Marycha,gandzia, gras, zioło jako lek na wszystko?

   Parlament po burzliwej dyskusji uchwalił zmianę ustawy o zapobieganiu narkomanii dopuszczając posiadanie do osobistego użytku niewielkie ilości marihuany.Czy ta zmiana ułatwi działalność organów powołanych do zwalczania narkomanii? Czy zniesie zbytnią opresyjność naszego prawa, które nie dopuszczało posiadania jakiejkolwiek ilości narkotyków, nawet dla celów szkoleniowych jakie prowadziła Policja? Czy wolność wyrażająca się w prawie do korzystania z używek typu papierosy czy alkohol, na równi z paleniem skrętów zaowocuje czymś pozytywnym? Czy ta nagle odzyskana wolność pociągnie za sobą wzrost narkomanii, a zatem i liczby osób uzależnionych od narkotyków? Pytania, pytania, pytania, na które na razie brak odpowiedzi. Poczekamy, zobaczymy.

   Wczoraj w wiadomościach TV poinformowano, że nasze społeczeństwo nie wykazuje zwiększonego zainteresowania narkotykami, co w skali Europy oceniono pozytywnie. W konsumpcji większości narkotyków występuje  u nas stagnacja, a w niektórych nawet spadek spożycia. Odnotowano jedynie wzrost spożycia narkotyków miękkich, co teraz zapewne wystrzeli znacznym przyspieszeniem tendencji. Dogonimy innych?

   Mój kontakt z problemem narkomanii trwa już wiele lat. Jako nauczyciel od zawsze propagowałem tematykę zdrowego stylu życia, przeciwdziałania uzależnieniom i wynikającym stąd patologiom społecznym. Okresowo uczestniczę w spotkaniach wszystkich organizacji działających w naszym powiecie, na których dzielimy doświadczeniami zdobytymi w pracy z młodzieżą i podejmujemy kroki zaradcze. Tak było i w tym roku szkolnym. W październiku umieściłem w galerii Naszej –klasy zdjęcia pochodzące z gazetki szkolnej obrazujące liść konopi indyjskich z wkomponowanym w niego znakiem drogowym zakazu zatrzymywania się oraz zdjęcie młodego człowieka po przedawkowaniu wstrzykniętego w przedramię narkotyku. Obydwa zdjęcia spotkały się ze znacznym zainteresowaniem. Obszerna wymiana poglądów zwolenników i przeciwników zniesienia zakazu posiadania narkotyków miękkich jest na tyle pouczającym materiałem, że postanowiłem je Państwu przybliżyć.

Podpis pod zdjęciem: Stop marihuanie brzmiał następująco:

Znacie ten znak? Wraz ze zdjęciem, które zamieściłem wczoraj zobaczycie go w gazetce szkolnej. Już wkrótce wywieszą ją w naszej szkole. Warto się przy niej zatrzymać i poczytać.

Już po krótkim czasie pojawiły się pierwsze komentarze, które przedstawiam jako anonimowe w odwróconej chronologii: Pisownia oryginalna.

– Dlaczego wszyscy mają przekonanie, że zaczyna się od ‚trawki’, a kończy się na heroinie? … Każdy człowiek ma wolną wolę, bo taki został stworzony na wzór stwórcy. Wybiera nie zawsze to, co dla niego najlepsze, ale zawsze to, co chce. Według mnie marihuana nie jest narkotykiem, a legalizacja z pewnością usprawniłaby budżet państwa, który wciąż jest w tyle. Ja cannabis bym wrzucił do tego samego worka co papierosy, tytonie i wszelkie alkohole. Wszystko jest dla ludzi, ale z głową. Statystyki wykroczeń po uprzednim użyciu używki mówią same za siebie. Alkohol wyrządza dużo większą krzywdę rodzinom i otoczeniu niż parę gram suszu. Popatrzmy na to z różnej strony… Nie taki diabeł straszny jak go malują. Peace 🙂

– a co do pana wypowiedzi // Tęsknicie za „marychą”? „Miłe złego początki, lecz koniec żałosny” Patrz następne zdjęcie // to się nie zgodzę bo od marychy jeszcze nikt nie umarł 😉

– Grubson ft. Metrowy- Aktywacja hhttp://www.youtube.com/watch?v=tgCcQI8YYc8  liryczna odpowiedź na zarzuty połączona z ciekawą animacją. Zgadzam się z panem:)
– lubię ten listek ojjjj :))))

– Podoba mi się bardzo to, jak pan to ujął i chyba nie tylko z tym tak jest.

– Tęsknicie za „marychą”? „Miłe złego początki, lecz koniec żałosny” Patrz następne zdjęcie.
– zbyt pozytywna, dlatego zakazana…
– o jednego liscia za malo ;p

– nie sadzę by ktoś się do tego zastosował. Wiadomo jaka jest młodzież 😉

Moja wypowiedź: – Dziękuję Marcinku, za wypowiedzi wzmacniające moją argumentację. Rafał nie walczy o zmianę prawa dla siebie, ale wypada mu walczyć, bo to jest jakaś postawa wobec, a on ma postawę wojownika. Prześlij mi proszę tę wypowiedź Piłsudskiego na skrzynkę odbiorczą, dobrze?
– uzależnienie psychiczne…czyli zmiana psychiki zmienny nastrój rozstrojenie..przypomina mnie się jeszcze jeden wywiad opowieść jednej kobiety jej życiu marihuana była często, mimo że się ożeniła to razem z mężem skręcała..ale jeszcze zdołała zauważyć, że pewne rzeczy nie cieszą jak dawniej ogółem zmieniła zdanie i odradzała palenie..  nie wszyscy palą, nie wszyscy są za, nie wszyscy będą przeciw. jednym przeszkadza innym nie, a użytkownikom zaszkodzi tak samo jak picie owej kawy, alkoholu i papierosów.

