Tatulowe obrachunki…Ja syn… Ja ojciec…

Nadszedł Dzień Ojca. To dobra okazja do zastanowienia się nad swoimi doświadczeniami jako dziecka swojego Ojca i jako Ojca swoich dzieci. Ja sięgnąłem do swoich dawnych tekstów, a po przeczytaniu postanowiłem go poddać ponownej ocenie Państwa.

Niedzielny ranek dla wielu ludzi jest okazją do odespania braków z całego tygodnia, czy ostatniej nocy. Ja budzący się wg biologicznego zegara o zwykłej, jak dla pracującego, porze miałem potrzebę zajęcia się czymś, aby nie przeszkadzać domownikom i nie burzyć ich rytmu życia. Podszedłem do regału z książkami. Przeglądając tytuły książek odnotowałem wiele interesujących pozycji, ale jakoś nie były one na ten czas, na nierozbudzoną jeszcze do końca poranną porę. Zatrzymałem się przy pozycji: Jak budować udaną rodzinę Barbary i Wiesława Lipców. Cieniutka, w sam raz na te 2-3 godziny, jakimi dysponowałem. Zajrzałem do środka. Wydane przez Centrum Formacji Odnowy w Duchu Świętym „Wieczernik”. Pierwsza myśl – odłożę, też nie na tę porę. Zajrzałem jednak do wstępu. Zgrabnie zarysowane tło i potrzeba nauki świadomego i odpowiedzialnego budowania rodzin, a w nim zdanie:
Nie możemy traktować małżeństwa i rodziny jako dodatku do udanego, pełnego sukcesów życia zawodowego, spodziewając się, że wszystko samo się ułoży i bez większego starania uda się dobrze wychować dzieci. Wszyscy poświęcamy wiele czasu i energii, by podnieść swoje kwalifikacje zawodowe i stać się profesjonalistą w jakiejś dziedzinie. Dlaczego jednak tak mało wysiłku wkładamy w to, co jest najważniejsze, a więc w budowanie trwałych i głębokich więzi rodzinnych, naiwnie wierząc, że jakoś to będzie…

Te zdania sprawiły, że pozostałem na dłużej przy tej lekturze. Tym bardziej, że w spisie treści obok tytułowego pytania zapowiadano zamieszczenie odpowiedzi na inne nurtujące mnie pytania. Dla przykładu:
– O roli ojca w rodzinie,
– Jak kochać, karcić i wychowywać.
Ciekawe wydały mi się również rozdziały: Dwaj przyjaciele – ojciec i syn oraz Niezwykła więź – ojciec i córka.
   Zagadnieniom, które omawia cytowana książka poświęcam w życiu bardzo dużo uwagi. Jestem synem swoich rodziców i relacje z nimi zawsze były dla mnie bardzo ważne. Po ślubie zamieszkałem w domu rodziców mojej żony, gdzie miałem okazję poznać relacje żony i pozostałego rodzeństwa z ich rodzicami. Sam jestem ojcem dwóch bardzo różniących się co do natury, samodzielnych już córek. Jestem poza tym nauczycielem i wychowawcą poświęcającym tym sprawom szczególnie dużo miejsca. W każdej z ról, o jakich tu piszę, dużo przeżyłem i mam dużo do opowiadania na ten temat. Najwięcej pytań stawiam jednak samemu sobie.
– Czy byłem dobrym synem?
– Jednakowo dobrym dla Ojca jak i Mamy ?
   Z samego faktu, że oboje z siostrą zapewniliśmy im godną opiekę aż po kres ich życia, ba – po kres naszego życia – ma wynikać ta ocena?
– Czy byłem dobrym zięciem? Niby jak to powszechnie się mówi: – zięć (teść) to nie rodzina, ale gdy mieszka się razem, przez kilkadziesiąt lat i spełnia się identyczną rolę, jak wobec własnych rodziców – to jest się za angielskim słownikiem: son-in-law?- czyli synem w prawach, po naszemu?
– Czy byłem i nadal jestem dobrym ojcem? Tu chyba należałoby podzielić poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie, na dwa okresy. Podsumować okres miniony – to już szmat czasu, bo to dzieciństwo, okres dojrzewania i dorosłość, które należałoby rozważać według znaczenia ojca w życiu dziecka w tych okresach. Wnioski płynące z tej oceny wypadałoby zastosować w życiu – jeśli to jest jeszcze możliwe. Wszystko po to, aby wyeliminować popełnione błędy, za winy przeprosić i starać się zasłużyć na miano dobrego ojca w przyszłości. Czy wreszcie jako nauczyciel i wychowawca dobrze spełniałem swoją rolę, traktowaną jako uzupełnienie roli ojca w życiu każdego z tych młodych ludzi, których Opatrzność wprowadziła w strefę moich oddziaływań?

