Bieda w naszej polityce ma się dobrze

Jestem słuchaczem Polskiego Radia, a zwłaszcza Programu I, gdzie dzisiaj szczególnie dużo mówiono o sprawach biedy. Jest to związane z obchodzonym dzisiaj Dniem Solidarności z Ubóstwem. Smutny to wątek i dający dużo do myślenia ludziom śledzącym coraz bardziej zglobalizowaną gospodarkę świata i rozumiejącym mechanizmy sprawiające, że bogatsi nadal się bogacą, a biedni stają się jeszcze bardziej biedni. Smutna jak zwykle jest naparzanka pomiędzy politykami pro rządowymi i opozycją o różnym zabarwieniu, gdy w atmosferze kłótni przekonują się, że jest coraz lepiej ( w porównaniu z ogarniętym kryzysem południem Europy, Azją, Afryką czy Ameryką Łacińską) podczas gdy opozycja twierdzi niezmiennie coś zupełnie odwrotnego. Jedynym dla mnie pozytywnym sygnałem ukazanym w słuchanych audycjach była informacja o działających w Polsce – nie z woli, czy z łaski tego, czy innego obozu politycznego kilku setek organizacji, fundacji, stowarzyszeń robiących to, co mieści się w pojęciu polityki społecznej. To one w sposób rzeczywisty pomagają ludziom będącym w potrzebie. Biedni mało się interesują tym, co jest na szyldzie, ani tym, czy dana placówka jest rządowa, samorządowa, społeczna, kościelna, czy jeszcze inna, jeśli tylko znajdą tam miejsce dla siebie i pomoc materialną oraz wsparcie duchowe. Przykładem takiego działania jest istniejąca już 10 lat w Polsce Fundacja imienia Siostry Małgorzaty Chmielewskiej wspomagającej dzieci w ich dążeniu do wiedzy (finansowanie biletu miesięcznego do szkoły). Wcześniej, przy jakimś materiale reklamującym bieliznę w stylu retro dla bogatych przeczytałem o prowadzonej przez Wspólnotę Fundację Chleb Życia szwalniach, przetwórniach owoców i o innych przedsięwzięciach dającym bezdomnym nie tylko możliwość choćby częściowego zarobienia na swoje utrzymanie, ale i zdobycie konkretnego fachu, a zatem i szansy na zmianę swego losu. Czytałem, słuchałem i byłem dumny z tego, że dzięki blogowej znajomości z Siostrą wiem znacznie więcej o tym, co Siostra czyni dla bezdomnych i biednych. Nie ma łatwo, ale działa, przygarnia bezdomnych, daje im to czego najbardziej im trzeba. Daje namiastkę domu, który jej podopieczni na różnych etapach ich burzliwego zwykle życia gdzieś potracili. Słuchając programu radiowego pomyślałem sobie:

– Jak wielu wpływowych ludzi mówi na temat biedy, wykluczenia, pogłębiającego się rozwarstwienia dochodów i o faktycznie już istniejącej przepaści pomiędzy najwyższymi i najniższymi dochodami, a jak niewielu przekuwa te wzniosłe słowa w czyn. A powiedziano przecież: Nie słowa się będą liczyć, ale czyny, bo … „coście uczynili jednemu z tych maluczkich…”

Gratuluję Siostrze niebywałych osiągnięć i życzę dużo zdrowia i jak najmniej przeszkód na obranej drodze.

