Serce pełne dobra miej…

   Moja córcia Małgosia napisała przed dwoma dniami na swoim blogu opowiadanko o…Franiu, na którego przyjście czekała wraz z jego mamą Moniką. Zapraszam do przeczytania: https://malgosiowe.wordpress.com/2012/08/27/rozmyslania-podczas-narodzin-frania/

Jak przeczytałem treść tych rozmyślań, to zastanawiałem się nad tym jak skomentować wpis.
Przyszło mi na myśl, że moja Małgosia wpisała się zachowaniem swoim w jakiś nieformalnie istniejący łańcuszek ludzi dobrego serca. Odpłaciła Monice tym samym, co kiedyś otrzymała od Wioli, Agnieszek dwóch, Ani, Haliny, Gosi i aż się boję urazić kogoś, kogo nie wymieniłem z imienia, a kto okazał jej serce, gdy sama czekała na przyjście na świat swoich skarbów Artura i Tomka. Wspomniany w opowiadaniu znajomy lekarz Józef również i wtedy czekał, nadzorował, asekurował i pomagał. I Chwała im za to.
Zaśpiewacie ze mną refren znanej pieśni kościelnej? Niewierzących proszę o murmurando, zgoda?
Ref. Serce pełne dobra miej
i tym dobrem innych dziel,
Bo kiedy Chrystus dawał mówił nam:
„Darmo żeś dostał darmo daj.”

   Odżyły moje wspomnienia z czasów, gdy Małgosia po długich oczekiwaniach miała stać się mamą, czyniąc nas wreszcie dziadkami. Przeżywaliśmy razem z nią i jej mężem, ten trudny okres, wspieraliśmy się na ile można to uczynić z odległości paru tysięcy kilometrów. Modliliśmy się za pomyślność w realizacji rodzicielskich marzeń naszej córki i wreszcie doczekaliśmy się…
Telefon zadzwonił o nietypowej porze…
– Halo, to Ty Małgosiu? – pytam z niepokojem w sercu.
Witaj dziadziuś – słyszę w słuchawce, ale jeszcze nie zaświeciła mi żaróweczka na moich zwojach sygnalizująca nowinę, że oto słowo stało się ciałem. Dalsze słowa pełne radości z niezwykłego wydarzenia, którym Małgosia dzieliła się z nami już wyjaśniły wszystko.
– Mamy wnuka. Matka i dziecko czują się dobrze... Na ile można dobrze się czuć w pół godziny po porodzie…

   Gdy do rozmowy dołączyła babcia, z typowymi dla niej sposobami weryfikacji tej nowej sytuacji jaka pojawiła się w rodzinie, to dowiedzieliśmy się, że… wszystko jest pod kontrolą. Że szpital nie okaże się dla nich ruiną finansową, że w domu grono przyjaciół pod wodzą wymienionych z imienia przyjaciółek podjął wszelkie prace i starania niezbędne, aby Mama z synkiem nie musiała się o nic trapić i aby miała na miejscu to, co jej i dziecku będzie potrzebne itd. itd.
Dziękowaliśmy więc Bogu nie tylko za łaskę jaka spotkała nasze dzieci, ale i za ich przyjaciół, którzy okazali się niezawodni i bardzo pomogli Małgosi w tym trudnym czasie.
…Serce pełne dobra miej
i tym dobrem innych dziel,
Bo kiedy Chrystus dawał mówił nam:
„Darmo żeś dostał darmo daj.”

   Lekarz Józef, jak się okazało, potrafił w tej drapieżnej Ameryce, (gdzie tylko kasa liczy się) zrezygnować ze swojego honorarium traktując to jako prezent dla dziecka. Nie było to dla nas zaskoczeniem, bo już wiedzieliśmy o tym, że Józef często wyjeżdża  w czasie urlopu do Chile, gdzie wraz z innymi lekarzami, na podobieństwo zasad działania organizacji Lekarze Bez Granic, operują i leczą bezpłatnie biedne dzieci, które bez tej pomocy nie miałyby szans na życie.