J.Piłsudski określił to prostym moim ulubionym zdaniem, które przytoczę gdy ktoś o to poprosi by nikt nieopatrznie przypisywał to sobie, tyczy się ono jedynie ogółu kraju i tak myślę, że nie można tego zbytnio równać z kawą, alkoholem, tytoniem..o kawie czytałem wzmianki, że w okresie Złotego wieku Rzeczypospolitej była rarytasem(jak pijecie kawę? czy nie należałoby jej pić bez cukru i mocnej? czy lepiej cały garnuszek rozcieńczony mlekiem i kubkiem cukru?) alkohol to pędzony w naszym kraju był od niepamiętnego czasu a tytoń zdaje się, że Kolumb sprowadzał do Europy…czyli te używki są od wieków i mocno ukorzenione w przeciwieństwie do ziółka i by ich zakazać to tylko śmiech, każdy ciągnie, każdy pije, z dziada pradziada, ziółka przynajmniej moi przodkowie nie palili i nie chciałbym zaczynać tej tradycji ani by moje dzieci miały

-Sam widzisz, każdy lubi się odprężyć. Jak się ma świadomość tego, co się robi to trudniej jest przekroczyć tą granicę. Nie będę tu mówił, że większość ją przekracza, bo sądzę, że tak nie jest. Od marihuany występuje tylko uzależnienie psychiczne – nie ma fizycznego. To dużo ładniej wygląda a jeszcze lepiej, kiedy nieświadomi dowiedzą się, że nie sposób jej przedawkować. Daję sobie rękę uciąć, że 10 lat palenia 2 razy w tygodniu powoduję mniejsze szkody niż wypalenie 2 papierosów w tygodniu przez 10 lat… Nie wszyscy będący za legalizacją palą. Po prostu im nie przeszkadza to jak ktoś inny pali…

– nie jestem święty bo czasem też się alkoholu napiję, nie palę, nie biorę, nie łykam, kawa mi już nic nie pomaga” we wszystkim jest granica” za tym zdaniem stoję twardo, tylko że spora część osób chcąc dojść tylko do tej granicy, łatwo ją przekracza..i tu jest ten największy problem, powodując uzaleznienia, czy papierosów, alkoholu, narkotyków słabych i mocnych..nauczyciele, pedagodzy oczywiście nie widzą jak..to wszystko wygląda w praktyce, ale nikt mi nie wmówi, że paląc raz na jakiś czas nic się nie stanie złego..nie stanie po miesiącu, roku, ale załóżmy 10 lat palenia średnio 2 razy w tygodniu..czy to ktoś przetestował? może powiedzieć, że tak robił i mu to nie przeszkadza i czy osoby, które żyły przez te 10 lat obok, nie paląc nie zaobserwowały żadnej zmiany? sprzedawanie na receptę..chyba mniej by wywołało kontrowersji od całkowitej legalizacji sprzedawanie system znanym naszym starszym krewnym, czyli o sprzedaży na kartki…możesz kupić, zapalić, ale określoną ilość, a nie od razu skręt co dzień..to by mogło być ciekawsze rozwiązanie.. i do czego ten naród zmierza?

– Dobre pytanie, ale dlaczego nie zostało zadane pytanie – dlaczego zażywamy np. alkohol? Czy mamy tak marnie szare, nudne życie? Używki to nie tylko narkotyki i alkohole, nawet kawa jest uważana za używkę. Odpowiedz jest prosta, pijesz, bo lubisz bądź masz po prostu ochotę. We wszystkim jest granica. Gorzej, kiedy pijesz bo musisz – jesteś uzależniony. Należy leczyć alkoholizm. Dopalacze to inna sprawa – to nie naturalizm ale sama chemia i świństwo które wciąż było zastępowane nowym jeszcze gorszym świństwem bo z czasem tamto było zabraniane. Czy normalny zdrowy człowiek oferuje w swoim sklepie środki zawierające trutkę? To wszystko po to aby utrzymać się na rynku, ale jakim kosztem… Kolega tu wspomniał o kolejnym ważnym aspekcie sprawy – medycynie. Przecież w innych krajach marihuana jest sprzedawana w aptece na receptę jako środek na leczenie schorzeń. Więc tak jak sam Pan powiedział, nie jest to środek obojętny dla zdrowia. Nie chodzi o modyfikowanego genetycznie, ciężkiego, ociekającego żywicą skuna czy haszysz, ale o delikatną sensimillę uwalniającą stan umysłu…

Moja wypowiedź: – Ważne pytania zadajesz Marcinie. Ciekawe, jakie będą odpowiedzi.

