Janosik wszystko załatwi?

Przeglądając stare już gazety natrafiłem w październikowej Angorze na listowną wypowiedź Prof. H. B. (nazwisko i adres do wiadomości redakcji) pod znamiennym tytułem „Może jednak popracować?” Przeczytałem i zachowałem do wykorzystania, co niniejszym czynię.

Co napisał w dziale Ludzie listy piszą profesor H.B.? Oto fragmenty tego listu:

Warto wiedzieć, że w krajach „starej” Unii Europejskiej pracuje średnio 64 proc. dorosłych obywateli zdolnych do pracy. W Polsce na 24 mln ludzi w wieku produkcyjnym pracuje tylko 13 mln (54 proc.) z czego tylko 5 – 7 mln pracuje efektywnie, tj. wytwarza więcej niż konsumuje. Ci ostatni utrzymują nie tylko siebie i swoje rodziny, ale również całą rzeszę obywateli niepracujących, w związku z czym można powiedzieć, że mamy do czynienia z wyzyskiem mniejszości przez większość. Wynika z tego, że istnieje w Polsce metoda janosikowego działania, polegająca na odbieraniu tym, którzy lepiej i dłużej pracują oraz rozdawaniu nawet sprawnym i młodym, bezrobotnym… Proszę zauważyć – pisze dalej profesor, że jeszcze żaden bezrobotny nie zwrócił uwagi na fakt, iż korzysta z dóbr i podatków ciężko wypracowanych przez bliźnich. W związku z tym należałoby się chyba swoim bliźnim w jakiś sposób zrewanżować. Wszak każda praca polega przecież na pracy na rzecz bliźniego. Bo dla kogo piekarz piecze chleb, nauczyciel uczy dzieci, urzędnik obsługuje interesantów, a robotnik buduje drogi? Właśnie dla bliźniego. Jeśli tego nie robi lub czyni to źle, to najzwyczajniej grzeszy przeciwko przykazaniu miłości bliźniego! Ale w takich kategoriach, niestety, prawie żaden Polak nie myśli i nie pracuje. Państwo musi dać zasiłek, bo mu się należy. Ale państwo to my, wszyscy pracujący i nam się też od nich coś należy! – stwierdza uczony autor.

Wskazując na demoralizujący wpływ dawania „za nic” pieniędzy sprawnym i zdolnym do pracy ludziom, przez co jedynie utrwala i przedłuża się ich biedę, profesor proponuje sięgnąć do ogromnego rezerwuaru potencjalnych miejsc pracy w tzw. robotach publicznych. Front i ogrom tych robót łatwo dostrzec w zniszczonych wałach przeciwpowodziowych, zaniedbanych rowach melioracyjnych, zaśmieconych ulicach, placach, parkach, lasach, rzekach, torach kolejowych, nieodśnieżonych zimą chodnikach itp. Dlaczego więc nikt nie wykorzystuje tego potencjału oferując tam pracę w zamian za zasiłek? Profesor odpowiada na to takimi słowami:

…Żaden dotychczasowy rząd ani żadna partia polityczna nawet nie dotyka sprawy uruchomienia robót publicznych, bo się boi tego jak ognia. Nie robi tego, by nie stracić elektoratu wyborczego i nie narazić się na strajki i protesty, nie tylko bezrobotnych, ale także licznych związków zawodowych oraz pseudo obrońców i „dobroczyńców” rzekomo litujących się nad losem „pokrzywdzonych”. Chyba czas coś wreszcie z tym zrobić i zabrać się do roboty dla dobra wszystkich obywateli. W pierwszej kolejności powinny się zjednoczyć w tej sprawie partie polityczne, a potem Sejm, rząd i władze samorządowe – napisał profesor.

