Czy dzieci przyjdą do mnie na Dzień Ojca?

Przygotowujemy się duchowo do Dnia Ojca. Mamusie pamiętają, aby popchnąć do czynu swoje dzieci i przygotować dom na odwiedziny dzieci z zewnątrz, a ojcowie? Czy oni czekają?

    Czekając na poczekalni przychodni lekarskiej na swoją kolejkę do zabiegu zagadnąłem żartobliwie starszego – jak ja sam – pana, który też na coś tam oczekiwał.
No, jutro mamy Dzień Ojca, czy robi pan jakieś przygotowanie do tego święta?
A co ja mam niby robić? – odpowiedział.
Nnno, nie wiem może kupić szampana i jakieś ciasto?
Taaaa, jeszcze czego? To córka może przynieść ciasto. Ja pójdę na grób swojego ojca, bo zawsze tam chodzę ze zniczem. Kiedyś nie było takiego święta, a teraz wymyślają coraz to nowe okazje! – powiedział mój rozmówca.
Dzień Ojca był od dawna, tak jak i Dzień Matki, czy dziecka, tylko może nie w każdym domu się obchodziło, co? – zapytałem.
A na Dzień Matki, to żona otrzymała kwiatek od córki, a na Dzień Dziecka, to wnusia zadbała abym pamiętał i coś jej dał do kieszonki. Ona zawsze potrafi tak się zakręcić, że zawsze stanie się tak, jak sobie wymyśli, taka spryciara panie.
No widzi pan? Do pana też przyjdą przynajmniej z kwiatkiem. Trzeba mieć jakiegoś szampana. Będzie bardziej uroczyście – ciągnąłem pół żartem tę rozmowę.
Przyjdą to będą. Nie mają daleko. Córka z wnusią mieszkają w moim domu, na piętrze.
To macie wesoło mieszkając razem. Zawsze to łatwiej jak jedno drugiemu pomoże.
Tak, łatwiej, tylko komu łatwiej? Wszystko w domu załatwiamy my z babką. Ja wyjeżdżałem wielokrotnie do roboty za granicę, aby zarobić na jej wesele, a później znowu na rozbudowę domu dla nich, a to znowu na zakup samochodu, który przywiozłem z Niemiec. Teraz jesteśmy na emeryturze, a ja muszę jeszcze ciągle dorabiać, aby zarobić na opał, na opłacenie rachunków. Jakby nie my, to oni szybko znajdą się  na utrzymaniu Caritasu, bo sami nie potrafią zarobić i zrobić koło domu, żeby jakoś żyć…

   I popłynęła opowieść o zięciu, który liczy się tylko z mamusią, a w domu olewa wszystko i mógłby siedzieć w białych rękawiczkach, bo niczego się nie dotknie. Zmienia pracę, mało zarabia, a przecież córka nie pracuje, a wnusia już kończy gimnazjum, więc potrzeby są duże. Płynęła opowieść, której niegrzecznie byłoby nie słuchać. Widocznie często opowiadana, bo nie było widać po naszym rozmówcy jakiejś specjalnej złości.
Ot żal do życia, że tak się potoczyło. Pocieszaliśmy go mówiąc, że aktywność mu służy, bo dzięki temu ma kondycję i jest w dobrej formie, a nawet mimo wszystko jest człowiekiem pogodnym i widać, że przynajmniej wnusia mu się udała. No i o tym, że teraz dzieci później dojrzewają do samodzielności. Życzyłem mu, aby nie tracił nadziei na to, że i u niego wszystko się ułoży. Odpowiedział:
Daj Boże, aby tak się stało, bo inaczej…
Tego już nie dosłyszałem, ale chyba wiem co powiedział.

12 uwag do wpisu “Czy dzieci przyjdą do mnie na Dzień Ojca?

  1. ~Milena Kamińska pisze:

    Panie Czesławie uwielbiam pana blog odkąd pana poznałam w ekonomiku. Teraz poza Staszowem nadal go czytam z wypiekami na twarzy tak jakby każda pana notka była najlepszym prezentem długo wyczekiwanym. Wpis o dziadku natkniętym w poczekalni przypomina mi o babci narzeczonego. Kobiecie wiecznie niezadowolonej nieszczęśliwej na tyle, że nawet zmarszczki wokół ust ułożyły się w specyficzny grymas, kiedyś przelądając stare zdjęcia pokazałam je teściowej otóż owa babcia ma ten grymas od zawsze. Teściowa tylko potwierdziła to co już od dawna myślałam babcia jest zawsze nieszczęśliwa nigdy nie było inaczej, zapytałam czy miała ku temu powody (przecież kiedyś czasy były ciężkie) teściowa odpowiedziała mi tylko tyle, że chciałabym mieć tyle co babcia za młodu takiego męża jak babcia i takie dzieci (co sama potwierdzam). Czy właśnie tak ma wyglądać starość? Czy ja też będę zrzędliwą osobą której nigdy nic nie będzie pasowało? Nawet kiedyś w ramach żartu, a także uświadomienia starszej osoby powiedziałam do szwagierki Kochana jak będę się tak zachowywać jak babcia-otruj mnie nie miej skrupułów…

    Polubienie

    • ~tatul pisze:

      Mileno, bardzo dziękuję za tak przychylną ocenę bloga.Tym bardziej miłą, że nawet nie zdawałem sobie sprawy z Twoich zainteresowań. Teraz dzięki Twojemu komentarzowi również i Ty stałaś się jego współtwórcą. Zwracam jednak uwagę na znaczącą różnicę w odbiorze przesłania jakie wynika z treści tego opowiadanka. Tamten pan był wyraźnie rogoryczony postawą córki i coś mi sie wydaje, że bardzo wielu ojców przyznało by mu dzisiaj rację. Tylko, że oni nie czytają takich opowiadanek, może na szczęście?Pozdrawiam

      Polubienie

  2. ~Brzoza pisze:

    Przyjda pewnie Ci, ktorzy beda mogli. Ci, z daleka zadzwonia, spotkaja sie na Skype’a. W opisanej przez Pana rozmowie przeswituje smutek starszego czlowieka- ojca. W jego wieku owocuja bledy, ktore niestety pewnie popelnial zajmujac sie wychowaniem swoich dzieci. Mlodosc – chmurna i durna opiera sie na totalnym egoizmie. Pod plaszczykami wielu „najwazniejszych ” spraw ludzie zapominaja o wartosciach . Czasami zapominaja o swoich dzieciach, chociaz czesto mowia, ze sa one najwazniejsze w ich zyciu. A nie sa. Pedza za uklonami, poklaskiem, kariera ( czesto maluska, ktora malo kto zauwaza), pedza za „wypelniaczami” zycia doroslego. I wtedy opadaja zmeczeni na kanape i czuja ulge po „dobrze wypelnionych obowiazkach”. Tylko czy te obowiazki sa tak wazne dla przyszlego zycia? Obok nas rosna mali a pozniej dorastaja duzi egoisci. Zapatrzeni przede wszystkim w siebie. Czy jest w ich zyciu miejsce na ojca? Za wszystko placimy jakas cene. Za brak czasu dla dzieci takze. Nie powinnismy osadzac innych, ale zastanowic sie nad soba. Co zmienic? Co dodac do szarosci dnia? Jak to zroobic, aby Dzien Ojca nie byl „obowiazkiem swietowania”, ale radoscia sama w sobie. Zycze Panu i wszystkim ojcom tego, aby Wasz Dzien byl wielki i radosny. No i tego, aby pamietaly o wszystkich ojcach- ich dzieci. Pozdrawiam! Pana nick „Tatul ” sam juz mowi za siebie, ze jest Pan Ojcem, ktory „tuli ” 🙂 Bliskosci i milosci od dzieci zycze przez caly rok!

    Polubienie

    • ~tatul pisze:

      Bardzo piękna analiza zjawiska, które ledwie udało mi się zarysować w tym opowiadanku. Masz rację, że nie ma dymu bez ognia. Zawsze jest jakaś przyczyna jakiegoś skutku. Czy to się jeszcze odmieni? Ja mam taką nadzieję. Szkoda, że nie dowiem się tego, czy mój rozmówca doczekał się wizyty.Swoją drogą ciekawe,dlaczego w mediach temat święta ojca w ogóle nie istnieje? Szukam odpowiedzi na to pytanie, ale jak dotąd jej nie znajduję. Moja młoda znajoma ujęła to tak: Nie wiem… możliwe, że jest to też spowodowane tym, że mało ludzi docenia potęgę ojca, może i tym, że większość nie zna tego święta. Jest wiele czynników na to wpływających moim zdaniem, jednak sama osobiście nie mam pojęcia dlaczego tak jest. Tu gdzie teraz mieszkam bynajmniej już od 6.00 rano szwagier świętuje , bo jego córki go obudziły z laurkami, kwiatkami i głośnym sto lat, więc może jest to święto typowo domowe?No właśnie. Tam gdzie jest wyraźnie odczuwana potrzeba zauważenia ojca, tam nie ma problemu z nadaniem odpowiedniego wyrazu temu świętu.Ja jestem dowartościowany.Dziękuję za życzenia w imieniu wszystkich ojców i pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  3. ~Miśka pisze:

    smutne, bo prawdziwe;( I niestety wcale nie takie rzadkie!Mam wrażenie ,że to efekty bezstresowego wychowania,gdzie dzieci nie maja żadnych ograniczeń, żadnych obowiązków, a rodzice wypruwają sobie żyły,żeby zapewnić dobra materialne!W takich momentach dziękuję Panu Bogu,że nie wygrałam w lotto.Kto wie, co stałoby się wtedy z moją rodziną?! Teraz trzymamy się razem, wspieramy się i pomagamy!Wzajemnie!Pozdrawiam:))

    Polubienie

    • ~tatul pisze:

      ~Miśka, dziękuję za komentarz.Masz rację co do tego, że wspólny trud wnoszony w budowanie pomyślnosci całej rodziny cementuje ją, a łatwo zdobyte pieniądze działają na ogół destrukcyjnie, bo co łatwo przyszło…Nie mniej życzę dużej wygranej w toto lotka i rozważnego zainwestowania tego kapitału. Ja zagrałem i teraz czekam na komunikat o wynikach losowania.Pozdrawiam

      Polubienie

  4. ~Maria-Dora pisze:

    Witaj Tatul, mam wrażenie, że jednak coś w tym jest, że nadmiar świąt prowadzi do ich dewaluacji. Obok imienin, urodzin, jeszcze wiele specjalne dni teraz się porobiło. Kiedyś był dzień matki, dziecka i kobiet. Sama nie wiem, czy to dobre, że współczesny trend feministyczny prowadzi do zatarcia wyjątkowości macierzyństwa, które jednak przez wieki wiązało się z ogromnym ryzykiem utraty życia przy porodzie lub w połogu.A doszły obok tych dni ojców, babć, dziadków jeszcze importowane walentynki, halloween. W końcu wszystko przestaje być ważne, tonie w przeciętności, komercji, a zyskują na tym tylko ci, którzy produkują gadżety.Historia pana, którą opisałeś, to niestety efekt naszych czasów, gdy brak pracy, perspektyw, Nie każdy jest na tyle energiczny, żeby sam sobie coś organizować.Pozdrawiam

    Polubienie

    • ~tatul pisze:

      ~Witaj Mario, masz rację co do inflacji jaka wkręciła się również w kalendarz świąt. Ja jednak broniłbym tych dodatkowych świąt Ojca, Dziadka, Babci, mimo, że ich rola w rodzinie jest mniejsza niż MATKI. Pomyśl tylko, że gdyby nie babcia, to nie byłoby i matki, bo już rola dziadka nie jest tak oczywista…podobnie zreszą jak i ojca, prawda?Zgadzam się z tezą, że nie wszyscy jednakowo łatwo potrafią sobie radzić z zabezpieczeniem materialnych potrzeb rodziny, a wtedy rodzina wielopokoleniowa jednak się przydaje. Aby jednak taka rodzina dobrze funkcjonowała trzeba również dbać o takie szczegóły jak pamięć o tych wszystkich okazjach kiedy mamy szansę, podziękować, przytulić się, okazać przywiązanie i wdzięczność itd.Po to są te wszystkie święta.A tak przy okazji to jutro, czyli 24 czerwca mamy Dzień Przytulania. Czy będziesz świętować?http://www.facebook.com/Dzien.Przytulania

      Polubienie

  5. ~Córka pisze:

    Tatku, przyszłam do Ciebie na wiele możliwych sposobów. Taka szkoda, że nie mogłam po prostu z Tobą pobyć. Całuję raz jeszcze z okazji Twojego święta i bez okazji. Samego dobra!

    Polubienie

    • ~tatul pisze:

      Dziękuję Małgosiu za wszystko co czynisz, aby ta delikatna roslinka jaką są nasze wzajemne relacje rosła zdrowo i cieszyła oczy i serce swoją urodą. Ponieważ ja staram się o to samo, to mam nadzieję, że nam się uda.Wszystkiego najlepszego życzę i do miłego…bezpośredniego…

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.