Istnieje na szczęście bardzo dużo takich miejsc jak wspomniana tu Katolicka Wspólnota Chleb Życia i nie o to chodzi, aby je tu wymieniać i jakoś wychwalać za ich Solidarność z Ubóstwem jaką dzisiaj podkreślamy poprzez specjalnie ustanowiony dzień. Te wszystkie instytucje działające jako pozarządowe organizacje Non profit uzupełniają działania z zakresu polityki socjalnej państwa, a nawet wyręczają agendy państwowe dając rzeszom ludzi dotkniętych biedą szansę na przeżycie. I chwała im za to. Te kilkaset organizacji promując swoją działalność i na wszelkie sposoby wciągając nas wszystkich w akcję dobroczynności na rzecz ich podopiecznych dają nam szansę bycia dobrymi ludźmi. Coraz bardziej angażujemy się w tę akcję i tak jak możemy, to odpowiadamy na ich wezwanie, odpisując ten słynny 1 procent od należnego fiskusowi podatku PIT, biorąc udział w akcjach zbiórki, czy podsyłając w darze dla pensjonariuszy i podopiecznych tych stowarzyszeń żywność, czy inne potrzebne im dobra, jak choćby używana odzież. Możliwości jest wiele, a my jesteśmy przecież coraz bogatsi, coraz bardziej zasobni i coraz bardziej zorientowani na pomoc ludziom nie radzącym sobie z rzeczywistością życia w coraz bardziej drapieżnym kapitalizmie i nie radzącym sobie z innymi ludźmi, a często i z samym sobą. Popatrzmy jak pięknie rozwinęła się autentycznie nasza, polska inicjatywa– bez licencji z zachodu Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Jak pięknie rozwinęła się inicjatywa Szlachetnej Paczki . Jak ogromne obroty wykazują Banki Żywności które powstały po to, aby przeciwdziałać marnowaniu żywności oraz zmniejszać skalę niedożywienia w Polsce. To właśnie Banki organizują zbiórki żywności i inne akcje społeczne, współpracują z biznesem, samorządami i organizacjami pozarządowymi, aby pomagać ludziom, którzy tej pomocy potrzebują. I co ważne działają w dużej mierze przy udziale coraz liczniejszej armii wolontariuszy uczących się wielu pożytecznych umiejętności, które na pewno zaprocentują w ich karierze zawodowej, w życiu obywatelskim i rodzinnym.

Największa bieda jest widoczna w polityce partii opozycyjnych, dla których ludzie biedni stanowią (jak im się wydaje) łatwy kąsek, o który warto walczyć przy podziale  tortu zwanego elektoratem wyborców.

Już wkrótce spotkamy w supermarketach młodych wolontariuszy proszących o pozostawienie daru serca w przygotowanych koszach.

W kościołach zakupimy wigilijne świece, ze sprzedaży których Caritas sfinansuje wiele przedsięwzięć służących wyrównywaniu niezawinionych przez nikogo nierówności społecznych. Na pewno nie przejdziemy obojętnie obok tych inicjatyw. Pokażemy, że jesteśmy solidarni z innymi, którym może tak po ludzku mniej się poszczęściło?

 

PS.

Zapamiętałem sobie transkrypcję hasła pod jakim rozgrywany był konkurs „Dobroczyńca Roku”. Rozwinięcie tego hasła brzmiało:

Dobro czyń ca ły rok.

Jakoś tak inaczej brzmi, prawda?

Poeci – wierszokleci

Pisałem o twórczości własnej, ale mało miejsca poświeciłem poezji, a śmiem twierdzić, że ten rodzaj twórczości jest bardziej powszechny niż np. malarstwo i rzeźba razem wzięte. Wielu z twórców poezji pisze wciąż do szuflady i dlatego nawet nie wiemy o ich pasji. Często boją się ujawnić, gdyż nie chcą przeżywać odrzucenia, czy wyśmiania przez ludzi, do których poezja nie przemawia i którzy traktują, tę pasję jako zwyczajne dziwactwo. Czytaj dalej

Tfuuuu rczość własna

Należę do ludzi, którzy próbują jakichś dostępnych im form wyrażania siebie w słowie pisanym, rzeźbie, obrazie, fotografii i czym tam jeszcze można to czynić. Ponieważ spróbowałem już tego i owego i mam wyobrażenie jak trudny jest akt tworzenia, to z wielką uwagą czytam wiersze, oglądam wystawy wszystkiego, co dotyczy malarstwa i rzeźby. Staram się rozmawiać z ludźmi mającymi takie pasje, bo traktując ich jak bratnie dusze, mogę się czegoś dowiedzieć o ich podejściu do sztuki, o inspiracjach jakie im się przytrafiały, o czynionych przez nich obserwacjach na temat odbioru ich twórczości przez ich otoczenie, czy szersze kręgi koneserów sztuki. Oglądane dzieła staram się ponadto uwiecznić na fotografiach, aby do nich wracać, choćby w momentach gdy starałem się znaleźć sposób na skorygowanie jakiegoś błędu w tworzonym dziele, czy na inne ujecie tematu, gestu, pozy.

