Parapaństwo???

Czas paraolimpiady, a zwłaszcza osiągnięte na niej przez naszych sportowców sukcesy wywołały tak potrzebną dyskusję motywowaną troską o powrót do normalności również i na tym polu. Wielkie oburzenie wobec odpowiedzialnych za sport organów państwa wywołało zwłaszcza dotychczasowe traktowanie naszych niepełnosprawnych sportowców w porównaniu z traktowaniem tych pełnosprawnych, ale raczej mało sprawnych – jeśli to mierzyć liczbą zdobytych medali. Nasi paraolimpijczycy spisali się nadzwyczajnie. Swoim sukcesem podbili serca wielu Polaków zyskując to, co dla nich najważniejsze, należne miejsce w społeczeństwie, które dotąd jakby nie do końca zauważało obecność wśród ludzi zdrowych i pięknych prawie 6 mln osób pokrzywdzonych przez los większą lub mniejszą niepełnosprawnością. Już po organizacji powitania olimpijczyków, po ich powrocie do kraju i sposobie przyjęcia ich przez Prezydenta i Premiera Rządu można wysnuć wniosek, że ich przyszłość będzie choć trochę łaskawsza. Byłby to bardzo pozytywny przykład oddziaływania opinii społecznej na władzę. A tak mało mamy takich pozytywnych przykładów, że aż smutno się robi wciąż oczekującym na zmiany.

Nosząc się z zamiarem zabrania głosu w tej sprawie rozmyślałem nad kondycją naszego państwa, które „zawala” swoje obowiązki w coraz bardziej nagłaśnianych aferach, czy też stwierdzanych zapóźnieniach i niedomaga w różnych dziedzinach życia. Gdy już zdecydowałem się na tytuł Parapaństwo, który w moim odczuciu najbardziej oddawałby stan organizacyjny naszego państwa po nagłośnieniu kolejnego ewidentnego zaniedbania, to postanowiłem sprawdzić, czy już ktoś wcześniej nie korzystał z takiego tytułu. Jak się okazuje wiele osób użyło już tego terminu krytykując bardzo wiele przejawów niedomagań i patologii naszego państwa. Na siedmiu stronach przeglądarki Google naliczyłem aż 70 pozycji publikacji ze słowem parapaństwo ujętych w tytułach artykułów prasowych, czy też publikowanych na blogach. Absolutna większość pochodzi od publicystów opozycyjnej prawicy. Zależnie od tego o czym się pisze spotykamy terminy z przedrostkiem para odnoszące się do banków, polityków, sprawiedliwości, układów mafijnych itd. itp. Chyba najbardziej wymownie, ale i szokująco brzmi tytuł artykułu Rafała Ziemkiewicza Paramafijne parapaństwo parapolskie http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news/paramafijne-parapanstwo-parapolskie,1837796,7688,

Po przeczytaniu tego felietonu nikt nie ma wątpliwości co do tego, że autor odcina się od rzeczywistości w której wszyscy żyjemy, gdyż kończy swój felieton następującymi stwierdzeniami:

Wspólnym mianownikiem wszystkich sitw, koterii, mafii kamaryl, mrowiących się w Polsce, jest to, że dzień po dniu likwidują one na wszystkich szczeblach wszelkie normy, zasady i mechanizmy obronne państwa. Z punktu widzenia prostego obywatela efekt tej niekontrolowanej ekspansji nowotworu jest taki, że wszystko da się załatwić, ale nic się nie da zrobić. Czego się tkniesz – nie działa. Ale jak pokombinujesz i znajdziesz dojście, to się uda.

I najsmutniejsze jest to, że wszystko to stało się za szerokim społecznym przyzwoleniem, siłą bezwładu i bezmyślności. Nie żeby ktoś chciał żyć w takim parszywym państwie-nie-państwie, którego żadne otrzymane od Unii czy pożyczone miliardy nie są w stanie poprawić, skutkują tylko wepchnięciem w tym głębsze długi i tym gorszym w przyszłości cywilizacyjnym załamaniem. Nikt nie chciał, ale tak wyszło. Bo jak idzie przeżyć, to po co zmieniać, po co podskakiwać, bo w końcu lepszy mafioso od nawiedzonego inkwizytora… Wleźć w bagno było łatwo i nawet przyjemnie. Z wyjściem trudniej.

