagatorzy obydwu wizerunków nie zasypiali jednak gruszek w popiele i dzisiaj wizerunek tej „Tajnej Polski” jest jeszcze bardziej wyrazisty. Przeżyliśmy przecież rocznicę odzyskania Niepodległości i mieliśmy okazję fizycznie lub jedynie duchowo wziąć odział w jednym z dwóch marszów grupujących tych, co opowiadają się za „Fajną Polską” i w oddzielnym pochodzie tych, co za tą „Tajną”.
Kampania wyborcza tej prawej i radykalnie bardziej prawicowej prawicy staje się coraz bardziej natarczywa i bezwzględna. Pojawił się po ich stronie ten trzeci, jeszcze bardziej radykalny, który mówi „posuń się prezesie, daj kawałek przestrzeni naszym młodym i gniewnym”. No i powstała nowa rzeczywistość. Tyle pracy, tak ostra i męcząca kampania trwająca już szósty rok, a tu masz babo placek. Uciułane 30 proc. społecznego poparcia może się rozpłynąć i zniweczyć wielkie plany na powrót do władzy. Ponieważ w polityce nie ma mowy o jakiejś obronie dotychczasowego dorobku więc pozostaje jedynie atak, mogący pomóc w odzyskaniu przywództwa na tej prawej i bardziej prawicowej prawicy. Czas i miejsce ataku jest znane. To znana wszystkim data 13.12.2012 r, czyli 31 rocznica wprowadzenia stanu wojennego w Polsce.

Data wojowniczego przemarszu, zwłaszcza w aspekcie haseł pod jakimi ma się odbyć została już mocno skrytykowana przez wszystkie siły polityczne, a nawet przez władze Związku Zawodowego Solidarność, które jak dotąd silnie wspierały prawicową opozycję. Już wiemy jak będą wyglądały realizowane na ulicach Warszawy programy głównych sił protestu http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/13-grudnia-bedzie-goraco-wolnosc-w-polsce-jest-zag,1,5328229,wiadomosc.html

Napięcie w kraju rośnie. Wolność jest zagrożona – krzyczy autor w tytule. Jutro dowiemy się szczegółów, bo przy takiej temperaturze nastrojów trudno wierzyć, że wszystko będzie przebiegało zgodnie z planem. Ciekawe czy mógłbym pisząc już po przemarszach wykorzystać swój tekst sprzed roku, a brzmiał on następująco:

Jarosław PolskęZbaw

Minęła 30 rocznica ogłoszenia stanu wojennego. Do obchodów tegorocznej „okrągłej” rocznicy przyłączyli się niemal wszyscy politycy o prawicowo nacjonalistycznym nastawieniu. Zapowiadany przez PiS marsz niepodległości i solidarności,  na czele którego pomaszerował prezes PiS-u wraz ze swoją gwardią przyboczną odbył się tak, jak planowano, w dobrym oświetleniu i przy sporym zainteresowaniu mediów. Poważne obawy o możliwość zapewnienia spokoju temu pochodowi na szczęście okazały się przesadzone. PiS mająca już wielomiesięczne doświadczenie w organizowaniu demonstracji ulicznych i różnych przemarszów, także tym razem dała sobie radę odsuwając w porę zadymiarzy i nadgorliwych bojowników o naszą niepodległość, której przecież faktycznie nic nie zagraża. Nawet pogoda sprzyjała demonstrantom. Ilość biało-czerwonych flag i haseł kojarzyła się chyba tylko pochodem 1 majowym. Tylko treść haseł nie przypominała tamtych, chwalących socjalizm i sprawujących władzę. W tym pochodzie nie chodziło jednak o chwalenie kogokolwiek, oprócz swoich, prawdziwych Polaków i prawdziwych patriotów , którzy nie mogąc zawalczyć w czasie poprzedzającym stan wojenny wyszli powalczyć teraz. Teraz łatwiej walczyć jeśli nie ma się przeciw sobie skierowanych oddziałów ZOMO z całym ich wyposażeniem, a wręcz odwrotnie – korzysta się z ochrony podobnie wyposażonych oddziałów Policji Państwowej.

Politycy narodowo-katolickiej prawicy zawłaszczyli sobie jeszcze jedną rocznicę państwową do walki o swoje sprawy. I smutne jest to, że nikt tej manipulacji się nie przeciwstawił – jeśli nie liczyć krytycznych wypowiedzi wielu autentycznych bojowników z tamtych lat oraz polityków partii rządzących. Ich opinie zginęły jednak w zgiełku oskarżeń i wykrzykiwanych przez demonstrantów haseł. Pewnie będzie zupełnie inaczej, ale cóż mi szkodzi zmierzyć się z taką próbą.

