Nauczycielskie rozmyślania

Jakiś czas temu na blogu zaprzyjaźnionej wirtualnie Klarki, pojawiła się wypowiedź czytelniczki jej bloga – Marii, dotycząca niezwykłej jak na nasze czasy przyjaźni pomiędzy nauczycielem, a jego uczniami. Wypowiedź ta została powtórzona w Dniu Nauczyciela: http://klarkamrozek.blogspot.com/2012/10/dzieki-profesorze.html
Obydwie publikacje wywołały bardzo ciekawą dyskusję odzwierciedlającą jakiś ulotny stan relacji pomiędzy ludźmi, którzy kiedyś stanowili środowisko szkolne. Czytając i komentując tamte wypowiedzi zastanawiałem się nad stanem dzisiejszych relacji. Pomyślałem, że to jest już głęboka historia, ale może tym bardziej warto zadbać o to, aby nie zatarła się zupełnie w pamięci. Przeglądając zamieszczone w latach ubiegłych na tym blogu artykuły poświęcone szkole natrafiłem na pytanie jakie kiedyś zadawałem swoim uczniom. Brzmiało następująco:
– Zbliża się Dzień Edukacji Narodowej…Gdyby przyszło uczniom pisać wielki zbiorowy list do wszystkich polskich nauczycieli, to co byście dodali od siebie do jego treści?
– Jak powinny wyglądać lekcje, aby mógł być spełniony ich cel edukacyjny i wychowawczy, przy dobrej atmosferze wynikającej z zaufania i wzajemnego szacunku?
Pomyślałem, że ponownie postawię to pytanie swoim znajomym, w ogromnej większości byłym uczniom, z którymi spotykam się teraz na Facebook`u. Liczyłem na ciekawą dyskusję, ale zawiodłem się sromotnie. Pytanie doczekało się jednego lajknięcia i to wykonanego ręką doktora filozofii , będącego nauczycielem akademickim oraz jednego skromnego uczniowskiego komentarza. Zadałem wiec to samo pytanie uczennicy klasy przedmaturalnej, co do której miałem nadzieję, że odpowie, i nie pomyliłem się. Pogadaliśmy na necie: Oto jej odpowiedź:
Myślę, że dzisiejszy dzień nauczyciela to święto, które jest dla młodzieży tylko dniem wolnym. Co bym dodała do takiego listu? Na pewno żądałabym trochę więcej asertywności wobec uczniów, bo niektórzy za dużo sobie pozwalają, ale dodałabym też, aby nauczyciele mieli i okazywali również szacunek wobec uczniów, bo większość z nauczycieli myśli, że Bóg wie kim są, a to nie sprzyja miłej atmosferze. Poza tym myślę, że z uczniami należy rozmawiać i mieć do nich podejście, bo jak przyjdzie nauczyciel i powie tylko to, co ma powiedzieć, zakończy lekcje i tylko tyle, to moim zdaniem to nie jest nauczyciel. Nauczyciel to powinien być człowiek, który jest na nasze potrzeby i potrafi pomóc, wytłumaczyć i być z uczniem. Nie wiem czego bym jeszcze wymagała w takim liście, ale chyba również tego, aby nauczyciele – bynajmniej niektórzy zmienili swoje nastawienie do uczniów. Aby przychodzili na lekcje z własnej chęci, a nie dlatego, że ktoś im każe, i że za to dostaje pieniądze, bo to jest bez sensu gdyż męczą się nauczyciele i uczniowie i nie ma w takim układzie żadnego poszanowania ani żadnej uzyskanej wiedzy.
– Dziękuję – odpowiedziałem szybko.
Powiedz jeszcze, czy uczniowie boją się szkoły jako miejsca nieprzychylnego i wrogiego?
– Jak duży procent uczniów rozumie po co im szkoła?
Myślę, że to zależy od tego czy szkoła potrafi poradzić sobie z uczniami nieprzystosowanymi społecznie, ale myślę również, że jest przyjemnie wtedy, gdy nauczyciele pokazują nam, że ich przedmiot jest ciekawy i można go zrozumieć, a oni mają właściwe podejście. Myślę, że więcej niż połowa uczniów wie po co im szkoła. Oceniam to na jakieś 70 % a może 80% – odpowiedziała.
Tu do rozmowy dołączyła się jeszcze jedna uczennica, dla której poszerzyłem zakres tematyczny pytań:
Co szczególnego zapamiętałaś ze szkoły po tych kilku latach nauki, a co Twoim zdaniem pozostanie w Twojej pamięci jeszcze parę lat po jej ukończeniu? Jakie plusy w samej szkole, a jakie w nauczycielach utkwiły w Twojej pamięci?
Odpowiedź brzmiała następująco:
Z tych ostatnich kilku lat przebywania w szkole zapamiętałam, że przyjaciele z dawnych lat nie zostają wiecznie, że nie zawsze będzie łatwo w życiu. Tego się nauczyłam i zapamiętałam. A po tej szkole? Być może zapamiętam wspaniałych nauczycieli, którzy próbowali mi pomóc. Zapamiętam także te najważniejsze z nawiązanych znajomości. Plusy szkoły? Wydaje mi się, że czas w którym chodzimy do szkoły jest beztroski. Nie przejmujemy się tyloma rzeczami, bo rodzice za nas to robią. A plusy w nauczycielach? To, że na nich nie możemy narzekać, zawsze nam pomogą, kiedy nie możemy zwrócić się do kogoś innego.
Czy możesz powiedzieć jak wyglądałaby ta odpowiedź gdybyś zapytała o to samo swoich znajomych – ciągnąłem temat?
Moi znajomi na pewno nie patrzą na szkołę tak pozytywnie jak ja. Mimo, że nie lubię się uczyć, to jednak lubię spędzać czas w szkole. Oni nie mają takiego zdania jak ja. Są negatywnie nastawieni – odpowiedziała.
Kiedyś czytałem badania na temat: Czy szkoła jest przyjazna dla nastolatków i były to złe wyniki, bo większość odpowiedziała, że nie jest przyjazna. Jak to może wyglądać w naszym mieście zapytałem?
To wynika być może z tego, że kiedyś szkoła oferowała różne zajęcia dla uczniów, aby rozwijali się w swoim kierunku. Teraz się przychodzi do szkoły, siedzi się 7-8 lekcji i idzie się do domu. Uczeń się nudzi, a powinien mieć jakieś możliwości rozwoju swego hobby w szkole. Przynajmniej ja mam taką opinie.
– To co trzeba by zrobić ? Mają być dodatkowe zajęcia, kółka zainteresowań, czy coś innego?
No właśnie. W mojej szkole próbuję ruszyć akcję kółka literackiego, ale każdy się wstydzi tego, że koledzy lub koleżanki to wyśmieją. Chciałam to rozwinąć. Może jakaś muzyka na przerwach, Albo raz w miesiącu jakiś film wybrany przez szkołę. Ale nie wiem czy to wypali.

