Oddaj moją książkę!

   Kilka dni temu, w czasie pogaduszek, jakie toczyły się w naszym domu wspomniana została pewna pani, która złożyła nam kiedyś nieoczekiwaną wizytę. Szukała pomocy dla wnusi, która akurat miała napisać terminową pracę kontrolną z języka angielskiego. Cóż bardziej prostego jak użycie dawnych znajomości, prawda? Błogo, jak kto ma kogo – powiada się w takich sytuacjach. No więc wpadła, powspominała dawne lata, a gdy przyszła pora na wyjawienie konkretnego celu wizyty, to okazało się, że biedna, bo strasznie zagoniona, a do tego chorowita wnusia ma właśnie w niezwykle pilnym terminie napisać pracę kontrolną. Oczywiście napisałaby sama, ale właśnie coś takiego się jej przytrafiło, że najlepiej byłoby gdyby moja żona napisała tę pracę.
– Cóż to dla ciebie – powiedziała.- Uczyłaś przecież angielskiego, to usiądziesz i migiem napiszesz, a moja wnusia… Wiecie jak to w takich razach bywa.

   Żona nie dała się nabrać na słodkie minki i uśmiechy swojej dawno nie widzianej znajomej z pracy i nie wzięła na siebie tego zadania. Zaproponowała natomiast kilka książek, które bardzo mogły pomóc wnusi. Wystarczyło napisać jakieś nawiązanie i zrobić streszczenie, a potem jeszcze sensowne podsumowanie i praca gotowa. Znajoma wyglądała na zadowoloną, chociaż  widać było po niej, że nie tak to sobie zaplanowała. Książki miała zwrócić zaraz po terminie złożenia pracy i… jakoś tak zeszło, już trzy lata.

   Znajomi doradzali upomnienie się o zwrot, ale wtedy żona opowiedziała inną swoją przygodę z pożyczonym kiedyś innej pani plikiem książek i innych pomocy szkolnych. Gdy po dość długim czasie upomniała się o zwrot pożyczki, to spotkało ją coś zupełnie nieoczekiwanego, bo w miejsce spodziewanej reakcji przeprosin, czy zapewnień o zwrocie książek usłyszała:
– Ty chyba oszalałaś! Jakie książki? Żadnych książek od ciebie nie pożyczałam. Wygłosiła tę kwestię z takim oburzeniem, że moja Ela zrezygnowała z dalszej rozmowy wobec niemal pewnej kłótni, jaka się szykowała.

   To tylko dwa przypadki ze znacznie bogatszych doświadczeń z książkami jakie pożyczaliśmy znajomym ludziom. Nasza córka pracująca w bibliotece i znająca problem zwlekania ze zwrotem książek przywiozła nam już przed wielu laty specjalną pieczątkę do pieczętowania książek w taki sposób, w jaki oznacza się je w bibliotekach, ale początkowy zapał do pieczętowania szybko się ostudził i wszystko pozostało po staremu.
Nie pożyczamy na ogół książek, bo kto dzisiaj szuka takiej okazji, ale czasem się to jednak zdarza. Sami też łapiemy się na tym, że w naszych zasobach trafiają się też czyjeś książki pożyczone w dobrej wierze tak dawno, że aż wstyd przyznawać się do rodzinnego zapominalstwa i jest jak jest. Nie ma w tym złej woli, ale problem jednak  istnieje. Jak go na bieżąco rozwiązywać?
W kalendarzu, z okazji Światowego Dnia Książki znalazłem taki wpis wskazujący na sposób przeciwdziałania kradzieżom książek:
W dawnych czasach przed złodziejami miały chronić książki umieszczone w nich zaklęcia. W średniowieczu wierzono w ich skuteczną moc odstraszającą. W następnych wiekach miały one już jedynie charakter satyryczny, starający się ośmieszyć „księgołapów”. Jako przykład zaklęć o charakterze satyrycznym niech posłuży następujący wierszyk odnaleziony na kartach starych foliałów:

Kto książki złośliwie mi kradnie lub psuje,
Niech diabeł go porwie i srodze katuje.
Kto w książkach smaruje lub skazy w nich czyni,
Ten ryj miasto gęby niech ma na kształt świni.

