Sposób na smuteczki

Wszyscy wiemy o istnieniu tzw. depresji jesiennej. Krótki dzień, mało światła, a jeszcze mniej słońca, aura taka, że i psa nie wyganiaj, a człowiek musi… zrywać się gdy ciemno, wracać do domu gdy jeszcze ciemniej, zziębnięty, głodny i zły. Nic dziwnego, że wielu z nas poddaje się nastrojom, zwłaszcza gdy:

O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny

I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,

Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…

Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną

I światła szarego blask sączy się senny…

O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…jak to świetnie opisał Leopold Staff w wierszu: „Deszcz jesienny”.

Nie tylko aura jest winna temu, że wpadamy w takie doły. Jest jeszcze szkoła z jej wymaganiami, jakiś szef, który miewa humory, kłopoty rodzinne i co tam jeszcze chcecie. Ja już wolny od obowiązku codziennego meldowania się w pracy wcale nie jestem w lepszej sytuacji niż młoda moja znajoma ze szkoły, która ostatnio na facebooku oznajmiła znajomym, a tej grupie również i mnie, że …:

– od rana jest taka wqrw… , że jeśli nie rozp… czegoś, to się chyba przekręci.

Współczuliśmy jej wszyscy w bardziej lub mniej cenzurowany sposób, a ona podziękowała za zrozumienie i wsparcie.

Ja w tym samym czasie miałem problemy wzmiankowane w poście pt.; Ochrona praw dzieci. Zabolały mnie słowa komentatora, który wiedząc, że byłem nauczycielem próbował się odegrać na mnie za wszystkie grzechy polskiej oświaty. Ponieważ już o tym pisałem, to nie będę tu ponownie rozwijał tego wątku, a jedynie powiem, że w tym samym czasie moja znajoma opublikowała na forum Dziennikarstwa Obywatelskiego swój tekst pt. „Taka tęsknota”. Oto on:

W nieodległych jeszcze czasach o socjalizmie mawiano, że ma jedną bezsporną zaletę. W socjalizmie mianowicie każdy miniony rok miło się wspomina. Otóż teraz znów wydaje mi się to bardzo aktualne. Chociaż lubię zimę, jakoś się na nią nie cieszę. Nie wiem, czy przyniesie coś dobrego. Raczej wątpię. Nawet perspektywa podchoinkowych prezentów nie jest w stanie mnie zmamić. Stąd garść smutów, które Wam dziś rzucam, życząc rzecz jasna mimo to wszystkiego dobrego. – podkreślenie moje.

 W poszukiwaniu lata

 Wczesny grudzień chandrę niesie.
Ciężką próbą bywa jesień.
Powiem szczerze.
Nie pytajcie, jak się miewam.
Gdy opiewam łyse drzewa,
wstręt mnie bierze.

 Po rabacie biega wrona
nazbyt wcześnie wygłodzona.
Głośno skrzeczy.
Z szarych wróbli nie ma pociech.
Gdyby chociaż został bociek.
Nic z tych rzeczy.

 Smętne nuty wiatr zawodzi.
Wychłodzony dom w powodzi
grzęźnie błota.
Przymulony kocur bury
opieszałe zmokłe kury
śledzi z płota.

 Ja z mizerną bladą cerą
myślę sobie, że dopiero
płeć mi zblednie,
gdy zobaczę jako żywo
rachuneczki za paliwo
odpowiednie.

 Za Szekspira się zabieram.
Wprawdzie nudny jak cholera,
lecz splin przetnie.
Już sam tytuł mi pomaga,
mianowicie  „Sen … uwaga! … nocy  LETNIEJ”.
Boemi

 ..Ja , podobnie jak wielu piszących tam autorów uznaliśmy, że naszej sympatycznej Boemi należy się obok uznania za rymy również porcja optymistycznych podpowiedzi jak sobie radzić ze smutkami jesieni wskazując, że jesień również ma swoje uroki, a poza tym jeszcze przed nami tylko – piękna skądinąd zima i …już będzie wiosna. Tak sobie pisaliśmy pijąc z dziobków , aż tu pojawił się komentarz:

 

~Wanda: MIZERNE BLADE WIERSZOWNIE! Boże! Widzisz i nie grzmisz, nawet w zimie!