Wydaje mi się, że dużo wiem na temat „męki tworzenia” szczególnie przez tfuuu…rcóf nieprofesjonalnych .Rozumiem też uczucia twórcy, któremu przychodzi przełknąć pigułę goryczy, gdy jego dzieło zostaje po raz kolejny odebrane nie tak, jak on sobie to wyobrażał. Rozumiem też tych, którzy mimo wszystko podejmują kolejne próby tworzenia licząc na to, że wyeliminują poprzednio popełnione błędy, zmienią formę, nadadzą nowe treści i wreszcie zasłużą na uznanie kapryśnych odbiorców. Tych staram się wspierać duchowo.

Ja mam to wszystko już za sobą. Późno zauważyłem u siebie jakieś twórcze predyspozycje i późno podjąłem pierwsze próby. Mimo braku jakichkolwiek sukcesów, poza umiarkowanym zainteresowaniem ludzi z kręgu najbliższej rodziny moimi przejawami nazwijmy to pierwocin talentu, próbowałem wciąż nowych technik, czy też zmieniałem używane materiały. Część swoich wprawek rzeźbiarskich rozdałem, a parę rzeczy niezmiennie zajmuje miejsce na mojej półeczce w domu. Wciąż jeszcze mogę pochwalić się nowym znajomym tym nieczęsto spotykanym hobby.

W poszukiwaniu wyżyn moich możliwości starałem się zbliżyć do miana twórcy sztuki, a nie do grupy wytwórców tzw. kiczu.

Kryteria kwalifikacji do grona twórców sztuki są jednak wysoko ustawione.

Oto w pracy Trudna sztuka definicji sztuki Władysław Tatarkiewicz napisał:

Sztuka jest odtwarzaniem rzeczy, bądź konstruowaniem form, bądź wyrażaniem przeżyć jeśli wytwór tego odtwarzania, konstruowania, wyrażania jest zdolny zachwycać, bądź wzruszać, bądź wstrząsać…

Dzieło sztuki jest odtworzeniem rzeczy, bądź konstrukcją form, bądź wyrażeniem przeżyć jednakże, tylko takim odtworzeniem, taką konstrukcją, takim wyrazem jakie są zdolne zachwycać, bądź wzruszać, bądź wstrząsać…

Nie ma wątpliwości, prawda? Wystarczy krytycznie spojrzeć na swoje dzieła, a jeszcze lepiej pozwolić na takie spojrzenie ludziom, do których nasze dzieła są kierowane, aby stwierdzić, czy to, co robimy zachwyca, wzrusza, czy wstrząsa?

Jeśli nie? Jeśli słyszymy… – No tak, ciekawe, ale…i tu następuje wymienianie cech nie do osiągnięcia dostępnymi nam środkami, to trzeba się zastanowić nad dalszym tworzeniem.

Ja nie godziłem się na kwalifikację moich poczynań zamykającą się w słowach: – Niby coś to wyraża, ale z pewnością nie jest to sztuka. Jeszcze jeden twórca kiczu…

A kicz według tego samego autora definiowany jest następująco:

Kicz odnosi się do dzieła, które powiela ustalone wzorce i odwołuje się do przeciętnego gustu odbiorców. Utwory kiczowate często charakteryzują się nadmiarem ozdobności połączonej z sentymentalizmem. Kicz jest pojęciem względnym. Zależy od przekonań panujących w danym miejscu i czasie.