   Dobry czyn płynący z serca nie zawsze jest odpłacony przez tę samą osobę, która zyskała na odruchu, czy darze serca. Zaciągnięty dług wdzięczności można przecież odpłacić innej osobie i to nieraz w całkiem odległej części świata, bo dobro czynione dla innej osoby wraca do nas właśnie dzięki temu nieformalnemu łańcuszkowi ludzi dobrego serca. Ja coraz bardziej wierzę w jego istnienie.
Oby takich ludzi było ich jak najwięcej, prawda?
…Serce pełne dobra miej
i tym dobrem innych dziel,
Bo kiedy Chrystus dawał mówił nam:
„Darmo żeś dostał darmo daj.”
PS.
Opowieść powstała w 2012 roku.
* Franuś wyrósł na dużego chłopca, który w tę sobotę przystępuje do I Komunii Świętej. Jego rodzice cieszą się dobrym zdrowiem, mają pracę i dobrze sobie radzą z problemami jakie stwarza życie.
* Artur w ubiegłym tygodniu wyróżniająco zdał maturę w Polskiej Szkole działającej na „Trójcowie” i osiągnął wysoki wynik egzaminu w swojej amerykańskiej szkole…
* Pan Józef, lekarz i przyjaciel rodziny, przeszedł na zasłużoną emeryturę i nadal wspiera ludzi w potrzebie…
* Przyjaciółki nadal zachowują między sobą bliskie więzi i okazują sobie wsparcie w trudnych sytuacjach…
…Serce pełne dobra miej…

25 uwag do wpisu “Serce pełne dobra miej…

  1. ~Miśka pisze:

    Piękny wpis! I prawdziwy! Doświadczam właśnie takiej sytuacji, gdy bez pomocy życzliwych ludzi nie przeżyłabym długo!Uczy to też pokory -bo o wiele łatwiej pomagać, czyż pomoc przyjąć, albo wręcz o nią prosić!Pozdrawiam

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~MIśka, dziekuję. Faktycznie potrzebne jest to rozróżnienie. Łatwiej jest dawać, szczególnie gdy ma się z czego dawać. Trzeba też umieć dawać aby nie ranić, nie zawstydzać i nie upokarzać.Myślę, że najtrudniej jest prosić , chociaż i tu spotyka się takich, którzy ze sposobu domagania się o pomoc zrobili sobie sposób na zycie.Pozdrawiam Cię serdecznie

      Polubienie

  2. ~malgosiaK pisze:

    Drogi TatuluPelen madrosci test,a swiadectwo Malgosi po prostu sciska za gardlo ze wruszenia.To o czym piszesz(lancuszek ludzi dobrej woli,dlug wdziecznosci )tak bardzo przypomina mi przypoiwesc o milosiernym Samarytanine a szczegolnie komentarz do niej napisany przez Francoise Dolto (juz nie zyjaca ale bardzo tu we Francji znana i doceniana pediatra i psychoanalityczke dla dzieci.Dodam jeszcze ze jako jedna z nielicznych w tej „branzy”byla osoba wierzaca.)Bo o co tu tak naprawde chodzi w tej przypowiesci?Ksieza czesto na kazaniach podsumowuja te przypowiesc nakazemm milosci blizniego.Trzeba zauwazyc w lezacym i pobitym czlowieku mojego brata-blizniego i przyjsc mu z pomoca.Tylko ze jak sie czlowiek lepiej zaglebi w lekture to okazuje sie ze Jezus nie nazywa lezacego bliznim Samarytanina a wrecz odwrornie.Kto jest moim bliznim?To Samarytanin jest bliznim pobitego .To temu rannemu czlowiekowi Jezus udziela lekcji milosci blizniego.Czyli :jesli lezales pobity przy drodze,jesli rozpacz i problemy tak cie przygniotly ze nie miales sil juz dalej isc sam i jesli na twojej drodze pojawil sie ktos kto zachowal sie wobec ciebie jak blizni(wspomogl opatrzyl wykurowal) to masz wobec twojego blizniego dlug wdziecznosci ,dlug milosci.ten dlug nie polega na tym zebys twojemu blizniemu mial odwdzieczyc sie osobiscie.(Samarytanin przeciez poszedl swoja droga,na zadna wdziecznosc nie liczac)chodzi o to ze ta milosc ktorej doswiadczyles masz dawac innym .Kochaj blizniego twego…czyli darmo wziales darmo innym daj:)) czyli tak jak napisalesTatulu,::))Bezposrednie odwdzieczenie sie Samarytaninowi stworzylo by relacje zamknieta(ja tobie,ty mnie i tak bez konca)Tymczasem jesli w imie tego doswiadczenia bedziesz dawal innym zacznie sie rozwijac ten lancuch ludzi dobrej woli(i tu znow wracam do tego co napisales Tatulu,dokladnie.Czyli wracajac do Twojego tekstu Bliznim Malgosi jest Jozef i ci wszyscy ktorych wymieniles z imienia A z kolei Malgosia jest bliznim Malego Franka i jego mamy Moniki.I niech tak dalej bedzie ,niech nam sie dzierga i przedzie ten lancuch ludzi dobrego serca !Mam nadzieje ze bylam dosc jasna w interpretacji przypowiesc,A Twoj dzisiejszy tekst wywolal we mnie duze emocje bo wlasnie czytam po raz kolejny ksiazke F.Dolto i zawsze chcialam sie jej przemysleniami podzielic.Czyli Twoj tekst spadl mi po prostu z nieba::))serdeczniei cieplo Cie pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    • ~Tatul pisze:

      ~małgosiaK, jak miło że wpadłaś z takim mądrym komentarzem, dziękuję. Gdy pisałem to świadomie zrezygnowałem z wiekszej ilości przykładów, aby nie wydłużać zbytnio tekstu. Walczę z nawykiem rozwlekłego pisania, gdyż mało kto ma dzisiaj ochotę na takie elaboraty. Cieszę się z Twoich pochwał i uzupełnień, które doskonale poszerzają interpretację poruszanego zagadnienia. Mam nadzieję, że staną się również inspirujące dla innych czytelników. Życzmy sobie, aby nasze słowa spotkały się z pozytywnym odbiorem.Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  3. ~Małgosia pisze:

    No i popłakałam się, bardzo chciałabym oddać dobro moim dziewczynom, a rzeczywiście nie ma takiej okazji. Choć może i były, a ja byłam zajęta czymś innym, właśnie dziećmi. Dwie z nich chorowały, inne miały ciężkie chwile. Czy moje starania były wystarczającą zapłatą za dobro? Ważne są czyny, słowa też, ale czyny najbardziej. Lojalność. Dzięki Tatulu za przypomnienie!

    Polubione przez 1 osoba

      • ~Brzoza pisze:

        Dawac bez oczekiwania na to, ze sie w zamian cos otrzyma- to najpiekniejszy gest z mozliwych. Dawac swoj czas, swoja milosc, wysylac swiateczne listy swiadczace o tym, ze pamietamy, ze chcemy komus cos dobrego zyczyc. Dawac bez okazji i swieta. Czasami dajemy siebie, swoja radosc, przyjazn. Ma to ogromna wartosc . Dajemy tez to cos z czym trudno jest nam sie rozstac. Uczymy dzieci dzielenia sie- czyli dawania innym bez oczekiwania zwrotu. Jest jednak tez ta mniej radosna strona. Kiedy pomagalismy, dawalismy, a teraz przez jakies okolicznosci- teraz tego robic nie mozemy, wtedy bywa, ze czlowiek ktoremu pomagalismy „wymienia nas” na tego, ktory moze mu nadal cos dawac. Moze go zapraszac na koncerty i fundowac drogie bilety, moze remontowac jego dom tylko za cene materialow, moze mu szukac prace i zapraszac na interesujace wakacje. Tak tez moze byc. Jest nam przykro, ale mozemy nadal zyc. Pomimo tego wszystkiego nadal wierze w bezinteresownosc drugiego czlowieka. Nawet wtedy, gdy nazywaja nas naiwniakami. Nawet wtedy, gdy widzimy, ze ktos chcial nas tylko wykorzystac. Warto dawac. I tegoucze moje dzieci.

        Polubienie

      • ~Tatul pisze:

        ~Tak jest Brzozo, często altruizm myli się z frajerstwem i to zmienia wielu ludzi chcących pomagać, ale nie chcących być wykorzystywanym przez cwaniaków. Życie nie jest łatwe. Dla wszystkich jest jednakie miejsce pod słońcem. Potrzeba nam wszystkim wiele roztropności i przezorności, prawda?Pozdrawiam serdecznie

        Polubienie

      • ~Brzoza pisze:

        Czesto dostaje mocno w „kosc” -nawet od najblizszych za to, ze …mowie prawde. Kobieta mnie dzisiaj nie zarejestrowala do lekarza ( mam chore dziecko) tylko dlatego, ze poprosilam o najwczesniejsza date. Przyznalam sie, ze juz jestem zarejestrowana gdzie indziej, ale na wtorek ( u nas jest dlugi weekend). Powiedziala, ze wybrana przez mnie lekarka nie respektuje mojego ubezpieczenia. Wiem, ze jest inaczej – bo tam byla moja kolezanka. Zamiast sklamac, ze nie jestem nigdzie zarejestrowana a pozniej w razie odmowy zrobic rozrobe przez telefon – bo „tak sie robi”- to ja grzecznie sie pozegnalam. No i to znowoz ja musialam sluchac lekcji o „wlasnej naiwnosci” i tym, ze „zycie mnie zgniecie, bo przetrwaja tylko najsilniejsi”. Czy to ja oszalalam czy oszalal swiat? Sytuacja dnia dzisiejszego bardzo wpasowala sie w temat postu. „Serce pelne dobra miej ” i jeszcze mocne nerwy, twarde „miejsce, na ktorym sie siedzi” i klam w imie dobra ogolnego, bo inaczej beda same problemy. Ja juz te problemy niestety mam … Zycze lepszych dni, niz te ktore mnie czekaja.