Rzuciliśmy się wszyscy na Wandę domagając się od niej przedstawienia linku do jej wierszy, spodziewając się, że jeśli ktoś potrafi tak przywalić poetce amatorce, to musi być co najmniej mistrzynią rymowanego słowa.

Nic z tego. Odgryzła się nam jakoś i nie wskazała na źródło swoich uprawnień do tak ostrej krytyki. Autorka cytowanego wiersza zachowała się z klasą, jednak przypuszczam, że pewnie poczuła się jeszcze gorzej niż przed jego opublikowaniem. Cóż na to począć?

Moje ostatnie teksty są smutne i uważny czytelnik wie dlaczego tak jest. Pisałem o smutkach rodzinnych m.in. w tekście pt.: Trudna nauka, które były przyczyną tego, że nasze rodzinne „Andrzejki” bardzo odbiegały od przyjętych zwyczajów.

Próbuję sobie z tym radzić na różne sposoby, ale żyjąc pomiędzy strapionymi ludźmi trudno o szybką zmianę nastroju. W tej sytuacji głosy z zewnątrz nabierają szczególnego znaczenia. Oprócz komentarzy na blogu chciałem wskazać na taki głos, który może skłonić do refleksji każdego, kto przeżywa jesienne smuteczki czy też ma „doły wywołane innymi przyczynami. Otóż napisała do mnie w tym czasie Pati, znajoma uczennica kl. II technikum i odnosząc się do tekstu z Andrzejkami w tle napisała:

Mnie się ten tekst bardzo podoba . Chociaż ja Andrzejki spędzam zwykle troszkę inaczej.  Bardzo mi przykro, ale mam nadzieję, że nic złego się nie stało. Oj na rozrywkę jeszcze będzie czas.

Odpisałem jej , że: –  Masz rację. Na rozrywkę zawsze jest czas. Idą święta, a później karnawał…

Odpowiedziała
Dokładnie. Powiem Panu, że pewna osoba po pogrzebie mojego taty, podeszła do mnie i powiedziała mi, że nie wolno całego czasu wydawać na smutki, że chociaż łzy cisną się do oczu, to przynajmniej przez chwilę trzeba się uśmiechnąć. I to teraz przekazuję Panu. I dodam jeszcze, że coś w tym jest .. Więc nawet jeśli coś się stało (skoro Pan pisze, że rodzinne smutki) to proszę uśmiechnąć się przynajmniej przez 5 sekund, a sam Pan się przekona, że to prawda.. Nie wolno wydawać wszystkiego na smutki. Życzę uśmiechu na twarzy każdego dnia.

Pati

Pomyślałem znów smutno, że mało się wie o życiu ludzi, z którymi los nas styka. Przypominałem sobie jej żywiołowe zachowanie w szkole i czerń w jaką się stroiła. Nie wiedziałem wtedy czy to kreacja typu ”mała czarna”, czy to żałoba? Zbyt odległe światy.

Próbowałem jej recepty przed lustrem i bez niego, ale nie oceniam pozytywnie osiągniętych rezultatów. Może trzeba być do tego jeszcze młodym człowiekiem?

Wydaje mi się jednak, że w podpowiedzi wyrażonej przez Pati jest dużo racji. Będę nadal próbował, może się uda?

„Uśmiech podwaja szanse” jak mawiają Japończycy.

9 uwag do wpisu “Sposób na smuteczki

  1. ~Brzoza pisze:

    Tyle razy pisalam, ze nie lubie jesieni, poznej jesieni, zimy … Wlasnie wtedy pojawiaja sie te nastroje, smutki, brak slonca i radosci. Latwo nas zranic, a wtedy pojawiaja sie nawet lzy. Rozumiem Pana nastroj. Kazdy smutek, zaloba kiedys sie koncza. Ale ludzie musza innym pozwolic sie tez smucic. Trzeba to przejsc, chociaz jest to trudne dla nas samych i otoczenia. Ja co jakis czas dostaje „pstryk” od zycia, abym za dlugo nie byla radosna. Wiem, ze to pozwala mi oczekiwac na to owo „lepsze”. Sposobem na smutek jest go zwyczajnie przeczekanie. Dobre rady nie dzialaja, czesto wrecz (mnie osobiscie) wkurzaja. Jak placze, musze sie wyplakac. Jak sie smieje- to calym sercem. Tak mam i juz. Dzisiaj pojawily sie moje lzy wzruszenia, wspomnienia, tesknoty i smutku. Po rozmowie telefonicznej poplakalam sie, aby pozniej „oczyszczona” powrocic do normalnego zycia. Nic nie jest tak wazne jak terazniejszosc. I tego sie trzymam. Dobrych dni- bez smutkow – zycze Panu, Panskiej rodzinie i komentujacym.

