Marne perspektywy staruszków

Wicepremier Polskiego Rządu, pan Waldemar Pawlak zabrał ostatnio w debacie publicznej znaczący – jak się okazuje głos. Cytują go teraz wszystkie media podkreślając fakt, że to nie jest zwykłe „chlapnięcie” jakie się zdarza niemal wszystkim politykom, ale świadome podkreślenie braku wiary w system ubezpieczeń społecznych jako zabezpieczenie warunków godnego życia dla coraz szerszej rzeszy staruszków. Podkreśla się przy tym i ten fakt, że skoro pan Waldemar, człowiek bardzo bogaty nie wierzy w proponowaną przez Premiera reformę systemu emerytalnego, to jakim prawem żądać takiej akceptacji od dzisiejszego emeryta mającego np. 700 zł emerytury dewaluowanej rok po roku o kilka procent inflacji?
Pan Waldemar wierzy w siłę IV Filara systemu, czyli w swoje dzieci, które nie pozwolą mu zginąć gdy już przestanie zarabiać. Ponieważ mniej więcej rok temu pisałem felietonik o prawach ludzi starych i tam również wskazałem na aspekt istnienia IV filara, to pomyślałem, że warto przy tej okazji przypomnieć tamten tekst i zapytać Państwa, czy jest nadal aktualny?
Tak to leciało…
Zaczynając czytanie Polityki od felietonów, zajrzałem do L. Stommy i tam znalazłem jako śródtytuł, wyjęte z tekstu zdanie: Mamy rzecznika praw dziecka, mamy tysiąc fundacji poświęconych prawom milusińskich. Czy ktoś słyszał o rzeczniku praw ludzi starych?
Uderzyły mnie te słowa swoją oczywistością i zaciekawiony przeczytałem cały felieton. Polecam go (Polityka nr 4, 21 stycznia 2011) nie tylko ludziom starszym, ale może właśnie przede wszystkim ludziom młodym, którzy przecież ulegną kiedyś prawom przyrody i też się zestarzeją. Wszak …Życie to choroba śmiertelna przenoszona drogą płciową – jak to ładnie nazwał w swoim filmie Krzysztof Zanussi. Na każdego kto się urodził przyjdzie również i kres ziemskiej podróży. W jakich warunkach to nastąpi, myślę, że każdy ma na ten temat swoją hipotezę.

L. Stomma pisze: …Średnia statystycznej długości życia wydłuża się z roku na rok. Osiemdziesiątka, nawet dziewięćdziesiątka nikogo nie już dzisiaj nie dziwią. Zaczynamy myśleć, że i my, a dlaczego właściwie nie. Stąd całe zamieszanie wokół emerytur. Rządy ? tak polskie jak i francuskie, czy brytyjskie ? grubo za późno zajęły się tak wrażliwą domeną. Napotkały histeryczny opór przeciwko nowym regulacjom, jakiekolwiek by były. Nie zrozumiały bowiem tej kwestii elementarnej i zasadniczej, że tu tak naprawdę nie chodzi o parę groszy więcej lub mniej. Po prostu, czego nie było w minionych wiekach, pojawia się starość jako kategoria dotycząca coraz większej populacji, którą białe kołnierzyki dotychczas lekceważyły i na którą nie znalazły, bo też i nie szukały, żadnej choćby prowizorycznej recepty…