Przy okazji wspomnę jeszcze część tekstu jaki poświęciłem 29 rocznicy ogłoszenia Stanu Wojennego czyli dwa lata temu Wtedy byłem jeszcze czynnym nauczycielem i dzieliłem się swoim doświadczeniem z życia i szkoły:
...Ponieważ wiem, że młodzież generalnie nie czyta prasy, więc sam podrzucam im wyselekcjonowane materiały prasowe, omawiam i zachęcam do prowadzenia rozmów z ludźmi, którzy tamten czas przeżyli i wiedzą jak niepewne i dramatyczne to były lata. Symbole tamtego czasu  nadal robią na mnie silne wrażenie i dlatego miałem nadzieję, że są również zapamiętywane przez uczniów. Dla mnie takim kluczowym symbolem jest słynne zdjęcie zrobione przez Chrisa Niedenthala ukazujące sfotografowaną  z ukrycia scenkę, na której transporter opancerzony SKOT z żołnierzami wokół, stoi przed kinem Moskwa w Warszawie, w którym grają akurat film Czas apokalipsy.

Sprawdziłem wielokrotnie i stwierdzam, że jest ono zupełnie nie czytelne dla dzisiejszej młodzieży. Trzeba skojarzyć Stan Wojenny z Apokalipsą, a do tego rozumieć – co miała z tym wspólnego Moskwa. Pytanie o to, co robi transporter opancerzony pod kinem, to już koniecznie wymaga objaśnienia. Takie pogaduszki, to również okazja pokazania, jakimi dróżkami może kroczyć sława reportera z Holandii, który z ukrywanego aparatu potrafił poprzez to zdjęcie tak genialnie oddać prawdę o Stanie wojennym w Warszawie, że zdjęcie zrobiło światową karierę. Wbrew cenzurze. A ta przecież była niezwykle rygorystyczna. Wszyscy pamiętają, że nie było w tym dniu poranka dla dzieci w TV. Ekrany śnieżyły i wszyscy uważali, że telewizory się popsuły. Dopiero po paru godzinach zaczęto nadawać komunikaty Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego czytane przez samego generała Jaruzelskiego.

Niepewność, obawy o jutro, przewidywania, co może nastąpić jeśli „ruscy” wkroczą były najczęściej treścią rozmów ludzi w domach, w kościele – była to niedziela – i wszędzie, gdzie się spotykali. Na głębokiej prowincji, gdzie ja mieszkałem, nie było żadnych informacji. Odcięto nam łączność telefoniczną, mało kto słuchał rozgłośni radia Wolna Europa, a nasza telewizja i Polskie Radio zostały zmilitaryzowane i poddane aparatowi propagandowemu WRON. Komunikaty wywieszane na płotach nie brzmiały groźnie. Niektóre miały nawet wzbudzać zaufanie. Tyle było w nich troski o Ojczyznę. Oto przykładowy plakat ogłaszający uzasadnienie wprowadzenia stanu wojennego kończy się słowami: Powstrzymajmy wspólnymi siłami widmo wojny domowej. Nie wznośmy barykad tam, gdzie jest potrzebny most.

Tylko ufać i współdziałać, prawda?.To dla naszego dobra ogłoszono stan wojenny. Pracowałem wtedy w Urzędzie Gminy. Dla administracji wyznaczono obowiązek wdrażania reguł godziny milicyjnej. Pełniliśmy dyżury, wydawaliśmy przepustki dla ludzi, którzy z jakichkolwiek względów musieli wyjeżdżać poza miejsce zamieszkania. Dzisiaj młodzi uśmiechają się na wiadomość o tym, że na zorganizowanie wesela w karnawale należało uzyskiwać zgodę. Zgłoszenie zamiaru zawarcia związku małżeńskiego w USC upoważniało jednocześnie do zakupu obrączek ślubnych i alkoholu na weselne przyjęcie. Każda gmina miała komisarzy wojskowych, którzy nadzorowali działanie wszystkich służb i byli ostatnią wyrocznią władzy. Nawet organizatorzy studniówek w szkołach musieli uzyskiwać zgodę na organizację imprezy, a te były nadzorowane przez patrole żołnierskie. Wiele opowieści o tamtym czasie mogą snuć ludzie, którzy go przeżyli. Różne to będą opowieści, bo ich treść była zależna od miejsca jakie dany człowiek zajmował w strukturze społecznej. Ci ludzie jeszcze żyją i mogą świadczyć o tym, co przeżyli – już bez obawy o to, że za dużo powiedzieli. Czy dajemy im okazję do snucia ich opowieści? Czy młodzi pytają rodziców i dziadków o te sprawy? Czy mógłby się powtórzyć odwieczny u nas model przekazu międzypokoleniowego treści ważnych dla polskości, patriotyzmu i innych wartości, których jako naród nie zatraciliśmy mimo rusyfikacji, czy germanizacji w czasie 123-letniej niewoli. Szkoła, jak widać nie zasypie przepaści w zakresie wiedzy o najnowszej historii w jaką wpada młode pokolenie. Może powinny ten obowiązek wziąć na siebie rodziny? Świąteczny czas sprzyja rozmowom. Dlaczego nie pogadać o tych sprawach? Nie tylko wiedza na tym zyska, ale wzmocnią się przy okazji kontakty międzypokoleniowe, które już pora odświeżyć.