Kto karty zagina czy latem, czy wiosną,
Niech uszy mu długie jak osłu wyrosną.
Kto książki mi łamie i karty wydziera,
Ten śmiercią najsroższą niech prędko umiera.

To jest moja książka,
A kto jej krzywdę czyni,
Niech mu się stanie,
Jak wyżej powiedziane jest.

   Prawda, że bardzo groźnie brzmi to ostrzeżenie? Aż się boję, żeby nie znaleźć w jakiejś pożyczonej książce takiego dictum. Gdyby miało się spełnić? Nie daj Boże. Książki dzisiaj nie mają takiej wartości jak dawniej, ale zawsze to jednak cudza własność i często mająca szczególną wartość sentymentalną.

Obiecuję sobie, że dokonam przeglądu swojej biblioteczki i jeśli mam jakąś cudzą książkę, to oddam ją z przeprosinami. Nie wolno kusić złego…

 

 

18 uwag do wpisu “Oddaj moją książkę!

  1. ~Brzoza pisze:

    Bardzo dawno temu moja mama pozyczyla corce znajomej ( o, tak!) stare wydanie „Pana Tadeusza”. Po uplywie wielu miesiecy- nikt tej ksiazki nie zwrocil. Poniewaz dla mojej mamy byla ona wazna emocjonalnie- upomniala sie o ksiazke i uslyszala, ze ta na polce ” to ich wlasna” . Dzieki Bogu, ze w srodku byla dedykacja a moja mama chyba pierwszy raz w zyciu powiedziala, ze oni sie myla i aby sprawdzili, ze w srodku jest dedykacja. Ksiazka zostala oddana, ale niesmak pozostal. Ja pozyczylam w czasie studiow ksiazke kolezance, bo byla jej bardzo potrzebna do egzaminu. Ksiazka byla z biblioteki ( wypozyczona w moim rodzinnym miescie). Nie dosc, ze ksiazki nie dostalam to jeszcze uslyszalam, ze nigdy kolezance ksiazki nie pozyczylam, bo ona miala od kogos innego. Malo tego- za ksiazke, ktora „zgubilam” z biblioteki- musialam zaplacic i jeszcze musialam dokupic dwie inne. Bez komentarza. Teraz w kazdej mojej ksiazce jest moje nazwisko i nuemr telefonu. Nadal ksiazk pozyczam ( nawet moim uczniom), ale zapisuje nazwiska pozyczajacych w notesie ! Zycie uczy! Pozdrawiam !

    Polubione przez 1 osoba

    • ~tatul pisze:

      ~Brzozo, masz rację, że tak robisz. Życie faktycznie uczy, że trzeba pilnować swego, ale i samemu dochowywać ustalonych terminów. Niby drobna rzecz, a wymaga zainteresowania.Widać z Twojej wypowiedzi, że nie boisz się zaklęć pozostawionych w książkach?Pozdrawiam

      Polubienie

  2. ~Baba ze wsi pisze:

    Ooo, ileż ukochanych książek straciłam… Teraz już niechętnie pożyczam, chyba, że mam całkowitą kontrolę – typu łatwość odwiedzin i dostępu do półek i w razie czego mówię – stęskniłam się, zabieram z powrotem! :)))Sama trzymałam jedną – Chatę za wsią Kraszewskiego od czasów wczesnej podstawówki – do tego roku – bo zniszczyłam niechcący okładkę i było mi głupio, a nie widziałam nigdzie egzemplarza do odkupienia… W końcu jednak przyznałam się co i dlaczego i oddałam.Ciężko mi jednak wobec tego potępiać kogokolwiek, ale to pisanie prac na zamówienie… Czy ta pani nie rozumie, że to się kiedyś zemści? Na najbliższym egzaminie choćby?

