Mamy problem z uznaniem autorytetów?

Po napisaniu poprzedniego tekstu, od paru już dni chodzę zadumany wokół poruszanych tematów czekając na kolejne komentarze. Niestety. Może temat zbyt drażliwy i mało nośny, albo moje widzenie świata tak znacznie odbiega od przyjętych i utrwalonych standardów, że tylko przez grzeczność nie zostałem złajany? Nie wiem i nie dowiem się tego.

Dzisiaj, ktoś zareklamował na Facebooku artykuł bazujący na materiale z  „Gazety Polskiej”:
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/ks_isakowicz_zaleski_dobrze_sie_stalo_ze_holland_nie_226515.html

Ponieważ już sam tytuł stojący w ostrej opozycji do tego wszystkiego, z czym spotykaliśmy się w telewizji i w prasie w okresie rozstrzygania komu zostanie przyznana najwyższa nagroda świata filmu rozbudza zaciekawienie, więc zajrzałem i czytam:
„Ksiądz Isakowicz-Zaleski…  uważa, że dobrze się stało, iż „W ciemności” nie otrzymało Oscara: „Gdyby jej słaby artystycznie film zdobył jakimś cudem tę nagrodę, zostałaby ona przez „Gazetę Wyborczą” wylansowana na tzw. autorytet moralny” – pisze w swoim felietonie zamieszczonym przez „Gazetę Polską”. Kapłan uważa, że Holland na to nie zasługuje z wielu powodów. Isakowicz-Zaleski przypomina tutaj, że autorka „W ciemności” podczas dyskusji o „Pasji” Mela Gibsona nazwała Chrystusa „krwawym pulpetem”. Ponadto wzięła udział w nagonce na pomnik ku czci Polaków pomordowanych przez UPA, który miał stanąć w Warszawie…”
Przeczytałem artykuł i kilka komentarzy za i przeciw tej karkołomnej argumentacji i nie chcę tam więcej zaglądać. Z góry wiem jak ostre będą oceny i wzajemne ataki anonimowych na ogół dyskutantów. Za dużo przeczytałem ostatnio na temat Lecha Wałęsy, któremu po raz któryś z kolei wywleka się z zamierzchłej przeszłości czyny mające ostatecznie zrzucić go z piedestału dokonań dla wolnej Polski. Wcześniej mieliśmy podobną łaźnię urządzoną Władysławowi Bartoszewskiemu z okazji przypomnienia jego zasług dla Polski, co było związane z jego 90-tą rocznicą urodzin. Jeszcze wcześniej mieliśmy pogrzeb Wisławy Szymborskiej, doskonałą okazję aby unurzać Ją w pomówieniach i zastrzeżeniach dla Jej sposobu życia, przez obrońców wartości oczywiście. Ten sam los spotkał wcześniej Czesława Miłosza, Władysława Broniewskiego… wystarczy?
Zawsze uważałem, że człowiek obdarzony przez Boga talentem – obojętnie w jakiej dziedzinie, daje światu coś, bez czego nasze życie byłoby uboższe. Skoro ten utalentowany człowiek osiąga sukces to oznacza, że również ciężko na to pracował. Czy wobec tego nie zasługuje na uznanie za same swoje osiągnięcia? Trzeba koniecznie brać pod wagę to jak żył, co mówił, ile palił i pił i po której stronie opowiedział się w jakimś momencie życia? Czy był wreszcie autorytetem moralnym?
Wiem, że siły szykujące się do przejęcia władzy w Polsce budują sobie nowy mit założycielski. Aby zrealizować swoje plany próbują  zrzucić z cokołów pomniki obecnych autorytetów, aby zastąpić je nowymi, najlepiej swoimi „bohaterami”. Czy jednak mogą spokojnie robić spustoszenie w świadomości większości chyba ludzi, dla których choćby tylko wymienieni tu ludzie są i pozostaną autorytetami? Będą mieć na to społeczne przyzwolenie?

   

18 uwag do wpisu “Mamy problem z uznaniem autorytetów?

