Zamach na spokój całego świata…

  World-Trade-Center-3Nadchodzi dzień kolejnej rocznicy tragicznej w skutkach napaści na WTC w Nowym Jorku oraz na Pentagon w Waszyngtonie. Pojawiają się już różne publikacje dotyczące wspomnień samego przebiegu tamtej tragedii jak i dalekosiężnych skutków tamtej napaści terrorystów na samą kolebkę demokratycznego świata. Moje wspomnienia związane z tamtym wydarzeniem są wciąż żywe, bo przeżywaliśmy je również w najbliższej rodzinie. Powspominam zatem i ja.

   Tuż po zakończeniu roku szkolnego 2000/2001,  w dniu 30 czerwca lecieliśmy z żoną i córką Anią na wakacje do Chicago, do Małgosi. Lot składany Warszawa – Dusseldorf – Chicago przebiegł normalnie. Ponieważ wakacje nauczycielskie kończą się w sierpniu musiałem pożegnać żonę, która jako świeżo upieczona emerytka mogła tam jeszcze pozostać i wrócić 29 sierpnia z Anią do kraju. 1 września 2001 rozpocząłem pracę w szkole i samotne gospodarowanie w domu. Jeszcze nie mieliśmy komputera, a więc kontaktowaliśmy się w rodzinie poprzez rozmowy telefoniczne. Szybko weszliśmy w rytm codziennego życia.
11 września 2001 byłem w szkole. Gdy po lekcjach wychodziłem z pokoju nauczycielskiego na pożegnanie usłyszałem od jednej z koleżanek, która właśnie rozpoczynała w tym dniu pracę z przejęciem wypowiedzianą nowinę:
Wy tu siedzicie i spokojnie pracujecie sobie, a w Ameryce coś się stało. Widziałam w telewizji jakiś pożar, zgiełk, hałas…
Zatrzymałem się w drzwiach, aby dowiedzieć się czegoś więcej, bo serce mi zadrżało o żonę i rodzinę córki, które przecież pozostawały w tej Ameryce. Niestety Alina nie wiedziała nic więcej. Wsiadłem do samochodu i co prędzej pojechałem do domu. Z radia w samochodzie dowiedziałem się o uderzeniu samolotu pasażerskiego w WTC. Dopiero gdy zasiadłem przed telewizorem zobaczyłem i dowiedziałem się więcej szczegółów. Gdzieś po kwadransie zadzwonił telefon. To żona dzwoniła aby mnie uspokoić, chociaż sama była w najwyższym stopniu wzburzona, bo Małgosia była właśnie w pracy, a Muzeum, w którym pracowała jest blisko centrum miasta. Od niej dowiedziała się, że panował tam niezwykły ruch pojazdów służb porządkowych, które nawoływały do ewakuacji szkół i biur położonych w pobliżu Down-Town. Przerwano nawet łączność telefoniczną z zagranicą. Liczyli się zatem z kolejnym atakiem, który na szczęście nie nastąpił. Dopiero po dwóch godzinach łączność została przywrócona. Gdy tak sobie rozmawialiśmy, to okazało się, że w tym samym czasie oglądamy ten sam przekaz telewizyjny realizowany w Polsce przez TVN jako retransmisje programów tamtejszych stacji. Kolejne doświadczenia małości tego zglobalizowanego świata. Od chwili gdy zaparkowałem samochód na podjeździe do garażu i wszedłem do domu nie odrywałem się od telewizora. Nawet drzwi samochodu jak i domu pozostawały otwarte niemal do wieczora. Kto przeżywał tamte chwile ten wie jakie emocje i obawy nami targały. Tego typu zdarzenie zaistniało przecież po raz pierwszy w świecie i do tego dzięki telewizji było przekazywane na żywo w cały świat. Wszyscy byliśmy zatem wirtualnymi świadkami dramatycznych wydarzeń. Chyba każdy był pod wrażeniem determinacji i bezwzględności terrorystów-samobójców, uderzających uprowadzonym samolotem pasażerskim pełnym przypadkowych ludzi w wieżowiec, również pełny ludzi tam pracujących jak i klientów tych instytucji. Nikt nie wiedział czy to już jest całe nieszczęście, czy nastąpią następne ataki. Jeśli agresorzy są na tyle zorganizowani aby zaatakować USA na ich terytorium, to tym bardziej mogą to powtórzyć w dowolnym mieście świata. Ten strach już pozostał w nas i jest od czasu do czasu odświeżany nowymi atakami. Okazało się, ze świat wkroczył na nową orbitę zagrożeń i pozostaje na niej przez całą dekadę.
USA zmuszone były podjąć skuteczne środki zabezpieczenia swoich obywateli i ich mienia w całym świecie. Natychmiast zaostrzono kontrolę na lotniskach i na wszystkich punktach granicznych, przez które przybywają do nich niezliczone tłumy ludzi. Sam wielokrotnie przekraczając granicę USA na chicagowskim lotnisku musiałem pokornie zdejmować buty, wyjmować pasek ze spodni i pokornie czekać na odprawę. W 2005 r gdy chciałem się dostać na taras widokowy SEARS Tower w Chicago, to przed wejściem do windy robiono nam zdjęcia i to nie w celu dostarczenia nam pamiątek.