        Polubienie

      • ~malgosiaK pisze:

        Bardzo Ci wspolczuje Brzozo,Kto to napisal,czy powiedzial ,chyba profesor Bartoszewski:”Watro byc uczciwym choc nie zawsze to sie oplaca.Oplaca sie byc nieuczciwym ale nie warto”Brzoza zycze Ci aby Twoja prawdomownosc otwarla Ci wreszcie jakies drzwi ,zebys zobaczyla ze wartopozdrawiam malgosiaK

        Polubienie

      • ~t pisze:

        Ja też Brzozo, ja też życzę przetrwania tych przeciwności losu i pozostania na kursie. Jest nas o wiele wiecejn iż by to wynikało z liczby komentarzy pod tym tekstem.Pozdrawiam

        Polubienie

      • ~Dorinka pisze:

        Pani Brzozo droga ludzie lubią być kłamani, a my z tych pułapek tak czy tak wyjść musimy i nie ma co się upierać tylko być szczęśliwym i uczciwym wobec tych co można, bywa że nie każdemu przecież z mostu rąbniemy co nam leży.. np. nie mówię babci że mnie wkurza chociaż ino prawda by była a na jej zwiady nieraz odpowiadam kłamliwie że nie wiem nie orientuję się babciu z miną najsłodszą świata. Mimo naszego szczerego uporu czasem trzeba i pomilczeć jak chcemy cało wyjść za chlapanie wszem prawdy czasem się dostaje po głowie mocno, pozdrawiam. Ale uczciwym trzeba starać się być ile tylko można:)

        Polubienie

  4. ~Hanna pisze:

    Piękny i wzruszający wpis Tatulu.Czynienie dobra staje się towarem i to deficytowym. Wielka szkoda. Coraz częściej takie odruchy powodują zdziwienie i niedowierzanie a czasem podejrzliwość. No, bo jak to? Tak całkiem bezinteresownie? W czasach, kiedy człowiek, człowiekowi wilkiem? A jednak to dobro należy czynić.Odruch serca jest czymś cennym i nie trzeba się go wstydzić.Serdeczności

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~Hanno, miło ze wpadłaś i to z takim komentarzem. Zgadzem się . Najczęściej zadawanym sobie pytaniem przed jakąkolwiek akcją jest to: – A co ja będę z tego miał? Takie czasy. Dlatego trzeba dawać świadectwo prawdziwym wartościom i ludziom, którzy je szerzą.Pozdrawiam

      Polubienie

  5. ~Jagnisia pisze:

    Taki sytuacje – kiedy dobro którego doświadczamy lub doświadczyliśmy kiedyś przekazujemy dalej pokazują, że chyba jest dla Nas – ludzi jakaś nadzieja. Nie zawsze jest tak, że „człowiek człowiekowi wilkiem” i to pozwala mieć nadzieję na przyszłość. Ale chyba o to chodzi w „miłowaniu drugiego człowieka” – żeby umieć siebie dawać innym…Piękny wpis, od czytania aż cieplej się zrobiło na moim serduszku 🙂

    Polubienie

    • ~Jagnisia pisze:

      P.S. Żeby nie było – powiem, że to te ciążowe hormony, ale czytając wpis Małgosi o narodzinach małego Frania po prostu rozpłakałam się ze wzruszenia. Cud narodzin…

      Polubienie

  6. ~Jagnisia pisze:

    Taki sytuacje – kiedy dobro którego doświadczamy lub doświadczyliśmy kiedyś przekazujemy dalej pokazują, że chyba jest dla Nas – ludzi jakaś nadzieja. Nie zawsze jest tak, że „człowiek człowiekowi wilkiem” i to pozwala mieć nadzieję na przyszłość. Ale chyba o to chodzi w „miłowaniu drugiego człowieka” – żeby umieć siebie dawać innym…Piękny wpis, od czytania aż cieplej się zrobiło na moim serduszku 🙂

    Polubienie

    • ~tatul pisze:

      ~~Jagnisiu, pięknie dziękujemy za Twoje słowa. Małgosia też była wzruszona gdy to przeczytała. To się po prostu dzieje wokół nas. Wystarczy tylko dostrzec i opisać.Pozdrawiam przyszłą mamę i życzę takich przyjaciół wokoło.

