Światowy Dzień Tolerancji

Dzień 16 listopada jest Światowym Dniem Tolerancji. Niewiele słyszałem w tym dniu o tym temacie w naszych rozpolitykowanych mediach, które tak wiele miejsca poświeciły zadymie w jaką przemieniły się obchody Narodowego Święta Niepodległości sprzed pięciu dni. Setki razy pokazywane sceny z trasy Marszu Niepodległości i kontrdemonstracji tzw. Kolorowej Niepodległej były dobitnym przykładem naszej polskiej nietolerancji dla innych poglądów, czy upodobań.    Nikt jednak nie wykorzystał tego tematu dla pokazania narastających różnic w społecznym odbiorze odmienności i wynikającego stąd traktowania odmieńców. Czy to dobrze służy naszej przyszłości?

W Dniu Tolerancji ogłoszono w Polsce laureatów nagrody: Medal z ręki Pana Boga. Jednym z nagrodzonych był ks. Adam Boniecki (czy to ironia losu?), któremu ostatnio zwierzchnik zakonu Marianów zakazał wypowiadania się w mediach. Oto co powiedział podczas wręczania medalu:

„To, że dziś w Polsce katolicki ksiądz otrzymuje od FUNDACJI Ekumenicznej „Tolerancja” medal zasłużonego dla tolerancji ma duże znaczenie. Może zmniejszy odium, które towarzyszy – na ile słusznie, to inna sprawa – instytucji Kościoła w Polsce, podejrzewanej o brak tolerancji. Pokazuje, że można być katolickim księdzem bez odżegnywania się od tolerancji. Jestem więc za medal ogromnie wdzięczny. Tolerancja to oblicze szacunku dla godności człowieka, każdego człowieka. Jednocześnie nie czuję się z tym medalem najlepiej, a to dlatego, że dla chrześcijanina, a co dopiero dla księdza tolerancja, jej promowanie to zaledwie punkt wyjścia, a nie tytuł do przyznawania medalu. ”
Punkt wyjścia zaledwie? Czym zatem jest tolerancja? Poszukałem i znalazłem m.in. takie objaśnienia  http://www.unic.un.org.pl/dyskryminacja/tolerancja-poszanowanie.php

…Tolerancja wymieniona jest w tekście Preambuły Karty Narodów Zjednoczonych. Także Powszechna Deklaracja Praw Człowieka rozpoczyna się stwierdzeniem, iż wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi w godności i prawach. Obdarowani rozumem i sumieniem powinni postępować wobec siebie w duchu braterstwa. Deklaracja Milenijna ONZ potwierdza iż tolerancja, wolność i równość są fundamentalnymi wartościami niezbędnymi we współpracy międzynarodowej…

Deklaracja Zasad Tolerancji – Konferencja Generalna UNESCO na swojej 28 sesji w 1995 roku przyjęła Deklarację Zasad Tolerancji. Inicjatywa ta spowodowana była pogłębiającymi się zjawiskami nietolerancji, przemocy, nacjonalizmu, rasizmu i antysemityzmu, jakim towarzyszy marginalizacja i dyskryminacja mniejszości. Promocja tolerancji i poszanowania ma istotne znaczenie w tworzeniu atmosfery sprzyjającej akceptowaniu różnorodności kulturowej. Artykuł 1 Deklaracji Zasad Tolerancji brzmi:

Tolerancja to szacunek, akceptacja i uznanie bogactwa różnorodności kultur na świecie, naszych form wyrazu i sposobów na bycie człowiekiem. Sprzyja jej wiedza, otwartość, komunikowanie się oraz wolność słowa, sumienia i wiary. Tolerancja jest harmonią w różnorodności. To nie tylko moralny obowiązek, ale także prawny i polityczny warunek. Tolerancja to wartość, która czyni możliwym pokój – przyczynia się do zastąpienia kultury wojny kulturą pokoju”. 
W innym miejscu przepastnego Internetu znalazłem i takie sformułowania: http://www.tolerancja.org.pl/tolerancja-na-co-dzien.html
…Pełna tolerancja jest utopią. Nie jest możliwa ani wskazana tolerancja absolutna wobec wszystkiego. Jej wysoki poziom świadczy o kulturze i moralności społeczeństwa i jednostki. Należy jednak zakreślić pewne granice akceptacji wobec innych ludzi i ich zachowań. Nie może być mowy o tolerancji wobec agresywnych zachowań, nastawania na życie i zdrowie innych, wobec bandytyzmu, terroryzmu, przemocy i szantażu. Nie może być akceptowane chamstwo, brak taktu, brak poszanowania intymności, prywatności, psychiczne i fizyczne znęcanie się nad innymi i wiele innych negatywnych postaw i zachowań. Trudno wyznaczyć jest konkretne granice tolerancji i nietolerancji, gdyż są to pojęcia nieostre i rozmyte. Łatwo popaść z jednej skrajności w drugą. Każdy człowiek musi sam wyznaczyć sobie granice akceptacji wobec innych ludzi. Jednak nasze dzieci często takich granic nie umieją sobie postawić i dlatego należy je od małego uczyć jak postępować właściwie, jak uszanować czyjeś zupełni odmienne od naszych poglądy i upodobania…

A jak te piękne zasady mają się do naszych osobistych postaw? Oto w materiale  http://sympatia.onet.pl/tips/advice/bialo-czarna-milosc,4906784,advice-detail.html  zaprezentowano wczoraj opowiadanie o losach naszej, polskiej dziewczyny, która zakochała się w „czarnym” Kongijczyku. Już wstęp do artykułu mówi niemal wszystko: Słyszałam nieraz:
– „taka lala z takim brudasem?” – opowiada Majka, która związała się z Kongijczykiem.
– Słyszałam też komentarze o sobie, że na pewno poleciałam na jego ogromnego k****, że jestem z nim tylko dla seksu…

To w tzw. odbiorze społecznym. A jak jej wybór potraktowała rodzina? Majka przedstawia to tak:
...Byliśmy razem już na tyle długo, że pomyślałam, że to najwyższa pora, by rodzina poznała osobę, którą pokochałam. Rodzicom wcześniej mówiłam o tym, jaki to dla mnie ważny człowiek, jak mi z nim dobrze, jak jestem szczęśliwa, nie wspominałam nic o kolorze skóry… Pomimo mojej wielkiej wiary w ludzi – obawiałam się wyjazdu na wieś, dlatego decyzję podjęłam późno. Bałam się, że rodzina nie zaakceptuje naszego związku. Ale z drugiej strony – raz kozie śmierć – trzeba było w końcu podjąć męską decyzję. Pojechaliśmy razem na weekend do moich rodziców… opowiada dziewczyna. Co ją spotkało w domu?

To był istny kataklizm, czułam, jak świat mi się wali – opowiada o wizycie w domu rodzinnym Majka. Rodzice, bardzo mocno wierzący katolicy, wpadli w taką złość, jakiej jeszcze nie widziałam. Jak mocno ich kocham, tak wtedy zrozumiałam, że nie są mi bliscy. Słowa, które padły były dla mnie tak raniące, nie zapomnę ich chyba do końca życia. Mama lamentowała, babcia płakała, ojciec wyzywał mnie i jego… Pomyślałam, że lepiej będzie, jeśli nie będziemy się kontaktować. I tak żyliśmy sobie dalej, z daleka od rodziny. Mama czasem do mnie dzwoniła, ojciec nie chciał rozmawiać. Mimo wszystko kochaliśmy się i chcieliśmy być razem. Zaręczyliśmy się i wzięliśmy ślub cywilny, przyszło niewiele osób, przyjaciele i tylko część rodziny. …

