Wdzięczni bez granic, za wszystko i za nic

Słowa wdzięczności trzeba wypowiadać, to tytuł posta  ze stycznia bieżącego roku pisany z okazji Dnia Dziadka. To znaczy, że święto Babci i Dziadka stało się jedynie pretekstem do rozważań nad przyczynami naszej niechęci do wyrażania wdzięczności za coś, co otrzymujemy od kogoś choćby się nam to nawet prawnie należało. Jakoś tak się porobiło, że my zwyczajnie nie lubimy być wdzięczni za coś. Wolimy nie poznać naszego dobrodzieja na ulicy niż przemówić słowami wyrażającymi życzliwość i wdzięczność właśnie.

  Przed świętem Babci i Dziadka  zajrzałem do Internetu w poszukiwaniu wierszyków, czy też wierszowanych życzeń pisanych na tę okazję. Otworzyłem dwa pierwsze linki jakie wskazała przeglądarka i znalazłem tam całkiem pokaźną ilość wzruszającego materiału do przemyśleń. Treść tych dzieł to głównie piękne podkreślenie zasług tej najważniejszej rodzinnej instancji, niezbędnej dla utrzymania rodzinnego ciepełka. W życiu każdego chyba człowieka dziadkowie odegrali istotną rolę wychowawczą. Pisałem o tym w ubiegłym roku – do sprawdzenia w archiwum – opatrując tekst zapożyczonym gdzieś tytułem Babcia Anioł-dziadek stróż, co chyba dobrze oddaje charakter relacji z wnukami. Żałować należy każdego, komu nie dane było zaznać tej ciepłej babcinej opieki i troski, ale cóż poradzić – takie życie. Wracając do okazjonalnej poezji – aby nie być gołosłownym zaproszę wszystkich do jej czytania licząc na to, że każdy znajdzie tam coś dla siebie. Młodzi czytelnicy odnajdą jakąś wskazówkę dla siebie, a starsi może odrobinę radości – na wypadek gdyby ich wnuki zapomniały wysłać życzenia czy choćby zatelefonować do swoich babć i dziadków. Oto adresy tych dzieł: http://lena.libra-wrd.pl/Wierszoteka/Babcia.htm

http://www.edukacja.edux.pl/p-396-dzien-babci-i-dziadka.php

   Czytając piękne wierszyki, czy przeplatane nimi scenariusze zajęć dla przedszkolaków związanych z obchodami Święta Babć i Dziadków dotarła do mnie taka refleksja. Wypowiadane ustami dzieci wierszyki napisali przecież zupełnie dorośli ludzie. Nie ma pewności czy ci autorzy doznali od swoich dziadków tego, o czym tak pięknie piszą. Widać jednak, że wiedzą co trzeba podkreślać, aby to było wychowawcze dla dzieci, a zarazem stało się wzruszającym dziękczynieniem nie tylko dla własnych babć. Zastanawiam się jednocześnie dlaczego na przedszkolu i pierwszych klasach podstawówki kończy się całe edukacyjne i wychowawcze zainteresowanie tematem? Czyżby gimnazjaliści nie mieli już za co dziękować tym, którzy pomagali ich rodzicom w wychowaniu następnego pokolenia w rodzie ? A licealiści, czy oni są już na tyle dorośli, że sami pamiętają o swoich dziadkach i ich zapotrzebowaniu na słowa pamięci i dowody wdzięczności? A jeśli nawet dostrzegą kartkę w kalendarzu to czy pójdą – tak sami z siebie – odwiedzić swoje babcie?

   Pracując w szkole wielokrotnie miałem okazję przypominać nastolatkom o Świecie Babci i Dziadka. Pytałem przy okazji czy wybierają się z życzeniami? Dowiadywałem się wtedy, że raczej rzadko to czynią, bo daleko, bo jakoś tak zeszło itd. Spotkałem i takie wypowiedzi:
– Tak, odwiedzam dziadków co jakiś czas. Zawsze udaje mi się wysępić trochę kasy na swoje potrzeby.

