W marcu jak w garncu

   Wszyscy czekamy na wiosnę. Marzec, będący zapowiedzią nadejścia tej szczególnie oczekiwanej pory roku, tym razem niesie również nadzieje tym wszystkim, którym marzy się obok tego, co oferuje matka natura, również przejęcie władzy w Polsce. Nadzieja na tym polu pojawiła się wraz z kolejnymi inicjatywami rządu mającymi zreformować wiele ważnych i oczekiwanych również przez opozycję dziedzin życia społecznego.
   Jak pamiętamy, ostatnie wybory wygrała PO i wszystko (prawie) pozostało po staremu.
Nowy – stary premier dziękując wyborcom za okazane zaufanie nagle zmienił front. W krótkim i dobrze wtedy przyjętym expose pokazał nagle twarz wpisującą się w strategię najgroźniejszego oponenta, Jarosława. Ukazał nam się „Wszystkomogę Donald”. Opozycję zamurowało. Stronnicy PO przyjęli z nadzieją tę przemianę, która wytrącała z rąk opozycji tradycyjnie używaną broń natury nękającej i pokazała przywódcę z charakterem. Zrodziła się nadzieja na to, że nowy-stary premier skończył z przyzwalaniem na to, aby jeżdżono po nim „jak po starej kobyle” i czynem odeprze podłe niekiedy zarzuty opozycji, z którymi w poprzedniej kadencji nie chciał, czy też nie mógł walczyć.
   Zapowiedź czynu to jeszcze mało. Potrzebny jest jeszcze sam czyn.
   Gdy doprowadzono do realizacji pierwszych reform okazało się, że niełatwo jest wcielić w życie nawet najlepszych zapowiedzi. Zaczęło się pasmo porażek. Jeśli nie faktycznych, to już na pewno wizerunkowych. Lekarze, farmaceuci, a poprzez nich również i pacjenci, prokuratura i większość służb mundurowych, pracodawcy i rosnące rzesze pracowników (rosnące bezrobocie), emeryci i ludzie w wieku przedemerytalnym, którym oferuje się wydłużenie aktywności zawodowej, a wreszcie wielce tajemniczy świat internautów, który jeszcze nie raz nas zaskoczy już pokazały, że nie będzie łatwo przetrwać kolejną kadencję.
   Opozycja – podobno takie jest jej zbójeckie prawo, podsyca racje przeciwników rządu sugerując lub wskazując na proste rozwiązania wszelkich kłopotów. Nigdy i nikt nie proponuje rozwiązań całościowych, a jedynie jakieś jednostkowe problemy i najczęściej pieniędzmi przesuniętymi z innych – nie mniej ważnych obszarów działalności państwa. Ludzie to kupują i kolejne rankingi pokazują jak w całej swojej masie reagujemy na rzeczywistość. Istotna nadwyżka notowań PO nad PiS-em stopniała do kilku punktów procentowych, a Ruch Palikota wyrasta na liczącą się siłę społeczną mającą nadzieję na zagospodarowanie całej lewej strony sceny politycznej, a nawet wygranie kolejnych wyborów. Używając bardzo nośnych, jak się okazuje, często antykościelnych i populistycznych haseł można przysporzyć sobie sporo zwolenników. Opozycja coraz ostrzej licytuje i na razie nie widać nikogo, kto mógłby powiedzieć: Sprawdzam!
Pochody, manify i zapowiedziane przez związki zawodowe protesty, głownie wobec zapowiedzianych zmian w ustawie emerytalnej, rodzą obawy o przyszłość Polski.
Łatwo można zburzyć nikłą, ale jednak równowagę polskiej gospodarki wyrastającej ponad poziom ogarniętej kryzysem Europy, jeśli dojdzie do strajków. Nie wyobrażam sobie również kolejnej wojny, tym razem z Kościołem, któremu próbuje się odciąć część zasilania finansowego. Jeśli Radio Maryja jest w stanie zmobilizować tak liczne rzesze protestujących, to co dopiero mówić o Kościele katolickim, do którego obrony może być zawezwane niemal całe społeczeństwo?
   Już wiemy, kto zamierza startować do przyszłych wyborów prezydenckich, jak i to, kto zamierza być premierem po przyspieszonych, chyba jesiennych wyborach parlamentarnych. Z dnia na dzień pojawiają się sygnały o nowych aferach, które bardzo bulwersują zwolenników obecnych władz.  
Co przyniesie jutro?
   Marzec to bardzo zły miesiąc dla ludzi cierpiących na choroby przewlekłe. Polska też jest bardzo chora i to przewlekle chora. Czy przetrzyma ten atak?