Koko spoko Polako

 

Wysłuchałem dzisiaj audycji będącej radiowym reportażem ze spotkania z członkiniami zespołu Jarzębina w ich mateczniku. Wszyscy znamy te przebojowe panie w wieku 30 plus, które zawojowały Polskę swoim bezprecedensowym zwycięstwem na „Hit biało-czerwonych” organizowany przez Radio Zet , PZPN i Telewizję Polską. Popularny utwór „Koko Euro spoko„, który zwyciężył w konkursie esemesowym rozbawił, ale i zatrwożył Polaków. Wywołał w każdym bądź razie duże kontrowersje. Nagle każdy chciał wyrazić swój pogląd na temat Hitu i samego regulaminu jego wyboru. Smaczku dodawał spór o to, czy taka piosenka ludowa może nas reprezentować wobec całego świata.

My, wybrańcy samego Pana Boga, a tu jakaś wiocha. Co sobie świat pomyśli o Polsce jak zobaczy stare babki, poubierane w jakieś obciachowe kiecki i podskakujące w trakcie śpiewania, mohery jakieś…

Jesteśmy dobrzy w rzucaniu najcięższych obelg na każdego, kto się nam nie spodoba. On lub jego dzieło . Szczególnie na forach internetowych lubimy dawać upust swoim frustracjom i niezadowoleniu, bo tam jesteśmy anonimowi. O dużo za dużo tego jadu.

Trzeba jednak przyznać sprawiedliwość ludziom uznającym ten utwór za tak samo dobry jak każdy inny, o skocznej muzyce i prostym, łatwym do tłumaczenia tekście. Utwór wpadający w ucho nosi przecież wszelkie symptomy przeboju i zupełnie dobrze może służyć zabawie przecież, a nie jakimś napuszonym uroczystościom.

Całe zamieszanie ze społeczną i medialną oceną utworu ostatecznie skomplikowało dorzucone posądzenie o plagiat jakiego mieli się dopuścić twórcy. Ostatecznie los naszego hitu stał się bardzo skomplikowany. Panie z zespołu Jarzębina poczuły się obrażone kąśliwymi uwagami na ich temat i zupełnie przytłoczone nagłym zainteresowaniem mediów.

Wycofały się do swojego matecznika i nawet nie chciały rozmawiać z twórcami wspominanego reportażu. Sprytny manewr realizatorów polegający na przeprowadzeniu wywiadów z opiekunami zespołu i naukowcami, którzy prowadzą tam badania etnograficzne z udziałem studentów pozwoliło rozbroić tę minę i wraz z nimi wejść do lokalu, gdzie odbywały się próby zespołu Jarzębina. Dzięki temu zabiegowi powstał ten reportaż pokazujący zespół kobiet, którym nie tylko przewróciło się w głowie od nagłego i mało spodziewanego sukcesu, ale tworzących zespół sympatycznych i autentycznie oddanych swojej pasji ludzi, którym nie o sukcesy chodzi, ale o podtrzymywanie więzi, o towarzyskie relacje i zwykłą przyjaźń jaka wytworzyła się pomiędzy nimi w toku wspólnego śpiewania. Z reportażu dowiedziałem się ponadto jak powstał ten HIT.

   Otóż ta muzyka, jak wiele ludowych utworów traktowana była jako dobro wspólne i krążyła od dawna wśród miejscowego ludu, bowiem była wykorzystywana jako tło do przyśpiewek ludowych na weselach. Kto był na takim wiejskim weselu ten wie, że teksty do przyśpiewek powstają na ogół na żywo w głowach ludowych wierszokletów  w miarę śpiewania. Szczególnie zdolni zabawiacze mają specjalne uznanie wśród miejscowej społeczności i są angażowani najczęściej w parach, w których każde broni swojej strony młodożeńców atakując dowcipnymi strofami przeciwną stronę. Tak było i z tym HITEM . Powstał w kilka minut, a mimo tego przeszedł przez eliminacje i wygrał wielki finał. Dlaczego więc teraz, już po wyborze i w przeddzień EURO 2012 napotyka na tyle zarzutów i budzi tyle kontrowersji?

Czyżby nie podobał się nam nasz zbiorowy gust, wyrażany poprzez głosowanie SMS-ami? Takie głosowania przynoszą organizatorom bardzo duże zyski i są już od dawna ostateczną wyrocznią w wielu masowych konkursach . Jak trafne są to typowania, a to możemy się o tym przekonać śledząc wyniki Eurowizji, gdzie od lat zajmujemy zasłużone ostatnie miejsce, a nawet wycofujemy się z udziału aby nie mnożyć strat i nie dołować głosujących.

Jacy jesteśmy? Polecam do przejrzenia materiały wyłapywane przez portal wiocha.pl -bazujący na absurdach polskiego Internetu. Zobaczmy ile i co czytamy? Co średnio biorąc oglądamy w TV? Jak postrzegamy granicę pomiędzy sztuką, a kiczem itd. itd.

Jak zatem będziemy głosować???

Vox populi – vox Dei, czyli głos ludu to głos Boga, powiadają.

Wybraliśmy? To szanujmy ten wybór!