– a ja wtrącę też swoje 3 grosze i skieruję swoje pytanie do osób które już z ziółkiem miały styczność i są za jego legalizacją, upowszechnieniem..traktujemy to, jako używkę o stopniu szkodliwości równą papierosom i alkoholowi…dlaczego ją zażywać? rozumiem, że trzeba coś jeść i pić bo tego organizm potrzebuje, ale na co stosować używki? środki odurzające? mają wprawdzie jakieś zastosowanie w medycynie..ale tak powszechnie? zacytuję króla dopalaczy gdy w wywiadzie zapytany czy on zażywa dopalacze, odpowiedział iż on nie musi się nakręcać tym…i pytanie do osób zażywających wszelkie używki..macie tak marnie, szare życie, że musicie je sobie tym uszczęśliwiać?

– Przyłącze się do koleżanki, że większość nauczycieli nie zdaje sobie sprawy jaka jest skala tego zjawiska. Nazywa Pan to ŚWIŃSTWEM – więc stwierdzam, że miał Pan z tym kontakt i spróbował Pan tej używki. Jeśli nie, to jakim prawem nazywa Pan ‚to’ świństwem. Długoletni kontakt z papierosami to co innego. Inna używka – inny wpływ na organizm ludzki. To jest zawsze kwestią gustu…

– Temat rzeka… ilu ludzi tyle opinii. Trudno jednoznacznie postawić się po którejkolwiek ze stron. Ale jedno jest pewne: powieszenie w szkole takiego znaku niczego nie załatwi. Ja bym bardziej radziła robić pogadanki na ten temat przez osobę, która naprawdę zna realia, bo jeśli na temat konopi i innych narkotyków uczniom robi wykład osoba niekompetentna, skutek może być całkiem odwrotny od zamierzonego. ;/ Poza tym wydaje mi się, że większość nauczycieli nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jaka jest realna skala zjawiska w ich szkole.

  1. A co do ilości liści, to powinno być ich 7 lub 9 (chyba, że jednego nie widać).

– To już jest poważna debata na temat dopuszczalności używania tzw. miękkich narkotyków. Ja wiem swoje i będę przy tych podglądach trwał. Wiem, że żaden z tych środków nie jest obojętny dla zdrowia. Ja się za to ŚWIŃSTWO nie wezmę nawet, jeśli będzie dopuszczony. Dość straciłem na długoletnim kontakcie z papierosami. Najważniejsze wskazanie: – NIE ZACZYNAĆ!!!!!

– Można przecież działać na wielu obszarach, a nie ograniczać się tylko do jednego… Pan od razu zakłada uzależnienie i że prędzej czy później do tego dojdzie a ja na ten temat powtórzę to, co już kiedyś pisałem: Wszystko jest dla ludzi ale z głową….

– Tyle jest obszarów walki o prawa różnych ludzi, że możesz wybrać sobie bardziej zaszczytne pole działalności i odnieść sukces. Na tym polu, jeśli Twoja walka okaże się skuteczna, to i tak będzie to oznaczać przegraną – jeśli choćby jeden amator gandzi uzależni się od potrzeby poprawiania nastroju i będzie później sięgał po coraz to nowe środki. Chcesz dołożyć do tego swojej ręki?

– Skoro nie miało związku z tematem to po co poruszać tą kwestie, coraz większe odbiegnięcie od tematu się robi. Kraj by zyskał na tym finansowo gdyby wprowadzono legalizację. Dodatkowo nie brudzono by papierów młodym przyłapanym na jakimś gramie suszu. Nie musi być pełna legalizacja związana z handlem itp. ale może być dopuszczalność na użytek własny i to już był by sukces patrząc na nasze prawo. Panie Czesławie: Twierdzi Pan, że nie walczę o zmianę prawa dla siebie – fakt. Walczę o zmianę prawa dla innych również i o wolność dla konopi. Czy to źle walczyć o coś?

– Z całym szacunkiem do wszystkich, ale zgadzam się z Marcinem. Jak ludzie będą widzieli w marihuanie największy zarobek gospodarczy, to wiadomo, co będą robić. Najgorsze jest to, że my „prości ludzie” nie możemy nic zrobić, bo są „wyżsi i mądrzejsi” od nas, i niestety ale w naszym Kochanym kraju i tak kiedyś dojdzie do tej nieszczęsnej legalizacji, jak wszystko. Najgorsze jest to, że im bardziej coś zabronione tym bardziej ludzie się nakręcają, tylko po co to komu… Dla nielicznych zdrowie jest najważniejsze, a dla większości życie jest tylko jedno, więc trzeba korzystać. Ale można z niego korzystać tak żeby było najważniejsze, tylko niestety nie wszyscy tego chcą.

– Zapytanie jak spożywacie kawę nie miało związku z tematem, ciekawość dla przeszłości savoir-vivre na salonach, teraz co prawda nie ma salonów, ale kto nie pamięta przeszłości nie ma przyszłości..kończę ten spór..dyskusja ciekawa, a każdy twardo staje przy swoim. hmm..ale na co komu ta legalizacja, skoro i tak jest do tego dostęp…chyba, że chce się mieć w każdym kiosku możliwość kupienia skręta, tylko czy takie rozwiązanie nie wpłynie na gospodarkę kraju? Można legalnie trzymać i hodować, więc 2/3 rolników przestanie siać zboże, bo w najbliższych latach legalizacji największy popyt będzie na marihuanę, bo ktoś na pewno wpadnie na pomysł sprzedaży sklepikowej

– Odnośnie odpowiedzi Marcina, to każdy uczy się na własnych błędach. Każda używka nie jest obojętna dla organizmu ludzkiego w mniejszym lub większym stopniu. Odwołujesz się do historii? Nie tylko kawę, ale i alkohole spożywa się w różny sposób tak samo ganję  można spożywać na różny sposób. To, że inne używki były sprowadzane to nie znaczy, że nie było marihuany. Na to całe odwołanie do historii, co jest wg. mnie bez sensu, bo powinniśmy trwać w teraźniejszości, bo życie cały czas się zmienia i niewątpliwie idzie do przodu mam jedno zdanie: Sensimillę zesłał Pan, jest rośliną naturalną. Ganja, to roślina której susz ludzie palili na ulicach w latach 80. To było moje odwołanie…

– czy ma ktoś na tyle silną wolę, by otworzyć tabliczkę czekolady i zjeść kawałek, a do następnego wrócić np.  za godzinę, dwie, następnego dnia?