No właśnie. Kto weźmie na siebie ciężar uzupełnienia wiedzy młodego pokolenia o wydarzenia w tamtych czasach? Przecież to głównie młodzi ludzie stanowią przeważającą liczebnie i bardzo radykalną część pochodów, a do tego łatwo poddają się wpływom różnych „Liderów”, którzy na ich plecach dostaną się do władzy, a później…się zobaczy . Doświadczenia są raczej smutne.

4 uwagi do wpisu “Polska tajna i Polska fajna

  1. Fragment wywiadu z Prezydentem RP :
    Czy Ruch Narodowy może stać się zagrożeniem dla dzisiejszego porządku sceny politycznej?

    – Jeśli ktoś powinien się obawiać powrotu ONR-u i środowisk z nim związanych, to dzisiejsza prawica, która uważa się za prawicę narodową. ONR-owski gajowy z narodowego lasu prędzej wygoni konkurencyjny PiS, niż przeciwników politycznych. Dla polskiej sceny politycznej najważniejsze jest poszerzanie środka drogi, a nie chodzenie manowcami prawicowymi, czy lewicowymi. Dlatego też do marszu 11 listopada zaprosiłem osoby, które czują się spadkobiercami tradycji obozu narodowo-demokratycznego i tych, którym bliskie są tradycje niepodległościowego socjalizmu.
    Całość tu:
    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/komorowski-targowica-zamach-majowy-i-stan-wojenny-,2,5329718,wiadomosc.html

    Polubienie

  2. Psalm o gwieździe
    Ernest Bryll

    Wszyscy coście dziś biedni,
    wy co jecie chleb powszedni,
    pójdźcie za naszą gwiazdą
    pójdźcie w jasności jasność.

    Ci co gorzko płaczecie,
    ci co drogi nie wiecie.
    Pójdźcie za naszą gwiazdą,
    pójdźcie w jasności jasność.

    Ci co jesteście sami
    od bólu obłąkani.
    pójdźcie za naszą gwiazdą
    pójdźcie w jasności jasność.

    I wy co bez uśmiechu
    i wy z brudu u grzegu
    pójdźcie za naszą gwiazdą
    pójdźcie w jasności jasnosć.

    I maleńcy nieważni
    i żyjący w bojaźni.
    pójdźcie za naszą gwiazdą
    pójdźcie w jasności jasność.

    Niech to światło ogromne
    stanie się naszym domem,
    Niech w promieniach tej gwiazdy
    Ręce ogrzeje każdy.

    Przepiękna recytacja w wykonaniu p. Łaniewskiej była ozdobą marszu

    Polubienie

  3. ~Spoko Fizyk pisze:

    Ludzie i świnie, czyli jedyna bajeczka o prawdziwej miłości.

    Dawno, dawno temu, na świecie żyły sobie najbardziej inteligentne stworzenia, czyli ludzie i świnie. Oba gatunki ciężko pracowały, aby skromnie przeżyć. Lecz wiadoma rzecz, ludzie zawsze byli od świń mądrzejsi i co tutaj dużo pisać, czasami ludzie owe świnie zjadali na śniadanie, na obiad i kolację. Stąd odwieczna nienawiść świń do ludzi. Wiadomo, przecież od dawna, że świnia zawsze zachowywać się będzie jak świnia i nawoływać do stanowienia równych praw między zwierzakami. Przecież rzecz oczywista, że ludzie stanowią elitę wśród zwierząt, a elita stoi ponad prawem. Stąd świnie, jak to świnie, głośno kwiczały przeciwko elitom i groził bunt zwierząt przeciwko ludziom. Sprawy zaszły tak dalece, że rewolucja wisiała na włosku. Wymyślono zatem demokrację. Odtąd świnie razem z ludźmi wybierały wspólnego przywódcę i wspólny parlament.