   Wielokrotnie wskazywałem młodym ludziom na paradoks tu występujący. Tak, jak w tytule, retorycznie pytałem:
– Dlaczego tak jest, że aby zostać kierowcą trzeba odbyć długie szkolenie teoretyczne, odbyć naukę jazdy i wreszcie zdać egzamin, często wielokrotnie do niego podchodząc, podczas gdy aby zostać ojcem wystarczy chwila nieuwagi? Przecież tu też chodzi o życie w sensie dosłownym, jak i o jakość życia ofiar tej lekkomyślności.

   Czytałem te książeczki – wydanie ma dwie części i szukałem, jak zawsze zresztą, odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Nasuwały mi się przy tym wspomnienia z lektury  Listu do ojca, pochodzących z prowadzonych przez Gazetę Wyborczą akcji medialnej Powrót taty. Przeczytałem kiedyś kilka listów pisanych do swoich ojców przez dorosłe, a nawet podstarzałe już dzieci. Listy będące swoistym rozrachunkiem ze swoim ojcem, porównaniem takiego taty, jakim go postrzegały dzieci, w konfrontacji z wymarzonym ideałem. Były poruszające. Nie można nad nimi przejść do porządku bez postawienia i sobie pytań, jakie ja tu sformułowałem. Wszak jesteśmy tacy, jakimi widzą nas inni. Nasze własne zdanie o sobie należy zatem ukryć głęboko.

   Gdy przy śniadaniu zapytałem córkę:
– Czy mogę wypożyczyć te książki, aby spokojnie i do końca je przeczytać? Oprócz zgody dostałem spóźniony prezent kupiony na moje lipcowe imieniny. Zgadniecie co to było? To było wydane przez Gazetę Wyborczą opracowanie książkowe Listu do ojca. Te same listy, które zrobiły na mnie tak duże wrażenie. Na imieniny wręczyli mi MP3, a książka czekała na tę okazję. Czytam ją na raty. Jest to lektura, której nie da się czytać do zaczytania. Po każdym liście dobrym, czy gniewnym można przerwać i pomyśleć nad porównaniem czyichś słów z własnymi obrachunkami. Każdy przecież je ma i mimo, że nie pisze listów do ojca, to jednak prowadzi z NIM wewnętrzny dialog.

A co Państwo sądzicie o tych sprawach? Czy to są realne czy wydumane problemy, z którymi każdy musi sam sobie poradzić? Dzień Ojca sprzyja takim rozmyślaniom. Będę wdzięczny za komentarze.

 

 

 

20 uwag do wpisu “Tatulowe obrachunki…Ja syn… Ja ojciec…

  1. ~JagnisiaM pisze:

    Zdecydowanie są to jak najbardziej realne i ważne problemy i dopiero samemu stając przed zadaniem wychowania własnego dziecka, nauczenia go szacunku dla innych ludzi i wszystkiego tego, czym chcielibyśmy aby w życiu się kierowały, zaczynamy zadawać sobie pytanie – czy jestem/byłam dobrym dzieckiem dla swoich rodziców/i / lub teściów. Ja osobiście przekonałam się, jak bardzo Kocha mnie mój Tata w momencie gdy wychodziłam za mąż i chociaż wcześniej o tym nie wiedziałam, okazało się że z nas trzech (bo mam jeszcze dwie siostry) to właśnie ja jestem tą Tatusiową córką. Od razu też nasunęła mi się myśl czy wystarczająco okazywałam tacie moje uczucia, to jak bardzo Go Kocham i potrzebuję. Nie znam na to pytanie odpowiedzi. Ale od tego momentu, za każdym razem gdy jestem w domu staram się spędzić z nim możliwie dużo czasu, choć i tak nie jest to już to samo, jak wtedy gdy mieszkałam w moim rodzinnym domu. Gdy braci nie było w domu a do wykonania była jakaś męska praca i tata potrzebował pomocy to zawsze mnie brał ze sobą, do lasu, do tartaku, w pole. Teraz wiem, że właśnie w ten sposób pokazywał mi, że mnie ceni i Kocha. Z Mamą mam zupełnie inny kontakt, bardziej bezpośredni ale również bardzo dobry. Natomiast relacji z teściami dopiero się uczę… Rozpisałam się, ale to najlepszy dowód na to, jak ważny i aktualny temat Pan poruszył, Panie Tatulu. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • ~Tatul pisze:

      ~Jagnisiu, najlepszym prezentem dla Twojego Taty byłoby przesłanie MU lub udostępnienie tej wypowiedzi . Byłby to początek ważnej rozmowy, w której ubydwie strony miałyby szansę dowiedzieć się kim są dla drugiej, co jest źródłem radości i dumy, a co jeszcze jakoś tam uwiera. Ja wiem, że nie każdy ma potrzebę rozmowy na podobne tematy, ale może warto spróbować?Pozdrawiam

      Polubienie

      • ~JagnisiaM pisze:

        Z pewnością masz racje Panie Tatulu, ale jak sam zauważyłeś rozmowa nie zawsze przychodzi łatwo. Tym bardziej, że mój Tato z natury jest małomówny. Ale i czasem nie trzeba słów by wyrazić to co się czuje. Ja myślę że on wie, czuje, bo za każdym razem jak przyjeżdżam to przytulamy się mocno (a wcześniej robiliśmy to rzadko) i jakoś tak inaczej rozmawiamy ze sobą, nawet na błahe tematy. A wczoraj własnie pojechałam do domu, przytuliłam Go mocno i to były moje najlepsze życzenia dla Niego. Pozdrawiam Ciepło.P.S. Jak nabiorą odwagi to zaproszę Pana do siebie, na mój kawałek bloga :)Pozdrawiam

        Polubione przez 1 osoba

      • ~Tatul pisze:

        Jagnisiu, cieszę się z takiego przebiegu międzypokoleniowego spotkania. Dzisiaj mieliśmy Światowy Dzień Przytulania i wiele mówiono w PR o przyczynach rosnacego zapotrzebowania na tę formę kontaktów.Co do bloga to proszę się już ośmielić…Pozdrawiam

        Polubienie

  2. ~Archaniołowie pisze:

    Być może Pan, Państwo to znają:”Profesor filozofii stanął przed swymi studentami i położył przed sobą kilka przedmiotów. Kiedy zaczęły się zajęcia, wziął spory słoik i wypełnił go po brzeg dużymi kamieniami. Potem zapytał studentów, czy ich zdaniem słój jest pełny, oni zaś potwierdzili.Wtedy profesor wziął pudełko żwiru, wsypał do słoika i lekko potrząsnął. Żwir oczywiście stoczył się w wolną przestrzeń między kamieniami. Profesor ponownie zapytał studentów, czy słoik jest pełny, a oni ze śmiechem przytaknęli.Profesor wziął pudełko piasku i wsypał go, potrząsając słojem. W ten sposób piasek wypełnił pozostałą jeszcze wolną przestrzeń.Profesor powiedział:- Chciałbym, byście wiedzieli, że ten słój jest jak Wasze życie. Kamienie – to ważne rzeczy w życiu: Wasza rodzina, Wasz partner, Wasze dzieci, Wasze zdrowie. Gdyby nie było wszystkiego innego, Wasze życie i tak byłoby wypełnione.Żwir – to inne, mniej ważne rzeczy: pieniądze, mieszkanie albo auto.Piasek symbolizuje całkiem drobne rzeczy w życiu, w tym Waszą pracę.Jeśli nie włożymy kamieni jako pierwszych, później nie będzie to możliwe. Jeżeli najpierw napełnicie słój piaskiem, nie będzie już miejsca na żwir, a tym bardziej na kamienie.Tak jest też w życiu: Jeśli poświęcicie całą Waszą energię na drobne rzeczy (np. pracę), nie będziecie jej mieli na rzeczy istotne. Dlatego ważne jest, by zadać sobie pytanie: co stanowi kamienie w moim życiu? Następnie włożyć je jako pierwsze do słoja i dbać o nie. Zostanie Wam jeszcze dość czasu na pracę, dom, zabawę itd.Zważajcie przede wszystkim na kamienie – one są tym, co się naprawdę liczy. Reszta to piasek. „Bardzo to obrazowe, choć moim zdaniem od piasku (pracy), zależy też żwir :), czyli auto, dom, pieniądze. Rodzina jest w życiu rzeczywiście najważniejsza,i to pewnie frazes, ale to chodzi o więzi, rozumienie się, akceptowanie. Poczucie bezpieczeństwa, świadomość, że zawsze mogę wrócić do domu, że tu jest moje miejsce. jak ma się tę świadomośc to nie ma potrzeby szukania tego bezpieczeństwa w przypadkowych znajomościach na przykład ( i często stąd te wczesne i nieplanowane ciąże zwłaszcza z przypadkowym partnerem). Zna sie też swoją wartośc, nie ma się potrzeby żeby tę samoocenę budować na czymś nietrwałym. To wszystko to pewnie zasługa rodziców, tylko że dziecko można przez przypadek spłodzić, rodzicami jednak chyba wtedy się nie jest, bo to wzięcie odpowiedzialności. i to nawet nie tylko materialnej, tylko przede wszystkim właśnie tej żeby wiedzieć że muszę dziecko u progu życia trzeba w cos wyposażyć. Bo od tego ładunku (czy będzie kochane, bezpieczne, akceptowane) zależy jego przyszłość.Oczywiście błędów się nie da uniknąć, zwłaszcza tych wychowawczych, bo trzeba jednak godzić rodzinę i pracę i problemy wynikające z dwóch powyższych . Dobrze jeszcze coś zostawić dla siebie, jakąś przestrzeń, która daje odetchnąć. Myślę że najważniejsza jest jednak refleksyjność w tej miłości do dziecka, skoro wydaliśmy na świat, musimy też coś coś dać. ważne jest przekonanie, że dziecko się samo nie wychowa, a już na pewno nie zrobią tego wychowawczynie w przedszkolu, nianie ani nauczyciele. Bo one dadzą wszystko oprócz mądrej miłości.