   Porównując treść dziecięcych(?) wierszyków z rzeczywistością robi się trochę smutno z tego powodu, że to tak właśnie było…ale minęło. Bo co pozostaje z dziecięcych, żarliwie wypowiadanych deklaracji ?
No właśnie. Rzeczywistość często bywa zupełnie inna. Jaka ona bywa? Sami wiecie.
   W minioną niedzielę czytano w kościele fragment Pisma Świętego o uzdrowieniu przez Jezusa z trądu dziesięciu chorych. Istotne w tej nauce było to, że z tych dziesięciu cudownie uzdrowionych pozostał na miejscu, aby okazać swą wdzięczność Wybawcy tylko jeden Samarytanin.. Pomyślałem szybko, że to jest tylko 10 procent całości. A zaraz potem zadałem sobie pytanie : – czy ten wskaźnik jest dzisiaj honorowany przez współczesnych? Cała nauka zwana kazaniem dotyczyła potrzeby odczuwania i okazywania wdzięczności poczynając od Stwórcy – za fakt naszego istnienia i posiadania talentów wszelakich po najzwyklejsze życiowe przypadki.

Dużo myślałem nad tym i nawet rozmawiałem o tym z młodzieżą pytając : – O czym była nauka ? Zwykle ktoś w klasie odpowiadał, że o uzdrowieniu trędowatych, na co odpowiadałem: – Owszem, ale to było jedynie tło do nauki o potrzebie wyrażania wdzięczności wobec wszystkich, którym coś zawdzięczamy.

W tygodniu mieliśmy święto szkoły, czyli Dzień Edukacji Narodowej. Ponieważ w moich szkołach faktyczne obchody zorganizowano dzień przed lub dzień po faktycznym świecie, to w Dniu Nauczyciela miałem okazję wysłuchać telefonicznych wypowiedzi wielu słuchaczy, którzy w odpowiedzi na apel redaktorów prowadzących audycję Cztery Pory Roku wypowiadali się na temat swoich szkolnych doświadczeń i wspominali najbardziej ulubionych nauczycieli. Reportaże, które słyszałem robiono w przedszkolach lub w pierwszych klasach podstawówki. To bardzo wdzięczni słuchacze i komentatorzy, a jacy medialni?
– Nasa pani jest bardzo miła. Naucyła nas pisać i cytać.
A czego życzycie swojej pani z okazji jej święta?
– Zycę nasej pani żeby się zawsze uśmiechała do nas

Nawet pan Premier złożył w tym dniu wizytę w przedszkolu. Nikt nie pofatygował się aby odwiedzić gimnazjum, czy jakieś liceum, czy technikum i tam zadać te same pytania. Mielibyśmy właściwy obraz przygotowania naszych pociech do życia w społeczeństwie.

Ta uczniowska wdzięczność jak i składanie życzeń to już tylko akt oficjalny, na który może zdobyć się klasa wobec swojego wychowawcy. Dla innych nie ma potrzeby się trudzić. Wystarczy, że na akademii są jakieś wierszyki i życzenia. Te wszystkie przestarzałe konwenanse to zwykłe zawracanie głowy. Biorą pensje za swoją pracę, więc niech robią co do nich należy. Niech nie zwracają głowy jakimiś żądaniami. Spadówa!

Takie będą Rzeczpospolite…

   

22 uwagi do wpisu “Wdzięczni bez granic, za wszystko i za nic

  1. ~Voluś pisze:

    Generalnie mamy coraz większy problem z docenianiem czyjejś pracy, choćby poprzez zwykły szacunek dla tego, co ta osoba robi. A rodzice teraz są tacy modni, że wszystko zwalają na szkołę. Szkoła ma nauczyć rachunków, manier, gramatyki, dobrego wychowania, mówienia dzień dobry, dziękuję i jedzenia sztućcami.

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Voluś, pięknie dziękuję za wsparcie duchowe. Mało kto chce zabierać głos w proponowanej tu debacie, a przecież tzw. kindersztuba tylko może pomóc w budowie nowego społeczeństwa otwartego na innych , często bardzo odmiennych od nas ludzi, jak i na cały świat . Niemcy odeszli od swoich zasad wychowawczych i po jakimś czasie zrozumieli ,że popełnili błąd, którego skutków już nie da sie cofnąć.Pozdrawiam

      Polubienie

    • ~Klonuś K. pisze:

      Problem jest też w samych uczniach, słyszałam o takiej sytuacji że kiedy pewien uczeń z odpowiedzi dostając 1, nie powiedział że sam sobie zawinił bo się nie nauczył, tylko stwierdził że on umie a to nauczyciel jest głupi i nie zna się na ocenach bo mu jedynkę postawił. No przykre było to postępowanie tego chłopaka, ale cóż widać jakie wartości wynosi z domu i jaka kulturę osobistą prezentuje.