Ano właśnie. Zamartwiamy się reformą reformy systemu emerytalnego, która miała pierwotnie zapewnić przeciętną wysokość emerytury na poziomie 61,2 proc.(w przypadku mężczyzn), i 44,5 proc. (w przypadku kobiet) przeciętnego wynagrodzenia otrzymywanego przed odejściem na emeryturę, a po zmianach być może zapewne jedynie ok.50 proc. średniej płacy?  To niezła perspektywa, prawda? Szczególnie w świecie narastającej drożyzny, niepewności opieki lekarskiej i to w dodatku pomijającej potrzeby ludzi starych. Spróbujcie znaleźć geriatrę w swoim otoczeniu, to przekonacie się jakie to łatwe. Proszę sprawdzić na jakie bezpłatne badania może liczyć, a właściwie nie może liczyć człowiek stary.
Wszystkie dziedziny opieki społecznej bazując na wskaźnikach ekonomicznych podejmują próby zrzucenia odpowiedzialności za własny los na obywateli. To my mamy sobie tworzyć własne zasoby finansowe na przyszłą emeryturę i ogólnie na starość inwestując w OFE i IKE. Tylko, że połowa Polaków nie ma żadnych oszczędności nie mówiąc już o tych ulokowanych akurat w OFE. W niedawno publikowanym tekście nawoływałem do inwestowania w IV Filar, czyli we własne dzieci w nadziei na to, że one nie pozwolą nam zginąć, gdy sami przestaniemy sobie radzić. Co będzie jednak jeśli nasze dzieci nie poczują się do odpowiedzialności za nas? Opieka społeczna nie da nam pewnie zginąć, ale czy takie zakończenie może kogoś uspokoić.
Pod tekstem „Słowa wdzięczności trzeba wypowiadać, również wobec dziadków”, jaki zamieściłem na blogu z okazji Dnia Babci i Dziadka 2011, pośród przepięknych komentarzy ukazujących silne więzi międzypokoleniowe oparte na autentycznej miłości, pojawił się i taki komentarz:
Gdy człowiek dorasta zaczyna widzieć nie tylko to, że babcia da czekoladę, a dziadek zrobi procę. Wtedy gdy dorośnie to człowiek zaczyna zauważać bandytyzm w zachowaniu starego pokolenia.  
– Do kościoła nie chodzisz…
– A ten to pewnie ŻYD i kradnie…
– Synowa to bezbożnica… itd.
Nie znoszę starych ludzi (babć i dziadków wszelkiej maści) za ich brak szacunku wobec młodszych. Nostradamus
Odpowiedziałem następująco:
~Nostradamus, zrobiło mi się zimno po przeczytaniu Twojej wypowiedzi. Zwłaszcza na tle tego, co tu napisali inni na ten sam temat. Bywają jednak różni ludzie po stronie młodości i starości, która jest tylko granicą umowną. Piszemy o ludziach. Życzę refleksji nad tym co napisałeś w aspekcie swojej starości, która kiedyś nadejdzie.
Zgodzicie się ze mną, że to nie jest jednostkowe podejście młodego człowieka do ludzi starszego pokolenia? Ilu młodych myśli podobnie?
Ludwik Stomma napisał w cytowanym felietonie i takie słowa:
…Problem w tym, że pogłowie ludzi starych (starszych dla grzeczności) będzie ? w tym wszyscy uczeni w piśmie są nieprzyzwoicie zgodni ? rosło w geometrycznym niemal postępie. Jaką mamy dla nich propozycję? Pierwsza zawiera się w pojęciu ?zdziecinniały starzec?. Dać im klocki, parę rzewnych, wspomnieniowych programów w telewizji i nie przejmować się, co mają do powiedzenia, wiedząc z góry, iż nic do zaoferowania nie mają. Druga to „Domy spokojnej starości”? – getta dla staruchów. Między sobą się lepiej dogadamy, a latoroślom kłopot z głowy…
Czy nadejdzie czas, gdy „białe kołnierzyki” pomyślą z troską o tej specyficznej grupie społecznej? Jeśli rośnie ich liczebność, to może ktoś zauważy i to, że są oni również wyborcami?
Ludziom starym, którzy walczyli o zmiany ustrojowe trudno zaakceptować los jaki teraz im się szykuje. W czasach PRL o emeryturze mówiło się powszechnie, że ZUS płaci: „…Za dużo, aby umrzeć, za mało, aby żyć”. Dzisiejsi emeryci doczekali się odpłaty. Jeszcze pamiętają tamto zawołanie, więc bez trudu odpowiedzą na zadane samemu sobie  pytanie? – Jak ci tam na emeryturze? Szkoda gadać. – Płacą za dużo, aby umrzeć, ale za mało aby żyć.

Jak zatem żyć?  – Krótko!!!  Odpowiada władza dzisiejszym i jutrzejszym staruszkom.

