Pielgrzymkowi goście

   Tak, jak co roku, już po raz 30- ty odwiedziła nas wczoraj  i zatrzymała się na nocleg Janowska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę. Tak jak co roku oczekiwaliśmy z tej okazji wizyty naszej zaprzyjaźnionej pątniczki Teresy.Przybyła tym razem z dwoma paniami i małą Basią, która dzielnie walczy z  uciążliwością marszu w spiekocie po 20-30 km dziennie i jak dotąd nie korzystała z możliwego podwożenia samochodami wiozącymi ich bagaże. Dzielna dziewczynka. Bacznie obserwowaliśmy przez cały dzień niebo i odklejaliśmy koszulę od ciała współczując pielgrzymom trudów tego niedzielnego pielgrzymowania. Nasze współczucie było jeszcze  głębsze, gdy w ogłoszeniach po sumie, a więc na kilka godzin przed nadejściem pielgrzymów usłyszeliśmy o tym, że dla blisko300 osób nie ma jeszcze zabezpieczonego dachu nad głową ani możliwości zregenerowania sił przed następnym etapem pielgrzymowania. Włączenie się ludzi dobrej woli w tę akcję pozwoliło odblokować niektóre kanały porozumienia i sprostać dużemu w końcu wyzwaniu. Wszyscy goście mieli ostatecznie dach nad głową, a większość mogła skorzystać również z posiłków . Coś jednak się zmieniło w krajobrazie naszej Sierpniowej Polski Pielgrzymkowej skoro niemal na każdym etapie wędrówki służby kwaterunkowe napotykają na tak wielkie problemy z zapewnieniem noclegu i podstawowej gościny dla ludzi będących w trasie na pielgrzymim szlaku.

Nasi goście mogą mówić o szczęściu, bo gdy dochodzili do naszej miejscowości to powitała ich dość silna burza z deszczem, który mógł być nawet błogosławieństwem dla spoconych i przegrzanych ciał. Mieli szczęście, bo ta sama burza niosła również zagrożenia dla życia gdyż grad jaki jej towarzyszył miał wielkość piłeczek pingpongowych i niszczył dachy domów i samochodów – tyle, że o kilka kilometrów dalej i w przeciwnym od  trasy pielgrzymów kierunku. Gdy wieczorem powiedziałem o tym moim gościom, to niemal jednogłośnie uznali, że to dzięki ich modlitwom burza ominęła ich kolumnę marszową.

http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=%2F20120805%2FPOWIAT0114%2F120809345

Gdy przy śniadaniu rozmowa przeszła na temat trudów czekających ich na dzisiejszym etapie i powiedziałem jakie są prognozy pogody na dzisiejszy dzień również nie przejęli się perspektywą temperatury 34 C , bo jak powiedziała Teresa:

        Ale Pan Bóg da również wiaterek i będzie znośniej iść…

Poszli dalej już o siódmej,gdy jeszcze jest w miarę chłodno. My odpoczywamy w domu gdzie możemy jedynie zastanawiać się jak jest na trasie gdzie setki piechurów, głównie młodzieży i dzieci pokonują zaplanowaną na dzisiaj drogę przy temperaturze ok. 37 stopni Celsjusza w cieniu. Równie ciekawe jest to jak zostaną przyjęci na następnym i kolejnych postojach.

Dzisiaj w kalendarzu świąt kościelnych obchodzimy Dzień Przemienienia Pańskiego. Czy przyniesie tak oczekiwaną przemianę w sercach ludzi ???

Takie i podobne intencje niesie przed tron Matki Bożej Częstochowskiej wielu z pielgrzymów przemierzających w tym roku Polskę. My wszyscy, którzy możemy zapewnić im znośne warunki do odpoczynku i regeneracji sił na bardzo nieraz długiej trasie mamy niepowtarzalną szansę zostania duchowymi pielgrzymami. Powierzmy im swoje troski. Oni doniosą je tam, gdzie bije serce Polski.

 

 

12 uwag do wpisu “Pielgrzymkowi goście

  1. ~Antoni Relski pisze:

    Wszystko się zmienia i niestety coraz mniej możemy być dumni ze swojej narodowej gościnności. Jak to jest że razem z otwarciem na świat tracimy to co cenne i wymieniamy na taką uniwersalną szarzyznę zachowań. I nic nie zmieni się nakazami czy zakazami, dopóki coś nie odrodzi się w nas w środku.Tylko jak to wzbudzić ?Jak to jednak jest że dobroć odczytywana jest powszechnie jako słabość?Dziękuję za wizytę i komentarz na moim bloguPozdrawiam serdecznie

    Polubienie

    • ~Tatul - Brucz pisze:

      Tak jest jak piszesz Antoni. Najczęściej stawiane pytanie brzmi: – A co ja będę z tego miał?Też nie mam pomysłu jak zmienić te trendy.Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  2. ~Jagnisia pisze:

    Jakieś 6 lat temu również szłam w pieszej wędrówce na Jasną Górę. Z mojej miejscowości jest to prawie 300 km i 7 lub 8 dni marszu, ale takiego wyciszenia i spokoju nie znalazłam nigdzie indziej. Z gościnności różnych rodzin korzystaliśmy nie raz i muszę przyznać, że to też wyzwanie, bo pielgrzymem jest się nie tylko w drodze ale też podczas odpoczynku. Wszystkim tym, którzy przynosili wielkie naczynia z zupą, drożdżówki i inne pyszności, którymi mogliśmy pokrzepić nasze siły do dziś jestem wdzięczna. Przychodziliśmy do danego domu, korzystaliśmy z wody, miejsca do spania, posiłku jeśli ktoś proponował ale przynosiliśmy ze sobą ducha pielgrzymki – wyczekiwania na spotkanie z Jasnogórską Panią. Dla wszystkich były to piękne chwile. Miałam to szczęście, że nie zrobiły mi się żadne odciski, nie dostałam asfaltówki czyli fizycznie zniosłam te trudy dość dobrze. Duchowo zaś… bardzo chciałam jeszcze pójść ale niestety zdrowie mi nie pozwoliło z następnych latach. Teraz moja przyjaciółka wyruszyła w sobotę, a ja myślami jestem z nią.

    Polubienie

    • ~Tatul - Brucz pisze:

      Jagnisiu, dziękuję za Twoje świadectwo pielgrzyma, który wie po co ludzie zadają sobie taki trud idąc pieszo przez wiele dni do Czestochowy. Ja zawsze podziwiałem Teresę, która teraz szła po raz 36-ty.Widzę w jakim stanie przychodzi, jak korzysta z tych godzin wytchnienia u nas i jak się z nami żegna zabierając nasze intencje ze sobą. To w tym sensie pisałem o duchowym uczestnictwie. Ja mogłem zrobić tyle ile mogłem, aby moi goście poczuli się jak u siebie w domu i aby mogli skupić się na głównym celu z jakim wędrują.Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  3. ~s.M.Chmielewska pisze:

    Tatulu. Nasz znajomy jechał z żoną samochodem i został zatrzymany przez pielgrzymkę. Zaczął się lekko niecierpliwić. Na to żona jego- „Uspokój się. Póki oni idą, póty pewne wartości nie zanikły.” Pozdrawiam gorąco.

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      To brzmi jak anegdota, ale miejmy nadzieję, że mimo wszystko tradycja „Polski sierpniowej i pielgrzymkowej ” nie zaniknie. Moi goście dzisiaj dotarli do celu i zapewne po sumie rozjadą się do domów. Oby spełniły się ich modlitwy i prośby z którymi tam poszli.Następni dotrą na 15 sierpnia i utrudnienie w ruchu drogowym zanikną do nastepnego sierpnia.Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  4. ~Miśka pisze:

    Na pielgrzymce z Poznania byłam jako młoda dziewczyna, a potem (od 2000 -2010) -co roku(teraz nie mogę -Grześ)Najpierw znajomi pukali się w czoło,że szkoda urlopu,że za duży trud itd…po dwóch , trzech latach sami przychodzili z intencjami spisanymi na karteczkach!To wspaniały czas na który czekałam co roku…Może za rok uda się znów wrócić na pielgrzymi szlak;)

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Pięknie MIsiu. Moja starsza córka Małgosia kilka razy przemierzyła trasę do Częstochowy, czym imponowała nam, jak i dziadkowi, który jej kiedyś powiedział: „Masz dobrego męża. Wymodliłaś go sobie”.To są chyba porywy młodości, co? Później już jakoś mniej się chce, albo i możliwości nie ma.Może dlatego w składzie pielgrzymek przeważają młodzi ludzie?Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

      • ~Miśka pisze:

        A do kiedy są porywy młodości????;):)Pamiętam jedna taka pielgrzymkę w2007 roku, gdy szło mi się bardzo ciężko -najpierw się przewróciłam i bolało kolano, potem migrena z wymiotami i ugryzienie przez jakiegoś stwora(ręką puchła,trzeba było brać leki i część trasy jechać) – w końcu przewodnik zapytał w jakiej intencji idę ?Gdy usłyszał,że podziękować za 20 lat małżeństwa to podsumował -to musi boleć!!!;))Tak naprawdę młodym łatwiej ze względu na wakacje, dla dorosłych gorzej logistycznie.U nas mąż brał urlop,żeby zająć się przez 10 dni trójką dzieci!Mam nadzieję,że za rok Grzesiem zajmie się starsza córka(ma synka rok starszego od brata) i będę mogła iść

        Polubienie

      • ~Tatul pisze:

        Mam nadzieję, że się nie gniewasz za takie odmłodzenie.Swoją drogą tamten przewodnik miał poczucie humoru: „kogo nie boli, temu po woli”- powiadali starsi ludzie w moich stronach

        Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Pięknie MIsiu. Moja starsza córka Małgosia kilka razy przemierzyła trasę do Częstochowy, czym imponowała nam, jak i dziadkowi, który jej kiedyś powiedział: „Masz dobrego męża. Wymodliłaś go sobie”.To są chyba porywy młodości, co? Później już jakoś mniej się chce, albo i możliwości nie ma.Może dlatego w składzie pielgrzymek przeważają młodzi ludzie?Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.