Rodzice wciąż się kłócą…

Wszyscy mamy w pamięci obrazki z życia naszych rodzin, w których ucieranie się wzajemnych relacji międzyludzkich było procesem ciągłym i trwało w nieskończoność. Byliśmy mali – oni kłócili się, później byliśmy więksi i starsi, kończyliśmy szkołę, wyjeżdżaliśmy z domów na studia, wreszcie zakładaliśmy swoją rodzinę, a nasi rodzice wciąż uzgadniali swoje stanowisko względem nas, ale i w każdej innej sprawie krzycząc do i na siebie.   Nie było w tym może złośliwości, ale jednak gdy nerwy nie wytrzymywały i pojawiały się pretensje, oczywiście że niesprawiedliwe, to musiały być natychmiast odparte i druga strona miała wtedy prawo zgłosić własne pretensje i żale. Trwało to dłużej, czy krócej, ale następstwem zwykle były tzw. ciche dni, kończące się wtedy, gdy ktoś pierwszy poczuł się współwinnym, czy też cisza była dla niego zbyt uciążliwa. Bywało też, że natura jednej strony była bardziej uległa i to ona musiała stale już ustępować z placu boju płacąc jednak za to wysoką cenę. Smutne, że większość domowników nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że garb niezawinionych win ciążył jej bardzo.
Wyrośliśmy z tego. Założyliśmy swoje rodziny i odpowiedzmy sobie sami, czy wszystkim udało się naukę wyniesioną z domów wykorzystać do tego, aby u nas było inaczej.
Zauważyłem dzisiaj tekst polecany w dziale „Waszym zdaniem” Onet.pl pod tytułem: U rodziców najlepiej? Myślałem, że znajdę tam tekst mówiący o późnym zawieraniu związków małżeńskich, aby dokąd się da żyć przy rodzicach. Gdy jednak zajrzałem pod link podany poniżej, to znalazłem tam opis wizyty młodego mężczyzny w domu swoich rodziców z 40 letnim stażem. Ponieważ my z żoną mamy właśnie taki staż, a nasze córki są w podobnym do autora wieku, to po przeczytaniu zrodziło się pytanie:
– Czy nasze dzieci, po wizycie w domu rodzinnym opowiadają swoim znajomym podobne wrażenia?
Zapraszam do przeczytania tekstu i przynajmniej jakiejś części komentarzy oraz postawienie sobie podobnego pytania.  http://piotr-koder.blog.onet.pl/Po-40-latach-malzenstwa,2,ID445207546,n
Po przeczytaniu tego, zabawnego w istocie tekstu wpisałem swój komentarz nie patrząc na to, co pisali inni . Brzmiał on następująco: –
Uśmiałem się i przeczytałem małżonce. Ona też śmiała się w głos. My również jesteśmy małżeństwem z 41 letnim stażem. Miewamy podobne sytuacje i dlatego link do tego tekstu wysłałem swoim córkom (40 i 37 lat) z prośbą o ocenę swoich wrażeń poczynionych w kontaktach z nami .  Ciekawe co odpowiedzą.
   Gdy później zajrzałem do innych komentarzy, to stwierdziłem  że większość komentujących odczytała ten tekst podobnie jak ja. Oto próbki takich wypowiedzi:
*Ale się uśmiałam. U mnie jest dokładnie tak samo…. Rozumiem dokładnie pana rodziców. U mnie jest to syndrom opuszczonego gniazda. W krótkim czasie wyfrunęło z gniazda troje dzieci, a nie mamy jeszcze wnuków. Jestem rozdrażniona, bo na dodatek koleżanki podsyłają mi zdjęcia swoich wnuków mimo, że wiedza jak bardzo ich pragnę. Myślę, że jest to brak taktu, chociaż z drugiej strony wiem, że się cieszą i to dla nich normalne, aby się dzielić ta radością. Staramy się jednak powstrzymywać od ostrej wymiany zdań, jak dzieci są u nas, ale one wyczuwają nasz nastrój mimo naszych starań.
* Masz rację. Już mogą być tylko zabawni i rozczulający. Taka starość mnie przeraża. To ze dzieci będą na mnie już tylko z pobłażaniem patrzeć. I czułością rzecz jasna
*Ech urocze te zwady Rodziców. Niby się kłócą i wiecznie na siebie narzekają ale niech no jedno katar złapie to zaraz pogotowie chcą wzywać. Mój Tatko niestety odszedł niedawno i ciągle słyszę od Mamy – „żeby jeszcze raz Jego zrzędzenie usłyszeć”. Cieszcie się ludzie każdą chwilą z ” Dziadkami.
Tak więc różnie z tym bywa w rodzinach, ale takie jak opisane scenki powszechnie traktuje się z przymrużeniem oka, bo: Kto się czubi ten się lubi , prawda? Podobne podejście wykazuję autorzy scenariuszy popularnych seriali, gdyż i tam przytrafiają się w rodzinach Pawlaków, Karguli, a współcześnie Lubiczów, Chojnickich, Mostowiaków, czy u Ziębów z serialu Na Wspólnej , bardziej lub mniej ostre spory. Na szczęście w serialach z misją pokazywanie scen z życia rodzin służy jednocześnie edukacji społecznej. Dzięki temu problemy rodzinne i różne kryzysy przebiegają na ogół łagodnie i są rozwiązywane w sposób dostarczający wzorców do powielania, a do tego wywołujący wzruszenie.
Skoro seriale mają wielomilionową widownię, to może i ta nasza przywara zostanie kiedyś wyeliminowana? Nie kłóćmy się więcej, co?