Poruszył mnie ten temat i to nie dlatego, że wskazano na coś nowego i unikalnego. Pomyślmy o trwającej u nas nieustannej walce politycznej toczonej pomiędzy pretendentami do władzy. Ile zaciekłej krytyki, ile zarzutów stawiają sobie wzajemnie koalicja i opozycja o złe zarządzanie, o rozrzutność w gospodarowaniu publicznym groszem, o nicnierobienie wpędzające ludzi w coraz większą biedę? Ile obietnic zatrącających populizmem składają liderzy partii potencjalnym wyborcom w temacie szanowania ich praw nabytych, utrzymania i poszerzenia ochrony socjalnej nawet dla tych, którym całkiem dobrze się powodzi, bo potrafią drogą różnych manipulacji uzyskać nienależne świadczenia. Wciąż mamy rzesze bezrobotnych, którzy przychodzą do PUP po stempelek, a nie po pracę. A zasiłki opiekuńcze, czy rodzinne wyłudzane poprzez przeprowadzane na „niby” rozwody i separacje? Ile jeszcze takich zaniedbanych przez państwo „działek” pozyskiwania w sposób nieuzasadniony publicznego grosza każdy z nas może wskazać? My od dawna o nich wiemy. Tylko politycy nie są tego świadomi, prawda?
Każdy z aktywnych ostatnio polityków widzi sposób na poprawę naszego dostatku w kieszeni u innych. Padają propozycje nowych podatków, sięganie do „głębokich kieszeni”, czy wreszcie domaganie się coraz większych środków od Unii Europejskiej, bo…przecież się nam należy.
Nikt nie próbuje rozwiązywania naszych problemów w drodze szukania rezerw u siebie, w swojej gospodarce. Lekceważy się sygnały nadchodzące z Grecji, Hiszpanii, Portugalii, Włoch i innych krajów tzw. Starej Unii, które postępując podobnie zachłannie jak my teraz wyraźnie przeinwestowały i żyjąc przez wiele lat ponad stan doprowadziły się do takiego zadłużenia, że aż nastąpiło załamanie ich systemów finansowych. Obecnie, mając dwa, trzy razy gorsze od naszych wskaźniki ekonomiczne muszą ostro oszczędzać i ciąć wydatki, socjalne również. Ludność tych krajów coraz częściej wychodzi na ulice, aby starym zwyczajem protestować, tylko że z próżnego i Salomon nie naleje. Protesty będą coraz mniej skuteczne, a bieda coraz bardziej powszechna.

Czy takiego losu chcemy doświadczyć? Przypominam o tym, że: Janosik źle skończył.

„Kiełbasa wyborcza” coraz gorzej smakuje, a i coraz drożej nas wszystkich kosztuje.

13 uwag do wpisu “Janosik wszystko załatwi?

  1. ~s.Małgorzata pisze:

    Pisze do mnie człowiek lat 24: Okrutny ZUS żąda zwrotu niesłusznie pobranych pieniędzy- renty po rodzicach, należnej do czasu ukończenia nauki. Pewnie się nie uczył, a pieniądze brał. Przyjdzie i zabierze mieszkanie ten ZUS. No i chłopiec prosi o pieniądze na spłatę ukradzionych pieniędzy! Pracuje tylko jego siostra, a on wysyła CV i czeka. I ja mu odpisuję, że praca leży na ulicy, czasem dosłownie, bo jak trzeba zarobić na chleb i długi,, to bez względu na wykształcenie, należy chwycić się każdej możliwości godziwego zarobku, w tym sprzątania ulic. Pozdrawiam

    Polubienie

    • Dokładnie taką mentalność ma bardzo wielu z nas. Kiedy w całej masie zrozumiemy jak działają te mechanizmy?
      Młynarski śpiewał: Róbmy swoje…Śpiewajmy wraz z nim.
      Pozdrawiam Siostrę serdecznie

      Polubienie

  2. ~Baba ze wsi pisze:

    Do UP chodzą głównie ci, co dopiero stracili pracę, skończyli szkołę lub właśnie kombinatorzy. Reszta dobrze wie co wart jest ten urząd. Tam się nie uzyskuje pracy, chyba że zna się na przykład koreański 😀 Ale kto z taką umiejętnością szuka pracy w PUP?

