Młodzi Polacy kiedyś i dziś

   Gdy nastawiałem wino domowe i wsypywałem do szklanego balonu owoce czarnej porzeczki, to zauważyłem, że pomiędzy tym balonem, a metalowym koszem, który zabezpieczał ten cenny balon przed stłuczeniem znajdują się stare, pożółkłe gazety. Gdy sięgnąłem po pierwszą z brzegu, to zauważyłem, że są to NOWINY – dziennik Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej wydawany dla województw Krosno, Przemyśl, Rzeszów i Tarnobrzeg z 6 kwietnia 1988 roku. Na pierwszej stronie znalazłem wielce intrygujący tytuł: Warszawiacy pytają rzecznika rządu. Dalej widniało wybite pogrubioną czcionką  to intrygujące mnie pytanie, które zamieszczam poniżej.

Pytanie:

Co rząd zamierza zrobić, żeby młodzi ludzie nie szukali perspektywy życiowej za granicą

Odpowiedź Jerzego Urbana – ówczesnego rzecznika rządu brzmiała następująco:

 Nie ma możliwości dokonania jakiegoś jednorazowego posunięcia czy podjęcia jakiejś uchwały, żeby od tego momentu młodzi ludzie poczuli, że mają już lepsze perspektywy. Sądzę, że nastrój  także tej przygnębionej części młodzieży poprawi się, kiedy w każdej dziedzinie życia pojawi się ruch, rozwój. Najogólniej można powiedzieć, że te nowe perspektywy zawodowe i materialne otwiera II etap reformy i to w najrozmaitszy sposób. Rząd bierze jednak szczególnie pod uwagę głównie bolączki życia młodzieży, ich startu życiowego, np. problem mieszkaniowy, wspierając samozaradność. Przyjęty został program rozwoju budownictwa powiązany z lepszym systemem kredytowania go….

…od czego innego zależą perspektywy i samopoczucie młodego rolnika, od czego innego młodego lekarza, młodego robotnika itd. Jeżeli jednak z tego punktu widzenia obejrzymy wszystkie programy, wszystko co się w Polsce dzieje i co ma się dziać i zmieniać, to każdy młody człowiek powinien dziś lub jutro odczuć, że jakieś horyzonty się przed nim otwierają. Nawet ten, którego nic nie obchodzi poza pieniędzmi, zyskuje np. lepsze możliwości uprawiania prywatnej przedsiębiorczości.

   Tyle rzecznik rządu, który miał czas, aby do tej odpowiedzi się przygotować.

Wydaje mi się, że szczególnie imponuje dzisiaj i to chyba nie tylko młodym ludziom, ta chęć rządu do wsparcia samozaradności młodych ludzi. Ostatnie zdanie jest chyba kluczowe dla rozwiązania problemu wszelkich trudności ze startem młodzieży do samodzielnego życia. Jak to było w zwyczaju opracowano programy i dopuszczono możliwość prywatnej przedsiębiorczości, która jak wtedy liczono miała rozwiązać wszelkie problemy. Dzisiaj wiemy, że cała ta reforma gospodarcza systemu ekonomiczno-politycznego – który był podobno idealnym w rozwiązywaniu problemów jakie  sam stworzył – spaliła na panewce. Nie ma chyba potrzeby przypominać jak się kończył tamten system zwany potocznie PRL-em i jak się w 1989 r rozpoczęła Rzeczpospolita Polska. Wyrosło już nowe pokolenie ludzi, którzy niczego z PRL-unie pamiętają – no chyba że z opowieści rodziców, czy dziadków. Ci na ogół chwalą sobie to co jest, jeśli tylko posiadają cechę samozaradności. Pozostają jednak jeszcze całe rzesze ludzi, którzy z sentymentem wspominają czasy PRL inie godzą się na obecny porządek prawny. Ci dodatkowo podkręcani teraz przez ośrodki polityczne dzisiejszej opozycji próbujące budować kapitał polityczny na niezadowoleniu społeczeństwa niezmiernie ostro krytykują obecny porządek.

Właśnie dzisiaj natrafiłem w Dziennikarstwie Obywatelskim Onet.pl artykuł  pt. Gdzie podziały się pieniądze, w którym autor używający nicka Gazda analizował problem narastania polskiego zadłużenia, aby zakończyć swój wywód takimi stwierdzeniami:

 Solidarność okłamała społeczeństwo-miało być wspaniale-druga Japonia.

 W pamięci społeczeństwa mocno utkwiło, że sytuacja kraju i ludzi pracy miała się wciąż polepszać, a nieustannie się pogarsza. Jak zawsze, najwięcej tracą biedni obywatele, ludzie pracy, bezrobotni, emeryci,renciści, młodzież, zaś zyskują różnego autoramentu kombinatorzy, karierowicze,hochsztaplerzy, wszelkie męty, szumowina, rodzimi i obcy złodzieje?

