Władza to narkotyk?

   Uczestniczyłem dzisiaj w uroczystej Mszy Świętej, odprawianej w intencji Ojczyzny. Jak to bywa w małych miejscowościach program, a nawet skład uczestników był niemal pewny, bo już od lat jest zawsze podobnie. Wiadomo nawet z góry, kto wywiesi flagę narodową. Nauka wygłoszona przez księdza, treść pieśni jak i specjalnie na tę uroczystość dobrane modlitwy nie nasuwały wątpliwości kto, komu powinien służyć i czym się powinien kierować w sprawowaniu władzy przez lud powierzonej. Było podniośle i chyba wszyscy uczestniczący we mszy i przygotowanym przez młodzież programie słowno – muzycznym mieli podobne do mojego poczucie brania udziału w ważnej i patriotycznej uroczystości.

   Po powrocie do domu zdążyłem obejrzeć w TV transmisję z centralnych uroczystości w Warszawie i już do końca dnia trwać w klimacie obrazów i komentarzy dotyczących historii odzyskania niepodległości jak i dzisiejszych obchodów rocznicy tego święta. Relacje z Warszawy, gdzie starły się grupy demonstrujących Narodowców z innymi wyraźnie obcymi naszej powojennej tradycji wyznawcami tego, czy owego poglądu na wolność i niepodległość już zaczynają mrozić krew w żyłach.

   W relacjach z różnych miast znajdowały się również cytaty z wypowiedzi hierarchów odprawiających msze za Ojczyznę. Niemal wszystkim leży na sercu problem bolesnego rozdarcia do jakiego doszło w naszym społeczeństwie. Nikt jednak nie wskazał na sprawców tego szkodliwego ze wszech miar rozbicia jedności narodowej. Każdy z nich modlił się o mądrych polityków oraz uczciwych obywateli szanujących władzę i wspólny dorobek całego społeczeństwa. Apelowano o zachowanie jedności i poszanowanie dorobku tych, którzy nam tę wolność i niepodległość wywalczyli. Jakie będą skutki tych zabiegów? Podejrzewam, że żadne.

   Mamy polubić to, że różnimy się nieraz w sposób zasadniczy i nie wykorzystywać okazji, aby różnice w poglądach stawały się przyczynkiem do nienawistnych ataków na ludzi mających inne zdanie. Dosyć nienawiści. Zgoda buduje, bo… Polska jest jedna!  Takie recepty słyszałem zewsząd w tych dniach.

   Dla mnie jest to trudne do zaakceptowania. Szczególnie, gdy tym inaczej myślącym o Polsce jest J. Kaczyński. To co on zrobił w tych dniach ignorując tak znaczące święto, dla mnie nie jest prezentacją odmiennego poglądu, ale kroczącym zamachem na to, co jest również moim dorobkiem i przeciw temu protestuję. Jak ocenić jego słowa skierowane do swoich wyznawców, podważające powszechne rozumienie niepodległości. Albo posłużenie się cytatem jakiegoś profesora brzmiącym jak zapowiedź jego własnych dążeń: – Gdybym był parlamentem zwolniłbym Premiera, gdybym był narodem rozwiązałbym Sejm.

   Czy to są tylko inne poglądy na polską rzeczywistość?

   Gdy usłyszałem w jakiejś wypowiedzi panią prezydent Warszawy mówiąca, że urząd jedynie rejestruje demonstracje, a nie ma prawa im czegoś zabraniać czy nakazywać… bo znalazłby się na pozycji przegranej w sądzie, to zrozumiałem, że tak już ma wyglądać współczesna demokracja. Ulica jest również przestrzenią publiczną, w której każdy ma prawo głosić swoje poglądy, czy agitować nowych zwolenników – mówił jakiś uczony profesor zaproszony w roli eksperta.

   Słuchałem kiedyś poleconych przez znajomego audycji poświeconej władzy w Radio Euro www.charaktery.eu/do _posłuchania.html Wynotowałem sobie wtedy kilka sentencji i objaśnień do zagadnienia władzy.

