Czy Internet może komuś zaszkodzić?

 Napisaliśmy w tym samym czasie dwa zupełnie różne teksty na temat tej samej kampanii . On, Kominek-sława blogosfery zaadresował swój tekst do ludzi młodych, gdyż dla nich głównie pisze i jako młody człowiek również utożsamia się z ich opiniami. Oto jego tekst:http://www.kominek.in/2012/07/w-ktorym-swiecie-ty-zyjesz Dawno nie widziałem taki idiotycznej kampanii.Wykonanie świetne, muzyka doskonała. Dobrze jest dowiedzieć się, że Internet to zło. To ja teraz mam pytanie – komu z was popierniczyła się rzeczywistość wirtualna z realną? Komu z was Internet zaszkodził i czym to się objawiło? Bo z moich doświadczeń wynika, że modnie jest ostrzegać przed wirtualnym światem, przed „wchłonięciem” przez niego, ale jakoś nie widzę ofiar. Są tak samo wirtualne jak zagrożenie, przed którym się nas ostrzega. Nie mogę się doczekać, aż ktoś w końcu zrobi taką samą kampanię, ale tym razem bohaterem będzie telewizor. Dla całych pokoleń był oknem na świat, przed którym większość polskich rodzin spędzała o wiele więcej czasu, niż teraz spędzają w Internecie. Toż to samo zło.
    Prawda, że krótko i treściwie? A pytania wprost zachęcają do zabrania głosu. Nic też dziwnego, że powyższy tekst, a także klasa i popularność autora zrobiła swoje. Prawie 100 komentarzy, ponad 10 tys. odsłon i 25 tys. kliknięć na fb w rameczkę „Lubię to”. I jak temu przeciwstawić moje, przydługie i dla większości zbyt męczące dywagacje z 300 odsłonami i kilkoma  komentarzami takim przeciwnikom jak wyżej cytowany? Kogo przekonali autorzy kampanii wraz z takimi osobami jak ja, które postanowiły wesprzeć inicjatywę z pełnym przekonaniem, że trzeba rozpocząć pracę przeciwdziałającą uzależnieniom od sieci, aby nie trzeba było leczyć tego, czemu jeszcze można przeciwdziałać, a kogo i do czego przekonał Kominek?
Przeglądnąłem komentarze i wcale nie dziwi mnie ich ton i wymowa. Pomyślałem, że zacytuję Państwu tylko trzy z wypowiedzi zamieszczonych pod tekstem Kominka zachęcając jednak do przeglądnięcia pozostałych. Oto przykładowe komentarze:
– Sonia – wideo z gruntu posrane, bo łopatologiczne. ci, którzy ewentualnie mogliby skusić się na refleksję, pomyślą: chłam, ci, którzy faktycznie są uzależnieni (bo są tępi albo/i są onanistami), wyśmieją to, and so on. a mama powie: nie siedź tyle przez kompem. a tata powie: na rower byś poszedł. a inna mama powie: idź już spać, and so on.
wiecie co, żeby takie gówno napisać, a potem wyświetlić w tv, trzeba być polskim urzędasem ministerialnym, co się dorwał do posady w wydziale komunikacji społecznej, lub trzeba być gamoniem z jakiegoś stowarzyszenia, który nie wie, że zajebiście duże zaangażowanie w wirtualny świat, kosztem nie wychodzenia z kolegami na browara albo na tory kolejowe za blokiem, jest tylko symptomem, skutkiem intelektualnego i emocjonalnego dna, w którym się zalęgłeś, obrosłeś dziecięcym tłuszczykiem, chłopięcym zarostem i ogólnym, kurwa, lenistwem. ( zapis oryginalny)
– Simpson – Myślę, że karmienie się nolife’ami to po prostu jeden z ulubionych tematów mediów. Pewnie, że SĄ przypadki ludzi uzależnionych od gier, internetu itp. Ale to nie znaczy, że gry, internet i te pe są czymś złym. Jeden gość weźmie nóż i ukroi nim chleb, a drugi zarżnie tym samym nożem teściową…Jakoś jednak nikt nie mówi, że trzymanie w domu noży kuchennych jest złeee (zapis oryginalny)
– Justyna – Myślę, że człowiek, który ma dobrze „poukładane” w głowie nigdy nie uzależni się od gier, internetu itp… Problem tkwi w czymś zupełnie innym, właśnie w „niepoukładaniu” w głowie, a ten już bałagan nie zrobił się po włączeniu kompa ale przez lata od pielusi poczynając :).Internet to przecież najszybsze źródło informacji, mądrzy ludzie właśnie w tym celu z niego korzystają, żeby się czegoś dowiedzieć, rozwijać horyzonty :)(zapis oryginalny)
Ten ostatni komentarz mógłby znaleźć się również pod moim tekstem, ale się nie znalazł, gdyż Justyna nie miała pojęcia, że inni również pisali na ten temat.
Internet to potężne i skuteczne narzędzie handlowego i politycznego marketingu, a jego przydatność w kreowaniu jakichś poglądów, jak i w zwalczaniu innych postaw jest ciągle jeszcze w fazie eksperymentowania. Nigdy nie wiadomo kto szybciej i bardziej skutecznie użyje tego narzędzia. Nie wiadomo również na kogo można liczyć w takich jak ta, a również i w innych kampaniach medialnych. Nie ma co liczyć na tych, którzy w rozwoju wszelkich technik IT widzą swoją szansę na przyszłość. Wszyscy jesteśmy przecież klientami i potencjalnymi  wyborcami. Mamy jakieś preferencje, które można wykorzystać dla czyjegoś dobra. Nasz własny los jest naszą prywatną sprawą.