Prezes walczy o symetrię, no i jeszcze o coś…

Przez ostatni tydzień pobytu w Opolu miałem okazję spojrzeć na tamte strony oczami Kaczyńskiego, który podczas odwiedzin Opola w swojej peregrynacji po kraju w poszukiwaniu poparcia wyborczego raczył znowu wygłosić prowokacyjne tezy. Spójrzmy na ten materiał prasowy: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/jaroslaw-http://wiadomosci.onet.pl/kraj/jaroslaw-kaczynski-poparl-kontrowersyjny-pomysl,1,5326367,wiadomosc.html  ,  w którym czytamy m.in.
„Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński popiera pomysł stworzenia „białej księgi nielojalności mniejszości niemieckiej”. Na taki pomysł wpadł inny poseł PiS Sławomir Kłosowski.
Podczas wizyty w Opolu Jarosław Kaczyński stwierdził, że przywileje mniejszości niemieckiej w Polsce są za duże. Jego zdaniem, Niemcy w Polsce powinni mieć tyle samo praw co Polacy w Niemczech. Prezes Prawa i Sprawiedliwości mówił, że gdy był premierem, uprzedzał o tych planach kanclerz Angelę Merkel.
Komu z Państwa ten anons nie daje pełni obrazu jaki kij i w jakie mrowisko włożył prezes, tego zapraszam jeszcze tu: http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/frontpage
Najlepszy obraz panujących na Śląsku Opolskim stosunków oddaje jednak dyskusja pomiędzy zwolennikami Kaczyńskiego, a przedstawicielami zupełnie innych opcji. Warto zatem rzucić okiem i tu:
http://forum.nto.pl/jaroslaw-kaczynski-w-opolu-mniejszosc-niemiecka-ma-za-duzo-przywilejow-t88041/
Nie ma lepszego źródła poznania poruszanego problemu jak przeczytanie tego, co piszą o tym ludzie na forum. Podane wyżej źródło jest tego dobrym przykładem.
Można jeszcze pogadać z autochtonami, a tu miałem okazję skorzystać z nadarzającej się okazji w czasie posiadów w poczekalni gabinetów lekarskich, do których czekaliśmy niemal codziennie. Szczególnie utkwiła mi w pamięci rozmowa ze starszym człowiekiem z podopolskiej wsi, który mimo wieku emerytalnego nadal pracuje, bo .
Ach panie, nie wie pan jak to jest? Córka znalazła sobie podobnego do siebie męża i już od siedmiu lat nie muszą pracować skoro mają mieszkanie u dziadka, który w dodatku zarobi na utrzymanie domu – powiedział.
I jeszcze jedna rozmowa w zupełnie innych realiach. Oto pani po pięćdziesiątce, życiowo bardzo aktywna i co za tym idzie ciężko pracująca mająca dwóch synów. Obaj, już od lat pracujący w Niemczech i to na inżynierskich stanowiskach w przemyśle samochodowym założyli rodziny w Polsce i tu zainwestowali zarobione w NIemczech pieniądze w stację benzynową o poszerzonym o serwis samochodowy zakresie usług i co?
Panie, teraz przyszły takie czasy, że benzyna bardzo droga i mając kilka groszy marży na litrze nie są w stanie się utrzymać, bo ludzie kupują mniej bardzo drogiej benzyny, a koszty są wysokie. Samego ZUS-u trzeba zapłacić tysiąc złotych miesięcznie Bardzo żałują tego, że tu zainwestowali i chyba sprzedadzą to, co zbudowali i z całymi rodzinami wyniosą się z kraju.
Niedobrze, bo liczyłam na to, że przy nich spędzę starość, a wychodzi na to, że pozostanę sama, jak tysiące podobnych do mnie, ludzi których dzieci wyjeżdżają stąd tak, jak każdy mieszkaniec Unii lub żyją w dwóch państwach. tak jak to bywa przy powszechnym tu podwójnym obywatelstwie.
Słuchałem, rozmawiałem, trochę czytałem i w ten sposób dociekałem istoty problemu, za który zabrał się z wdziękiem słonia w składzie porcelany pan prezes. W Nowej Trybunie Opolskiej ze środy 5 grudnia, znalazłem na stronach redagowanych po polsku i po niemiecku artykuł, w którym dr Bernard Linek, historyk z Instytutu Śląskiego w Opolu wyłuszczył istotę problemu. Oto w tekście noszącym tytuł: Każdy pamięta to co chce odpowiada na pytanie: Dlaczego wciąż tak trudno mówić nam o dziejach Śląska? Otóż pan doktor widzi to tak:…
Problem w tym, że mamy do czynienia z trzema narracjami. Polską, dla której dzieje Śląska skończyły się po powstaniach, kiedy Śląsk wrócił do Polski i od tej pory wszyscy powinniśmy się bezwarunkowo kochać. Mamy następnie wersję niemiecką, kultywowaną przez starsze pokolenie ludzi, dla których dzieje Śląska, to dzieje ich młodości. A w niemieckiej szkole pokazywano Śląsk jako część Niemiec, miejsce w którym jeśli cokolwiek zbudowano, to zrobili to Niemcy. I mamy wreszcie narrację górnośląską, z której wynika, że tu wszystko zrobili Ślązacy i tylko najeźdźcy się zmieniali…
Zainteresowani znajdą dalszą część tekstu lub inne źródła objaśniające ten szczególny problem wydobywany z uśpienia dla celów politycznych przez pana Kaczyńskiego.
Jedno w tym zamieszaniu jest dobre. Jest to rozmowa o tych bolesnych czasem sprawach, o starych zapiekłych krzywdach ludzkich, czy o aspiracjach ludności napływowej chcącej po prostu żyć w Euroregionie i być Europejczykiem. Trzeba rozmawiać, a żale rozgrywać na płaszczyźnie prawa unijnego właśnie, które przecież dało sobie radę z uregulowaniem praw dzieci pochodzących z mieszanych małżeństw, a zamieszkujących w Niemczech przy matce Niemce.
Wracając z Opola przyglądałem się przesuwającymi się za oknem miejscowościami na tablicach których umieszczono polskie i niemieckie nazwy. Dla mnie, mieszkańca regionu świętokrzyskiego, to egzotyka, ale szanuję te zasady i w niczym mi to nie przeszkadza. Tak jak w Chicago spory odcinek ulicy Millwakuee nosi nazwę Jackowo, jak w dzielnicach Chinetown Los Angeles i Chicago widziałem napisy na tablicach nazw ulic po angielsku i chińsku i nic nie było dla mnie w tym dziwnego. Tak i tu patrzyłem na zmieniające się tablice jak na coś oczywistego , jak na „Oczywistą oczywistość”, że użyję znanego powiedzonka pana prezesa.
W domu już postanowiłem sprawdzić historię mijanego po drodze miasta Dobrodzień – Gutentag. Poczytajcie sami i odpowiedzcie sobie na pytania o to, czy można przemilczać to, co w Dobrodzieniu pozostawili Czesi, co Niemcy, a co jest dorobkiem Polaków? Czy nie należy oddać sprawiedliwe uznanie obecnym gospodarzom, Polakom właśnie za to, że wszystko co tam cenne pieczołowicie przechowali, wyremontowali i zachowali dla przyszłych pokoleń?
http://interia360.pl/artykul/guten-tag-witamy-w-dobrodzieniu,32272#skipAdnews
Ja, w finale tych rozważań chciałbym zadedykować panu prezesowi piosenkę z płyty Piotra Rubika pod znamiennym tytułem: Strażnik raju – w nadziei, że wbrew swoim zwyczajom prezes tego wysłucha i sobie to i owo przemyśli.
http://muzyka.interia.pl/teledyski/teledysk/piotr-rubik-feat-grzegorz-wilk-straznik-raju,308827