      Polubienie

  2. ~Alutka30 pisze:

    Taka to „krótkotrwała” wdzięczność młodych ludzi wobec nauczycieli, jak i czasem – wobec rodziców; ma Pan rację, konwenanse każą dziękować na Dniu Nauczyciela/Dniu Matki/Dniu Babci, a rzeczywitość jest już bardziej prozaiczna. I nie tylko młodzieży tu się można czepić – problem z okazaniem wdzięczności mamy wszyscy.Nie potrafimy dziękować? Wydaje nam się, że nie ma za co, bo jakieś względy/profity nam się należą? Może generalizuję, ale czasmi rzeczywiście w zupełnie zwyczajnych sytuacjach można zauważyć, jaka to kultura „targa” ludźmi we wzajemnych relacjach.Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Alutko, myślimy podobnie i nie zapędzamy się w generalizowanie ocen postępowania uczniów wobec problemów ,które poruszamy. Różnie ludzie reagują na wyzawania czasu. Taksamo dotyczy to dorosłych jak i młodzieży.Pozdrawiam

      Polubienie

    • ~tatul pisze:

      Morgano, zgadzam się z Twoją interpretacją. U podstaw oczekiwanych zachowań powinien być szacunek.Przecież to motto zamieszczone obok coś powinno znaczyć. Po to go zamieściłem przy tych postach o szkole.”Człowiek jest wielki nie przez to co ma, tylko przez to czym się dzieli z innymi”. To słowa wielkiego nauczyciela i wychowawcy, a przy okazji Patrona moich szkół. Czy szanowane i doceniane jest to, czym dzieli sie z innymi każdy nauczyciel?

      Polubienie

  3. ~iimajka pisze:

    Może własnie stąd się bierze brak okazywania wdzięczności, że zostaje ona narzucona na szkolnych akademiach i „wyprana” z emocji osobistych?Zawsze ogromnym stresem było dla mnie np. kupowanie kwiatków – czy inni będą mieli i ja się nie wygłupię nie dając, czy odwrotnie – wygłupię się dając, gdy inni tego nie zrobią. I co powiedzieć, jakie życzenia złożyć…Wszystko było podporządkowane słowu „wypada” (oficjalnie i nieoficjalnie – czarowne słówko LIZUS też miało swoją wagę), a nie „ja chcę wyrazić swą sympatię”. Sympatia i wdzięczność przepadły wraz ze spontanicznością.Inna rzecz, że do dziś pamietam kilkoro wspaniałych nauczycieli z każdego poziomu edukacji i nawet jeśli nie pojęłam tajników wykładanego przedmiotu (głównie z własnego lenistwa 😉 ), to mają swoje ciepłe miejsce w mym sercu za pasję, za stanowczość, za dialog, za traktowanie ucznia jak człowieka, który przyszedł po wiedzę, a nie obiektu przed którym trzeba odczytać kawałek tekstu.I nie wierzę, że Ci którzy lubią kontakt z uczniami, mają ich za partnerów do rozmowy i kogos kto moze współdzielić pasję, zostaną zmożeni przez „system”. W końcu z doświadczenia szkolnego pamiętam, że co innego mozna było wpisać do dziennika, a co innego opowiedzieć uczniom 🙂 Ważniejsze wszak, by potrafić posługiwać się językiem i wiedzieć gdzie co znaleźć, niż znać wszystkie tytuły Kraszewskiego…

    Polubienie

    • Tatul pisze:

      ~iimajko, witam serdecznie na tych stronach. Dziękuję za wypowiedź pokazującą realia pracy w szkole. Trudno jest uczniom wyróżniającym się przełamać narzucony przez większość styl bycia cool, spoko, czy jak by to nie nazwać nie nazwać. Takie rzucone z pogardą”kujon” czy „lizus” niewątpliwie boli i powstrzymuje przed takim działaniem, jakiego oczekujemy od uczniów. Cieszę się z nowego komentatora.Pozdrawiam