Pan Pawlak ma niestety rację. Trzeba liczyć na siebie i daj Boże na IV Filar, czyli na własne dzieci. Zreformują system emerytalny (mają przecież większość) podnosząc długość wymaganego zatrudnienia – do 67 roku życia, a zatem i wartość składek wpłacanych  na cele emerytalno-rentowe dla biedaków. Pupile władzy, czyli ci, którzy dotychczas żyją wyłącznie na koszt nas, podatników nadal nie będą płacić składek, a na wysokie emerytury będą przechodzić po 15, a może nawet po 25 latach pracy …z możliwością dorobienia sobie, w sobie tylko znany sposób.

 

17 uwag do wpisu “Marne perspektywy staruszków

  1. ~ktoś młodszy pisze:

    Niestety, planowane podwyższenie wieku emerytalnego służy tylko jednemu celowi: zmniejszeniu liczmy ludzi, którzy do emerytury dożyją. Minister Rostowski starał się ująć to trochę mniej brutalnie, ale tak na prawdę na jedno wychodzi. Pieniądze na pałące ZUS-u muszą być!

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~ktosiu młodszy, na temat pałaców jakie ZUS sobie zafundował już przed pary laty mam podobne zdanie. Marmury były zbędne. Warunki pracy muszą być odpowiadające wymogom a marmury i wyszukana architektura nie mają na to wpływu. Oburzenie biednych emerytów jest wiec zasadne.Faktem jest jednak,że ZUS-owi brakuje coraxz wiecej pieniędzy na obsługę należnych świadczeń. Różnice sięgającą już ok 60 mld zł rocznie dopłaca budzet i jest uzupełniana kredytami. Prespektywy obsługi świadczeniobiorców sa niestety coraz gorsze i stąd próby wyjścia z impasu.Pozdrawiam

      Polubienie

  2. ~Klarka Mrozek pisze:

    ja bym była bardzo ostrożna w inwestowaniu w dzieci. Nie mówię tu o kształceniu, wychowywaniu w szacunku i miłości i wypuszczeniu w świat z pewnością, że da sobie radę, bo to jest obowiązek. Nie jest natomiast obowiązkiem dawanie dorosłym dzieciom oszczędności czy wprost całego majątku, przeciwnie, nic im się nie stanie, jeśli będą powoli dorabiać się sami, a my zostawimy sobie na starość pewien kapitał, który zapewni nam godne życie. Moi teściowie tak właśnie zrobili, nie pomagali finansowo żadnemu z dzieci ale teraz stać ich np na operację oczu bez kolejki, na dobrą opiekę lekarską, na drogie leki. I to przecież wcale nie znaczy, że nie kochają dzieci ani że dzieci się nimi nie zajmują.

    Polubienie

    • ~MariaMM pisze:

      Słyszałam że 25% młodych ludzi jest bez pracy ,kto więc zatrudni starych ludzi?Nie ma co wmawiać sobie ,że my starzy możemy pracować tak jak młodzi ,bo to nie jest prawdą.Z wiekiem człowiek staje się słabszy fizycznie, traci szybkość i precyzję ruchów, nawet wolniej myśli. Staje się więc mniej wydajny. Ponadto znacznie częściej choruje na przewlekłe choroby wieku starczego ,niedowidzi lub niedosłyszy. Może jeśli mu zdrowie pozwoli popracować, jeśli znajdzie życzliwego pracodawcę ,ale o takich coraz trudniej,Względy ekonomiczne będą powodowały,że mając do wyboru, pracodawca zatrudni młodego, a stary nie mając wieku emerytalnego powegetuje na głodowym zasiłku dla bezrobotnych w oczekiwaniu, aż dożyje do 67 lat ,a jeśli mu się to nie uda ? Ńo cóż! Uczci kraj swój czynem Umierając przed terminem.

      Polubienie

      • ~T pisze:

        ~Mario, przypomniała mi Pani hasło, które bardziej pasowało na zakończenie mojego artykułu, ale jakoś umknęło. Warto wiedzieć, że problemy z bezrobociem znikną za 10 lat i będziemy otwierać granicę dla gastarbeiterów zza wschodniej granicy. Oni zastąpią naszych szukających szczęścia na zachodzie i południu Europy. Poprawią się wtedy warunki z pracą dla pokolenia ” 50 plus”. Nasz jak sądzę to już nie dotyczy, ale nasze dzieci powinny to wiedzieć i się do tego jakoś odnieść.Teraz trwa walka bardziej polityczna niż merytoryczna i stad tyle skrajnych poglądów i postaw.Pozdrawiam