Zajrzałem do słownika, aby upewnić się co do znaczenia tego tak często używanego ostatnio w walce politycznej przedrostka „para” i tam wyczytałem, że:

Para – pierwszy człon wyrazów złożonych znaczący: nie, niby, prawie; wyrażający zaprzeczenie lub osłabienie podobieństwa do tego, co zawiera druga część złożenia np. paramilitarny.

Teraz już wiem jak muszą być zniesmaczeni sytuacją wewnętrzną Polski i jej pozycją w świecie przeciwnicy obecnego układu politycznego i jak bardzo pragną zmiany obsady najwyższych stanowisk, oczywiście na swoich – prawdziwych Polaków, pro państwowców, miłośników demokracji, prawa i sprawiedliwości (nie mylić z Prawem i Sprawiedliwością) i posiadaczy mnóstwa innych cech i cnót. To dlatego nam, zwykłym obywatelom i wyborcom, czyli pogardliwie nazwanemu „polactwu” zarzuca się preferowanie dotychczasowego układu i ludzi, których ten układ wykreował stawiając tezę, że większość z nas myśli tak, jak to określił powyżej cytowany autor w słowach: Bo jak idzie przeżyć, to po co zmieniać, po co podskakiwać, bo w końcu lepszy mafioso od nawiedzonego inkwizytora. Pod hasłem inkwizycja, tym razem w Słowniku wyrazów obcych znalazłem definicję:

Kośc. rz. kat. instytucja powołana ok. 1215 r. przez papiestwo dla tępienia herezji, sprawowana gł. przez dominikanów, stosująca tortury i palenie skazanych na stosie(…) inkwizytor członek sądu inkwizycji.

Niech każdy sam oceni czy lepszy dla niego i dla Polski będzie mafioso, czy nawiedzony inkwizytor. Ja uważam, że… gajowy, który się wkurzył na Ruskich i na Niemców za to, że odbijając sobie jego gajówkę sieją niepokój w jego świecie, zrobił słusznie jak przepędził jednych i drugich. Oby udało się to powtórzyć przy następnych wyborach.

Ja nie chcę mieszkać w znienawidzonym państwie, które do końca mi obrzydzają kandydaci do nowego rozdania. Jeśli nawet partia, która zdobędzie władzę złożona będzie z samych aniołów, to moja nieufność, a nawet zaszczepiona ustawicznymi atakami nienawiść do państwa nie minie tak, jak pstryknięcie palcami. Wyrzucenie wszystkich, którzy dzisiaj zasiadają na różnych stołkach i obsadzenie ich swoimi nie zmieni w zasadzie niczego, co dzisiaj spędza sen z powiek zwykłych obywateli. Żaden rząd nie da nikomu ani złotówki jeśli jej wpierw nie odbierze obywatelom – to stara prawda i ona na pewno nadal pozostanie aktualna, a herbata nie staje się słodsza od samego mieszania.

Nasze zapóźnienie wobec państw, do których tak chętnie nas porównują rządni władzy propagandyści jest sprawą stałą i uwarunkowaną przede wszystkim naszą tragiczną historią.

Robimy znaczące postępy, ale nas trzeba porównywać do równych nam klasą zawodników, bo to ma się tak do siebie jak porównanie olimpijczyka do paraolimpijczyka. I nic na to nie poradzą pokrzykiwania i wzajemne straszenie ludzi widmem rządów sprawowanych przez konkurenta politycznego i rywala do „konfitur i synekur”.

Dla przypomnienia parę liczb:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Polska