  1. ~Dorinka pisze:

    Czasami myślę że tu już wszystko może się stać, a źródłem tego jest niewiedza… Nic nie wiemy najczęściej o właśnie ludziach których powinniśmy ,,poznać bliżej” więc biernie przyglądamy się często co nie powiedzą co tam nie przykleją, ciekawe czy Ci co piszą są czystą kartką że skupiają się na jednym szczególe podczas gdy jako całość wygląda to często inaczej, różnie jest. Faktem jest i czyiś życiorys i faktem jego osiągnięcia to zależy o czym już mówimy… W dziedzinie sztuki i literatury muzyki właśnie tak jest, ale jednak też zależy jakie propaguje treści.. pozdrawiam;)

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~Witaj Dorinko, dawno nie zaglądałaś, albo tylko nie zamieszczałaś komentarzy.Masz rację co do tego, że wiele zależy od dziedziny, sposobu przekazu, dbałości o pozytywny PR itd. Dla miłośnikow oper mydlanych czy brazylijskich, albo i naszych seriali twórczość p. Holland nie będzie oceniana wysoko. W uinnych dziedzinach sztuki bywa podobnie. Poza sztuką rónież, To wszystko jest , lub może być względne.Pozdrawiam

      Polubienie

  2. ~rodak pisze:

    „Kto z was bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”… i nie oceniajcie innych, byście sami nie byli oceniani. Wszyscy błądzimy, dlatego uważam, że nie ważne skąd idziesz, ważne dokąd idziesz.pozdrawiam

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~rodaku, dziękuję za wsparcie w poglądach. Przeżyć życie godnie,to wielka sztuka. Wspomniany tu P. Bartoszewski ujął to tak:W pierwszej części rozmowy z Onetem prof. Władysław Bartoszewski powiedział: – Jestem umiarkowanym optymistą. Zawsze starałem się żyć radośnie. Niech każdy robi jak uważa, ale niech bardzo uważa, co i jak robi. Niech nikt nie robi w życiu tak, jakby nie zrobił własnym dzieciom. Róbmy w życiu tak, żeby ukochanej osobie można było zawsze spojrzeć w oczy. Życzę Polakom, żeby wyciągnęli wnioski z przeżyć mojego pokolenia., żeby nigdy już nie było żadnych – izmów. Nazizmów, rasizmów, komunizmów. Prawda, że krótko i mądrze?Sprzedał nam ponadto swoją dewizę: Zawsze warto być przyzwoitymPozdrawiam Cię z oddaliteż rodak

      Polubienie

  3. ~sebsztryk pisze:

    Wymienione przez pana i inne zasłużone osoby mogą być autorytetami w określonych rzeczach. Mam jednak opory przed uznaniem jakiegokolwiek (poza Chrystusem) człowieka za autorytet moralny. Osobiście moralność wolę budować na etyce niż na czyimś życiorysie.

    Polubienie

  4. ~Klarka Mrozek pisze:

    ze smutkiem dostrzegłam zdumiewające zjawisko – człowiek sam sobie chce być autorytetem, sam jest najmądrzejszy, wszystko robi najlepiej i najlepiej wie, co będzie dla niego dobre. Od maleńkiego dziecka -ani rodzice, ani nauczyciele, tylko ono samo. To po co ma poznawać innych i stwierdzać, że jest ktoś, kto wie więcej? Z pozdrowieniami, stęskniona za wiosną

    Polubienie

  5. ~MariaMM pisze:

    Mamy problem z uznaniem autorytetów? Ano, mamy i nie jest to problem wyłącznie współczesnych polaków . To odwieczny problem wszystkich ludzi, to część naszej ułomnej, ludzkiej natury. Kim ON jest? Pytamy i czym prędzej odpowiadamy sobie: czyż nie jest to cieśla ? syn Józefa z Nazaretu?. Ot i człowiek.” Trudno być prorokiem wśród swoich”. Jeśli nawet autorytetu Najwyższego, nie chciał człowiek zaakceptować, to co tu mówić o drugim człowieku?Czy jest to zwyrodniała forma dążenia do ideału?Niby wiemy ,że człowiek nie jest idealny ,niby jesteśmy wspaniałomyślni ,tolerancyjni, ale na ogół dla siebie ,no czasem dla swoich bliskich. Gorzej jeśli sprawa dotyczy” dalszego” bliźniego , zwłaszcza gdy ten bliźni wyróżnia się spośród tłumu, a już najgorzej, gdy wyróżnia się czymś pozytywnym.Zaczynamy wierzyć ,wbrew oczywistości, że dobro ma prawo czynić jedynie dobry, a piękno jedynie piękny.Jeśli ktoś raz zbłądził w życiu ,koniecznie trzeba mu to wypomnieć i najlepiej właśnie wtedy gdy z trudem podźwignął się ku dobremu, może uda się mu udowodnić ,że ten jego wysiłek, to nic nie warte oszustwo? Te brzydkie cechy naszej natury , bezwzględnie podsycają i wykorzystują cyniczni politycy. Pisałam już Panu co sądzę o polityce i nie zmieniam zdania.A ponieważ polityka jest ,była i będzie zawsze brudna, to Kościół, jako instytucja zakazywał,księżom popierania partii politycznych. Coś się zmieniło i może niedaleko do prawdy tym ,którzy mówią o kościele w kościele ?.A Panu Tuskowi coś nie wierzę ,że nie maczał palców w sprawie telewizji Trwam, Zbyt była dla niego niewygodna. O błędach tego rządu długo by mówić, ale po co ?Koń jaki jest ,każdy widzi. Maria

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~Mario, bardzo dziękuję za tę wypowiedź. Teraz wszyscy jesteśmy mądrzejsi o Twoje przemyślenia. Napisałem ten tekst pod wpływem chwili, poruszony obawami księdza Isakowicza-Zaleskiego wobec wybitnej przecież pani reżyser. Nikt w komentarzach nie dotyka tego właśnie wątka. Nie wystarczy być wybitnym filozofem, malarzem, poetą, reżyserem itd. bo jeszcze trzeba być autorytetem moralnym.O ten wymiar jest chyba najtrudniej, bo jakoś tak się składa, że ludzie z wyżyn sztuki najczęściej są dalecy od ideałów moralnych. Pisałem już kiedyś o autorytetach. Czy zechce Pani spojrzeć?http://tatulowe.blog.onet.pl/2,ID351869853,index.htmlPozdrawiam

      Polubienie

      • ~MariaMM pisze:

        Widziałam film W ciemności i byłam nim bardzo poruszona.Świetnie zrobiony a jednocześnie ukazujący najistotniejsze ludzkie sprawy, bez odrobiny taniego moralizatorstwa . Szkoda,że nie dostał Oscara. Co do Pani Holland to nie rozpatruję jej życia , bo nie widzę w tym sensu. Ma pan rację ,że artyści często „odstają” od normy. Może właśnie to daje im to inne, ciekawsze , spojrzenie na rzeczywistość.Nawet jeśli czasem nie można popierać, niektórych ich postaw i wypowiedzi to ich twórczość jeśli jest piękna, czyni ich piękniejszymi ,niż w swej zawiści ,widzą ich niektórzy, Czytałam polecany przez Pana tekst o autorytetach .Myślę ,że Doda ma wielkie szczęście ,że jest ładna ,bo jej” dzieła” na pewno nie przydają jej ani odrobiny wdzięku.Może mało wyrobionej estetycznie młodzieży ,nie rażą częstochowskie rymy i prymitywne ,bez cienia wdzięku ,melodyjki jej piosenek.Może podoba się głupawy chichot ,którym tak często wybucha. Przykro mi ,ale jej właśnie nie broni sztuka, bo ona sztuki nie uprawia.Mam nadzieję, że tak jak Pan się domyśla, to z przekory młodzi przedstawili ją jako autorytet. Młodzi często lubią szokować, ale w głębi duszy są wrażliwi i wyczuwają prawdziwe autorytety nawet jeśli Pani D wydaje im się bardzo interesująca . Pozdrawiam i życzę spokojnej nocy. Ps. Tango … Rodowicz to jedna z moich ulubionych piosenek .I tekst , muzyka i wykonanie wspaniałe i ponadczasowe.

