Porozmawiajmy o księżach i ich misji

Jakiś czas temu otrzymałem list od księdza Tomasza Lisa, z którym kiedyś pracowaliśmy ramię w ramię w staszowskim ekonomiku . Zawierał prośbę – propozycję  następującej treści:
Piszę artykuł o „współczesnych pasterzach”, czyli księżach. Tyle jest teraz nagonki na księży i narzekania, więc ….
– Jacy są Ci współcześni księża? Jakich księży spotykasz w życiu, czego im brakuje, jacy powinni być, co byś u nich zmienił?
– Jakie są twoje oczekiwania od księdza?
– Jak ludzie postrzegają kapłaństwo, czy jest jeszcze dziś potrzebne? Co by było gdyby od dziś nie było już żadnego księdza?, czy wtedy było by dobrze?
Będę wdzięczny za kilka zdań Pana Profesora.
Czytaj dalej

Te kobiety…

Niedzielny poranek. Włączam swoje radyjko i słyszę, niestety końcowy już fragment ciekawej rozmowy prowadzonej przez małżeństwo redaktorów z parą młodych ludzi, nazwanych przez prowadzącą niedzielną parą. Pani pytana o ocenę swojego życia rodzinnego mówi, że jest szczęśliwa. Ma rodzinę, udane dzieci, ma wszystko to, o co kiedyś, poszukując kandydata na męża modliła się, zresztą tak samo jak on, gdyż oboje byli członkami Wspólnoty Neokatechumenalnej. On potwierdzał jej słowa po męsku, czyli raczej monosylabami, a ona ciągnęła dalej: Czytaj dalej

Urodziny Jedynki Polskiego Radia

 Poprzednią opowieść rozpocząłem zdaniem…

Chętnie słuchana w moim domu Jedynka Polskiego Radia  w ramach swojej cyklicznej audycji … Sygnały dnia, a później również Cztery pory roku  i Popołudnie z Jedynką podjęła dzisiaj temat: Urodziny Jedynki. Leciwe radio właśnie dzisiaj obchodzi dzisiaj 86 urodziny. Z wypowiedzi licznie zapraszanych do programu ludzi radia wynika, że …tak to się zaczęło:

18 kwietnia 1926 roku o godzinie 17.00 rozpoczęto regularną emisję programów. W eter popłynęły wówczas słowa „Halo, halo, Polskie Radio Warszawa, fala 480”.

Data 18 kwietnia 1926 r , jak to uzupełnił człowiek legenda radiowej rodziny, inż. Jan Zagozda, to dzień rozpoczęcia emisji wg wydanej ówcześnie PR licencji na uruchomienie programu ogólnopolskiego . Faktyczne początki radia w Polsce sięgają 1.02.1925 r.

 Jedynka ma się odnosić do tradycji, ale w sposób nowoczesny. Ma być blisko ludzi i mam nadzieję, że taka powoli się staje – mówił Kamil Dąbrowa, dyrektor Programu 1 Polskiego Radia w dniu 86. urodzin stacji. …Z okazji urodzin w audycjach Jedynki pojawią się wyjątkowi goście, a także wiele materiałów archiwalnych. W oprawie muzycznej anteny znajdą się same przeboje, wylansowane przez radiową Jedynkę, a zaprzyjaźnione z programem m.in. gwiazdy, ludzie nauki i polityki przez cały dzień słać będą życzenia i pozdrowienia.

 

http://www.polskieradio.pl/7,Jedynka

Jak zapowiedziano tak też i się stało. Przez dzisiejszy program przewinęła się w ciągu dnia cała plejada ludzi mediów, którzy tu zaczynali działalność, a obecnie są bardziej znani jako twarze telewizji. Wiele sław piosenki złożyło jubilatce najserdeczniejsze życzenia, a często również podzieliło się opowieściami o początkach swojej działalności artystycznej w radio, lub pod jego patronatem. Wielu dziennikarzy opowiadało o pracy w radio w czasach, gdy technika nie stanowiła narzędzi ułatwiających, czy nawet zastępujących ludzi, a bardzo wiele zależało od refleksu, i inteligencji osób prowadzących audycje.