Pomyślmy nad tym, czy to, co zaprezentowały moje rozmówczynie, to zbyt wiele, aby można było poprawić wzajemne relacje na linii szkoła –uczniowie?
Co się porobiło, że jest tak jak jest, a bywa całkiem nieznośnie i to dla obydwu stron nauczycielskiej „katedry” ?

15 uwag do wpisu “Nauczycielskie rozmyślania

  1. ~Brzoza pisze:

    Oprocz tego, ze nalezy sie szanowac, trzeba sie jeszcze lubiec. Relacje nauczyciel- uczen moga byc bardzo przyjemne jak nikt nikogo do niczego nie zmusza. Nauczyciel kocha swoja prace i ceni ja bez wzgledu na zarobki ( za to czas wakacji, ferii, dni wolnych i swiat spedza odpoczywajac, nabierajac sil do pracy a takze -jak niektorzy – przygotowujac sie do ciekawych zajec z uczniami). Nauczyciel jest otwarty na trudne tematy, umie poprowadzic lekcje tak, ze uczniowie sami mowia, a nie sa na sile wyciagani do odpowiedzi. Uczen stara sie przygotowywac do lekcji, sam szuka potrzebnych wiadomosci- bo wie, ze jest na tyle dorosly, ze moze to zrobic. Nauczyciel nie „niszczy” tych, ktorzy maja inne niz on zdanie. Malo tego -przyjmuje do wiadomosci, ze swiat ucznia moze jest inny, ale to nie znaczy ze gorszy, ciemniejszy, mniej ciekawy. Nauczyciel nie wstydzi sie tego, ze nie wie wszystkiego. Jezeli nie zna muzyki, ktora sluchaja uczniowie – z przyjemnoscia postanawia ja poznac. Za to uczniowie szukaja sensu w tresci piosenek przyniesionych przez nauczyciela. Dwa rozne swiaty moga sie polaczyc, wspolgrac ze soba, nie wykluczajac sie – isc razem. To wszystko jest mozliwe jak bardzo sie tego chce. Nauczyciel musi byc takze troche psychologiem, pracownikiem socjalnym. Musi umiec mowic,ale przede wszystkim sluchac. Czasami nauka tego wszystkiego trwa latami. Ale warto. Pewnie, ze warto!