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Brzozo, dziękuję za przedstawienie Twojego sposobu radzenia sobie ze smutkami, które same przychodzą i nie mając pożywki same odchodzą po jakimś czasie. Tylko ten czas przetrzymaćPewien muzyk powiedział, że: Ludzie są w tonacji dur, czyli radosnej i mol, czyli smutnej. Ja należę raczej do tej drugiej.Dziękujemy za życzenia

      Polubienie

  2. ~Pati pisze:

    Dziękuję Panu za wstawienie mojej wypowiedzi.. I jak to napisała „Brzoza” trzeba się czasami wypłakać tak porządnie, też tak czasem mam. To jest taka chwila kiedy znika cały świat.. Dziękuje również za zrozumienie moich głupich humorków na lekcji. Przepraszam też, że powiedziałam Panu to tak późno. Dziękuję za wszystko. Pozdrawiam Serdecznie

    Polubienie

  3. ~Klarka Mrozek pisze:

    a może jakiś kurs, na przykład komputerowy? proszę, bardzo proszę o tym pomyśleć, to nie chodzi nawet o naukę, choć uważam, że w tej dziedzinie jest dla nas milion ciekawych i przydatnych rzeczy, chodzi o ten ruch, o kolejne wyzwanie, polecam całym sercem i jak zawsze pozdrawiam, dziś też się uśmiecham!

    Polubienie

  4. iimajka@op.pl pisze:

    Sposób na smuteczki? Zająć sdię czymś tak dokumentnie, by nie było czasu, ani siły się smucić :)By paść na buzię i przespać :))Przykro czytać, że i Ty Tatulu, wciąż nie jesteś uodporniony na tę łatwą, nader „odważną” (zza ekranu) a krzywdzącą krytykę w necie. I wiesz? życzę Ci jej jak najwięcej – to pomaga się udopornić, zwłaszcza gdy wciąż masz tu wiernych blogowych przyjaciół, którzy lubią Cię takim jakim jesteś, czytają to co piszesz i potrafią wynieść z tego coś dla siebie.Pozdrawiam … w sumie już zimowo, co? 😉

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Iimajko, Ty to jesteś…Potrafisz i posłodzić i potrzasnąć w jednym małym komentarzu.Tej krytyki to mi nie życz. Już wolę pozostać z brakiem odporności na krytykę zza ekranu niż czytać tego typu ataki. Mam jednak rozeznanie w temacie poziomu rozmowy uprawianej na różnych forach i przyznaję, że naprawdę mam szczęście do czytelników, którzy łaskawie znoszą moje poglądy, czy sposób widzenia świata.Przy każdej okazji goraco im za to dziekuję.A podany przez Ciebie sposób na smuteczki uznaję za najlepszy.Masz rację co do aury. U mnie nadal piękna jesień. Tylko nocne przymrozki wskazują na to, że mamy grudzień.Pozdrawiam cieplutko

      Polubienie

  5. ~Agnieszka S. pisze:

    Smuteczki… ja tam lubię każdą porę roku, bo z każda ma dla mnie miłe wspomnienia… lubię wiosnę, bo wtedy poznałam mojego męża. Lubię lato, bo kto lata nie lubi 🙂 Lubię jesień, bo wtedy na świat przyszła moja młodsza córeczka, a zimę, bo ta starsza się o tej porze zameldowała na tym świecie… no i najmłodsza obecnie kruszyna też wybiera się o tej porze… pięknie jest… jasne, mnie też często dopadają smutki i smuteczki… ile ja się natęsknię za Polską, za rodziną, za przyjaciółmi… ile to ja już łez wylałam… i czasami rzeczywiście wystarczy przeczekać… a czasami… pomaga czekolada, telefon, odwiedziny… Ostatnio mam tak trudny czas, że jakoś ciężko się nawet smucić… albo już przez te kłopoty smutek spowszedniał…. wszystko pod górkę… może jak już tam wejdę, to potem będzie lżej… byle starczyło sił…A na pocieszenie polecam wiersz… Uśmiechnij się 🙂 wiadomo z jakiego tomiku 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.