Współcześni ludzie radia przybliżyli słuchaczom realizowaną bardzo dynamicznie wizję Jedynki przyszłości. Dzisiaj Polskie Radio, to również wersja internetowa  realizowana w  równoległym czasie i możliwa do odbioru poprzez wszelkie media elektroniczne. Ja sam pisząc ten tekst słucham właśnie Jedynki poprzez Internet z podanego powyżej adresu.

Gdy sięgnę pamięcią do lat pięćdziesiątych, kiedy w każdym niemal domu naszej miejscowości był zainstalowany głośnik odbierający wyłącznie program pierwszy, to dopiero wtedy mogę ocenić zmiany jakie zaszły w tej szacownej instytucji. Niebo i Ziemia.

Wielu ludzi obecnej prawicy bardzo krytycznie ocenia działalność Polskiego Radia w czasach PRL,  zarzucając jego redaktorom zbyt gorliwe realizowanie polityki przewodniej siły narodu, czyli wszechrządzącej PZPR, a więc również indoktrynację społeczeństwa. Wyłączywszy jednak sprawy ustrojowe, czy  też czysto polityczne trzeba jednak widzieć i docenić realizowaną równolegle misję edukacyjną, czy też kulturotwórczą. Ludzie, którzy słuchali wtedy jedynego dostępnego bez specjalistycznego sprzętu programu radiowego słuchają go zapewne po dziś dzień. Tak przynajmniej wynika z telefonów, SMS-ów, czy e-maili nadsyłanych dzisiaj do jubilatki.

W jednym z wierszowanych telegramów usłyszałem i zapamiętałem charakterystyczny dla tego radia dwuwiersz.

Bawi, rozwesela

Rad dobrych udziela…

Tak właśnie oceniam rolę tego radia w moim życiu.

Wszędzie, gdzie dłużej przebywam w obrębie domu jak i w samochodzie posiadam, a wchodząc tam natychmiast włączam odbiorniki radiowe nastawione na Jedynkę, a czasem również Trójkę PR. Niezmiennie znajduję w tych stacjach bardzo zróżnicowany program, który zaspokaja moje potrzeby, również jeśli chodzi o muzykę zaliczaną do rodzaju muzyka wszystkich pokoleń. Niekiedy bardzo żałuję utraty możliwości wysłuchania na żywo niezwykle interesujących audycji, jak dla przykładu realizowane w audycji Noc z Jedynką spotkania z ludźmi nauki i sztuki lub prowadzących poradnictwo w zakresie różnych dziedzin życia, a to z powodu godzin nocnych 1.00-3.00 . Jako przykład wymienię wczorajszą audycję realizowaną z udziałem  ks. Krzysztofa Ołdakowskiego i  Andrzeja Komorowskiego – seksuologa i doradcy rodzinnego, poświęconą wciąż aktualnemu problemowi. Stary kawaler kontra singiel. Teraz dostrzegłem, że nie wszystko stracone, gdyż dzięki portalowi PR mogę jednak wysłuchać przynajmniej rozmowy z Andrzejem Komorowskim. Zapraszam i państwa: http://www.polskieradio.pl/7/163/Artykul/534743,Stary-kawaler-kontra-singiel

Z okazji Jubileuszu pragnę przyłączyć się do niezwykle ciepłych życzeń dla ludzi tworzących programy Polskiego Radia jakie dzisiaj wielokrotnie słyszałem  na antenie Jedynki. Życzymy wielu lat niezwykle przydatnej społecznie działalności i stałego poszerzania kręgu odbiorców.

De gustibus non est disputandum  – w sprawach smaków, gustów, upodobań nie ma dyskusji. Wiem o tym i proszę mi wybaczyć tę cukierkowatą laurkę. Ja piszę szczerze to co czuję i co myślę o działalności Polskiego Radia, któremu jestem wierny od lat młodości. Przez wiele lat pracy w szkole zachęcałem młodzież do korzystania z tego programu, ale przyznam się, że bez skutku. Młodzi mają zupełnie inne preferencje. Ja pozostanę przy swoich.

