Światowy Dzień Rzucania Palenia

Papieros

Gdy rano zajrzałem do Internetu, to znalazłem na portalu Polska Ma Sens zdjęcie, które zamieszczam powyżej. Postanowiłem go skopiować, tak jak to czyniłem od dawna gromadząc materiał propagandowy do wykorzystania w pracy z młodzieżą w szkole, gdzie z uporem maniaka propagowałem przez prawie 20 lat zagadnienia z zakresu oświaty zdrowotnej. Zawsze miałem w zapasie sporą ilość różnych zdjęć do wykorzystania w gazetkach szkolnych z okazji różnych świąt, czy też dni obchodów tego, czy owego. Była to jednocześnie okazja do pogawędek na poruszany temat. Ci z moich czytelników, którzy to pamiętają zapewne potwierdzą ten fakt.

Skopiowane zdjęcie zaopatrzyłem w swój komentarz:
Wreszcie się na nim poznała. Ich związek nie miał szans…

Zdjęcie umieściłem na swoim profilu Facebook i poszedłem do kuchni na śniadanko. Tam, z programu I PR dowiedziałem się, że to właśnie dzisiaj obchodzony jest Światowy Dzień Rzucania Palenia. A więc, chociaż nieświadomie, to jednak nawiązałem do swoich wcześniejszych akcji szkolnych. Potwierdza się stare porzekadło, że… Przyzwyczajenie jest drugą naturą  człowieka.
Z informacji jakie wysłuchałem z radia wynika, że w Polsce mimo wielu akcji promujących rzucanie palenia nadal pali 1/3 populacji mężczyzn i 1/5 liczby kobiet. Obiecujące jest to, że około 80 procent palaczy oświadcza, że próbowało rzucić palenie, a ci którzy ostatecznie rzucili, osiągnęli to dopiero za ósmym razem. Oceńmy zatem sami jak wiele prawdy jest w powiedzeniu:
– Co? Mam rzucić palenie? Nic łatwiejszego, tyle razy to robiłem i zawsze mi się udawało…

Po powrocie do komputera zauważyłem, że już wielu moich znajomych wkleiło podobne do mojego zdjęcia.  

Ja, po wielu nieudanych próbach jednak rzuciłem palenie. Mam nadzieję, że po raz ostatni, a zdarzyło się to już około 30 lat temu. Lekarze informują takich jak ja, że szanse na raka płuc zrównały się już z niepalącymi, czyli że ten czynnik przestał już działać na moją niekorzyść. Czy jednak jestem wolny od skutków palenia? Niestety nie. Nabawiłem się w tamtych latach POChP czyli przewlekłej obturacyjnej choroby płuc, o której przypominano 14 listopada, czyli wczoraj. Oto podstawowe informacje na ten temat: http://pochp.mp.pl/aktualnosci/show.html?id=76997

Odwiedzam teraz dość często oddział pulmonologii, aby kontrolować stan swojego zdrowia i pocieszam się tym, że w moim przypadku …może nie było za późno? Walczącym z tym zgubnym z skutkach nałogiem życzę szczęśliwego wytrzymania w bezpardonowej walce z pokusą. Jak straszny to nałóg niech świadczy taka scenka z mojego życia:

Szpital, oddział pulmonologii. Na wieloosobowej sali większość pacjentów korzysta ze wspomagania swoich możliwości oddechowych tlenem. Dzień i noc szemrzą aparaty nawilżające tlen podawany im pod nos przy pomocy przezroczystych wężyków zaplecionych za uszy. Mają przeciwwskazania do chodzenia i wszelkiej aktywności. Jedynie ta nadzwyczajna potrzeba wynikająca z głodu tytoniowego zmusza dwóch na pięciu biedaków do okresowego zdejmowania przyrządu, aby móc wyjść na papierosa do ubikacji lub w jakieś ustronne miejsca, gdzie nie bez kłopotów oddają się swojej namiętności. Po powrocie kładą się do łóżek i zakładają za uszy rureczki pomagające im oddychać powietrzem wzbogaconym w tlen, oddychać głębiej, a tym samym poprawiać swoją formę. Wyniki badania krwi w ramach badania tzw. gazometrii czyli zawartości tlenu transportowanego w ich krwi poprawiają się, kaszel zanika i są wypisywani do domów. Z opowieści moich współlokatorów ze szpitalnej sali wynika, że po kilkutygodniowym pobycie i podleczeniu się wracają do domów… aby po jakimś czasie wrócić na oddział, najczęściej karetką. I tak dziesiątki razy, aż nałóg odejdzie wraz z nimi.