– dopalacze są efektem źle skonstruowanego naszego prawa. możesz narkotyk ów kupić i kolekcjonować, nie kupuje się go do użytkowania, tylko do kolekcjonowania, a to ,że jednak ktoś taką kolekcję przeje, przepali, to już inny margines prawny, sprzedawca jest kryty. tak samo broń palna jest legalna, bez iglicy, bimber możesz pędzić, ale go nie sprzedać..wszystkim za legalizacją i za obojętnością w tej sprawie szczere pozdrowienia, ja mogę być jedyny, albo nieliczny, ale jestem przeciw..dla zdrowia waszych wnuków, by nie musiały patrzeć, że dziadek z babcią są fajniejsi i bardziej wyluzowani gdy sobie skręta zapalą

– każdy ma swoja głowę.. i rozum może niektórzy mały, ale jednak jest. Cały czas piszecie tu na dole. że bierze i po co bierze.. Prawda jest taka, ze jeżeli ktoś chce to wziąć to weźmie jeśli nie to nie weźmie… jeśli weźmie to powinien wiedzieć co i jak tego stosować ….

– i to mi nie pasuje.!! Czemu marihuana jest nielegalna ? Kiedyś ona była uznawana, jako lek i używano ją tak jak teraz aspirynę..pomagała ludziom i nikogo nie zabiła, a jednak jest zabroniona w Polsce. Dlaczego ? Bo tak im sie podobało ?  Dopalacze są legalne raczej, a zaszkodziły wielu ludziom i wiele osób przez to świństwo zginęło. Ja trzymam z ludźmi, którzy są za tym by zalegalizować marihuanę

– Przeczytałam tą konwersację, o której Pan wspominał na lekcji. I uważam, że Rafał ma rację, co do kwestii: Każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Nie rozumiem tylko dziewczyny z dołu, która bezmyślnie wcina się w temat, który jak widać jest jej obcy, bo używając słów ‚marycha’ wcale nie jest oznajmiona z sensem dyskusji. PS. Cytując Twoją wypowiedź: „Widzicie nie macie o tym w ogóle  pojęcia o sie najwięcej odzywacie..;/ ” twierdzę.. Cieszymy się, że Ty masz WIELKIE pojęcie 🙂  Pozdrawiam. ;]

– nie napisałem, że kto kupuje i sprzedaje jest kretynem, nie rób ze mnie fanatyka przeciw narkotykom..nie uważam tego za środek leczniczy, czy obojętny na organizm..nie jestem za legalizacją..to jest moje zdanie tak jak Twoje za legalizacją. skoro jest używką taką jak alkohol, kawa, papierosy to po co nam kolejna legalna używka? ” kto ma rozum i chce wziąć to i tak weźmie tak się dzieje i teraz bez legalizacji, nie jest problem nabycie czy też wyhodowanie własnej roślinki..każdy kupiec korzysta sprzedając towar na który jest popyt, nie koniecznie papierosy, marihuanę…a na to będzie wielki popyt

Ewela, każdy ma swoje zdanie, ale sprawę z legalizacją należy rozpatrywać z prognozą minimum 15 letnią na przyszłość..kolega wcześniej wspominał iż jest to środek odprężający,..jakoś uwalniający stan umysłu..alkohol jest zakazany kierowcom, papierosy towarzystwu dzieci, matek, itp..wprowadzać nowe akty prawne dla ganji i mieć świadomość, że gdy spotka nas przypadek głupiej decyzji osoby sprawującej urząd wyższy o większej odpowiedzialności, może to być spowodowane zbytnim pozwoleniem na rozluźnienie umysłu niż na jego skupieniu.  jeśli będzie można sobie posiać roślinki, to z pewnością pierwsze lata wszystkie pola uprawne będą skąpane w konopi, a poloniści zmienią inwokację Pana Tadeusza nie na”do tych pól malowanych zbożem rozamitem.. „tylko na „do tych pól marihuany ziela rosnącego..” i nie parować tym, że kto nie palił niech się nie wypowiada, kto palił niech się przyzna, dając na to dowód, że łamie prawo, bo w chwili obecnej jest zakazane zioło. a ten co nie palił i jest za, pytam się jeszcze raz „po co kolejna używka na rynku?”