Strażnik w raju
Do bram raju aż się wspiąłem
Żeby ujrzeć wreszcie rajski świat
Rzekłem – gadać chcę z Aniołem
Do siwego stróża spoza krat

Spytał nieba stróż o powód
Mej wędrówki do niebieskich bram
Rzekłem chcę mieć jakiś dowód
Że gdy minie czas – nie będę sam

Nie jest łatwo pojąć nawet to
Że co rano słońce świeci
Że świat będzie jakim stworzą go
Niepoczęte jeszcze dzieci

Zapytałem o sens w życiu mym
I o prawdę zapytałem
Rzekł – mój synu problem leży w tym
Żeś pobłądził życiem całym

Śmiał się nieba Stróż i wyznał że
Szkoda czasu na gadanie
Bo choć nawet czegoś dowiem się
To i tak się nic nie stanie

Nie jest łatwo pojąć nawet to
Że co rano słońce świeci
Że świat będzie jakim stworzą go
Niepoczęte jeszcze dzieci

Co się stanie z całym światem gdy
Odejdziemy w zapomnienie
I co zrobić ze swym życiem by
Ciut na lepsze świat odmienić

Nim meteor obok nóg nam spadł
Strażnik zabrał mnie do raju
A tam całkiem jak u babci sad
W którym śliwy zakwitają

Nie jest łatwo pojąć nawet to
Że co rano słońce świeci
Że świat będzie jakim stworzą go
Niepoczęte jeszcze dzieci

Pan prezes po raz kolejny próbuje wskazać nam raj, którego doświadczymy pod rządami jego partii. Wciąż wyciąga z szafy trupy zamierzchłej przeszłości i straszy wrogami, z którymi trzeba nam nieustannie walczyć. Znajduje popleczników wśród tych, którzy zaufali w jego recepty i liczą, że on odbierze innym to, co im do szczęścia brakuje, ale zapomina o tym, że…

Nie jest łatwo pojąć nawet to
Że co rano słońce świeci
Że świat będzie jakim stworzą go
Niepoczęte jeszcze dzieci…

2 uwagi do wpisu “Prezes walczy o symetrię, no i jeszcze o coś…

  1. ~Kneź pisze:

    Trudny temat i obawiam się, że nie do zrozumienia przez takiego polityka jak prezes i jego wyznawcy. W tej dyskusji nikogo nie obchodzą losy zainteresowanych, czyli rdzennych mieszkańców i ludności napływowej. A tu okazuje się, że nastąpiła znaczna asymilacja i związanie się rodzin. To co miało zniknąć przetrwało, często wzmocnione tym co napłynęło. Przetrwała specyfika Śląska i śląskie wartości. To absolutnie niezwykła sytuacja, gdzie pomimo wyjątkowo niesprzyjających okoliczności, ludzie sami stworzyli społeczność, gdzie zarówno starzy mieszkańcy jak i napływowi poczuli się u siebie. I niech nikt nie wpycha tam brudnych łap, a w szczególności politycy i politykierzy, którzy tym się jedynie wykazali że są marnej reputacji.
    Pozdrawiam świątecznie.

    Polubienie

  2. Witaj Kniaziu. Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony komentarz. Rozumiem, że myślmy podobnie chociaż nie opowiadamy się za jakąś partią i jej sloganami.
    Pozdrawiam jeszcze światecznie

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.