Pod względem wielkości PKB, Polska jest szóstą gospodarką Unii Europejskiej i 20. gospodarką świata (w 2011). Produkt krajowy na głowę mieszkańca wynosił według obliczeń MFW w 2011 nominalnie 13 539 dolarów, a po zmierzeniu parytetem siły nabywczej 20 334 dolarów i wyniósł 67% średniej unijnej. Tempo wzrostu gospodarczego stawia Polskę wśród najszybciej rozwijających się krajów Europy – w 2009 PKB wzrósł o 1,7%, co było jedynym dodatnim wynikiem w UE(średnia –4,1%). Wzrost PKB per capita w Polsce w latach 1992–2002 należał według OECD do najwyższych na świecie i wyniósł 216% z poziomu 4994 dolarów w 1992 do 10 800 dolarów w 2002 według parytetu siły nabywczej. Sektor usług odpowiada za wytworzenie 63% całego PKB, przemysł 33,6%, rolnictwo 3,4%. Polska uznawana jest przez ONZ za kraj bardzo wysokorozwinięty ze względu na wskaźnik rozwoju społecznego (HDI), który bierze pod uwagę takie czynniki jak długość życia, średnią długość edukacji odbytej przez 25-latków i oczekiwany czas edukacji dzieci w wieku szkolnym, jak również PKB per capita po zmierzeniu parytetem siły nabywczej . Wskaźnik HDI wynosił w 2010 r. 0,795, dając Polsce 41. miejsce na świecie na 169 uwzględnionych państw, między Portugalią a Barbadosem. Polska zadłużona jest na około 50% PKB, jest to poziom niższy od średniej UE, która wynosi 73%.

http://biznes.onet.pl/w-polsce-przybywa-milionerow,18543,5197349,prasa-detal

W Polsce żyje ponad niemal 13,6 tys. podatników, którzy pracując i rozliczając się w kraju, w 2011 r. osiągnęli dochody ponad 1 mln zł – wynika z danych, zebranych przez „Dziennik Gazetę Prawną” w izbach skarbowych. Tak dobrze nie było od lat. To więcej niż w przedkryzysowym 2008 r., kiedy osób takich było 13,5 tys. Rekordzista wykazał 56,6 mln zł dochodu. Mieszka on w województwie mazowieckim i pracuje na etacie. Zresztą w województwie tym znajduje się najwięcej milionerów – 3,5 tys., w tym 2 tys. w Warszawie. Kolejne województwo w tym rankingu – śląskie – ma 1572 milionerów, a trzecie wielkopolskie – 1308. Ogółem w 2011 r. przybyło w Polsce 1579 milionerów, czyli o 13 proc. więcej niż było ich w roku poprzednim. Jeszcze kilka lat temu najłatwiej dorabiano się na giełdzie. Teraz polscy milionerzy wywodzą się z osób prowadzących jednoosobowe firmy, menedżerów, przedstawicieli wolnych zawodów itp.

http://biznes.onet.pl/najbogatsze-panstwa-swiata,18860,5116951,11890582,fotoreportaze-detal-galeria

Lista 10 najbogatszych państw świata.

Zwolennicy „nawiedzonego inkwizytora” zapewne powiedzą, że Wikipedia to nie jest źródło miarodajne albo, że informacje tu zawarte zapewne pisali ludzie Tuska, a ostatecznie nie wierzą w liczby i wskaźniki statystyczne, bo te mogą okłamywać z woli samych autorów opracowań. Tym proponuję dowcip, jaki zamieściła dzisiaj na swoim blogu Siostra Małgorzata Chmielewska:

Rada dla naszych księgowych:
Do rabina chełmskiego przychodzi miejscowy kupiec.
– Rabbi – woła od progu – Jestem doszczętnie zrujnowany!
– Sza, – Ty się uspokój! Skąd wiesz, że jesteś zrujnowany?
– Ja to wiem z moich ksiąg handlowych.
– To dlaczego ich nie spalisz?

Prezes walczy o symetrię, no i jeszcze o coś…

Przez ostatni tydzień pobytu w Opolu miałem okazję spojrzeć na tamte strony oczami Kaczyńskiego, który podczas odwiedzin Opola w swojej peregrynacji po kraju w poszukiwaniu poparcia wyborczego raczył znowu wygłosić prowokacyjne tezy. Spójrzmy na ten materiał prasowy: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/jaroslaw-http://wiadomosci.onet.pl/kraj/jaroslaw-kaczynski-poparl-kontrowersyjny-pomysl,1,5326367,wiadomosc.html  ,  w którym czytamy m.in.
„Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński popiera pomysł stworzenia „białej księgi nielojalności mniejszości niemieckiej”. Na taki pomysł wpadł inny poseł PiS Sławomir Kłosowski. Czytaj dalej