Światowy Dzień Czekolady

12 kwietnia obchodzone jest kolejne z nietypowych świąt. Jest nim Światowy Dzień Czekolady. Producenci i handlowcy robią wszystko, aby przekonać nas do spożywania coraz to większych ilości czekolady zarówno w postaci czystej jak i różnych pyszności pokrytych czekoladą i to się im udaje. Od lat mamy szybko wznoszącą się linię sprzedaży tego produktu a tzw. potencjał rynku słodyczy jest wysoko oceniany skoro światowi producenci czekolady i wyrobów czekoladowych przejęli chyba wszystkie nasze fabryki i nadal się tu lokują rozwijając swój? Nasz? potencjał wytwórczy. Czytaj dalej

Świętujemy

Doczekaliśmy na nabożnym skupieniu uroczystości Triduum Paschalnego i Wielkiej Niedzieli.

Wszystko przebiegało podobnie jak w napisanej 2008 r Wielkanocnej opowieści : http://tatulowe.blog.onet.pl/Opowiesc-wielkanocna,2,ID373093661,n

Było chłodno i dość wietrznie. Bojąc się kolejnego zaostrzenia mojej choroby nie zaryzykowałem jednak udziału w procesji wokoło kościoła i pilnowałem zajętego wcześniej miejsca w ławce. Wiele starszych osób postąpiło podobnie. Wykorzystywane w kościele nowe nagłośnienie sprawiało, że efekty dźwiękowe w postaci wystrzałów i śpiewu przybliżały nas do wrażeń jakie mieli bezpośredni uczestnicy procesji rezurekcyjnej. Tradycja wystrzałów towarzyszących w naszej parafii procesji i ważnym elementom mszy, pomimo naturalnego ubytku jej kontynuatorów została jednak podtrzymana. Moje wspomnienia związane z pamiętną Rezurekcją , kiedy przychodziła na świat moja córka Ania były równie mocne jak przed czterema laty i chyba również podobne do wszystkich kolejnych Rezurekcji jakie od tamtego czasu przeżywałem. Tak już chyba pozostanie, że nasza Ania będzie miała podwójne urodziny. Te metrykalne przypadające na 30 marca ( na ten dzień przypadała Wielka Niedziela w 1975 r) i ruchome  urodziny w Wielką Niedzielę. To jest już ugruntowane w nas, jej rodzicach, a sama jubilatka nawet nie zgłasza o to pretensji.

To jednak jest tylko wątek poboczny mojego przeżywania świąt wielkanocnych. Co do meritum to muszę przyznać, że wiele skorzystałem na wsłuchiwaniu się w wypowiedzi ludzi, którzy trudzili się aby objaśnić znaczenie tych najważniejszych świąt chrześcijaństwa . Wystarczyło być tam gdzie odgrywał się spektakl (np. Droga Krzyżowa, czy Misterium Męki Pańskiej)  i uważnie słuchać, aby poddać się nastrojowi chwili. Jak długo zachowam wspomnienia z okresu tych świąt? Zobaczymy.

Gdy słyszałem księdza życzącego, aby cud Zmartwychwstania odmieniał nasze myśli i serca, to byłem absolutnie po jego stronie. To jest przecież paląca potrzeba  większości coraz bardziej skłóconych Polaków, a więc intencja jest uzasadniona

Gdy ksiądz mówił o radości płynącej z faktu Zmartwychwstania, to popatrzyłem na ludzi wokół w poszukiwaniu w ich twarzach owej radości i nie dostrzegłem zgoła nic. Żadnych wrażeń. Może dopiero w domach, przy świątecznym śniadaniu, podczas dzielenia się święconką ujawnią ową radość?