18 uwag do wpisu “Światowy Dzień Rzucania Palenia

  1. Zdjęcie zostało pozbawione komentarza więc ja to uzupełniam.
    Treść rozmowy tych symbolicznych facetów:
    – Po tylu latach mnie rzuciła, mówi jeden z nich
    – Bo złą kobietą była. odpowiada drugi.

    Ja zaopatrzyłem je w komentarz:
    – Wreszcie się na nim poznała. Ich związek nie miał szans…

    Polubienie

  2. ~Baba ze wsi pisze:

    Nie mnie się wypowiadać o trudności porzucenia tego nałogu, bom i nie miała szans go „skosztować” – kiedyś nosiłam szkła kontaktowe, a to nie po drodze z dymem 😉
    Tym samym odzwyczaiła się i moja matka – acz za drugim podejściem.
    A mąż już za pierwszym – ot, nie chciał śmierdzieć, a i no cóż – raka się nieco bał 🙂
    Z tego wnoszę, że kto chce – potrafi. Tylko musi dojrzeć.

    Polubienie

    • Święte słowa Iimajko. Trzeba do tego dojrzeć. Każdy ma własne sposoby mobilizowania się do jakiegoś przedsięwzięcia i powinien je zastosować. Ważne jest wsparcie rodziny i wiele innych przedsięwzięć. Trzeba szukać w sobie mocy a u innych pomocy.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  3. ~Agnieszka S. pisze:

    Ja tez mam to szczescie, ze nie musze sie pozbywac nalogu. Podziwiam tych, ktorym sie udalo. Moj Tato probowal juz wiele razy, jednak malo skutecznie.
    Najbardziej irytuje mnie jednak, jak ludzie korzystaja z zapomogi oraz roznych swiadczen socjalnych, a mimo to pala. Bardzo mnie to denerwuje. Bo jesli nie masz za co, to palic nie powinienes…
    Jesli chodzi o pacjetow ze szpitala… hmmm… zal mi ich. Moze kiedys sie opamietaja.
    Pozdrawiam

    Polubienie

    • Nałogowiec nie zje, ale musi wypić, zapalić, czy też zagrać w coś z hazardu, więc nie ma się co dziwić ich zachowaniom. Najlepszym sposobem ratunku przed tym wynaturzeniem jest …nie zaczynać, ale skoro wpadło się już w pęta nałogu, to nikt za nas tego nie załatwi. Wspieraj Tatę Agnieszko, to razem może się Wam uda.
      Wszystkiego najlepszego życzę

      Polubienie

  4. ~malgosiaK pisze:

    No tak;do rzucenia nalogu trzeba dojrzec.Mam nadzieje ze tak bedzie z moja corka.Ma 21 lat i pali od 18- tego roku zycia….Spokojnie przeszla przez gimnazjum i liceum a po osiemnastce „oszalala” i zaczela palic.
    Dodam ze u mnie nikt poza nia nie pali.Maz rzucil palenie na miesiac przed urodzinami najstarszej corki czyli 25 lat temu.
    Utrudniamy jej to palenie jak umiemy;zakaz palenia w domu,pogrozki na temat przyszlych konsekwencji I nic z tego.
    Jej sie prawdopodobnie wydaje ze jest „niesmiertelna”
    Na razie nic do niej nie dociera.

    Polubienie

    • MałgosiuK, ja byłem taki wytrwały jak Twoja córka, tylko że zacząłem bardzo wcześnie. Nie było sposobu jaki nie zastosowałby wobec mnie mój Ojciec – zagorzały wróg papierosów, aby wywrzeć pożądany skutek.
      Resztę opisałem. Ciężko zdobyte zwycięstwo nad sobą muszę nadal wspierać walką z pokusami, bo wciąż nie jestem od nich wolny.
      Mam nadzieję, że Córka tak jak zaczęła tak i skończy z tym upodobaniem.
      Pozdrawiam obie panie

      Polubienie

      • ~malgosiaK pisze:

        Tak, trzeba miec nadzieje ale jestem przekonana ze tylko i wylacznie podwyzka cen papierosow zmusi ja do rzucenia nalogu.
        Pozdrawiam malgosiaK

        Polubienie

      • To ważny argument. Widziałem przeliczenia kosztów tego nałogu na różne sprzęty domowe, w tym i na samochody. To robi wrażenie.
        Życzę w miarę szybkiej realizacji marzeń.
        Pozdrawiam

        Polubienie

      • ~malgosiaK pisze:

        Tatulu w Australii paczka papierosow kosztuje 10 euro.To juz jest cos bo cena jak na studencka kieszen wysoka.
        I liczba palaczy zmalala:)

        Polubienie

  5. ~Jagnisia pisze:

