Po co kowal ma kleszcze?

   Przeglądam nowe artykuły jakie pojawiły się w międzyczasie na forum Dziennikarstwa Obywatelskiego i widzę, że większość piszących okazuje stan silnego wzburzenia kolejnymi poczynaniami kierownictwa PiS, które jakby według rozdzielnika pojawia się w mediach – od Radia Maryja poczynając, po znienawidzony (podobno) TVN, aby nas bombardować wytworami swojej wyobraźni w sposób przypominający lawinę. Zaczęło się to w kampanii prezydenckiej i tempo przybiera na sile z każdym wydarzeniem politycznym, które jest wystarczająco dobre aby zakrzyczeć: Trąbka do boju, szable w dłoń…
Ledwo odetchniemy po jednym ataku, a już mamy kolejny, jeszcze bardziej agresywny i wyraźnie wycelowany w tych, co na drodze do upragnionego celu :
ZDOBYCIA WŁADZY !!!
Ostatnim takim wyczynem było wystąpienie Beaty Kempy w Kropce nad i w TVN 24. Jeden z piszących, relacjonujących ten poPiS  wielce oryginalnej pani poseł doszukiwał się źródeł jej stylu bycia i sposobu wygłaszania swoich kwestii w pochodzeniu z prowincji. Skomentowałem tamtą wypowiedź na forum, jednak postanowiłem samodzielnie zabrać głos w tej sprawie, aby tamten komentarz nie zginął w powodzi innych wypowiedzi, gdyż myślę, że warto się nad nim zastanowić.
Napisałem w jednym z komentarzy dotyczących słowotoku B. Kempy:
– Przywołujesz pojęcie prowincji. Spotkałem kiedyś stwierdzenie, że „prowincja to stan umysłu, a nie położenie geograficzne”.
Znam Busko i nie wiem czy jego mieszkańcy są dumni z rodaczki zapełniającej media, ale za czasów Leppera spotykałem opinie popierające go nie za to, co mówi, tylko za to, jak mówi. Polacy lubią takich, którzy potrafią przywalić przeciwnikowi.
„Ludzie to lubią, ludzie to kupią, byle na chama, byle mocno, byle głupio…”- to tylko słowa piosenki. Beatka jest częścią folkloru politycznego i tak ją trzeba traktować. Jest w końcu zastępcą prezesa.
Pytano kiedyś – na prowincji właśnie:
„Po co kowal ma kleszcze?”
Odpowiedź brzmi: Aby się nie parzyć ! 
Pan prezes angażuje sporo takich „kleszczy”. Prześledźmy ilu takich „wymownych” bojowników miał i nadal utrzymuje przy sobie. Dzięki temu jest nieustannie w mediach i to z rosnącym ( w sondażach poparcia) skutkiem.
No właśnie. Byt polityczny i miejsce tych harcowników w szeregach wodzowskiej partii, to nie jest efekt ich samodzielnych osiągnięć, a wola prezesa. Pojawiają się, działają wg instrukcji, są wyrzucani lub sami odchodzą, powracają skruszeni z niebytu do pierwszych linii walki , a to wszystko z woli prezesa.

Powtórzmy pytanie:
– Po co ma kowal kleszcze?
Odpowiedzmy sobie sami.