Ponieważ moich prób nie zaliczałem do sztuki, to i nie chciałem wystawiać ich na los tych drugich. Zarzuciłem wiec zajęcia rzeźbiarskie z dłutem. czy nożykami, a zająłem się rzeźbieniem w słowie. To, czy moje nowe zajęcie kwalifikuje się do rangi sztuka, czy kicz to już pozostawiam ocenie moich czytelników. W każdym razie nowe możliwości komunikacji jakie dał mi komputer pozwoliły mi na szybkie przekwalifikowanie się i na całkiem nowe doznania… jakby to nie traktować, to są również doznania z grupy doznań związanych z twórczością.

Czasem tylko, gdy mnie nosi chęć działania w poprzednim wymiarze, to biorę kilka prostych narzędzi i idę w wąwozy pobliskiej Buczyny, gdzie w ścianie piasku, lub lessu ćwiczę, robię temu zdjęcia, poprawiam, znów robię zdjęcia i wracam wyżyty do domu. Czasem zaglądam sobie do folderu zdjęć nazwanego „Rzeźba”, aby nie wypaść z kursu. No i po jakimś czasie sprawdzam co zostało z moich wprawek po niszczącym działaniu warunków atmosferycznych i ludzi.

Naiwny, jak dziecko we mgle…

Po napisaniu tekstu, w którym zastanawiałem się nad tym, czy nasi „wybrańcy” otrzeźwieją i odpowiedzą na pytanie o to, co by się stało, gdyby po ogłoszeniu swojego odkrycia, że społeczeństwo dojrzało i żąda zmian jednocześnie zapowiedzieli spełnienie jego życzeń i ustąpienie ze stanowisk. Czytaj dalej

Światowy Dzień Rzucania Palenia

Papieros

Gdy rano zajrzałem do Internetu, to znalazłem na portalu Polska Ma Sens zdjęcie, które zamieszczam powyżej. Postanowiłem go skopiować, tak jak to czyniłem od dawna gromadząc materiał propagandowy do wykorzystania w pracy z młodzieżą w szkole, gdzie z uporem maniaka propagowałem przez prawie 20 lat zagadnienia z zakresu oświaty zdrowotnej. Zawsze miałem w zapasie sporą ilość różnych zdjęć do wykorzystania w gazetkach szkolnych z okazji różnych świąt, czy też dni obchodów tego, czy owego. Była to jednocześnie okazja do pogawędek na poruszany temat. Ci z moich czytelników, którzy to pamiętają zapewne potwierdzą ten fakt. Czytaj dalej

Święto Niepodległości w Bogorii

W niedzielę 11 listopada 2012 r., gdy w całym kraju, w sposób bardzo zróżnicowany obchodzono Narodowy Dzień Niepodległości do naszego kościoła zgodnie z zaplanowanym porządkiem uroczystości przybyli przedstawiciele władz samorządowych gminy, organizacji kombatanckich i społeczno-politycznych oraz dość liczna grupa parafian i przedstawicieli społeczności z całej gminy, aby modlić się wspólnie w intencji naszej Ojczyzny. Czytaj dalej

Jest stabilnie, ale jak?

Przed paru dniami, moja znajoma dziewczyna ze szkoły w której kiedyś pracowałem napisała na Fb:
– ” Jest ch…wo, ale stabilnie.
– „A u mnie akurat odwrotnie„- dopisałem się do jej oświadczenia.

Spodziewałem się perlących się żartem i śmiechem dalszych komentarzy ze strony naszych wspólnych znajomych jak i samej autorki, ale zawiodłem się. Czytaj dalej

Po święcie wszystkich Zmarłych

098.A więc jesteśmy już po odwiedzinach naszych drogich zmarłych. Udało się nam powrócić do rodzin (tych żyjących). Nie znaleźliśmy się wśród ofiar wypadków, ani w tym 1000 osób zatrzymanych z powodu jazdy „na podwójnym gazie” podróżników – żałobników. Co przeżyliśmy to nasze. Możemy co najwyżej opowiedzieć komuś o naszych opiniach i przemyśleniach…jeśli tylko znajdziemy kogoś, kto zechce tego słuchać. A z tym jest dość trudno. Każdy ma swoją wrażliwość i wynikające stąd swoje własne opowieści, prawda? Czytaj dalej