    Wybory to rzecz ciekawa. Szybko wyszła na jaw, dzięki sprytnej zresztą manipulacji, rzecz dla ludzi zawsze oczywista, że żaden wieprz nie dorówna inteligencją człowiekowi. Inne wieprze zawstydziły się występami swych przedstawicieli i po cichu w wyborach do rządu na ludzi zagłosowały. Nie ulżyło to losowi świń. Pewnego razu, jednak pojawił się człowiek imieniem Antoni z nazwiskiem Jarosz., który obiecał stworzenie raju dla świń. Zapytał się wprost:
    – Świnie, czy nie zasługujecie na raj?
    Każda świnia uznała, że jest tą świnią, która na ów raj zasługuje. Zatem chętnie na Jarosza zagłosowała. Tym bardziej, że słowo jarosz wśród świń dobrze się kojarzyło. Jednakże, aby ów raj zbudować, musiały ciężej pracować. Wszystkie ochoczo do pracy się wzięły. Pracowały całymi dniami i nocami. Zbudowały sobie chlewy i były szczęśliwe, że wreszcie maja dach nad głową. Wreszcie świnie, niczym ludzie miały własne mieszkania i domy. Co prawda domy były ciasne i nie takie wielkie jak ludzkie, ale były własne. Radość wielka zapanowała wśród świń, bo widać było gołym okiem, że świniom powodzi się coraz lepiej. A jak jeszcze świnie dowiedziały się, że darmo będą dostawać strawę, były całe szczęśliwe. Trafiali się oczywiście malkontenci, którzy będąc wiecznie niezadowolonymi, głosili nienawiść do ludzi, głosząc, że świnie ciężko pracują, dostają same ochłapy, a ludzie balują, byczą się i zabawiają na wszelkie sposoby. Głosiły, że świat nadal dzieli się na ludzi i inne zwierzęta. Na to rzekł Antoni donośnym głosem:
    – Nie czas dzielić zwierzęta, na lepsze i gorsze. Wszyscy jesteśmy sobie równi, powinniśmy wspólnie budować naszą lepszą przyszłość. Wspólnie i razem osiągniemy dobrobyt. Zgoda buduje, niezgoda rujnuje. A upragniony przez wszystkich RAJ jest coraz bliżej. Nie pozwólmy, aby nasze wspólne marzenia i wspólne cele, zostały zniszczone prze nienawiść i jątrzenie świń. Te świnie nawołują do anarchii. Te świnie, to są faszystowskie świnie, które dążą do podziałów, które za wszelką cenę, za cenę jedności, za cenę wzajemnego szacunku, pragną tak naprawdę tylko jednego: przejęcia władzy.

    I budowały zwierzaki następne chlewnie. Narzekały niektóre, że ciasne, inne je strofowały słowami: „przecież ciasne ale własne”. Niektóre narzekały, że ograniczono swobodę poruszania się i wychodzenia z chlewu. Ale jedzenia było w bród, a że to były ochłapy z ludzkiego stołu…No cóż, lepsze to niż nic. Tym bardziej, że większość świń nie musiała pracować, tylko wylegiwała się, żrąc i oglądając telewizję. Te świnie, które ciężko pracowały, budowały wielką fabrykę. Różne krążyły pogłoski. Podjeżdżały wielkie limuzyny, wysiadali różni ludzie odziani w królewskie niemal szaty, poklepywali Antoniego po ramieniu, zaś on sam radował się i cieszył z uznania. Dostawał różnorodne odznaczenia, tytuły człowieka roku, chwalono go wszem i wobec, za postępy w budowaniu drogi do raju. Niektóre wieprze węszyły jakiś spisek, bo nigdy ludzie nie rozmawiali w towarzystwie jakiejkolwiek świni, tym bardziej to było dziwne, bo w wielkiej tajemnicy trzymano wszystko to, co miało los świń polepszyć. Jedna taka świnia podsłuchała rozmowę między ludźmi, ale popełniła samobójstwo i żadna ze świń nie dowiedziała się, o czym to ludzie dyskutowali. Samobójstwo tej świni stało się jednak kanwą dla wielu różnorodnych teorii spiskowych, tak absurdalnych, że nikt nie traktował je poważnie. Tym bardziej, że Antoni głosił powszechnie:
    – Świnie, zapewniam Was szczerze, ludzie kochają Was, ludzie uwielbiają wieprzowinę.

    Brzmiało to szczerze i autentycznie. Jarosz został wybrany na następną kadencję. Tak zbudowano wielką fabrykę. Dzień otwarcia był wielkim świętem. Radowali się wspólnie ludzi i świnie. Zabawom nie było końca. Wybrano największego wieprza i przypięto mu szarfę z napisem: „ Najbardziej dorodny wieprz świata”. W nagrodę jako pierwszy przekroczył mury fabryki. Nad wejściem do fabryki odsłonięto wielki napis: „Rzeźnia Antoniego Jarosza, w skrócie RAJ”

    I tak oto, wszystkie świnie szły do raju, jedna po drugiej, do owego obiecanego i zasłużonego raju. Bo zaiste prawdziwa jest miłość ludzi do świń, a właściwie ludzka miłość do wieprzowiny.

    A jaki płynie morał z tej bajeczki? Uwierzę w szczerą miłość władzy do ludu. Bo, co to za władza, gdy nie ma ludu? I jeszcze jeden morał płynie, cóż jest warta wojna, bez udziału mięsa… armatniego?

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.