Stany Zjednoczone wydatkowały już na różne urządzenia i systemy kontrolne setki miliardów dolarów, a przecież nadal nie widać końca tych wysiłków. Te same działania przeprowadzają wszystkie państwa mogące potencjalnie stać się przedmiotem zamachów.
Walka z terrorystami przeniosła się również poza granice USA i przybrała kształt przedłużających się w nieskończoność wojen – Irak, Afganistan, w których i my jako członkowie NATO bierzemy udział ściągając na siebie zagrożenie atakami terrorystycznymi. USA już mocno ugina się pod ciężarem walki z terroryzmem. Kryzys ekonomiczny zapewne wkroczy i w tę dziedzinę i tak jak to było do przewidzenia nie doczekamy się na rozwiązanie problemów bezpieczeństwa nawet w tym najbogatszym społeczeństwie świata. Mało tego. Terroryzm jako sposób rozwiązywania coraz bardziej zagmatwanych problemów społecznych, politycznych i ekonomicznych świata nie zniknie z naszej przestrzeni już chyba nigdy. Już zawsze, nawet w czasie snu musimy mieć włączone nasze „trzecie oko” aby nie przegapić zagrożenia i jakoś się do niego przygotować. Na stałe musimy szkolić nasze dzieci w zakresie identyfikowania i radzenia sobie z zagrożeniami na jakie możemy zostać wystawieni w każdym czasie i w każdym miejscu świata. Musimy pamiętać, że… STRZEŻONEGO…
PS.
W swojej klaso-pracowni przysposobienia obronnego w ekonomiku, gdzie przez 20 lat prowadziłem edukację dla bezpieczeństwa, urządziłem własnym staraniem stałą ekspozycję materiałów obrazujących zagrożenia czasu pokoju i wojny. Jedynym stałym elementem tej tablicy było hasło: Strzeżonego To tam stosownie do poruszanych tematów eksponowałem materiały zdjęciowe i opisy różnych zagrożeń. Tam wywieszałem również zdjęcia prasowe z ataku na WTC w Nowym Jorku, z zamachu w Madrycie, Biesłanie, w teatrze na Dubrowce, na wyspie Bali i innych z pytaniem: Gdzie jeszcze???
Była tam również wyeksponowana sentencja jakiegoś pana mówiąca, że:
Bezpieczeństwo nie jest darem niebios ani żadnej władzy.
Bezpieczeństwo zależy od zbiorowego wysiłku nas wszystkich

22 uwagi do wpisu “Zamach na spokój całego świata…

  1. KlarkaMrozek pisze:

    To musiało być dla Ciebie bardzo trudnym przeżyciem, dziekuję za ten felieton, za tak osobiste wspomnienia tego zdarzenia. Pamiętam ten dzień bo chyba każdy z nas go pamięta – byłam na zebraniu rodziców w liceum u syna, był tam jakiś spór i ktoś powiedział – nie kłóćmy się, są teraz ważniejsze sprawy, może już wybuchła trzecia wojna światowa!

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Tak podana nowina również musiała Was zmrozić Klarko. Współczesny świat ofiaruje nam bardzo wiele ale zabiera spokój.Trzeba się ratować przed nadmiernym tempem życia i stresem wynikającym z chęci posiadania wciąż więcej i więcej.Pozdrawiam

      Polubienie

  2. Meggie_Muszka pisze:

    Nawet nie próbuję sobie wyobrazić strachu, który wtedy musiał Pan odczuwać. W takich sytuacjach najgorsze myśli przychodzą do głowy. Szczęście, że Żona zadzwoniła i uspokoiła, bo pamiętam, że wtedy dodzwonienie się do ambasady i do samych Stanów były bardzo trudne jak nie niemożliwe.Ja, przy okazji tego postu przypomniałam sobie historię z Norwegii. Terroryzm, choć inny. I strach, czy nas też może to spotkać?