18 uwag do wpisu “Rodzice wciąż się kłócą…

  1. ~Klarka Mrozek pisze:

    zamiast komentarza – przeklejone z bloga „rozpasani w żartach”- Stary, powiedz mi, jesteście przecież udanym małżeństwem. W czym tkwi wasz sekret? – Już na początku naszego pożycia uzgodniliśmy z żoną, że ona będzie podejmowała wszystkie drobne decyzje, a mnie zostawi te najważniejsze. Jak długo nie wchodzimy sobie w drogę, tak długo żyjemy szczęśliwie. – Daj przykład. – Ok. Żona decyduje o tym jakie kupimy auto, jaki będzie nasz nowy dom, do jakiej szkoły pójdą nasze dzieci, jaką kupimy pralkę, lodówkę, telewizor, do kogo i kiedy pójdziemy… I ja się jej nigdy nie przeciwstawiam. – No, a ty…?! – No wiesz, moje decyzje dotyczą tylko wielkich i poważnych spraw. Kiedy rozmawiamy, to decyduję czy powinniśmy wysłać wojska do Afganistanu, czy powinniśmy utrzymywać stosunki dyplomatyczne z Rosją, w jaki sposób prowadzić krajową gospodarkę… I wiesz co? To działa. Żona zawsze się ze mną zgadza…

    Polubienie

    • ~tatul pisze:

      ~Klarko, dziękuję za ten żart, który często żartem jednak nie jest. Jako meżczyzna muszę przyznać, że często taki chłop w domu to dodatkowe duże dziecko dla kobiety. Cóż na to poradzić? Tak jesteśmy skonstruowani, czy też jedynie tak wychowani? Ty zajmujac się na blogu prozą życia pewnie lepiej to wiesz ode mnie.Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  2. ~Hanna pisze:

    Lubiłam przekomarzania rodziców. Były na porządku dziennym. Nigdy to nie były kłótnie czy słowa wykrzyczane z gniewem.Muszę przyznać, że wspominam je z uśmiechem. Pozdrawiam Cię serdecznie

    Polubienie

    • ~tatul pisze:

      ~Dziękuję Hanno za miło brzmiący komentarz. Jesteś w szczęśliwszej sytuacji niż ci ludzie, których wspomnienia z dzieciństwa nadal burzą ich wewnętrzny spokój.Pozdrawiam

      Polubienie

  3. piotr.koder@onet.eu pisze:

    Trudno mi komentować mój własny wpis, ale jest mi miło, że stał się inspiracją dla Pańskich postów 🙂 Oglądam Państwa zdjęcia zamieszczone na blogu i takich jak Państwo powinni zapraszać do programu: „taka miłość się nie zdarza” .Posyłam serdeczności także dla małżonki :)Piotr KOder

    Polubienie

    • ~Tatul i Mamuna pisze:

      ~Panie Piotrze, dziękuję za wizytę i tę podpowiedź. My też się dziwimy, że redakcja Blog.Onet.pl nie wpadła na ten pomysł. Widocznie nie przyszedł jeszcze nasz czas.Żywi nie tracą nadziei, prawda?Pozdrawia(my)

      Polubienie

  4. ~Agnieszka S. pisze:

    Jeśli tylko takie kłótnie by były… moi rodzice kłócili się i kłócą bardzo rzadko. My z mężem też staramy się, żeby nasza wymiana zdań nie odbywała się przy dzieciach. Tylko, że nasz staż małżeński to ledwie 5 i 1/2 roku, więc… może jeszcze będzie inaczej? Podoba mi się też ten żart w pierwszym komentarzu. Ja mam taki fajny magnes. Na nim jest tekst : „Jeśli nie udało Ci się za pierwszym razem, spróbuj postąpić zgodnie ze wskazówkami żony.” I tego wszystkim mężom życzę! 🙂

    Polubienie

    • ~tatul pisze:

      ~Agnieszko, a co powiesz o takiej małżeńskiej filozofii:” W mojej rodzinie, to mój maż ma zawsze ostatnie zdanie. Brzmi ono:Tak jest kochanie!”Pozdrawiam

      Polubienie

  5. ~JagnisiaM pisze:

    Również czytałam ten tekst i chociaż nie zostawiałam komentarza (bo nieśmiała jestem i muszę się najpierw „odważyć”) to odczucia miałam podobne. Moi rodzice, też się kłócą, czasem na żarty, czasem poważniej. Ale kiedy mamie zaczęły się problemy z ciśnieniem, to tata widziałam, że był gotów wszystko dla niej zrobić, żeby tylko nie musiała nic robić i odpoczywała. Wspomniałam o tym, że oboje nie umieją usiedzieć na miejscu i cały czas szukają sobie zajęcia?? Dlatego takim wyczynem było przypilnowanie mamy, żeby dużo odpoczywała a tacie się to udawało.Skrajnym przypadkiem byli moi dziadkowie. Babcia cierpiała na Alzheimera a dziadek dał jej w młodości nieźle popalić. Babcia nieraz przychodziła do niego z laską i mówiła swoim cienkim głosikiem – ty byłeś dla mnie niedobry. A potem wieczorem sprawdzała czy jest w domu i czy już śpi. Kiedy zmarł, powiedziała do mojej cioci – ty sie nie martw o Józka, on był u mnie…Także kochajmy i doceniajmy naszych bliskich ze wszystkimi ich wadami i zaletami…

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Jagnisiu, nieśmiałość pozbawia nas wszystkich pięknych komentarzy, a więc już pora się ośmielić i dawać innym radość czytania własnych przemysleń.Miałem dodać do tekstu treść wiersza J.I Kraszewskiego pt. Dziad i baba. Moniuszkowska muzyka do tego i mamy piękne spojrzenie pary naszych, nie naszych dziadków. Pozwolę sobie tu wkleić ten wiersz.Niech wywoła refleksję i potrzebne przemuyślenia przed Dniem Babci i Dniem Dziadka.Był sobie dziad i baba, Bardzo starzy oboje, Ona kaszląca i słaba, On skurczony we dwoje. Mieli chatkę maleńką, Taką starą jak oni, Jedno miała okienko I jeden był wchód do niej. Żyli bardzo szczęśliwie I spokojnie jak w niebie, Czemu ja się nie dziwię, Bo przywykli do siebie. Tylko smutno im było, Że umierać musieli, Że się kiedyś mogiłą Długie życie rozdzieli. I modlili się szczerze, Aby Bożym rozkazem, Kiedy śmierć ich zabierze, Zabrała dwoje razem. -Razem? To być nie może, Ktoś choć chwilę wprzód skona! -Byle nie ty, niebożę! -Byle tylko nie ona! -Wprzód umrę! -woła baba. -Jestem starsza od ciebie, Co chwilę bardziej słaba, Zapłaczesz na pogrzebie. -Ja wprzódy, moja miła. Ja kaszlę bez ustanku I zimna mnie mogiła Przykryje lada ranku. -Mnie wprzódy! -Mnie, kochanie! -Mnie, mówię! Dość, że tego, Dla ciebie płacz zostanie! -A tobie nic, dlaczego? I tak dalej, i dalej Jak zaczęli się kłócić, Jak się z miejsca porwali, Chatkę chcieli porzucić. Aż do drzwi, puk, powoli: -Kto tam? -Otwórzcie, proszę, Posłuszna waszej woli, Śmierć jestem, zgon przynoszę! -Idź, babo, drzwi otworzyć! -Ot to, idź sam, jam słaba, Ja pójdę się położyć Odpowiedziała baba. 0Fi! Śmierć na słocie stoi I czeka tam nieboga! Niech sobie czeka, prawda?