Po powrocie do domu zastaliśmy naszych domowników już na nogach i w trakcie przygotowań do małego rodzinnego śniadanka, bowiem trudno było czekać na czczo na oficjalne świąteczne śniadanie mające się tym razem odbyć w domu mojej siostry Anny w późniejszej porze. W tym czasie przeczytałem komentarze do ostatniej opowieści o moich rekolekcjach. Okazało się po raz kolejny, że moje przekonanie religijne nie znajdują  uznania u niektórych z moich czytelników. Nie pomogło wsparcie ze strony Siostry Małgorzaty, gdyż nadal pojawiają się oskarżenia o nasze bałwochwalstwo. Cóż jednak począć na tak wielkie zróżnicowanie poglądów na wiarę jak i na praktyki z niej płynące? Trzeba się tolerować !

W dyskusji jaką czytałem na blogu Siostry Małgorzaty znalazłem ciekawą wypowiedź na temat trzech kluczowych wartości ogólnoludzkich. Przeczytajcie ją sami:

 

 

Niewątpliwie Wiara , Nadzieja i Miłość to trzy dary bezpośrednio pochodzące od Boga, które mają nas chronić w różnych etapach życia i dodawać nam sił. To taka Trójca dana nam od Boga do tego by życie nasze mogło się doskonalić i niewątpliwie jest mistycznym nawiązaniem, analogią do  Boga w Trójcy Jedynego.  Zatem trudno wyobrazić sobie sens owej wiary, nadziei i miłości w oderwaniu od siebie. Ktoś kto ma wiarę, musi mieć miłość i nadzieję. Ktoś kto ma miłość, również ma wiarę i nadzieję. Ktoś kto ma nadzieję, musi wierzyć w miłość. Przynajmniej tak mi się zdaje. ~Zbyszek .

Mnie się również tak wydaje.

Poza wymiarem religijnym inne tradycje związane z trwającymi świętami mają się dobrze. U sąsiadów już przed świętami widziałem jak chłopcy sposobili się do dyngusa i próbowali zakupione specjalnie do tego celu pistolety na wodę. Gdy mój zięć zaprowadził rano swoją córeczkę, niby przypadkiem do ogródka to znaleźli pozostawiony tam przez zajączka piękny prezent. Marysia nie potrafiła wyjaśnić skąd zajączek wiedział, że ona tu będzie spędzać święta, ale z prezentu była bardzo zadowolona.

Wesołego świętowania…

Czas Rekolekcji

Rekolekcje (łac. recolerezbierać na nowo, powtórnie; recollectio – wewnętrzne skupienie; recolligere – przypominać) – w katolicyzmie kilkudniowy okres poświęcony odnowie duchowej poprzez modlitwę, konferencje oraz spowiedź.

   Akurat w mojej parafii rozpoczęły się rekolekcje, podczas gdy musiałem wyjechać wraz z żoną na umówiony dużo wcześniej termin kuracji do Opola. Nie oznacza to, że zaniedbaliśmy ten katolicki obowiązek, bowiem oboje wzięliśmy udział w dniach skupienia i modlitwy, tylko że każde na swój sposób. Żona od piątku chodziła na nauki do kościoła, a ja kaszlący i blady, pozostając w domowych pieleszach skorzystałem z pomocy Siostry Małgorzaty Chmielewskiej, która zamieściła właśnie w tym czasie na swoim blogu nagrania swoich rozważań wygłoszonych podczas rekolekcji w parafii Miłosierdzia Bożego w Gdańsku. Jeśli ktoś, podobnie jak ja nie miał dotąd możliwości uczestniczenia w takich dniach skupienia, to zapraszam, bo warto posłuchać, tym bardziej że Siostra zachęca takimi słowami: Rekolekcje – można słuchać przy sprzątaniu; http://siostramalgorzata.blog.onet.pl/     w czterech częściach.