   Władzą kieruje system dążenia i hamowania. Władza uruchamia system dążenia, objawiający się uwrażliwieniem na bodźce miłe. Hamowanie to system alarmowy mający pozwolić na unikanie przykrości.

         Każda władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie. Lord Akton.

         Jeśli chcemy sprawdzić jakim kto jest człowiekiem, to dajmy mu władzę. Arystoteles.

         Wiedza to władza, ale niewiedza to niekoniecznie brak władzy.- Niels Bohr.

         Władza zmienia człowieka. Obserwując innych wydaje nam się, że my inaczej byśmy postępowali. Później jednak inaczej patrzymy na siebie.

         Efekt metamorficzny sprawowania władzy – mówi się o zmianach w nas pod wpływem władzy. Wydaje się nam, że mamy wszechwładzę. Rodzi to poczucie wyższości . Deprecjonujemy te osoby, które nam podlegają . Podnosi się nam samoocena. Następuje rozdmuchanie „ego”. Woda sodowa uderza nam do głowy. Zmieniają się relacje i to nie tylko z winy szefa.
Podwładni też marzą o władzy. Kierownictwo to struktura. Piramida. Szef inaczej patrzy na problemy. Stereotypy biorą górę przez to, że nie ma czasu na rozpatrywanie każdego szczegółu. Sekretarki więcej wiedzą o swoich szefach niż szefowie o sekretarkach.

         Władza to najsilniejszy afrodyzjak – H. Kisinger. Molestowanie zdarza się szefom, a często oni nawet nie zdają sobie sprawy, że naruszają poczucie komfortu danej osoby. Naruszają też granice bezpieczeństwa danej osoby poklepując, przytulając…

         Władza to pieniądze, których trudno sobie odmówić. Psychologia ewolucyjna wyjaśnia, że kobiety poszukują mężczyzn z zasobami, a te mają przedstawiciele różnej władzy.

         Władza to manipulacja. Manipulacja to uzyskiwanie wpływów. Nie zawsze na to negatywne znaczenie.

         Władza przyciąga patologię, co też nie zawsze jest regułą.

         Władza w pracy, to często również przeniesienie jej do innych układów, np. do domów, czy do innych grup nieformalnych. Cech przywódczych nie pozostawia się w gabinetach. One są w nas.

         Władza jest w rządzonym – bo on uznaje czyjeś prawo do rządzenie i poddaje się władzy nauczyciela, lekarza, żony, czy męża.

         Władza to wręczane komuś upominki. Często na zasadzie „kija i marchewki”.

         Władza to popędliwość. Trzeba uważać na przedstawicieli władzy, bo oni nie znają pojęcia empatii.

 

   To tylko moje, mało precyzyjne notatki. Przytaczam je, aby zastanowić się wspólnie nad mechanizmami pchającymi znajomych nam ludzi, sąsiadów, kolegów, krewnych do władz samorządowych. Może również łatwiej będzie ocenić polityków – tych z najwyższej półki, jak i tych z lokalnych władz. Wkrótce wybory samorządowe. Kampania trwa i przynosi nam mnóstwo obietnic dokonania cudów wręcz,  jeśli tylko wygrają. Zdobycie korzystnych przyczółków we władzach samorządowych stanowi strategiczny cel wszystkich partii politycznych, marzących o poszerzeniu bazy rządzenia i wygraniu za rok wyborów parlamentarnych. Wtedy będą posiadać pełnię władzy i…będą nami rządzić przez kolejną kadencję. Z jakim skutkiem???

   W kościele gdzie dzisiaj modlono się o pomyślność Ojczyzny, wznoszono również modły o naszą czynną obecność w głosowaniu i o rozsądną ocenę kandydatów do władzy. Wybory to jedyna okazja wywarcia wpływu na rzeczywistość jaka nas otacza.

Nieobecni sami pozbawiają się tego wpływu.