Stres po polsku

Dzisiaj w czasie zakupu leków otrzymałem w aptece bezpłatny miesięcznik Świat zdrowia, wydanie świąteczne 2011. Przerzucając pobieżnie kartki natrafiłem na ciekawostkę nawiązującą do poprzedniego tekstu o radzeniu sobie ze smuteczkami. Pewnie to czysty przypadek, ale jeśli wierzyć w twierdzenie, że nic nie dzieje się przypadkiem to nie mogę pominąć tego faktu lub zatrzymać dla siebie informacji uzupełniającej i poszerzającej poruszane przeze mnie tematy.

Oto treść tej ciekawostki:

Stres po polsku

85 proc. Polaków codziennie odczuwa stres i niepokój. Ponad połowa z nich stara się go rozładować. Nie zawsze wiedzą jak to zrobić zdrowo – wynika z badania TNS OBOP.

Tylko 15 proc ankietowanych Polaków żyje spokojnie i bez lęków. Najwięcej z nich to osoby po pięćdziesiątce, renciści i emeryci. Pozostali starają się radzić sobie ze stresem :

                     poprzez rozmowę z bliską osobą – 25 procent

                     słuchanie muzyki – 20 proc.

                     uprawiając sport lub czytając książkę – 17 proc.

                     paląc papierosy – 10 proc.

                     sięgając po alkohol lub objadając się 7 proc.

   Autorzy tej notatki piętnują jako niezdrowe dwa ostatnie sposoby zaklinania stresu i pewnie wiele innych jeszcze sposobów mieszczących się w odsetkach brakujących do 100 proc. badanych. Każdy sposób jest dobry jeśli przynosi konkretnej osobie ulgę i doraźne rozładowanie napięcia. Może dlatego właśnie obserwujemy tak małe zróżnicowanie pomiędzy nimi. Może być również tak, że korzystamy ze wszystkich tych sposobów równocześnie.

    Dziękując „Agnieszce S.” za komentarz pod poprzednim tekstem pozwolę sobie na opublikowanie wiersza Jej autorstwa pt. „Uśmiechaj się”. Na pocieszenie jak to pisze Agnieszka i jako receptę na smuteczki.

 

Uśmiechaj się,

Wtedy gdy zobaczysz dziecko

Rower

Krzyż.

Uśmiechaj się zawsze

Gdy świeci słońce

Pada deszcz,

Wieje wiatr.

Uśmiechaj się nawet

Gdy ludzie cię opuszczą

Gdy smutek wstąpi w serce

Uśmiechaj się…

Bóg mieszka w uśmiechu!

 

   Mam nadzieję, że przedświąteczna bieganina nie będzie dla nas wszystkich zbytnio stresująca. Gdyby jednak tak miało się stać, to zwróćmy uwagę na pierwszy z najpowszechniej stosowanych środków przeciwstresowych. Ponieważ Święta Bożego Narodzenia uznajemy za najbardziej rodzinne ze wszystkich naszych świąt, to i lekarstwo będzie łatwo dostępne. Jest nim: rozmowa z bliską osobą.

Życzę wszystkim łatwego dostępu do tego skutecznego leku i kuracji pozwalającej przetrwać w dobrej formie do następnych takich świąt.

7 uwag do wpisu “Stres po polsku

  1. ~Ułan pisze:

    szczerze to dla mnie stres jest największy właśnie podczas świątecznego okresu.każdych świąt.zawsze:sprzatanie,zakupy,gotowanie,pojechać do jednych krewnych,potem do drugich,przywitać trzecich,obdzwonić wszystkich,tego brakuje,tego za dużo kupione,temu się coś podoba,tamtemu nie,koszula pomięta….podobno widzę świat w czarnych barwach,ale naprawdę,więcej ciszy i spokoju jest w normalne dni

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Przygotowanie świąt według tradycji naszych dziadów może być stresujace, to prawda. Twoja Mama Ułanie na pewno nie czuje się szczególnie zestresowana przygotowaniami i zrobi wszystko tak jak bywało dawniej.Młodzi odchodzą od tradycji i w świętach szukają spokoju,odpoczynku, relaksu . Tak ja to obserwuję.Życzę mimo wszystko radosnych świąt, pełnych uniesień i wzruszeńPozdrawiam

      Polubienie

  2. ~Agnieszka S. pisze:

    Dziękuję również :)Stres nie omija chyba nikogo. Ja mam duży przed Świętami, ale na całe szczęście w zeszłym tygodniu odwiedzili mnie niespodziewanie rodzice, więc rozmów z bliskimi miałam sporo… i na pewno nic nie zastąpi rozmowy w cztery oczy…My chyba sami sobie nakręcamy ten stres… bo przecież Boże Narodzenie to czas, gdy powinno przebywać się z bliskimi, a nie szykować jedzenia dla plutonu wojska, biegać, stroić dom (choć ładnie to wygląda), szaleć z prezentami itp… nie mamy w sobie już tej zadumy… chwili zatrzymania. Wciąż chcemy więcej, szybciej, lepiej… Może warto jednak trochę przystopować? Mi w tym roku nie wolno za dużo szaleć… zostało jeszcze 6 tyg do rozwiązania…ale czy to mnie powstrzyma? No cóż… najwyżej urodzi się maleńka za wcześnie 🙂 Pozdrawiam z uśmiechem 🙂

    Polubienie

    • ~Tatul i Mamuna pisze:

      Agnieszko, jeśli chcesz pogodzić wszystkie obowiązki przedświateczne z tym najważniejszym obowiązkiem matki wobec dzieci to musi być Ci szczególnie trudno. Mam nadzieję, że niespodziewana wizyta rodziców miała zwiazek z tym co przed Wami i jakaś część zadań jest już wykonana.Musisz przystopować. Najważniejsze zadanie jakie postawiło przed Tobą życie musi mieć priorytet przed wszystkimi innymi.Życzymy spokoju ducha i współdziałania z nienarodzoną dzieciną.Pozdrawia(my)

      Polubienie

      • ~Agnieszka S. pisze:

        Rodzice bardzo chcieli pomóc i pomogli. Mieliśmy bardzo ciężki czas po operacji Lili, bo przez ponad tydzień płakała w nocy, że ją ucho boli. Byłam więc niewyspana, zmęczona i zmartwiona… Na szczęście dzisiaj jest już lepiej i ufam, że tak zostanie…Ja oczywiście chcę zrobić jak najwięcej, bo na Święta przyjeżdżają teściowie, a to prawie jak sanepid 🙂 Od dzisiaj obie małe są w przedszkolu, więc mam trochę czasu dla siebie. Mogę też liczyć na pomoc znajomej, więc przygotować kolację nie będzie bardzo trudno.Dziękuję za pozdrowienia i życzę miłego dnia 🙂

        Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.