        Polubienie

      • ~MariaMM pisze:

        Oj Drogi Panie Tatulu!!! SKĄD Pan ma tę niezbitą pewność ,że za 10 lat będzie u nas tak wspaniale ??? Chciałabym ją podzielać,ale nic na to nie wskazuje . Z przykrością muszę wyznać ,że całkowicie nie podzielam Pańskiego przeświadczenia co do gwałtownej poprawy za 1o lat. Przecież pan T już nam obiecał ,że jak zagłosujemy w jego zdaniem, właściwy sposób , to: „terrrrrrraz będzie przepięknie ,terrrrrraz będzie norrrrrrrmalnie’.[ Cytat z piosenki wyborczej PO] Proszę mi wybaczyć ten sarkazm, ale po pierwszych wyborach i po drugich również ,mimo właściwego zagłosowania, ,jest być może normalnie,bo przepięknie to już niekoniecznie , Jeśli w tym tempie co dotychczas będziemy się rozwijać,to nie sądzę żeby dwa razy po 10 lat wystarczyło na to Przepięknie. Zgadzam się z Panem,że ten problem nas już nie dotyczy i powiem coś Panu w zaufaniu: Są chwile kiedy cieszę się ,że jestem już {,no bez ukrywania,} po prostu stara. Mimo wszystkich problemów, pozdrawiam Pana radośnie ,bo każdy wiek ma swoje uroki; Maria

        Polubienie

      • ~Tatul pisze:

        ~Pani Mario, ja nie mam pewności, bo nic nie jest pewne. Potężne państwa padają pod ciężarem kryzysu. Mam jednak pewność, że gdy stanie na moim, to Pani nie będzie się czuła przegraną, co? Zgadzam się z opiną, że każdy wiek ma swoie uroki.Pozdrawiam

        Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~klarko, przede wszystkim zechciej przyjąć gratulacje z powodu wejścia do ścisłej czołówki w konkursie „Blog Roku”. To, co jest wciąż szczytem marzeń dla milionów już blogerów Ty osiągasz z lekkością charakterystyczną dla Twojego pióra.Głębokie ukłony.Co do podanego przykładu to chcę powiedzieć, że najwyższa pora aby ten model kształtowania stosunków rodzinnych został u nas szeroko rozpowszechniony. Byłoby to korzystne dla staruszków, jak i dla ich dzieci zmuszonych do usamodzielnienia się, do przedsiębiorczości , pracowitości i oszczędnego gospodarowania wszelkim dobrem.Pozdrawiam

      Polubienie

  3. ~Hanna pisze:

    Przykra prawda.Ludzie starsi są bez szans. O ich prawie do godziwej emerytury mówi się głośno tylko przed i w czasie wyborów.Inwestycja w dzieci też mnie nie przekonuje. Po pierwsze świat stoi otworem, dzieci wyjeżdżają, po drugie wiele z nich zarabia za mało aby wspomóc rodziców.Sama boję się starości choć mam kochających synów.Nie chciałabym być dla nich kiedyś ciężarem. Pozdrawiam serdecznie

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~Hanno, ja myślę podobnie. Życzmy sobie wiec sprawności Bartoszewskiego, aby pomóc dzieciom na ile można i zachować sprawność do końca swoich dni.On lansuje hasło:”Umrzeć w biegu”. W tym jest głęboki sensPozdrawiam

      Polubienie

  4. ~Brzoza pisze:

    Smutny temat, ale bardzo potrzebny. Co bedzie z obecnymi ludzmi starszymi, jak i z tymi, ktorzy w przyszlosci beda wlasnie w takiej sytuacji ? Oszczedzanie na wszystkim, zimne mieszkania, jeden cieply posilek dziennie… Nie pomozemy wszystkim, ale mozemy chociaz tym najblizszym. Czy nam ktos kiedys pomoze? Nie wiem.