        Polubienie

  6. ~iimajka pisze:

    Gdzieś niedawno czytałam, że są dwa rodzaje autorytetów – albo się go ma, albo się nim jest…Tak sobie myślę, że ludzie bronią się przed narzucaniem sobie „pomników”, na które trzeba wciąż patrzeć, wzorować się, czcić – może to uraz po poprzedniej epoce?na siłę, czasem brutalnie uczłowiecza się wybitne jednostki, udowadnia, że one też popełniały błędy, więc i my mamy do nich prawo.Osobiście nie potrafię również się wzorować na „osobistościach”, można i o mnie powiedzieć, że nie uznaję autorytetów, bo autorytet dla mnie może mieć ktoś w danej dziedzinie – np. Miodek czy Bralczyk w odniesieniu do praw rządzących językiem, ale moralny? To za… duże słowo.Szymborską mogę uznać za wielką poetkę, bo choć nie przepadam za poezją, potrafię odróżnić tę wysokich lotów i rymoklectwo. Bartoszewski… mogę go szanować, ale nie naśladować. Jan Paweł II – cieszę się, że zapisaliśmy się w historii jako kraj ojczysty papieża, lecz nie wpłynęło to na pogłębienie moich uczuć religijnych.Autorytetem był dla mnie np. tata – bo go znałam naprawdę (a nie jego obraz medialny), bo był blisko, bo miał rzeczywisty wpływ na moje życie, bo mogłam na bieżąco ocenić jego postępowanie…Może i inni podobnie to odbierają i idąc dalej w „obronie” swej niezależności, krzywdzą niewinnych wynoszonych szumnie na ten piedestał… Nie wiem.

    Polubienie

  7. ~Brzoza pisze:

    Autorytet moralny? Gatunek na wymarciu. Bo jezeli nawet jest, to zawsze znajda sie tacy, ktorzy beda go chcieli zrzucic z piedestalu. Udowodnic, ze ani on taki madry, ani dobry no i przeciez w przeszlosci duzo nagrzeszyl. Nagonka na Szymborska trwa. Wlasnie teraz, kiedy juz nie moze sie bronic. Filmu Holland jeszcze nie ogladalam. Widzialam fragmenty i chce zobaczyc calosc. Nie interesuja mnie opinie innych dopoki sama nie wyrobie swoich. A wtedy moge sie z kims zgodzic lub nie. Slysze wszystkich, slucham nie tak wielu. Chcielibysmy byc autorytetami moralnymi dla dzieci, uczniow, innych ludzi. Tylko, ze teraz jest to o wiele trudniejsze, niz bylo to dawniej. Slowo moralnosc traci na wartosci. A definicji autorytetu prawie nie zna nikt. Wzorowac sie na kims? Po co? To my jestesmy mocni, silni, najpiekniejsi, wszechmocni i niezastapieni. Tylko dlaczego tak wielu ludzi lyka teraz tabletki na „spokoj, sen, wytchnienie, radosc, opanowanie i zadowolenie” ? Odplywaja uspokojeni, ze jutro tez jest dzien. I wierza wieczorem, ze na pewno jutro bedzie lepsze. Def. autorytetu (Slownik Wyrazow Obcych- Kopalinski) -„prestiz, powaga, wplyw, znaczenie, mir: czlowiek, instytucja majaca wplyw, znaczenie, cieszaca sie uznana powaga, …arbiter, znawca, wyrocznia, mistrz, alfa i omega”. I coz tutaj dodac? Autorytetow trzeba szukac. A jak juz sie znajdzie, to trzymac sie ich kurczowo i wierzyc, ze istnieja.

    Polubienie

  8. ~Hanna pisze:

    Nie mamy tych autorytetów za wiele bo robimy wszystko aby ich nie było jeśli nie są „nasze”.Gdy komuś uda się coś osiągnąć ciężką pracą, to raczej powód do wylewania na niego kubła pomyj. Kim by nie był. Zawsze doszukujemy się w takim człowieku „drugiego dna”. Przykre. Pozdrawiam Cię serdecznie

    Polubienie

  9. ~kuala pisze:

    To chyba narodowa cecha Polaków – zazdrość. Sami jesteśmy najmądrzejsi, najlepsi, najwięcej wiemy, najbardziej się znamy … czyżbyśmy byli autorytetami? Chyba tylko dla samych siebie 🙂

    Polubienie

    • ~tatul pisze:

      ~kuala, chyba najtrafniej to ujęłaś. Jesteśmy autorytatami dla samych siebie…tylko, że to zakrawa na pychę, prawda?Dziękuję za odwiedziny i komentarz

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.