– nawet nie chce mi się  czytać głupot, które wy tu wypisujecie..;/ Dlaczego Marcin mówi, że kto to kupuje jest kretynem i sprzedawca również ? Dlaczego każdy sądzi, że jeżeli dojdzie do zalegalizowany marychy, to każdy to wykorzysta żeby na tym zarobić..!!?? Widzicie, nie macie o tym w ogóle pojęcia, a się najwięcej odzywacie..;/  Nie wiecie jacy są ludzie sprzedający, nie wiecie jacy są ludzie używający tego typu narkotyku. Skończcie zbędna dyskusje, bo prawda jest taka iż jak napisałam wcześniej kto ma rozum i chce wziąć to i tak weźmie, a kto nie będzie chciał, to tego nie zrobi.! I skończcie mówić, że skorzystają na legalizacji kupcy..;/

– Raczej w akcje legalizacyjną – jestem za i nie będę nigdy przeciw. Może Pan w tym uczestniczyć, ale ma Pan inny pogląd. Ja to szanuje – każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie. Ja tylko podałem fakty i zaznajomiłem, co niektórych. Według mnie bardziej wpływowe jest zdanie tych, którzy mieli z tym kontakt i tak naprawdę nie oszukując się Ci, którzy mieli bądź mają z tym kontakt wiedzą, o co chodzi. Dziękuję za dyskusję. Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem. Pozdrawiam.

Moja wypowiedź: – Kolego, zamieniłeś wymowę znaku stop dla gandzi w akcję promocyjną? Ja nie mogę w tym uczestniczyć. Nie przekonałeś mnie, a mam nadzieję, że znakomita większość ludzi, którzy tu zaglądają jest po mojej stronie

– A wszystkim komentującym ten temat użytkownikom – respektując prawo do wolności przekonań – dedykuję słowa pisarza, wykładowcy, prawnika, konstytucjonalisty, doktora socjologii i prawa, profesora PAN – Wiktora Osiatyńskiego, który powiedział: „Uświadomiłem sobie, jak bardzo nie rozumiem narkomanii i jak silnie tkwi we mnie wyniesione z młodości poczucie wyższości pijaka nad ćpunem.”... Peace :
– Hiszpańscy onkolodzy udowodnili, że zawarte w konopiach substancje chemiczne (kannabinoidy) hamują wzrost najczęstszego spośród nowotworów mózgu – glejaka i łagodzą ból. Z konopi otrzymuje się fitynę, która pobudza proces krwiotwórczy, nasila także wzrost i rozwój tkanki kostnej, a także poprawia czynność układu nerwowego. Fitynę stosuje się w medycynie przy leczeniu histerii, neurastenii, krzywicy, niedokrwistości, gruźlicy, i choroba układu płciowego. Łącznie mówi się o pozytywnym działaniu na ok. 50 różnych chorób (jaskra, choroba Parkinsona, Alzheimera, stwardnienie rozsiane, alkoholizm, nowotworami, anoreksja, AIDS). Jedna z definicji narkotyku mówi, że to substancja, których przyjmowanie powoduje po jakimś okresie używania uzależnienie fizyczne czego w wypadku marihuany i jej przetworów nigdy nie udało się udowodnić, zatem w myśl tej definicji nie jest ona narkotykiem. Miara mocy uzależniającej w/g instytutu Cato dla nikotyny wynosi 100, dla alkoholu 81, dla marihuany 21. Aby śmiertelnie przedawkować marihuanę potrzeba 40 000 razy więcej niż wystarczy do uzyskania efektu narkotycznego. Współczynnik ten dla alkoholu wynosi od 1:4…10. Konkluzja wspomnianego wcześniej raportu WHO brzmi: marihuana i haszysz nie są klasycznymi substancjami uzależniającymi jak alkohol czy papierosy nie mówiąc już o nielegalnych narkotykach takich jak kokaina czy heroina. Powinny więc znaleźć się w legalnym obiegu. Nie powinniśmy zatem pytać: czy i dlaczego… ale… kiedy je zalegalizujemy?

– Podsumowując dodam ostatni post w tym temacie dotyczący samych faktów nie tylko historycznych, do których odwoływał się kolega poniżej ale także ciekawostek dość ważnych:

Najdawniejsze chińskie wykopaliska archeologiczne wskazują, że konopie były używane w już 8500 lat temu. Z jednego hektara konopi można wyprodukować 4,7 razy więcej papieru, niż z hektara drzew. Podczas gdy zwykły papier można przetworzyć 3 razy, ten z konopi można przetworzyć razy siedem. Na odwrocie banknotu o nominale 10 USD z 1914 roku widać farmerów podczas zbioru konopi. Nie udokumentowano nigdy żadnego przypadku śmierci w wyniku palenia marihuany. Przyjmując, że regularnie pali w Polsce 1% społeczeństwa tj. ponad 350 000, opodatkowując 25% podatkiem każde z wypalonych przez statystycznego palacza 10 gram narkotyku przy cenie rynkowej 20 zł za gram państwo uzyskuje dochód w wysokości 18 000 000 zł. W Polsce na alkoholizm choruje od 700 do 800 tyś. (2 % społeczeństwa), papierosy pali ponad 9 milionów, (z czego 54 % wypala od 11 do 20 papierosów dziennie). Marihuanę pali ok. 3 miliony (szacunkowo). Spożycie marihuany w grupie wiekowej od 18 do 35 lat we Francji wzrosło od początku lat 90-tych ponad trzykrotnie. Spożycie alkoholu od lat 60-tych spadło dwukrotnie. Profesjonalnej oceny implikacji zdrowotnych używania konopi podjęło się WHO prowadząc przez 15 lat badania. Kiedy okazało się, że konopie są bezpieczniejsze niż alkohol i tytoń wyniki utajniono. Wybuchł skandal, gdy brytyjski periodyk naukowy „New Scientist” ujawnił ten fakt.