    Polubienie

    • Tatul pisze:

      Witaj Meggie, temat tamtego zamachu jest bardzo rozległy i wciąż kontrowersyjnyPytań w tej sprawie jest ciągle wiecej niż odpowiedzi.Po obejrzeniu tego filmu: Fahrenheit 9.11 (oryginalny tytuł Fahrenheit 9/11) ? kontrowersyjny film dokumentalny Michaela Moore?a, zdobywca Złotej Palmy na festiwalu w Cannes w 2004 roku byłem wstrząśnięty. Istnieje mnóstwo teorii spiskowych o przyczynach tamtego ataku. Rzekomi sprawcy żyją i mają sie dobrze. Czy kiedyś dowiemy się prawdy? Ja wątpię.Do tego mozemy dodać całą serię zamachów w innych częściach swiata, a każdy ma inne tłoStrach się bać

      Polubienie

  3. ~Anima pisze:

    Ja pamiętam ze tamtego dnia szlam na 10:00 do szkoły, wstałam kolo 9:00 i włączyłam przy śniadaniu telewizje pierwsze skojarzenie jakie mi się nasunęło wtedy to to ze znowu nadają pewnie powtórkę jakiegoś wieczornego filmu ze koniec świata i takie tam dopiero po chwili zorientowałam się ze to było na żywo…zapraszam do mnie http://fairytail.blog.interia.pl/

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Animo, dziękuję za wizytę i komentarz. Jak się okazuje każdy ma jakieś swpoje wspomnienia z tamtego czasu. Dużo o tym pisano i pokazywano potworne zniszczenia. Dla mnie szczególnie szolkujące były foptografie ludzi skaczących z okien WTC zanim się zawalił. Eksponowałem wtedy w klasie zdjęcie lecącego w dół człowieka wraz z tekstem wiersza Wisławy Szymborskiej napisanego na tę okazję. To robiło wrażenie na moich słuchaczach. Ludzie uciekający z miejsca tragedii mieli nieopisaną rozpacz i przerażenie wypisane na twarzach.Oby już nigdy się nie powtórzyło takie nieszczęście.Pozdrawiam

      Polubienie

  4. ~Brzoza pisze:

    Tamtego dnia bylam w pracy. Jako opiekunka do dziecka – przygotowywalam maluchom sniadanie. Zadzwonila matka dzieci, abym natychmiast wlaczyla TV,ktore takze bylo w kuchni. Kilka minut po tej tragedii- ogladalam relacje ludzi, patrzylam na powtorki- jak samoloty wbijaja sie w wiezowce. Moglo to byc wszedzie … Jak matka malych dzieci- przezywalam strach o dzien nastepny. Czy tak teraz bedzie czesto? Czy terroryzm – sterroryzuje nasze zycie? Kolezanka pracujaca w centrum miasta- nie poszla w dniu nastepnym do pracy. Wszyscy balismy sie -nie o siebie – ale wlasnie o nasze rodziny. Okropny dzien. Kazdego roku ogladam w TV – tamte wydarzenia i towarzyszace im wspomnienia. W tym roku w 10 rocznice- nie omine zadnego progamu. Musimy pamietac. Tak jak o II wojnie swiatowej. Powstaniu Warszawskim czy Gettcie. Musimy i juz. Pozdrawiam !

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Masz rację Brzozo. Musimy pamiętać aby uczcić niepotrzebną śmierć ofiar, w tym dzielnych strazaków. Musimy też pamiętać, aby się odpowiednio zachować gdyby nam się przytrafiło znaleźć w rejonie zagrożenia. To musimy nie wymaga specjalnego wysiłku bo trudno zapomnieć traumę tamtych chwil.Pozdrawiam

      Polubienie

  5. ~http://sandrawalecka.pl pisze:

    Nie potrafię sobie wyobrazić, co Pan mógł czuć. Cieszę się, że wszystko – w tym przypadku – dobrze się skończyło.Niestety, tragedia ta nie nauczyła nas zbyt wiele (jak większość tragedii). Pomysł związany z wprowadzeniem tego elementu do klasy popieram. Sentencję umieszczoną na końcu pozwolę sobie wykorzystać w ciągu najbliższych tygodniu.