Przygnębiający jest także upadek gospodarki: zmniejszanie produkcji, eksportu, wzrost importu towarów, wypierający rodzimą produkcję,drastycznie maleją inwestycji produkcyjne, realizowane jest planowe niszczenie polskich przedsiębiorstw złą polityką gospodarczą i ekonomiczną.

Polska cofa się pod każdym względem i nie zmieni tego faktu żadna ekwilibrystyka propagandowa, statystyczna. Gospodarka egzystuje wciąż w znacznym stopniu, w oparciu o wypracowany w PRL majątek narodowy,wyprzedawany za bezcen, zaciągane pożyczki zagraniczne i ubożenie społeczeństwa.60 Proc. społeczeństwa III RP żyje w nędzy, a połowa poniżej minimum egzystencji. Bardzo szkodliwa jest masowa emigracja za chlebem, wartościowych,młodych wykształconych obywateli; prawie 4 miliony. Światła część społeczeństwa zadaje sobie pytanie, czy rzeczywiście ręce, umysły, umiejętności, talenty,zapał, tych ludzi nie są krajowi potrzebne? Czy istotnie wszystko już jest zrobione w kraju?

PRL, czyli moje pokolenie wypracowało majątek trwały to biliony dolarów.(pisownia oryginalna).

Obserwatorzy polskiego rynku mediów zapewne wiedzą, że biedy nie brakuje, ale 60 proc. to jest prawie10 razy więcej niż faktycznie występująca strefa ubóstwa. Porównaj:

http://wyborcza.pl/1,76842,11841563,Nowa_polska_bieda.html

A ilu mamy ubogich? To zależy o tego, jak liczyć.
W skrajnym ubóstwie żyje dziś 6,7 proc. Polaków. Ich dochody nie wystarczają na pokrycie podstawowych biologicznych potrzeb: nie dojadają, mieszkają w zimnie.Trwanie w takim stanie prowadzić może do wyniszczenia organizmu.
W ostatnich latach odsetek żyjących poniżej minimum egzystencji spadał lub się stabilizował. W 2011 r. wzrósł o 1 pkt. proc.

 Młodzi wykształceni poszukujący swoich szans poza granicami kraju, to również liczba podwójnie zawyżona, nie 4 mln,  a ok. 2 mln. Polaków przebywa na emigracji zarobkowej. Przeczytajmy przy okazji ile pieniążków przekazują swoim rodzinom wydającym je w kraju:

http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/przekazy;pieniezne;emigrantow;ida;w;miliardy;zlotych,188,0,983484.html

 Praca w Polsce nie zawsze jest tak opłacalna jakbyśmy tego chcieli, dlatego wielu rodaków wyjeżdża za granicę. Jednym z krajów cieszących się największą popularnością wśród pracujących Polaków jest Wielka Brytania. Wjazdy te często zmuszają do rozłąki z rodziną, a to zobowiązuje.

Co roku NBP przeprowadza badania ankietowe wśród emigrantów pozostających w Irlandii, Wielkiej Brytanii, Niemczech i Holandii. W pierwszym półroczu 2011 roku rodacy wysłali do Polski transfer bliski 7,4 mld złotych. To i tak mniej niż w poprzednich latach. W 2007 roku przekazy pieniężne opiewały na 20 mld złotych.

 Nie wiem czy ma jakiś sens tłumaczenie komuś, że nie wszystko co jest wypowiadane w telewizji, w stacjach radiowych, czy pisane w różnych tytułach prasowych jest prawdą.

Żadna stacja radiowa, telewizyjna, czy gazeta nie jest i zasady być nie może obiektywna, bo ludzie w niej pracujący:

1/mają swoje poglądy
2/mają swoje słabości
3/mają swoje interesy

Moja metoda, to mieć swoje zdanie, konfrontować je z Ewangelią, szukać wszędzie, ale nie wszystko przyjmować. Jeśli jakaś rzecz prowadzi do nienawiści, lub nawet tylko do podziałów- odrzucać.- pisze w swoim blogu siostra Małgorzata Chmielowska.

Ja traktuję to jak wykładnię do postępowania w niełatwych czasach celowo stwarzanego zamętu i dezorientacji. Aby jednak oddzielić ziarno od plew trzeba sięgać po różne tytuły, po rożne rozgłośnie i redakcje. Co zrobić jednak z tymi ludźmi, którzy już dali się przekonać, że tylko jeden tytuł prasowy, jedna rozgłośnia radiowa i telewizyjna ma monopol naprawdę o wszystkim? Jak ich przekonać do rozwagi?