   Uderzyło mnie niezwykle sugestywne nawiązanie głoszonej nauki Bożej do zwyczajnego życia, jakie Siostra z wielkim trudem organizuje ludziom biednym, uzależnionym i bezdomnym w domach kierowanej przez Nią Fundacji Domy Wspólnoty Chleb Życia. Cała wypowiedź Siostry Małgorzaty jest zwyczajnym daniem świadectwa temu, w co Ona wierzy i co próbuje zaszczepić w ludziach skłonnych poświęcić choćby odrobinę uwagi temu, co Ona robi i co ma do powiedzenia na ten temat. A ma o czym mówić. Nie darmo nazywają Ją Polską Matką Teresą czy Generałem w habicie – od tytułu książki Jej poświęconej.

   Pojechaliśmy więc w nieznane miejsce po to, aby przejść terapię zalecaną dla naszych doświadczonych już życiem kręgosłupów. Na miejscu dowiedzieliśmy się na czym polega terapia i jak w związku z tym będzie wyglądał nasz codzienny rozkład dnia. Po zadomowieniu się u młodych i bardzo pracowitych gospodarzy, po odespaniu podróżą zarwanej nocy, postanowiliśmy włączyć do programu naszej kuracji codzienne spacery do różnych ciekawych miejsc, których w Opolu nie brakuje. Niestety, wiosenna pogoda już w środku tygodnia uległa załamaniu. Na szczęście zdążyliśmy jednak wybrać się do centrum zupełnie nieznanego miasta, gdy jeszcze było ciepło.

   Idąc z przystanku MKS w kierunku wież starego kościoła spotkałem starszego już wiekiem księdza, który podążał w tym samym, co my kierunku, do – jak się okazało – Katedry pw. Świętego Krzyża. My zajęliśmy miejsce w ławkach przed obrazem Matki Bożej Opolskiej, a on w konfesjonale, do którego w krótkim czasie zaczęła się ustawiać coraz większa kolejka. Nie było na co czekać. Po chwili przygotowania i my zajęliśmy miejsce w tej kolejce. Elektryzująca była dla mnie już sama myśl o tym, że może spotkam tam kogoś, kto swoim słowem wywrze wpływ na moje życie? Już wiele razy tak mi się zdarzało, a podobno nic nie dzieje się przypadkiem, więc…

   Nie pomyliłem się i tym razem. Zdania, które usłyszałem potwierdzały konieczność odważnego określania swoich poglądów, dawania świadectwa swojej wierze i co najważniejsze preferowania nie słów, a czynów, bo tylko one są trwałym śladem naszej obecności na tym łez padole. Przypomniało mi się motto biskupa Chrapka: Pamiętaj, aby ślady twoich stóp przetrwały ciebie, i jeszcze jedno powiedzenie nieznanego autorstwa o podobnej wymowie: Jeśli posadziłeś drzewo, to ono zaświadczy o tym, że byłeś.

   W zimnie, deszczach i chłodzie dotrwaliśmy do końca naszej eskapady przesiadując czas wolny na cieplutkiej kwaterze. Powrót był już zdecydowanie przykrym doświadczeniem, bo trudno znieść opady deszczu ze śniegiem czekając na nieosłoniętych przystankach. Do tego z wiatrem, który wyrywa parasole i przenika do żywego.

   Tygodniowa przerwa w korzystaniu z komputera kusiła do sprawdzenia, co nowego w poczcie, na blogu, jak i u moich znajomych. Sporo nowin, jak się okazuje czekało na nas. Również w tematach, o których dzisiaj piszę. Siostra Małgorzata spędziła bardzo pracowicie przedświąteczny czas, a do wartych przytoczenia należy zaliczyć Jej udział w IX Zjeździe Gnieźnieńskim poświęconym tym razem tematowi Europa obywatelska. Rola i miejsce chrześcijaństwa. Wygłosiła tam w swoim stylu piękne przemówienie, w którym użyła cytatu z wystąpienia wypracowanego w czasie odbytego przed 25 laty Synodu Biskupów, które są nadal bardzo aktualne: http://www.chlebzyc.s16.o12.pl/wordpress/?page_id=480