      Polubienie

  6. ~Córka zaoceaniczna pisze:

    Kochani moi Rodzice – dla mnie w czytaniu tego tekstu trudna była uwaga, że tak naprawdę nie wiem, jak u Was jest – gdyż przez Skype’a lub telefon się nie kłócicie, może czasem mówicie z przekąsem. Tęsknię za tym, żebym mogła tak po prostu wpaść i Was zastać i zostać na kolacji. Wspieracie mnie zawsze elektronicznie i telefonicznie. Brakuje nam rzeczywistego obcowania. Pamiętam Wasz sposób na działanie razem i obchodzenie siebie w trudnych momentach, pozwolenie na wyszumienie, dystans i pomoc. Moglibyście wspólnie napisać podręcznik, jak wytrzymać ze współmałżonkiem tyle lat. Obym ja tak umiała! Pozdrawiam mocno,

    Polubienie

    • ~tatul i mamuna pisze:

      Córciu bliska, choć dalekaDzieci są świetnymi obserwatorami życia, a wiec i swoich rodziców. Ty dopiero 18 lat jesteś poza domem. Wcześniejsze lata spędziliśmy razem, a wiec nasza wiedza o sobie jest bardzo bogata. Ta podpowiedź o podpowiadaniu innym jak być razem, pojawia sie tu po raz drugi. Może warto je rozważyć? Póki co, służymy swoją wiedzą i doświadczeniem na użytek rodzinny. Ważne jest podejscie do swojej roli.My oboje akurat podobnie to pojmujemy i to nam służy. Warto pamiętać, że:”Każdy z nas jest Aniołem z jednym skrzydłem. Jeśli chcemy pofrunąć, musimy mocno się objąć”.Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

      • ~Corka pisze:

        Wy obejmowac sie umiecie. Z dziecinstwa nie pamietam jakis wiekszych spiec. Pamietam nasze wybuchy powodujace inne wybuchy. Nasze dziecinstwo w jakis sposob literacko obrobilam i pamietam glowny nurt, nie marginalia. Jestescie dla mnie wzorem, podczas porownywania znajomych mi par takze. Pozdrawiam ze szkoly tonacej we sniegu

        Polubienie

  7. ~Rodak pisze:

    A myślałem, że tylko ja mam czasami odmienne zdanie niż moja ślubna połowa. Patrząc na zamieszczone obok zdjęcia widzę dwa zakochane, szczęśliwe gołąbki, sądzę, że jesteście szczęśliwi i tego Wam życzę do końca świata i jeden dzień dłużej, pozdrawiam.

    Polubienie

    • ~tatul i mamuna pisze:

      ~Rodaku drogi, to tylko na zdjęciach tak słodko wychodzi. Te robiła nam Małgosia, wiec chyba … momenty były. A poza tym jest jakoś, jak u wszystkich.Dziekujemy za życzenia i wzajemnie życzymy wiele radości z życia i pożycia

      Polubienie

  8. ~ka-wu-wu pisze:

    Dobrze jak ma się kto kłócić. Bo czasami chciałoby się, aby Mama czy Tata mogli się z kimś pokłócić, tylko że tej drugiej osoby nie ma.www.ka-wu.wu.blog.onet.pl

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~wu-ka.wu Oczywiście że masz rację. Wiem że poruszam tym tekstem wielu , który przeżywają odejście kogoś z rodziny i zwyczajnie brakuje im głosu, zdań, utrwalonych zwyczajowo reakcji, nawet gdy czasami były gwałtowne. Takie jest jednak życie. PozdrawiamAdres który pozostawiłaś jest chyba wadliwy, gdyż nie prowadzi do Ciebie

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.