      Polubienie

  4. ~żółwica pisze:

    Zacznę od tego, że ostatnio mam kłopoty z publikowaniem komentarzy, nawet na swoim własnym blogu. Nie mam też pewności, że ten komentarz, który właśnie piszę, zostanie opublikowany. Mam nadzieje, że to przejściowe. A teraz w temacie… Proszę sobie wyobrazić, że w tym roku nie byłam obecna na szkolnej „akademii”, 13 października. A ponieważ mnie tam nie było, nie otrzymałam w ogóle życzeń od uczniów! Nawet w piątek od własnej klasy, nawet choćby takich naprędce wymyślanych! Czekam na najbliższą godzinę wychowawczą, aby przedyskutować ten temat, choć zupełnie nie cieszy mnie „domaganie się” odrobiny kultury. Tylko jeśli ja, jako wychowawczyni, nie pokażę moim uczniom, jak powinna ta kultura wyglądać, to kto to zrobi? Mam wrażenie, że na rodziców nie zawsze można liczyć, choć nie chcę teraz generalizować w drugą stronę, że całym złem są rodzice. Błąd leży w rodzicach, mediach, czasach w których żyjemy, pewnie jeszcze w kilku innych czynnikach, i oczywiście w samej młodzieży, bo przecież osiemnastoletni młody człowiek chyba posiadł już zdolność samodzielnego myślenia?? No cóż, pozostaje nam oświecać te często oporne umysły… Życzę dużo wytrwałości w pracy i wiary, że ta praca przyniesie dobre owoce!:-)

    Polubienie

    • Tatul pisze:

      ~Żółwico, mamy wszyscy szczęście przeczytać Twoją wypowiedź dzięki temu, że jednak udało się ją tu umieścić. To jeszcze jeden przykład na to, że opisany przeze mnie problem faktycznie istnieje, i że nie przesadzam w ocenie rozmiarów zjawiska.Dziękuję za życzenia i nawzajem życzę sukcesów w upowszechnianiu nie tylko wiedzy, ale i zasad współżycia pomiędzy wszystkimi zaangażowymi w pracę na niwie oświatyPozdrawiam

      Polubienie

  5. ~Klonuś K. pisze:

    A według mnie to nie jest tak, że uczniowie nie chcą składać życzeń swym nauczycielom problem tkwi jednak w tym, ze w każdej klasie do takich spraw wyznaczony jest zwyczaj przewodniczący wraz z jego zastępcą którzy to w imieniu całej klasy składają życzenia nauczycielom, a pojedynczy uczeń nie chce się wyrywać samodzielnie gdyż zapewne od razu byłby postrzegany przez rówieśników jako tzw „lizus”.I myślę też, że gdyby szkoły nie organizowały na to święto apeli, to uczniowie i tak by pomiatali i odwiedzali w czasie przerwy swoich nauczycieli z bukietem kwiatów i życzeniami. Pozdrawiam

    Polubienie

  6. ~mario18 pisze:

    Na początek spoźnione życzenia: Wszystkiego najlepszego z okazji dnia nauczyciela bo w szkole nie było możliwości, spotkania się na lekcji. Według mnie wybrał pan bardzo dobry temat na posta, bo dziś nie wielu stać na odrobinę wdzięczności.

    Polubienie

  7. eremi@amorki.pl pisze:

    Dorośli nie mają tej niewinnej świeżości dzieci i piszą to, co należy często przecząc własnym odczuciom. Zgadzam się z cała Twoja wypowiedzią w tej kwestii. Pozdrawiam.

    Polubienie

    • ~tatul pisze:

      ~eremi@amorki, witam nowy nick niosący pozytywne oceny moich wypowiedzi. Ja również mam świadomość tego, że w ramach politycznej poprawnosci dorośli wyrażają zachwyt nawet wyedy gdy nie ma się czym zachwycać, ale podobno: „Żona szefa jest zawsze najpiękniejsza, najdowcipniejsza itd.itd.”Pozdrawiam

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.