    Polubienie

    • ~tatul pisze:

      ~Brzozo, podałaś przepiękną charakterystykę człowieka – nauczyciela. Chyba wszyscy zgodzą się z Twoim punktem widzenia. Tak nauczyciele, jak i uczniowie i byli uczniowie. My, nauczyciele wiemy jak trudno utrzymać się na stałe w takim modelu wzorca, bo przecież miewamy gorsze dni, uczymy różnych i to często nie lubianych oraz uznawanych za mało przydatne przez uczniów przedmiotów, bo poza wszystkim musimy zrealizować program i zapewnić wysoki wskaźnik zdawalności matury, bo jesteśmy zbyt wymagający dla tych, którzy chcieliby łatwo i przyjemnie, bo szef… itd.Życzę Wszystkiego Najlepszego dla Pani Profesor i jej Uczniów

      Polubienie

  2. ~Agnieszka G pisze:

    Witam Panie profesorze. Nie doczytałam jeszcze do końca ale musze to napisać. Zaszokowała mnie opinia jednej z uczennic. „Na pewno żądałabym trochę więcej asertywności wobec uczniów, bo niektórzy za dużo sobie pozwalają”,- Hmm czy to, że uczniowie za dużo sobie pozwalają jest wina nauczycieli?? Czy ich obowiązkiem jest nauczenie dzieciaka szacunku do osób starszych? Bo przecież uczniowie to tylko dzieciaki. A i „żądać to można podwyżki a nie większej asertywności wobec ucznia. jeśli uczniowie za dużo sobie pozwalaja to na litość Boską!!! Żale kierujcie do rodziców. Kulturę i obycie wynosi się z domu.!!! „ale dodałabym też, aby nauczyciele mieli i okazywali również szacunek wobec uczniów, bo większość z nauczycieli myśli, że Bóg wie kim są, a to nie sprzyja miłej atmosferze”- No tak… nauczyciel zawsze był” bee” bo kazywał sie uczyć, miła atmosfera była by wtedy kiedy wszedł by do klasy, poopowiadał pare kawałów, powiedział że kocha ta pracę i wszyscy usłyszeli by dzwonek na przerwę. Bóg wie kim jest nauczyciel a uczniom nic do tego, ich obowiązkeim jest się uczyć a nie spędzać czasu w miłej atmosferze. Żenada. ” Poza tym myślę, że z uczniami należy rozmawiać i mieć do nich podejście, bo jak przyjdzie nauczyciel i powie tylko to, co ma powiedzieć, zakończy lekcje i tylko tyle, to moim zdaniem to nie jest nauczyciel.”- nauczyciel to wychowawca, TAK zgadzam się, ale to nie ojciec czy matka. Z podejsciem do uczniow się zgadzam bo nie każdy je ma, albo powiem inaczej… jeden ma większe a drugi trochę mniejsze. A oprócz tego co ma powiedzieć to co jeszcze ma mówić? To co jadl na śniadanie? Czy się wyspał a czy kiedy ma urodziny? Litości… „Nauczyciel to powinien być człowiek, który jest na nasze potrzeby i potrafi pomóc, wytłumaczyć i być z uczniem.”- jesli nauczyciel byłby na nasze potrzeby a załóżmy ze nauczyciel ma wychowawstwo w klasie z 32 uczniami i uczy jeszcze całą szkołę przedmiotu to czy jest w satanie pomóć wszystkim? Nauczyciel to też człowiek. Powinien byc empatyczny ale nie traktować wszytskich uczniów jak swoje dzieci, „Aby przychodzili na lekcje z własnej chęci, a nie dlatego, że ktoś im każe, i że za to dostaje pieniądze, bo to jest bez sensu gdyż męczą się nauczyciele i uczniowie i nie ma w takim układzie żadnego poszanowania ani żadnej uzyskanej wiedzy.” Jak tadziewczyna zacznie pracować dowie się co to znaczy zarabić pieniądze i je wydawać, zmieni zdanie. Nie bedę pisać na ten temat dalej bo to akurat drazniący temat i podnosi mi cisnienie.:) „, ale myślę również,że jest przyjemnie wtedy gdy nauczyciele pokazują nam, że ich przedmiot jest ciekawy i można go zrozumieć, a oni mają właściwe podejście.- z tym się zgodzę, zawsze można trudne rzeczy pokazać w taki sposób ze zaraz staja się jasne. Każdy jest inny i nie każdy może się zgodzić z moja opinią, taka już jestem, Może dlatego, że mam w rodzinie bardzo dużo nauczycieli i sama chciałabym nią zostać. Szanujmy się wszyscy nawzajem, Pozdrawiam