    Ci, co chcą rzeczywście pracować – ucieszyliby się z owych robót publicznych. One są już powoli organizowane, ale też nie dla wszystkich dostępne… Bo jak zwykle brakuje pieniędzy…

    Rząd się boi zaproponować taki system, bo lenie krzyczą głośniej, że za byle co nie będą robić, a przecież tylu tęskni za PRLem właśnie dlatego, że choć dostawali mało, to praca była obowiązkiem, dawała jakąś gwarancję, stabilność życiową, było zajęcie…

    Kombinatorzy będą zawsze. Zresztą… może dobrze umieć kombinować – z jednej pensji 1500-2500 się nie utrzyma rodziny, gdy samo mieszkanie często kosztuje 1000 zł miesięcznie. A gdzie jedzenie, dojazdy do szkół i pracy, gdzie aspiryna?
    Stąd te rozwody na niby, i już wpada kilka-kilkaset złotych zasiłków, już „samotna matka” ma pierwszeństwo przy zapisach w żłobku (do których są roczne kolejki na liście rezerwowych) i inne przywileje…

    A bez żłobka nie mogłaby np. iść do pracy, bo co zrobi z maluchem? Nianie są 2-3 razy droższe. I tak kółko się zamyka.
    Wielu przyklepuje pieczątki by mieć darmowe ubezpieczenie i podejmuje tę pracę „z ulicy” na czarno, by starczyło na więcej, by wystarczyło w ogóle.

    Czasem żałuję, że nie umiem też tak kombinować Tatulu. Co z tego, że lżej umierać, bo się było uczciwym, jak trudniej żyć 😉

    Polubienie

  3. Witaj Iimajko, jak widać masz rozeznanie rynku pracy znacznie lepsze niż ja.
    Nie jest łatwo być uczciwym i do tego jakoś sobie poradzić z trudnościami i wszelkimi niedostatkami jakie spotykamy na drodze. Nie ma się co dziwić ludziom że sięgają po możliwości jakie państwo im świadomie, czy też nie stwarza w różnych niedomkniętych furtkach prawnych. To podtrzymuje demoralizację jednych i frustrację u innych. Miejmy nadzieję, że doczekamy lepszych czasów.
    Pozdrawiam

    Polubienie

  4. ~Agnieszka S. pisze:

    No wlasnie, lenie krzycza najglosniej… ja pamietam jak po skonczeniu studiow licencjackich podjelam prace w Szkole Podstawowej za 750 zl miesiecznie. Nie marudzilam, nie grymasilam, wiedzialam, ze na poczatku zawsze tak jest. W rodzinie mialam kuzyna, ktory ledwie skonczyl szkole zawodowa i mial podjac prace jako mechanik, ale on za 600 zl pracowal nie bedzie! I juz!
    Wielu podejmuje prace na czarno okradajac siebie z przyszlej emerytury… jednak jak komus to mowie, to pukaja sie w czolo… bo zlodziejskie panstwo niby okrada nakladajac tak duze podatki…
    Mieszkam w Niemczech, gdzie pomoc socjalna jest bardzo rozwinieta. I powstal problem, ktory jest ciezkim orzechem do zgryzienia dla wszystkich rzadow. Bo tutaj dziedziczy sie juz biede. Rodzice pobieraja zasilek, zyja na koszt panstwa, wychowuja dzieci w tym duchu, ze nie warto pracowac, bo i tak sie dostanie. Rzadzacy nie moga po prostu odebrac tych przywilejow, bo to oznacza smierc polityczna i pozywke dla populistow.
    Czy kiedys to sie zmieni? Nie sadze… przynajmniej nie za mojego zycia.

    Polubienie

  5. Masz rację Agnieszko z tym dziedziczeniem biedy. Mechanizm jest ten sam mimo o wiele większej pomocy socjalnej oferowanej Niemcom przez ich bogate państwo. Oczekiwanie na mannę z nieba też już przerabialiśmy. „Czy się stoi, czy się leży dwa tysiące się należy”. Czekają więc na pracę swoich marzeń, żyjąc na koszt rodziców, dziadków i kogo jeszcze się da „skubnąć”..
    Taaaakie czasy. Niestety.
    Pozdrawiam

    Polubienie

  6. Reblogged this on Tatulowe opowieści i skomentował(a):

    Kilka lat minęło, a trzymający władze wciąż stosują metodę Janosika
    Brakuje pieniędzy na realizację obietnic wyborczych? Nic prostszego jak przerzucić ciężary finansowe na palaczy, konsumentów alkoholu, czy innych produktów obciążonych akcyzą, przywalić nowe podatki, opłaty .
    Samorząom ograniczyć subwencje i oskarżać o zle zarządzanie wspólnym groszem. Nic się nie zmienia.
    A może się mylę?

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.