      Polubienie

  7. ~Dorinka pisze:

    Dzień Dobry:) wierzę chyba coś w rodzaju karmy… człowiek dobry otrzymuje dobro ale my raczej nie patrzymy na to pod tym kątem bo przecież kilka problemów ma kult, sama zresztą nieraz tak robię tak już jest. Problemy i ciężkie sytuacje nas rozwijają niestety myślę że nie tylko mi to wszystko ciężko zrozumieć. W naszej rodowej katolickiej religii też przecież mówimy że Bóg daje nam się potknąć tak jak matka daje dziecku zedrzeć kolana. Tutaj będę powoli kończyć, a myślę że dobro i pogodna zgoda na nieidealność rzeczywistości jest ważna dla nas samych dla spokoju ducha i radosnego nastroju. Myślę że ludzie egoistyczni są niezdrowi bo to nie pozwala na głębokie więzi a to nam chyba mi się zdaje w jakiś sposób bezpowrotnie mija a jest piękne, pozdrawiam ajć nie skończę:D myślę ze doświadczenie z dawania komuś darmo uczy nas pokory wobec życia i sensu istnienia pomaga też nam zrozumieć samych siebie i innych, uczy nas bardzo wiele… między innymi uspołecznia przecież, poza tym na świecie jest w sposób taki że powinniśmy czuć się odpowiedzialni aby tam dołożyć choć jakąś błoga iskrę radość pozdrawiam serdecznie;)

    Polubienie

    • ~t pisze:

      Witaj Doriko, cieszę się z tego, że jeszcze jesteś z nami i komentujesz. Świat jest tak urzadzony jak chcą tego ludzie. Jest dużo cichego dobra i jeszcze więcej głośnego, bo bardzo medialnego zła. Wniosek jaki postawiłaś na końcu swojej wypowiedzi kupuję i polecam do rozważenia innym….na świecie jest w sposób taki, że powinniśmy czuć się odpowiedzialni, aby tam dołożyć choć jakąś błogą iskrę radości. Pozdrawiam serdecznie;) „- napisałaś i pewnie spełnisz tę obietnicę, prawda?Ja też.Pozdrawiam

      Polubienie

  8. ~Klarka Mrozek pisze:

    tak jak pisze Miśka, trzeba umieć zaufać i przyjąć, bo mało kto wierzy w dobrych ludzi, w bezinteresowną pomoc, w szczerość intencji. Miłego dnia!

    Polubienie

  9. Reblogged this on Tatulowe opowieści i skomentował(a):

    Przed 9 laty, gdy w dalekiej Ameryce przyszedł na świat Franio, to moja Małgosia poświeciła temu wydarzeniu blogową opowieść i opatrzyła ją tytułem: Rozmyślania podczas narodzin Frania. To stało się dla mnie inspiracją do spisania swoich rozmyślań o łańcuszku dobrych ludzi, którym takie wydarzenia pozwalają powstać, przyjąć wyzwanie i nieść pomoc w potrzebie.
    W młodości oglądałem piękny film noszący tytuł: „Gdyby wszyscy ludzie dobrej woli…”. Minęło kilkadziesiąt lat, a ja wciąż go pamiętam i stąd ta opowieść.
    Zapraszam

    Polubienie

  10. Obudziłam się wcześniej niż zwykle. Dziś dzień pierwszej spowiedzi, jutro pierwszej komunii Frania. O świcie wszystko jest bardziej miękkie. Ta opowieść przytuliła. W czasie ciężkich wyborów powrót do prawdy i dobroci pomaga. Otuchą napawa. Maluje rzeczywistość na piękniejsze kolory. Franuś jest dzielnym chłopcem, ma dobre serce, pięknie rysuje i po prostu mnie lubi. Przebywanie z nim krzepi. Za nami dziewięć lat przyjaźni, wsparcia, bliskości. Dziękuję. „Światu bardzo potrzeba dobroci, by niepokój zwyciężyć i zło”. Tatulu – dziękuję Wam z Mamą i Anusią, że jesteście obok mnie. Jak mam bardzo udanych chrześniaków. Bóg wziął, Bóg dał. I mam czwórkę. Uściski. Wydrukuję te historie Franiowi do prezentu. Ucieszy się. Tak pięknie potrafi

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.