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Sandro, opisałem tamte wrażenia aby pokazać również to, że kazda z takich kartastrof może służyć jako źródło wiedzy dla ludzi, którzy potrafią wyciągać stąd wnioski dla siebie. Materiały prasowe były dla mnie pomocą dydaktyczną dokumentującą nie tylko fakt jakichś konkretnych strat w ludziach, czy strat materialnych. Jeszcze ważniejsze było doświadczenie takiego faktu, że to samo może nas spotkać w każdym miejscu i czasie. Stąd hasło „Strzeżonego…” Uczyliśmy się wielu rzeczy przydatnych dla wzrostu poczucia bezpieczeństwa, np. sprawnej ewakuacji z budynku po ogłoszeniu alarmu.Pozdrawiam

      Polubienie

  6. ~iimajka pisze:

    To już 10 lat?Wiesz Tatulu, wstyd się przyznać – było przysposobienie obronne, a ja do dziś nie odróżniłabym rodzajów alarmu… Nie wiedziałabym jak użyć maski gazowej, ani skąd ją w ogóle wziąć, ba, w przypadku jakiegokolwiek zagrożenia poszłabym zapewne za innymi jak baranek na rzeź… I co najgorsze… obawiam się, że takich jak ja jest nadmiernie dużo…

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~Iimajko, to wszystko można szybko uzupełnić, szczególnie jak się docenia znaczenie takiej wiedzy.Warto również sprawdzić jak się należy zachowć na wypadek skażenia, pożaru, powodzi, huraganu itd.Jako społeczeństwo jesteśmy coraz lepiej przygotowani do radzenia sobie z zagrożeniami, więc spokojnie zajrzyj do Google i znajdź to co Cię interesuje.Pozdrawiam

      Polubienie

  7. Pamięć tamtego dnia nigdy nie minie… O 15-tej, to chyba Panorama, albo coś takiego było jak pokazali sytuację po pierwszym ataku. Byłam wtedy u sąsiadki Kasi, myślałyśmy, że to taka próba – coś w rodzaju badania opinii publicznej, jak ludzie zareagują na coś takiego. Pomyślałam , że to tylko Amerykanie mogli wymyślić coś tak głupiego… Po drugim ataku pokazywanym już na żywo … Paszcze nam się otwarły i tak zostały… coś sie jednak działo!
    A teraz wcale strach nie minął, wręcz przeciwnie. W przeddzień rocznicy rodzice dostali od szkół w naszym rejonie email o tym, że planowane są ataki na szkoły, że to tylko groźby, ale będzie wzmożona ochrona policji w tym dniu… i pytanie czy wysłać dziecko do szkoły, czy nie? Grać kartą ” nie dam się zastraszyć” czy ulegać? Ale to przecież nie jest poddanie się – to wybór miedzy życiem, a śmiercią własnego dziecka! W ogromie informacji przespałam może 3 godziny tej nocy. Poszła do szkoły – to miał być fajny dzień pełen atrakcji – taki był! Ja nie wiem jak mi minął dzień – nie mogłam sie skupić, nie mogłam pracować, nie wiem jak dotarłam do domu. Córka wróciła do domu szczęśliwa, bo dzień w szkole był na prawdę pełen wrażeń! Tylko to się liczy – wróciła!
    Dlaczego? Dlaczego musimy się bać?

    Polubienie

  8. Reblogged this on Tatulowe opowieści i skomentował(a):

    W przeddzień rocznicy, w programie nocnym Jedynki Polskiego Radia usłyszałem reportaż poświęcony atakowi terrorystycznemu na WTC w Nowym Jorku. Główna bohaterka reportażu – Polka, przeżyła gdyż w porę rozpoczęła swoją ewakuację z 78 piętra jednej z wież. Zaraz po wejściu do windy przeżyła jej spadanie do 40 piętra i tylko dzięki przytomności jednego z „lecących” z nią panów, który w porę wcisnął guzik „STOP” kabina zatrzymała się i dało się z niej wysiąść. Dalej zbiegali na nóżkach przepuszczając biegnących w górę strażaków. Oni, jak się później okazało zginęli po zawaleniu się wieży. Nasza bohaterka uciekała z innymi i dopiero na Moście Brooklińskim zauważyła zawalenie się pierwszej wieży. Do domu wracała pieszo.Trauma jaką przeżyła była tak głęboka, że przez 4 tygodnie nie wychodziła z domu. Bała się. Gdy powoli wracała do normalnego życia, to starała się wychodzić z domu zawsze w wygodnych butach… Na wypadek gdyby znów trzeba było uciekać
    Jej wspomnienie odebrało mi spokojny sen, bo nasunęło własne wspomnienia z owego dnia i następnych niosących wieści z setek podobnych do tej relacji.
    Przypomnę wiec moją relację z 11 września 2001