Czy to dotyczy tylko tej jednej dziewczyny? Ja myślę, że raczej nie, bo jeśli uwzględnimy to, jak traktowani są czarnoskórzy piłkarze na naszych stadionach, to wyjdzie nam z tych porównań dość smutny obraz? Warto zatem zapytać:
– Czy Polacy to naród tolerancyjny?
Według badań SMG/KRC nie można powiedzieć, że Polacy są rasistami. Sondaż pokazał, że prawie 62 procent Polaków nie jest przeciwna temu, by Afrykańczyk był ich lekarzem, a ponad 60 procent akceptuje czarnoskórych jako nauczycieli, sąsiadów, kolegów z pracy. A czy mamy kłopot z tym, by przyjąć przedstawiciela innej rasy do rodziny? Przytoczony przykład Majki potwierdza tę regułę. Pomiędzy deklaracjami, a życiem istnieje wciąż wielkie zróżnicowanie. Czy ono się zmniejsza w miarę jak się europeizujemy? Czy nieuniknione współistnienie z ludźmi innych ras i wyznań na jakie jesteśmy zdani przebywając poza granicami kraju procentuje akceptacją inności u siebie w kraju, a tym bardziej i w rodzinie? Wychodzi na to, że jednak nie mimo, że przecież tę edukację tolerancji przerobiło już praktycznie kilka milionów Polaków.

A co na ten temat mówi nasze prawo?
Zgodnie z Konstytucją RP:  Wszyscy obywatele są równi wobec prawa, mają prawo do równego traktowania, nikt nie może być dyskryminowany w życiu społecznym, gospodarczym oraz politycznym z jakiegokolwiek powodu (art. 32 Konstytucji). Niedopuszczalne jest ograniczenie wolności i praw człowieka i obywatela wyłącznie z powodu rasy, płci, języka, wyznania lub jego braku, pochodzenia społecznego, urodzenia oraz majątku (art. 233 ust. 2 Konstytucji).

Dodatkowo zakazane jest tworzenie partii politycznych i innych organizacji, których działalność lub program zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową (art. 13 Konstytucji). Miarodajne narzędzie oceny również i tego zjawiska społecznego jakim jest dyskryminacja czyli Diagnoza Społeczna 2011 podkreśla w podsumowaniu:

… w Polsce głównymi przesłankami dyskryminacji społecznej są odstępstwa od większościowej normy w zakresie uzależnień od alkoholu i narkotyków, zaburzeń psychicznych, naruszeń prawa i praktyk religijnych. W nieznacznym natomiast stopniu dyskryminację odczuwają osoby niepełnosprawne i kobiety. Odrębną kategorią osób, które mogą być dyskryminowane w kraju, gdzie większość stanowią praktykujący katolicy, są ateiści, a w kategoriach naszych wskaźników — osoby niebiorące udziału w uroczystościach religijnych. I tak w istocie jest, ale okazuje się, że także osoby usposobione dewocyjne — uczęszczające do kościoła częściej niż cztery razy w miesiącu są narażone ponadprzeciętnie na dyskryminację http://www.diagnoza.com/pliki/raporty/Diagnoza_raport_2011.pdf
Demonstracje i kontrdemonstracje z okazji Dnia Niepodległości oraz ich skutki wskazały na ogromne różnice światopoglądowe , których nie można ignorować. Kość niezgody jest zbyt wielka, aby chować ją poza przestrzenią wspólnej obserwacji. Ona będzie wciąż stawać w gardle lub pozostawiona na boku zacznie brzydko pachnieć

 

21 uwag do wpisu “Światowy Dzień Tolerancji

  1. ~Brzoza pisze:

    Tolerancji trzeba sie uczyc codziennie. Jako narod nie jestesmy jeszcze tolerancyjni i widac to na kazdym kroku. To, ze ks. Boniecki dostal nagrode- wlasnie taka – swiadczy o tym, ze jednak Polska zmienia sie na lepsze. Sa ludzie, ktorzy wiedza czym jest wolnosc slowa, dobry uczynek, madrosc i sprawiedliwosc. Jestem dobrej mysli i wierze w przyszlosc. Uwazam tez, ze latwiej byc tolerancyjnym teraz, niz bylo to 20 lat temu. Ja wlasnie wtedy zdawalam trudny egzamin tolerancji z rozumienia innych ludzi. Najlatwiej jest tolerowac to, co samemu uwaza sie za sluszne i dobre. Najtrudniej rzeczy zupelnie nam obce i niezrozumiale. Wymaga to od nas pracy – przede wszystkim nad soba i wlasnym pojmowaniem swiata. Ale to sie oplaca. Jestem zadowolona z roznych podejmowanych w zyciu decyzji i uwazam, ze tamten egzamin zdalam calkiem dobrze 🙂

    Polubienie

    • ~tatul pisze:

      Brzozo, dziękuję za Twój budujący komentarz. Warto mieć na względzie Twoją optykę i poprzez osobiste decyzje wpływać na ogólnoludzkie poczucie zrozumienia i tolerancji wobec inności. Łatwiej wtedy żyć.Pozdrawiam

      Polubienie

  2. ~@rtur pisze:

    Po długim czasie milczenia postanowiłem zabrać głos. Czytając tego posta dowiedziałem się, że ks. Adam Boniecki dostał jakiś medal tolerancji. Pytam się za co? Za to, że publicznie toleruje zło, czyli pana Adama Darskiego i promowanie przez tego człowieka treści satanistycznych w TVP. A może za to, że toleruje pana Palikota i wcale księdzu Bonieckiemu nie przeszkadza chęć zdjęcia symbolu chrześcijaństwa z sali sejmowej. Księdza Bonieckiego chyba rozumiem – stara się nie palić mostów, nie obrażać, we wszystkich dostrzec bliźniego i to jest z ducha chrześcijańskie. Ale jeśli właśnie ksiądz nie nazwie rzeczy po imieniu, jeśli relatywizuje zło i dobro, to my – wierni – coraz bardziej pogubieni, po omacku szukać będziemy naszej drogi. A tego zapewne Ksiądz Boniecki wcale nie chce. Odwagi! „niechaj więc mowa wasza będzie: tak – tak, nie – nie, bo co ponadto jest, to jest od złego” Kiedy to w 1995 roku, z okazji 50 jubileuszu Tygodnika Powszechnego, papież Jan Paweł II uznał za konieczne, a przede wszystkim stosowne, przesłanie Jerzemu Turowiczowi listu, w którym napisał, co następuje: „(…) Rok 1989 przyniósł w Polsce głębokie zmiany związane z upadkiem systemu komunistycznego. Odzyskanie wolności zbiegło się paradoksalnie ze wzmożonym atakiem sił lewicy laickiej i ugrupowań liberalnych na Kościół, na Episkopat, a także na Papieża. Wyczułem to zwłaszcza w kontekście moich ostatnich odwiedzin w Polsce w roku 1991. Chodziło o to, aby zatrzeć w pamięci społeczeństwa to, czym był Kościół w życiu Narodu na przestrzeni minionych lat. Mnożyły się oskarżenia czy pomówienia o klerykalizm, o rzekomą chęć rządzenia Polską ze strony Kościoła czy też o hamowanie emancypacji politycznej polskiego społeczeństwa. Pan daruje, jeżeli powiem, iż oddziaływanie tych wpływów odczuwało się jakoś także w‘Tygodniku Powszechnym‘. W tym trudnym momencie Kościół w ‘Tygodniku‘ nie znalazł, niestety, takiego wsparcia i obrony, jakiego miał poniekąd oczekiwać: ‘nie czuł się dość miłowany’ – jak kiedyś powiedziałem (…)„

    Polubienie

      • ~Tatul pisze:

        @rturowi, a także innym dodam jeszcze słowa wypowiedzi ks. Bonieckiego jakimi zakończył swoje wystąpienie po odbiorze wspominanej w tekście nagrody:Nazwijmy rzecz po imieniu: chrześcijanin ma kochać bliźniego, każdego, choćby nie wiem jak był inny. Staram się o to i z medalem tym bardziej będę się starał. Jeśli się uda, chciałbym za to kiedyś otrzymać medal …. z ręki Pana Boga. ks.Adam BonieckiCytaty pochodzą z artykułu siostry Małgorzaty Chmielewskiej umieszczonego na jej blogu:http://siostramalgorzata.blog.onet.pl/ks-Boniecki-abp-Abel-i-prof-Hu,2,ID439815339,n

        Polubienie

      • ~@rtur pisze:

        Ksiądz Boniecki potrafi tolerować satanistów i antyklerykałów, a nie potrafi tolerancyjnie wypowiadać się o niektórych swoich współbraciach w kapłaństwie.

        Polubienie

      • ~@rtur pisze:

        Czytając Pana komentarz uświadomiłem sobie, że nie wiem jak pisać słowo „bozia”. Wielką literą? Wtedy będzie to równoznaczne iż jest to tylko zamiennik imienia Bożego. „Mówię paciorek, chodzę do kościółka, unikam brzydkich słów. Modlę się codziennie do bozi” To wbrew pozorom, nie gaworzenie kilkuletniego dziecka, ale język dorosłych ludzi. Infantylizacja języka religijnego jest objawem zatrzymania w rozwoju duchowym. Bywa, że niektórym letnim katolikom słowo Bóg czy Chrystus nie chce w ogóle przejść przez usta – co im źle wróży biorąc pod uwagę słowa Jezusa „Kto przyzna się do Mnie przed ludźmi, do tego i Ja przyznam się przed Ojcem”.

        Polubienie

      • ~Tatul pisze:

        @rturze, a co do meritum, to co możesz powiedzieć? Kto ma prawo do oceny księdza Bonieckiego? Kościół polski – ten instytucjonalny, a w ślad za nim i kościół powszechny jest tak podzielony jak nigdy nie bywało. Skąd masz pewność, że powtarzasz słuszne oceny i oskarżenia?

        Polubienie

      • ~@rtur pisze:

        Ja niczego nie powtarzam. Swoje opinie o księdzu Bonieckim buduje na podstawie jego wypowiedzi i wywiadów jakie udziela. Tygodnika Powszechnego co prawda nie czytuje, ale dość często oglądałem w Religia TV wystąpienia księdza Adama Bonieckiego, które w większości są słuszne, ale w wielu sprawach mam odmienne zdanie.

        Polubienie

      • ~Tatul pisze:

        On też miewa swoje, inne niż w niektórych kręgach opinie. Nie narzuca się, rozmawia, tłumaczy i co najważniejsze potwierdza swoim skromnym życiem to co głosi. To dlatego on otrzymał nagrodę o jakiej wspominałem w tekście. Miejmy nadzieję, że jego krytycy otrzymają coś podobnego w kolejnych latach

        Polubienie

  3. ~sebsztryk pisze:

    Co do zakazu dla ks. Bonieckiego to jestem przeciwny takim metodom. Myślę że nietolerancja w ogromnej większości przypadków jest wynikiem strachu i innych aspektów psychologicznych, no i oczywiście z nierozumienia pewnych rzeczy i ludzi. Ludzie o sprzecznych poglądach nie dyskutują ze sobą, nie szukają rozwiązań problemów, a zamiast tego nakręcają się myślą że ,, tylko ja postępuję słusznie” i walczą między sobą. Sądzę że wielu ludzi atakuje oponentów ze strachu przed obaleniem własnego światopoglądu. Ja sam jeszcze rok temu wyklinałem ateistów, którzy pisali artykuły antyreligijne. Dziś czytam takie rzeczy z pożytkiem dla rozważań o wierze. Kuriozalne jest to że gdyby nie ci ateiści to pewnie tych rozważań by nie było tak wiele. Dyskusja ludzi o odmiennych poglądach to najlepszy sposób szukania prawdy. Niemożna przypisywać jednostkom cech grup społecznych do których należą. Pokój jest ważniejszy od własnych poglądów. Są rzeczy, których nie można akceptować, ale trzeba się głęboko zastanowić jakie podejmujemy kroki przeciwko tym rzeczom.