Do mężczyzn i kobiet dotkniętych rozmaitego rodzaju cierpieniem i bólem Ojcowie synodalni skierowali w swoim Orędziu następujące słowa: „Wy wszyscy, opuszczeni i zepchnięci na margines naszego konsumpcyjnego społeczeństwa, chorzy, ułomni, ubodzy, głodni, emigranci, uchodźcy i więźniowie, bezrobotni, starcy, dzieci opuszczone i osoby samotne, wy ofiary wojny i wszelkiego rodzaju przemocy rodzącej się w naszym zezwalającym na wszystko społeczeństwie. Kościół uczestniczy w waszym cierpieniu prowadzącym do Pana, który włącza was w swoją odkupieńczą Mękę i pozwala Wam żyć w świetle swojego Zmartwychwstania. Liczymy na wasze świadectwa, aby uczyć świat, czym jest miłość. Zrobimy wszystko, co jest w naszej mocy, abyście znaleźli należne Wam miejsce w Kościele i społeczeństwie”[198]./ChL 53/

… To doskonała i ciągle aktualna diagnoza. Głoszeniem Dobrej Nowiny jest to, że Kościół uczestniczy w ich cierpieniu i pozwala żyć w świetle Zmartwychwstania. Tylko kto i jak im to powie z wysokości naszego wygodnego życia zamkniętego często za bramą z domofonem? I intelektualnych dysput lub kazań do ściany, bo językiem obcym ludzkiemu życiu mówione? A świecie coraz bardziej ogarniętym żądzą zysku, często pod pozorem walki z ubóstwem eliminuje się ubogich, nie dając im szans na wyjście, a często na życie… podsumowała ten wątek wystąpienia Siostra Małgorzata.

   Z treści komentarzy do treści artykułów zamieszczanych przez Siostrę na blogu dowiedziałem się, że jej zwyczajna-nadzwyczajna praca została nagrodzona w ostatnich dniach nagrodą  imienia ks. prof. Józefa Tischnera, przyznawaną od 2001 roku jako nagroda Znaku i Hestii, która promuje style myślenia i postawy łączące w sobie intelektualną rzetelność, odwagę i wrażliwość. Wśród jej dotychczasowych laureatów znaleźli się m.in. Jan Nowak-Jeziorański, Ryszard Kapuściński, Janina Ochojska, Henryka Krzywonos-Strycharska i Wojciech Jagielski. W tym roku przyznano nagrody w następujących kategoriach:
* pisarstwo religijne i filozoficzne – prof. Jerzy Szacki;
* publicystyka lub eseistyka na tematy społeczne – Karolina Wigura;
* inicjatywy duszpasterskie i społeczne – siostra Małgorzata Chmielewska.
http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226,11423436,Nagrody_im__Tischnera_dla_Szackiego__Wigury_i_s__Chmielewskiej.html

Pod ostatnim artykułem na blogu siostry znajdziemy takie motto: Ci, którzy rozjaśniają  życie innych, rozjaśniają swoje własne.
Martine Fernandez 

W jednej z pieśni kościelnych znajdziemy takie słowa:

Usłysz Bożej Matki głos,

Która wzywa dzisiaj nas.

Chce u Syna znów wyprosić

Cud przemiany serc.

Uczyńcie, co wam mówi Syn,

Przyobleczcie wiarę w czyn.

Niech się Słowo Boże stanie

Ciałem w każdym z was.

   Gdy to słyszę, to jakoś myśli moje biegną ku bohaterce tej opowieści.

Dzisiaj, w Niedzielę Palmową przypadającą w tym roku na 1 kwietnia warto zadumać się nad doświadczeniami, jakie zdobyliśmy przeżywając jeszcze jedne rekolekcje. Przeżyliśmy je wspólnie 7 lat temu w czasie ostatnich dni życia błogosławionego Jana Pawła II. Jutro będzie dużo okazji do wspomnień dotyczących tamtych dni skupienia, które z upływem czasu ulegają swoistej erozji .