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~Agnieszko G. – mam nadzieję, ze doczytasz do końca i jeszcze raz skomentujesz. Proszę o przeczytanie również wcześniejszego tekstu – tak dla uzyskania pełni obrazu – szczególnie jeśli myślisz o zawodzie nauczyciela. Możesz to zrobi dla mnie i dla nas czytelników tego bloga?Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

      • ~Dave pisze:

        Ja wiem tylko jakim nauczycielem nie chcę być. Nie chcę przychodzić na lekcje i mówić o tym jak wspaniałą mam rodzinę czy o moich podróżach. Oczywiście przerywniki są wskazane, ale może nie aż tak dalece odbiegające od tematu zajęć. Wszyscy tutaj mają rację. Dzieci są coraz gorsze i coraz głupsze. Rodzice nie mają dla nich czasu i to wszytko później wychodzi. Uczniowie są niewychowani i pozbawieni jakiekolwiek ogłady. W Ekonomiku niektóre lekcje były istnym koszmarem. W ZSE jest mnóstwo osób, które obok nauczycieli nawet nie stały. Prawdziwych, takich z powołaniem, profesorów pracujących w Ekonomiku można policzyć na palcach jednej ręki. Mam tylko jedną nadzieję, mianowicie: gdy zostanę nauczycielem nie chcę obrzydzać dzieciom mojego przedmiotu, nie chcę popisywać się swoją niekompetencją (gdy poczuję, że nie daje rady odejdę), chcę byś sprawiedliwym nauczycielem, który nie kieruje się stereotypami. Może jest to dość naiwne podejście, ale właśnie takim nauczycielem będę starał się być.

        Polubione przez 1 osoba

      • Surowo oceniasz Dave, ale masz do tego prawo.
        Życzę Ci spełnienia się w roli nauczyciela. Jak będę jeszcze żył to i będę czekał na to, że napiszesz o tym, czy nadzieje spełniły się.
        Pozdrawiam

        Polubienie

    • Odpowiedziałem na Twoim blogu Talko, a tu wionie pustka. Dzisiaj z okazji przypomnienia tego tekstu zauważyłem to i teraz uzupełniam odpowiedzią daną wtedy u Ciebie:
      Czytam, czytam i zastanawiam się jaką pójdziesz drogą. Jaki obierzesz kierunek? Kto mógłby Ci pomóc?
      Trudne pytania. Ja wielokrotnie zastanawiałem się nad tym czy moje życie mogło przebiegać prostszymi drogami bez zakrętów i wybojów, blokad itd.
      Pewnie tak, tylko, że nie miał kto pokierować, albo nie chciałem w swoim czasie realizować czyichś podpowiedzi. Skutkiem moich wyborów przyszło mi wielokrotnie zmieniać zawód i uczyć się aż do starości.
      Jako nauczyciel przedmiotów ekonomicznych , w tym przedsiębiorczości powtarzałem aż do znudzenia: Zastanów się co umiesz robić, za co ktoś chciałby ci zapłacić. Co lubisz robić, jaki masz pomysł na życie. Później pogadaj z kimś kogo cenisz za rozsądek i wybierz to, co daje szansę na sensowną pracę, w której możesz się realizować.
      Stare chińskie przysłowie powiada. „Jeśli kochasz to co robisz , to nie pracujesz” . To jest wielka wartość i jesli komuś uda się wcielić w życie , to ten człowiek jest szczęśliwcem. Większość z pozostałych ma szansę na życie frustrata.
      To tak na gorąco…

      Ciekawe jaką drogą poszłaś?
      Pozdrawiam

      Polubienie

  3. Reblogged this on Tatulowe opowieści i skomentował(a):

    Rząd zorganizował okrągły stół, który jednak nie sprostał wymogom i jest zwyczajnie prostokątny. Oby inne kwestie mieszczące się w pojęciu Okrągły Stół bardziej przylegały do tego, co wiemy o oświacie. Przecież wszyscy się na tym znamy, a niektórzy nawet bardziej od innych

    Polubienie

  4. Ultra pisze:

    Wbrew pozorom, to nie nauczyciele przegrali, choć zrównani z krasulami. Przegrałły dzieci, bo teraz zhejtowany nauczyciel powinien pracować niczym ten leń 18 g0dzin. Po co ma poprawiać zadania w domu, jeździć na wycieczki, organizować wieczorne wywiadówki, kiedy nierobowi za to nie płacą? Jedna z mam miała pretensje, że nauczycielka chodzi z klasą ciągle do muzeum. To teraz będzie sama tam dziecko prowadzać. I tyle.

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.