    Polubienie

    • ~tatul pisze:

      ~sebsztryk, ja myślę dokładnie tak samo. Ks.Boniecki realizował się w takiej właśnie twórczej rozmowie z każdym człowiekiem niezależnie od wyznania czy podejścia do ludzi kościoła. Są jednak hierarchowie, którzy chcą zachować dawne normy . Nie rozmawiać, nie rozważać tajemnic wiary przyjąć ich wykładnię. Każdy kto prezentuje inną postawę jest piętnowany jako zły katolik.Jan Paweł II mówił:”Rozmawiaj z wrogiem, a uczynisz z niego jedynie przeciwnika, którego już możesz przekonać do swoich racji”. Cytuję z pamięci ale sens zachowałem. Czy nie taka droga prowadzi do współczesnego katolicyzmu?pozdrawiam

      Polubienie

    • ~@rtur pisze:

      Zakneblowanie ust księdzu Bonieckiemu nie jest wynikiem strachu, ale konsekwencją jego haniebnych wystąpień i słów, które nie powinny paść z ust kapłana. Wystąpienie dotyczące krzyża i Nergala było fałszywe ze strony ks. Bonieckiego i spowodowało chaos wśród ludzi wierzących, którzy z jednej strony słyszą ks. biskupa Meringa stającego w obronie krzyża i potępiającego udział Darskiego w programie TVP, a z drugiej ks. Boniecki dla którego jest obojętne czy krzyż w sali sejmowej powinien wisieć, a zadeklarowany satanista w ogóle nie jest zagrożeniem. Zadaniem kapłana powinno być głoszenie Ewangelii Chrystusowej, a nie wyjątkowa tolerancja. Jeżeli chodzi o szukanie prawdy i rozważania o własnej wierze to ja osobiście wolę tego szukać w Piśmie Świętym, a nie w dyskusjach z ateistami.

      Polubienie

      • ~sebsztryk pisze:

        Nie znam sprawy ks. Bomieckiego tak dobrze żeby wszczynać w tym momencie bitwę na argumenty, może ktoś inny podejmie ten temat dalej. Ja też wolę Pismo święte od ateistycznych wywodów, tyle że one powodują emocje, a emocje motywują. W pewnym momencie wiara była moim jedynym zainteresowaniem. Nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie sensowni oponenci są wartościowi.

        Polubienie

  4. Ultra pisze:

    Przypomina mi się scenka, gdy pytano przechodniów, czy są tolerancyjni. Odpowiedź brzmiała: tak. Czy nie przeszkadza im ciemny, żółty kolor skóry? Nikomu nie przeszkadzał. Czy pozwoliłbyś siostrze wyjść za Murzyna? Nigdy w życiu!
    Powinniśmy zacząć naukę o tolerancji od słów znanej pieśni – „Czarna Madonna”…
    Serdeczności zasyłam

    Polubienie

    • Nasza Czarna Madonna nie jest czarna i o tym można się łatwo przekonać oglądając obrazki oraz uczestnicząc w pielgrzymkach na Jasną Górę.
      Dzisiaj na Fb widziałem mema , w którym ktoś znaczący zalecał rasistom podróże . Na szczęście od 1989 roku jest to bardzo ułatwione i Polacy duzo podróżując mają okazję spotykać ludzi innych ras i wchodzić z nimi w przyjazne relacje. Może to coś da w dłuższym horyzoncie czasowym?

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.