Pogadaliśmy sobie, co? Nauczyciel, który podjął temat szkodliwości narkotyków, niezależnie od tego czy one są miękkie, czy twarde został uświadomiony jak dalece tkwił w błędzie nazywając ŚWIŃSTWEM to, co jest zbawiennym lekiem tam gdzie dopuszczono jego stosowanie. Uświadamiający został uświadomiony. Pochwaliłem się tym eksperymentem na wspomnianym spotkaniu władz i organizacji zwalczających narkomanię. Czy przyniosło to jakiś skutek? Jaka będzie przyszłość? Czy nasza młodzież oprze się pokusie „jarania” gandzi tak jak zwyczajnych papierosów, które również są passe i jako takie zostają spychane w zakamarki przestrzeni publicznej?

21 uwag do wpisu “Marycha,gandzia, gras, zioło jako lek na wszystko?

  1. iimajka@op.pl pisze:

    Brawo dla świadomej młodzieży 🙂 Moje pokolenie robiło gazetki z ociekającymi krwią strzykawkami, plakaty z czarnymi płucami i wystawy butelek, a nikt tak naprawdę nie znał danych odnośnie rzeczywistych zagrożeń czy ich braku. To jest złe i koniec ;)Zaliczało się prace, odczytywało referaty, po czym zapominało minutę później i… nałogo dalej miały się dobrze.A mnie nie zniechęca do uzywek wiedza o ich szkodliwości, tylko działanie bezpośrednie – żenująca utrata kontroli nad ciałem i umysłem po alkoholu, gryzacy smrodek i żółte osady po papierosach i – wspomnienie zielonej szkoły, gdzie pod nosem nauczycieli towarzystwo z mojej klasy popiło się do wymiotów i pozażywało sobie coś (nawet nie wiem co) i jeden z chłopaków dostał rzucawki i stracił przytomność. A ja z koleżanką, jako nie biorące w tym udziału, przerażone nie wiedziałyśmy co zrobić. Do dziś pamiętam ten strach i wstręt.Skuteczne 😀

    Polubienie

  2. Tatul pisze:

    iimajko, należą Ci się gratulacje za to, że dobrnęłaś do końca cytowanych wypowiedzi. Jak widać mało kogo to zainteresowało.Młodzież ma utrwalone poglądy i wiem, że moje akcje nic tu nie zmienią. Podejmuję jednak rozmowę i jej efekty chciałem pokazać na szerszym forum.Jest to oryginalny materiał, z którego wynika, że nawet starego belfra trzeba uświadomić do korzyści płynacych z jarania trawki, aby nie siał antywiedzy.Życie pokaże kto miał rację. Może ja się przekonam do ich racji, a może przyjdzie mi tylko ze smutkiem pokiwać głową .Pozdrawiam

    Polubienie

  3. ha_nocri@onet.pl pisze:

    Siemka Brucz.No co tu będę dużo gadał. Link dam , z resztą pewnie byłeś :)http://nocri.blox.pl/2011/04/Poselska-narkomania.htmlMam tez na blogu sondę dotyczącą zielska.

    Polubienie

    • Tatul pisze:

      ha_nocri , dziękuję za ten link. Wspaniale ilustruje problem narkotyków i do tego jest zabawny. Poleciłem go na fb. Wykonałeś kawał dobrej roboty.Pozdrawiam

      Polubienie

  4. ~noonia pisze:

    Myli się Pan już w pierwszych słowach: „Parlament po burzliwej dyskusji uchwalił zmianę ustawy o zapobieganiu narkomanii dopuszczając posiadanie do osobistego użytku niewielkie ilości marihuany” – otóż nic takiego nie miało miejsca.A co do reszty – ucniowie mają rację i to niestety popartą twardymi danymi. Piszę „niestety” – bo jest to „niestety” dla Pana.Ps. Jak „kod zabezpieczający” musiałam wpisać „vamthc” 😀

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      noonia, przepraszam za nieścisłość w nazwie ustawy; Mowa o:USTAWA z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomaniiDziennik Ustaw nr 179 z 2005 poz. 1485zm. Dz.U. z 2006 r., Nr 66, poz. 469; Dz.U. z 2006 r., Nr 120, poz. 826; Dz.U. z 2007 r., Nr 7, poz. 48; Dz.U. z 2007 r., Nr 82, poz. 558; Dz.U. z 2009 r., Nr 18, poz. 97; Dz.U. z 2009 r., Nr 63, poz. 520; Dz.U. z 2009 r., Nr 92, poz. 753; Dz.U. z 2009 r., Nr 98, poz. 817; Dz.U. z 2010 r., Nr 28, poz. 146; Dz.U. z 2010 r., Nr 143, poz. 962; Dz.U. z 2010 r., Nr 213, poz. 1396; Dz.U. z 2010 r., Nr 228, poz. 1486; Dz.U. z 2011 r., Nr 63, poz. 322Obowiązuje od: 2011-04-08Pozdrawiam

      Polubienie

      • ~noonia pisze:

        Nie w tym rzecz. Piszesz, że parlament dopuścił „posiadanie do osobistego użytku niewielkie ilości marihuany” – otóż nie takiego się nie stało. Ta ustawa nie legalizuje posiadania jakiejkolwiek, nawet niewielkiej ilości narkotyków – to oznaczłoby, że bezkarnie można posiadać przy sobie małą ilość narkotyku – a tak nie jest. Legislacyjnie to zupełnie co innego.Przepraszam, ale to, co piszesz, to demagogia. I wcale się nie dziwię Twoim uczniom, że próbują Ci dać to do zrozumienia.