    Polubione przez 1 osoba

    • ~Tatul pisze:

      ~Witaj @ Babo…Widzę, że wypracowałaś skuteczną metodę zabezpieczenia swoich książek przed zmianą właściciela. Prawidłowo. Przysłowie mówi, że: „Kijem tego, kto nie dba swego”.Co do prac kontrolnych, czy dyplomowych to realia są takie:”Control cControl vi magistra będziesz miał.”Niedawno Onet zamieścił artykuł o gościu, który pisze magisterki, płaci od tego dochodu podatki i dobrze żyje. Dobrze, że my mamy to za sobą – prawda.Pozdrawiam

      Polubienie

  3. ~malgosiaK pisze:

    TatuluJestem bardzo ciekawa jakie sankcie proponuje biblioteka Twojej corki Malgosi?Bo u mnie prawie zadnych.. Dyrekcja tak sie boli o swoich nielicznych czytelnikow ze nawet listy dla spoznialskich sa formulowane w sposob bardzo lagodny…Nie wolno nikogo urazic bo mozemy stracic czytelnika::))pozdrawiam malgosia

    Polubienie

  4. ~Dorinka pisze:

    ee nie mam pomysłu na komentarz ale czytuje i trzeba się zaznaczyć;)już nie co do jednego posta ale czytam… książki się opatrywało ex libris bo czasami nawet niewiadomo komu oddać, ale ja jeszcze takich historii nie miałam jednak kiedyś mieć będę bo już sie tworzy taka lista książek które chciałoby się mieć;) ogólnie w necie jest jakoś tak nienamacalnie a papier to papier zawsze jest;) i w pamieci do następnych pokoleń takie książki które warto pamiętać i o których czytaniu warto mówić dalej, pozdrawiam (nawiasem mało czytam)

    Polubienie

    • ~tatul pisze:

      ~Dorinko, czy ostatnie zdanie ma coś wspólnego z pierwszym? Czytasz i to zapewne sporo, ale w tzw.mediach elektronicznych. Miło mi, że wybierasz czasem moje przemyślenia i że zaznaczasz.Pozdrawiam niedzielnie

      Polubienie

      • ~Dorinka pisze:

        po prostu mi się zdaje że trochę postów i z jedna książka raz na ileś to mało.. artykułów też tak sobie.. prawdę mówiąc coraz rzadziej coś sensownego można przeczytać, pozdrawiam również niedzielnie, zapraszam do mnie;P male-tajemnice

        Polubienie

  5. ~Hanna pisze:

    Straciłam w ten sposób parę dobrych książek. Teraz nie pożyczam, bo z tymi, które mam jestem związana dosyć emocjonalnie.Często odwiedzam malutką bibliotekę i dotrzymuję terminów. Może dlatego, pani bibliotekarka zawsze ma dla mnie coś ciekawego na podorędziu. Zdarza się zapomnieć o zwrocie, pamięć bywa zawodna. Wtedy po prostu trzeba książki oddać właścicielowi wraz z przeprosinami. Co do znajomej liczącej na osobistą i bezpośrednią pomoc dla wnuczki, to wykazała się brakiem taktu i jak podejrzewam niezbyt dobrymi intencjami.Serdeczności Tatulu.

    Polubienie

  6. Klik dobry:)
    Tatulu, jakoś nie mogę odnaleźć się na Twoim blogu. Zaczynam czytać Twój post, który jako nowy wyświetla mi się w linkowni blogów Posiaduszkowiczów, a potem przeskakuje mi się dziesięć lat wcześniej.

    Sentencja wspaniała.

    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubione przez 1 osoba

  7. Martinus pisze:

    Przetrzymywanie czegoś pożyczonego sprowadza się właściwie do zaboru mienia, lub przywłaszczenia (prawnie się to rozróżnia). Tak, czy inaczej nielegalnie wchodzi się w posiadanie cudzej własności. Nawet jeśli w pierwotnych intencjach być może istniała wola zwrotu, to skutek przypomina zwykłą kradzież – bo tak trzeba to po prostu nazwać.A na taki czyn – nawet w przypadku przedmiotów niskiej wartości, są paragrafy. Jasne, że trudno czasem udowodnić, że coś jest naszą własnością, albo nie chcemy podejmować drastycznych kroków wobec znajomych, choćby i mało lubianych, ewentualnie uznajemy, że nie ma o co kruszyć kopii, bo książka nie jest warta trudów i nieprzyjemności związanych z jej odzyskaniem. Trzeba jednak mieć świadomość z czym mamy do czynienia, również w kontekście moralnym – rezygnując dajemy przyzwolenie złu, pozwalamy by komuś uszło płazem. A jeśli wiedząc o czymś złym, a szczególnie mogąc temu zapobiec, nic nie robimy, wówczas obciążamy także swoje sumienie.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.