    Polubienie

  9. Nie bardzo wiem, gdzie mój komentarz wyląduje (ostatni do postu o „Tytułomanii” jeszcze leży u Ciebie w spamie), więc tylko ograniczę się do konstatacji, że pomimo upływu 17 lat nadal nie wiemy kto „zaatakował spokój świata”. I pomimo tego, że „w odwecie” zabiliśmy już kilkaset tysięcy ludzi, którzy też nie wiedzą za co zginęli, i zabijamy nadal w Afryce, to wiedza nasza nie stała się większa.

    Polubienie

    • Śledziłem odgłosy tego zdarzenia w czasie gdy się zdarzyło i wiele lat później, bo uczyłem do 2011, a zagadnienia zagrożeń współczesnego świata były dla mnie niezmiernie i niezmiennie ważne. Teorii spiskowych jest wiele, ale nie im poświęcam miejsce w tym wspomnieniu.
      Zaraz sprawdzę co się stało z Twoim komentarzem.

      Polubienie

  10. Świetnie napisany tekst pełen emocji, grozy i z silnym przesłaniem. Cudownie mi się czytało. Nie mogę rzecz jasna ocenić Pana jako nauczyciela, ale coś czuję, że należy Pan do tych nielicznych z prawdziwym powołaniem. Do dzi wspominam moją nauczycielkę chemii, która stawiała albo jedynki, albo piątki- nic pomiędzy. Mówiła, że jak budynek w powietrze wysadzimy, to to przecież nie będzie na trójkę.

    Polubione przez 1 osoba

    • O… Jak miło…
      Starałem się jak mogłem, a jak nie mogłem to też się starałem – tak zwykle odpowiadam byłym uczniom, którzy po latach wracają do miłych wspomnień.
      Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  11. Ultra pisze:

    Tatulu, jak zawsze pełen emocji i osobisty wpis własnych przemyśleń. Po tej tragedii gdzieś czytałam, że w USA szkolili się piloci. Także w Polsce były szkolenia tego typu. Nacjo również pokazuje butę, a my patrzymy i nic. Jeśli dajemy broń do ręki, to wcześniej, czy później wypali. Nie uczymy też żyć dla pokoju, cały czas mówimy o wojnie, więc mamy, co mamy.
    Serdecznie pozdrawiam

    Polubienie

  12. Wojciech Wilanoski pisze:

    Kto sieje wiatr ,zbiera burzę…
    Bin Laden stał na drodze interesom USA wcześniej i był atakowany wcześniej.Ale nie to jest istotne.
    W latach 70-80 Polska tez była miejscem pobytu i szkoleń terrorystów, tylko atakowali oni inne kraje., ba nasze słuzby trudniły sie działalnością gangsterską na zachodzie np trzej bracia Janoszowie: Jan, Mieczysław i Kazimierz.
    A piszę o tym , bo półprawdy jest gorsze od klamstwa, a ludzka psychika chętnie dobiera fakty wybiórczo.
    na cmentarzu w Suwałkach , spotkałem grob ofiary z WTC z dopiskiem ,ze zginął za wiarę…
    Nie wiem , co autor inskrypcji miał na myśli, ale prawdopodobnie chciał uwznioślić fakt smierci jednego z obywateli miasta …
    Myśle zatem ,że poza zajeciami PO w szkołach powinnismy zaczac uczyć najpierw komunikacji.To może być antidotum na polskie i swiatowe problemy.

    Polubienie

    • Przykład PO jest akurat mało przydatny. To 1 godzina tygodniowo w I i II klasie. Przynajmniej połowa to tematy pierwszej pomocy i samoradzenia sobie z zagrożeniami. Edukować trzeba i to nie tylko w szkołach.

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.