        Polubienie

      • ~Tatul pisze:

        noonia, szukałem w Dziennikach Ustaw tej zmiany, ale nie znalazłem. Może dlatego, że to sprawa ostatnich dni. Znalazłem jednak źródło pośrednie:http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,9359395,Sejm_lagodniej_o_narkotykach___Wygral_rozsadek__nie.htmlPrzyznam, że nie siedzę w temacie tak mocno jak Ty. Ocena szkodliwości dla organizmu, wynikająca z palenia marihuany, czy papierosów, albo picia alkoholu zależy pewnie od tego, kto jest jej autorem i jakich argumentów używa. Ja podtrzymuję swoje stanowisko. Najlepiej nie zaczynać! Wiem, że to nie jest żadne rozwiazanie , bo tak jak ja w dzieciństwie z pomocą kolegów zacząłem palić tak i teraz tego typu inicjacje mają za sobą coraz liczniejsze zastępy gimnazjalistów, a tym bardziej licealistów i studentów.Jeśli podzielasz moje zdanie, to proszę podpowiedz jakąś metodę skutecznego zapobiegania uzależnieniom od wszystykich używek z dopalaczami włącznie. Pozdrawiam

        Polubienie

      • ~noonia pisze:

        Po prostu nie jest to dopuszczenia do posiadania niewielkich ilości i już. To jest tylko możliwość odstąpienia od wszczęcia postępowania karnego.Oczywiście – można dalej ciągnąć prohibicję. Uderza się wtedy w zwykłych użytkowników (a zapewniam Cię, że użytkownicy mahihuany to w przeważającej większości zwykli ludzie, a nie uzaleznieni; dla kazdego takiego młodego człowieka bardziej prawodpodobną traumą jest bycie „złapanym” i otrzymanie skazy w życiorysie niż popadnięcie w uzależnienie od twardszych narkotyków), natomiast mafie działają dalej w najlepsze. Alkohol powoduje bardziej negatywne skutki, a jednak prawo decyduje tu za człowieka. Czy zasadnie? Chlać, truć się nikotyną – można do woli; zapalić choćby raz w miesiącu – do 2 lat pozbawienia wolności. I proszę mi nie pisać, że mam nie porównywać tych narkotyków, bo niby dlaczego nie?Polocja nabiła sobie statystki wykrywalnością tego strasznego przestępstwa posiadania 0,5g marihuany, za to dramatycznie spadła częstośc wykrywania faktycznych sieci dealerskich. Czy o to chodziło? Widać też, że zaostrzenie kar nijak nie wpłynęło na liczbę użytkowników. Ba, wręcz zachęciło rozmaitych wynalazców do stworzenia dopalaczy – często znacznie bardziej szkodliwych, a juz na pewno tak dobrze nie zbadanych jak marihuana.Paliło się kiedyś, pali się teraz, palić się będzie. Przy niedużej szkodliwości tegoż – czy faktycznie warto pakować setki ludzi za kratki, robiąc im realnie krzywdę?Lobby na rzecz legalizacji proponuje, by dopuścić możliwość posiadania niewielkich ilości mariguany i możliwość hodowli paru krzaków na prywatny użytek. Wówczas nie ma problemów dealowania (bo kazdy może sobie sam zasadzić) czy problemu nieczystych domieszek (wzmacniaczy) do porcji zioła. Gdy urywa się kontakt z dealerem, nie ma się też możliwości (ani chęci – przy braku kar za marihuanę) zakupu czegoś mocniejszego.Jesli chodzi o to, kto raporty pisze – zazwycaj podaje się tu raport WHO (np. tu: http://www.kfd.pl/marihuana-raport-who-2658.html ), raczej trudno podejrzewać, by był pisany przez mafiosów narkotykowych. Nie znam żadnego opracowania, które rzetelnie i zgodnie z metodologią przedstawiałoby negatywne skutki działania marihuany i jej legalizacji, że już nie wspomnę o porównaniu jej z alkoholem.Oczywiście, że najlepiej nie zaczynać. Ale jak już się zaczyna, to dobrze byłoby, żeby koszty tego były jak najniższe. Wszelkie koszty – zdrowotne, społeczne. Więc jeśli ktoś zaczyna swoją przygodę z marihuaną, to czy nie lepiej dać mu dostęp do czystej marihuany z własnej hodowli i uświadomić go w kwestii zdrowotnej niż 1) czekać aż się uzależni od superwzmocionego towaru oferowanego przez dealera i/albo 2) fundować mu areszt, proces, wyrok?Temat rzeka.

        Polubienie

      • ~Tatul pisze:

        Tak jest.To jest temat rzeka. Mam nadzieję na to, że pobudzisz następnych czytelników do zabrania głosu.Może moi uczniowie, których dyskusję przytoczyłem również zabiorą głos.Zapraszam

        Polubienie

    • ~noonia pisze:

      Przykro mi Kolego/Koleżanko, ale to dzięki takim wypowiedziom tworzy się zły mit wokół marihuany.Żeby nie było – jestem za legalizacją, nie podoba mi się jedynie takie „jaram!”, „zajebicho!” czy „gandzia rules!”, bo to po prostu takie gadanie podjaranych małolatów, a tacy do zioła nie powinni mieć dostępu. Więcej to złego robi niż dobrego.