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~Brzozo, ja mam swiadomość tego jak przysmucam. Widzę to po komentarzach. Chyba już trudno o optymizm w poruszanych sprawach jak sie słyszy debatę na temat reformy emerytur i słucha jedynie ekonomicznych argumentów ze strony rządowej. Ten sam tekst jest obecnie na forum wiadomosci Onet i tam rano znalazłem swieży komentarz tej treści:~emerytka: Panie Autorze! Nie pisz o geriatrach. Kiedyś zaprosiłam takiego jednego do mojej podopiecznej, licząc naiwnie, że poradnia ma np. latającego dentystę, okulistę czy urologa. Zaproponowano mi tabletki psychotropowe z komentarzem: jak jej dacie jedną, pójdzie za wami, gdzie chcecie (także do dentysty), a jak będziecie chcieli sobie od niej odpocząć, dacie jej dwie, to będzie spała w łóżku i się nie ruszy. To była jedyna rada młodej specjalistki od staruchów, jaką nam dała. Więcej nie miała okazji się udzielać. Mój pies dobrze pilnuje podwórza i takich nie wpuszcza. Podobnie wygląda opieka społeczna, która powinna się nazywać raczej systemem grabieży staruchów z ostatniego grosza. Ostatnio szpital odmawia znajomemu niemal 100-latkowi podania antybiotyku (bo za drogi, a pacjent za stary). Jest to jedyny antybiotyk, który może zwalczyć bakterię, którą dziadek zaraził się chyba w szpitalu, a która jest odporna na inne antybiotyki. Więc proszę – nie walczcie o rzecznika praw staruszków. Pewne jak w banku, że zatrudnią tam jakąś mutację doktora Mengele, jak wiadomo wybitnego niemieckiego prekursora eutanazji.Prawda, że tragiczne w wymowie?Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

      • ~Brzoza pisze:

        Tragiczne … A jest cos jeszcze. Tyle sie slyszy, ze ludzie zamarzaja w Polsce. Od razu przychodzi na mysl- a gdzie jest ich rodzina? Otoz kilka dni temu kolezanka opowiadziala mi o ojcu, ktory nie daje sobie pomoc. Ma zimno w domu- nie chce mu sie isc po wegiel, bo „na zewnatrz jest snieg”. Nie wpusci nikogo z pomoca- szczuje ich psem. Jest sam z wlasnej mlodzienczej kiedys glupoty, a teraz z odrzucenia wszystkich, bo oni „tylko kradna”. Kiedy sasiadka powiesila mu reklamowke z jedzeniem na klamce jego drzwi- wszystko wyrzucil, bo „nie jest dziadem, aby brac od innych”. Pieniadze z emerytury traci na glupoty. Nie jest na tyle stary, ani nawet chory- aby zajelo sie nim panstwo. To facet, ktory chce zyc po swojemu. W dodatku ma taki charakter, ze nie da sie z nim mieszkac, ba – nawet za dlugo rozmawiac! I jak takiemu pomoc? Nic, tylko czekac do wiosny- az bedzie cieplej. I wierzyc, ze przez zime nic mu sie nie stanie. To jest kolejny przyklad wolnej woli czlowieka. Tak wybral i tak ma. Uf. Nie umialam jej doradzic …

        Polubienie

  5. ~Agnieszka S. pisze:

    Z wiadomych wzgledow nie pisze tak czesto, ale czesto zagladam. Reforma systemu emerytalnego jest potrzebna, ale przykre jest to, ze te reformy dotykaja ludzi, ktorzy prace zaczynali z perspektywa emerytury w wieku 60 albo ba 55 lat… a teraz, nagle dowiaduja sie, ze brakuje im roku, by otrzymac swiadczenie wczesniej i musza pracowac jeszcze 5 lat dluzej… nie dziwie sie, ze czesc z nich jest sfrustrowana.Los ludzi starszych gotuja sobie sami ludzie… mlodziez nie wychowuje sie sama… jesli rodzice nie naucza swoich dzieci szacunku do osob straszych, to nie moga miec na „starosc” pretensji, ze dzieci oddadza je do domu spokojnej starosci… Kiedys rodzice troszczyli sie o dzieci tak naprawde pierwsze kilka lat, a potem pomagaly w domu… a teraz… jesli rodzic jest wymagajacy, to zostanie uznany za surowego, jesli dziecko ma obowiazki domowe, to jest wykorzystywane, wiec jak tu byc dobrym rodziecem? Jedyna metoda, to nie dac sie zwariowac… Miejmy tez nadzieje, ze nie bedzie az tak zle. Bo Trzeba zawsze miec nadzieje…

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.