    Ja niestety nie mogę powiedzieć, że moje życie wolne było od tego nałogu. Pali moja mama, pali tata, najstarsza siostra rzucała już kilka razy z różnym skutkiem, dwóch braci pali, trzeci nigdy nie próbował nawet, ja paliłam czego się wstydzę, bo teraz widzę jaka to głupota ale już od ponad 5 lat „jestem wolna” i nawet mnie nie ciągnie… moja młodsza siostrzyczka też próbowała, ale na szczęście się nie wciągnęła… Wniosek tego taki, że w moim przypadku bardzo ciężko było nie spróbować, ale nie palić jest o wiele łatwiej.
    W tym roku latem, gdy już byłam w ciąży miałam taką sytuację – przyjechaliśmy do moich rodziców i brata na grilla. W pewnej chwili brat, który siedział obok mnie zapalił a ja go przegoniłam, że jak ma palić to niech chociaż trzyma się ode mnie z daleka. Najpierw się oburzył, że się jędzowata pod wpływem hormonów zrobiłam, a potem przyznał rację… Szkoda tylko, że nie potrafi rzucić, bo jak to mówi mój Mąż – ma słabą silną wolę…

    Polubienie

    • Jagnisiu, poznałaś temat zarówno poprzez czynne jak i bierne palenie i jesteś już wolna. To wielki sukces, którego zapewne zazdroszczą Ci pozostali członkowie rodziny. Miejmy nadzieję, że oni również dojrzeją do podjęcia i zrealizowania decyzji o rzuceniu. Przemysł tytoniowy wymyśla już nowe, elektroniczne sposoby pomagające podtrzymywać nawyki związane z paleniem. Oni walczę o utrzymanie poziomu zysków. My akurat przeciwnie, prawda?

      Polubienie

      • ~Jagnisia pisze:

        Zdecydowanie tak. Z naszego punktu widzenia są to pieniądze dosłownie i w przenośni puszczone z dymem, i to wcale nie małe pieniądze. Poza tym właśnie tego poczucia wolności chyba pozazdrościł mi brat, kiedy na końcu przyznał mi rację, co w jego przypadku zdarza się baaaardzo rzadko. Także nie pozostaje mi nic innego jak cieszyć się z tej wolności i dopingować innych, bo jestem przykładem na to, że się da.
        P.S. Zgadzam się z Klarką – dobrze, że palenie nie jest kojarzone pozytywnie, a wręcz przeciwnie.

        Polubienie

  6. ~Klarka Mrozek pisze:

    jeszcze 10 lat temu w moim otoczeniu palili prawie wszyscy, ja również, teraz nie pali prawie nikt, palaczy dotyka ostracyzm, panuje opinia, że pali tylko patologia i w związku z tym nawet jeśli ktoś tam ukradkiem popala to publicznie się do tego nie przyznaje, choć i tak go czuć;)
    Miłego weekendu!

    Polubienie

    • I to jest radosna wiadomość Klarko. Twoje słowa mogę cytować jako swoje relacje z rozmów przy naszym stole rodzinnym.
      Miejmy nadzieję, że ta moda na niepalenie będzie się upowszechniać.
      Ja również życzę miłego weekendu

      Polubienie

      • ~Klarka Mrozek pisze:

        i dodam jeszcze, a raczej powtórzę za przedmówcami – nam zwyczajnie szkoda ciężko zarobionych pieniędzy puszczać z dymem!

        Polubienie

  7. Reblogged this on Tatulowe opowieści i skomentował(a):

    Dzisiaj rano… dalej można przyjąć, że tak samo zleciał ten dzień jak w załączonym tekście. Była jednak pewna warta odnotowania różnica. Oto tym razem moja Jedynka Polskiego Radia wielokrotnie w ciągu dnia powracała do tematu zapraszając specjalistów, ekspertów i „dając ucha” radiosłuchaczom, którzy pisali w SMS ach, e-mailach, a także na stronie internetowej rozgłośnio swoich przygodach związanych z rzucaniem palenia.
    Zwróciła moją uwagę opowieść pani ekspert Magdaleny Cydzyńskiej wyrażającej opinię w sprawie edukacji i stosowanej kampanii odstręczającej od palenia treścią obrazków i tekstów zamieszczanych na pudełkach papierosów. Otóż ona sama była świadkiem kupowania przez jakąś panią papierosów. Gdy podano jej papierosy, to ta obejrzawszy pudełko poprosiła ekspedientkę o zmianę pudełka, bo ona … „Nie chce pudełka z dzieckiem, woli to z nogą…”
    Kobietom trudniej wyjść z nałogu . Trzeba jednak próbować i wspomagać tym, którzy dojrzeli do radykalnych rozstrzygnięć. Taki jest i mój plan

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.