      Polubienie

  5. ~marek pisze:

    Czy będąc pracodawcą przyjąbyś do pracy osobę która wygląda jakby cały świat jej zwisał i powiewał?Tak właśnie z zewnątrz wygląda miłośnik ziółka. Mam kolegę, który zawalił rozmowę kwalifikacyjną ponieważ nie mógł się powstrzymac by nie zapalić przed. Czy dałbyś prowadzić samochód osobie, o której wiesz ze przed sniadaniem ściąga butlę? Czy wierzysz w bajki, w których mowa o nieuzależnionych, którzy palą 10 lat? Albo w takie w których palacz trawki zaklina sie że tylko trawka i nic poza tym? Argumentacja o lekach nie trafia do mnie,ponieważ biorąc samemu,liczysz na efekt otumanienia,a nie na ten leczniczy. LSD miało być lekiem na choroby psychiczne, mimo że od niepamiętnych czasów sporysz powodował szaleństwo. I ostatni argument przeciw – narkobiznes zaczyna się od wykorzystywanego biedaka gdzieś w Azji na plantacji a kończy się na dostawach broni w lokalnej wojnie. A to wszystko finansujesz TY – miłośniku dymka i luzu.

    Polubienie

    • ~noonia pisze:

      Co Ty pleciesz?Znam dziesiętki osób, które lubią zapalić. Mają stanowiska kierownicze, specjalistyczne i szeregowe w różnych firmach – od banków przez media po placówki naukowe. Niektórzy muszą chodzić do pracy w garniturach, niektórzy bardziej swobodnie. W życiu byś nie powiedział, że palą marihuanę. I to palą ją od lat! Niektórzy od więcej niż 10. Bajka? Możesz nie wierzyć, możesz to wypierać, możesz mi zarzucić fantazjowanie czy kłamstwo – nic na to nie poradzę, nie udowodnię Ci, że nie jestem wielbłądem, prawda?Tak jak nie dałabym prowadzić samochodu komuś, kto właśnie zapalił, tak nie dałabym prowadzić komuś, kto wypił alkohol, proste. Nie dałabym pracy ani komuś, kto jet uzalezniony od alkoholu, ani uzależnionemu od innych narkotyków, ani uzależnionemu od hazardu czy seksu. Poważnie.A od czego zaczyna się narkobiznes – no proszę Cię. On się zaczyna od fermentacji przez destylację aż po sklepy monopolowe. To jest największy narkobiznes w Polsce.

      Polubienie

  6. luigi0@op.pl pisze:

    Sorry, mieszkalem 5 lat w Holandii i byloby glupota mowic, ze nie palilem trawki. Oczywiscie, ze uzaleznia psychicznie, podobnie jak kawa i herbata o papierosach nie wspominajac, a po dlugotrwalym uzyciu tworza sie stany psychotyczne, zwlaszcza jesli sie szybko przestanie. Fakt, ze po paru dniach nerwow jest normalnie, szczerze mowiac rzucenie papierosow jest duzo trudniejsze. Nie mozna porownac nawet szkod, jakie wyrzadza rodzinie alkohol (oczywiscie legalnie), zniszczen w organizmie i psychice. Agresja, patologia itd. Dla mnie najlepszym obrazem i porownaniem dwoch uzywek byly mistrzostwa europy 2000, Belgia-Holandia. Belgia – rozroby, plonace samochody, chuliganka, Holandia – nic, poza mocno wyizolowanymi incydentami. A ze mieszkalem w jednym z glownych miast, to widzialem co sie dzialo w Belgii w telewizji a co w Holandii na zywo. Przytocze tutaj jeszcze pewna ciekawostke. Holandia ma zalegalizowana trawke i haszysz od pol wieku. Ostatnio w Rotterdamie samorzad rozsylal pachnace trawka pocztowki-testery do mieszkancow, aby ich uswiadomic jak to wyglada i pachnie. Niestety pol wieku nie starczylo na uzaleznienie wszystkich a prawde mowiac nikogo oprocz tych, ktorzy uzywaliby tak czy inaczej, aczkolwiek nawet wspominanie w normalnym towarzystwie o paleniu tych uzywek jest widziane jako niestosowne i nie na miejscu. No, ale Holendrzy to w koncu bardzo madry narod …Czyli – kto sie ma uzaleznic od narkotykow, alkoholu; tutaj wszyscy zgodnie chorem krzycza, ze papierosy to nie narkotyki (oczywiscie, ze to narkotyki, zmieniaja chwilowo psychike, szkodza i kosztuja krocie, zwlaszcza prawdziwych palaczy, ktorzy moga nie jesc ale zapalic musza, sa przedmiotem podrabiania, tak samo gigantycznych przemytow, lape na tym trzyma mafia); to sie uzalezni czy to bedzie legalne czy nie. Kto ma umrzec od heroiny, raczej umrze, zadne lekcje, pogadanki ani uswiadamianie na to nie wplyna. Legalizacja jest jedynym logicznym rozwiazaniem, poniewaz wprowadza element kontroli, a co za tym idzie lepszego poznania calego procesu. Przypomne, ze obecnie wiekszosc „dobrych domow” zamiata pod dywan tego typu sprawy, nie wypada mowic o tym, zdarza sie jak mlodociana ciaza, ale to lepiej w domu trzymac, po co ludziom mowic…

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.