    Polubione przez 1 osoba

    • Tatul pisze:

      Tak pięknie potrafią pisać tylko Archaniołowie.Co do opowiadanka to dodam, że znam jeszcze inną wersję. Otóż profesor, po wsypaniu piasku ponowił pytanie.- Czy teraz już naczynie jest pełne?Gdy studenci potwierdzili wziął butelkę piwa(bo wody nie było pod ręką) i wlał do naczynia. Zmieściła się.Po czym zapytał o ocenę doświadczenia.Rezolutny student podsumował.Po zapełnieniu naczynia kolejno od najważniejszych do najmniej ważnych składników jest jeszcze miejsce… na piwo.Ten żart studencki ma również ważną treść. Jeśli mamy poważnie traktować swoje życie to musimy równieża zaplanować miejsce na tzw. luzik, na relaks i odpoczynek, prawda?

      Polubienie

  3. ~Agnieszka S. pisze:

    Jako, że dzisiaj Dzień Ojca… to życzę wszystkiego co Najlepsze, Najpiękniejsze i Najbardziej wartościowe. Życzę Panu wielu kamieni, dobrego żwiru, sypkiego piasku i… zimnego piwa w upalne dni.

    Polubione przez 1 osoba

  4. ~Agnieszka S. pisze:

    Kiedyś dostałam zakładkę za słowami: Dobre małżeństwo to nie dar, to osiągnięcie. I tak myślę, że bycie dobrym rodzicem to też osiągnięcie. Rodzice kształtują praktycznie całą naszą osobowość, to kim jesteśmy. Chociaż po części w okresie dojrzewania sami przejmujemy pałeczkę. Jestem młodą mamą. Moje córeczki mają 3,5 i 1,5 lat. No i to trzecie, które sobie rośnie spokojnie. Nie wiem czy jestem dobrą mamą, bo nie mnie to oceniać. Myślę jednak, że muszę budować swoje relacje z maluszkami od samego początku… i do tego zachęcam też męża… czasami korzysta z moich rad… czasami niestety nie… szkoda, że on nie czyta po polsku… może podrzuciłabym mu te Listy do Taty…

    Polubione przez 1 osoba

    • Tatul pisze:

      Agnieszko, ta zakładka mówi samą prawdę. Niczego nie otrzymujemy za darmo, nawet od ukochanej osoby. Ekonomiści powiadają: – „Uśmiech za uśmiech, reszta za pieniadze”. Te przysłowiowe pieniądze to mogą być przeróżne rzeczy. Jakieś prawa, chciejstwo, egoizm, wygodnictwo…cokolwiek. Trzeba je poświecić na rzecz wspólnego dobra, bo inaczej …szkoda gadać.Życzę Ci udanego, długiego życia. Twoje dzieci już są szczęśliwe, że mają taką mamę.Pozdrawiam i dziekuję za życzenia

      Polubienie

  5. ~Klarka Mrozek pisze:

    Ojciec ma być autorytetem i wzorem a nie kolegą, jak to często można zauważyć. Młodzi ludzie usiłują się „zakumplować” z dzieckiem nie pamiętając, że kolegów dziecko ma wielu, a ojca tylko jednego. Zazwyczaj rodzice, ktorzy potrafią przyznawać się do błędów, zadawać sobie milion pytań takich ja w tym tekście – czy jestem dobrym rodzicem – są nimi. Z pozdrowieniami z Muszyny

    Polubione przez 1 osoba

    • ~Tatul pisze:

      Klarko, mamy podobne zdanie na temat roli ojca jak i na pozostałe wątki zachodzące w relacjach pomiędzy odpowiedzialnymi ojcami i ich dziećmi. Propagujmy ten punky widzenia, co?Życzę samych miłych doznań z czasu walacji w Muszynie.Pozdrawiam

      Polubienie

      • ~Agnieszka S. pisze:

        No to jest nas co najmniej troje 🙂 Ja też zawsze powtarzam, że koleżanek i przyjaciółek moje córki muszą szukać wśród swoich rówieśników. Ja mam je wspierać i pomagać im w ciężkich chwilach, ale one nie mogą zapomnieć, że jestem ich mamą, a nie koleżanką. Myślę też, że bycie ojcem, czy bycie matką, to coś o wiele piękniejszego niż bycie kumplem, przyjacielem.

        Polubione przez 1 osoba

      • ~Tatul pisze:

        Myślę, ze jest nas znacznie wiecej tylko wiekszość aprobująco milczy.Bywa. jednak różnie. Ja sam spotkałem po bardzo wielu latach kolegę z podstawówki, który chwalił się tym, że najbardziej udał mu sie syn, z którym są na ty. To było na weselu. Przebywanie z nimi szybko stawało się męczące. Byłem wstrząśnięty.Cóż począć? Tatą można zostać przez nieuwagę , prawda?

        Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ElaC, bardzo dziękuję za link. Przeczytałem tekst i czasmi miałem wrażenie, że jego część pisałem ja sam. To chyba z powodu tego samego źródła, na którym bazowaliśmy. Te „Listy do ojca” są wstrząsające.Dzisiaj w kościele siedzieliśmy z żoną tuż za młodym małżeństwem z dwoma dziewczynkami. Obserwując mimo woli tę rodzinkę zauważyłem, że dziewczynki siedzą jak trusie i są niemal przyklejone do mamy. Tata nawet nie spojrzał w ich stronę i – mam wrażenie, że dziewczynki nawet tego nie oczekiwały. Dziwna rodzinka, mimo wszystko.Pozdrawiam

      Polubienie

    • Elu, teraz zauważyłem ponownie dodany link do dyskusji o roli ojca w rodzinie. Widocznie moja odpowiedź umieszczona powyżej nie wyczerpała Twoich argumentów jako, że formułowałem ją pod kątem tego, co w tym artykule.
      Ojciec – to temat rzeka. Traktowanie ojcowskich obowiązków przez ojców jest jednak pochodną tego jak ich matki traktowały swoich mężów, a ich ojców. Model ojcostwa jest zwyczajnie dziedziczony. Potrzebna jest reedukacja i dobre wzorce

      Polubienie

  6. Reblogged this on Tatulowe opowieści i skomentował(a):

    Tatusiowie, czy tylko ojcowie, doczekali się swojego święta. Będziemy czekać na odwiedziny dzieci, na życzenia: Zdrowia, szczęścia, pomyślności… Może będzie coś o pieniądzach, o spełnianiu swoich marzeń… Zobaczymy…

    Polubienie

  7. Ultra pisze:

    Tatulu, kiedyś wychowanie dzieci to była domena kobiet. Współcześnie świadomość jest większa, dlatego zaangażowanie ojców jest widoczne, bo tato ma być autorytetem, szczególnie dla synów. Córki podświadomie wybierają mężów podobnych do swoich ojców. Dobrze, że jest taki dzień przypominający rolę ojca w wychowaniu dzieci.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.