Edukacja do życia w rodzinie. Dokąd będziemy udawać?

   Odchodzę na chwilę od polityki, aby nie zanudzić do reszty moich czytelników.  Niektórzy nabyli się już odruchu wymiotnego na widok polityków, a szczególnie gdy  wypadnie na nich patrzeć i jeszcze w dodatku słuchać tego, co mają nam do powiedzenia.  Ostatnio dostrzegam ten odruch u bardzo wielu młodych ludzi.  Myślę, że to jest pozytywny przejaw zniechęcenia formą, a również i treścią publicznej debaty.  Politycy muszą wziąć to pod uwagę, bo inaczej kto odda na nich głosy?

   W środę, gdy przyniosłem do klasy II LO ostatni numer Polityki i podałem do przejrzenia uczniom, to zauważyłem, że wielu z nich nawet nie zadało sobie trudu aby przeczytać tytuły.  Podawali ją dalej jakby odpędzali natrętną muchę.
–  Polityka jest głupia – powiedziała Agatka.

– Czy mówisz o tej gazecie? – zapytałem.

– Nie o gazecie, o polityce w ogóle.  Odpychają mnie te ciągłe kłótnie. Nic z tego nie rozumiem, to po co mam to oglądać lub czytać? – odpowiedziała.

   Nie wszyscy jednak odrzucali gazetę bez przeczytania choćby tytułów.  Kilka osób zainteresowało się tematami z tzw. życia potwierdzając ogólnie znaną prawdę, że kto szuka, to i znajdzie. Niekoniecznie w gazetach opinii.  Wystarczą im tabloidy.

   Czego szukają młodzi ludzie? Co ich kręci? Gdzie znajdują odpowiedzi na dręczące lub tylko interesujące ich pytania? Czy w domu? W szkole? Wśród kolegów? W Internecie? A wzorców zachowań dostarcza im dom? Szkoła? Ludzie kultury i sztuki? Czy może są to tzw. celebryci… znani z tego, że są znani?

   Czy odpowiedzi, które otrzymują przyjmowane są za prawdę objawioną i stosowane bezkrytycznie? Pytam o to od dawna. Czasem otrzymuję pisane sercem przez moich zaprzyjaźnionych czytelników odpowiedzi, ale najczęściej zawisają one w próżni i pozostają  bez odpowiedzi.

   W ostatnim okresie wielce bulwersujące, chyba dla wszystkich, były informacje o użyciu noża w porachunkach pomiędzy gimnazjalistkami, o procesach sądowych osądzających gimnazjalistów w jednej ze szkół na Śląsku o wykroczenia przeciwko porządkowi szkolnemu w takim zakresie, że nauczyciele czuli się tam sterroryzowani i dlatego musiało wkroczyć do szkoły prawo.  W ubiegłym tygodniu Wprost zamieściło duży materiał przedstawiający obrazek z życia małolatów p.t. Dzieci bez granic.

   Czytamy w nim na zachętę: Piją, palą, szprycują się narkotykami i dopalaczami. W Internecie surfują po stronach dla dorosłych, uprawiają wyuzdany seks. A do tego są mistrzami kamuflażu. Bo nastolatki doskonale wiedzą, jak przed rodzicami odgrywać niewinne aniołki.
Ci, którzy przeczytali tamten materiał wiedzą, jak szokujący musiał być dla ludzi mających dorastające dzieci, opis wyczynów dwóch dziewcząt, które tak zafascynowała zabawa w słoneczko, po której zaszło w ciążę sześć nastolatek w Ostródzie, że postanowiły spróbować jak to jest.
Jedna z nich mówi do dziennikarza:
– Zabezpieczyliśmy się. No i zrobiłyśmy to. Dlaczego?  Bo to takie przeżycie. Chciałam spróbować. Kto wie czy będzie jeszcze taka okazja. No i chciałam się poczuć dorosła…

   Ciekawa dyskusja wywiązała się nad treścią tego artykułu. Oto jedna z wypowiedzi:

~tato napisał:

– Czasami jest mi żal tych wszystkich dzieciaków. Z jednej strony są za młode do ponoszenia odpowiedzialności za swoje głupoty, z drugiej bezwzględne i okrutne. Gdzie są autorytety? Kto potrafi się nimi prawidłowo zaopiekować, nauczać, wskazać drogę życiową? Tyle autorytetów, katechezy itp. wynalazków, a dzieciaki są chyba samotne. Klęska i żal.

Ktoś inny dodał:

  … ten artykuł opisuje praktyki seksu grupowego wśród osób bardzo młodych – niepełnoletnich. To jest bardzo niemoralne i należy sobie zadać pytanie: dlaczego do tego typu zabaw dochodzi? Gdzie są rodzice, gdzie są wartości, gdzie są granice? Ludzie to nie zwierzęta, ludzie młodzi też mają hamulce, powinni mieć hamulce. Też miałem 13, 14, 15, 16 lat i też podobała mi się niejedna dziewczyna, ale nigdy nie brałem udziału w tego typu zabawie – nawet gdyby mnie namawiano, to bym się nie zdecydował. Jeszcze jedno: Ci młodzi ludzie ten seks nazywają zabawą, a odpowiedzialny dorosły człowiek powie jedno: seks to nie zabawa.   Tomek

   Zapytana o ocenę dzisiejszego wyuzdania znacznej części młodzieży moja zaufana, nastoletnia korespondentka odpowiedziała m.in.:

…Nawet jeśli są prowadzone zajęcia wychowania seksualnego to nie uważam, że to rozwiązuje problem. Myślę, że dużą rolę odgrywają rodzice, a przede wszystkim negatywny wpływ mediów. (!) [Spójrzmy na to z tej strony, że kiedyś młodzież była inna, ponieważ nie było takiego nacisku i wpływu ze strony mediów… ]. Myślę też, że młodzież upatruje swoje autorytety w nieodpowiednich osobach. 

    Ano właśnie. Zadajmy sobie wszyscy z całą siłą pytanie, które uczyniłem tytułem tego posta: DOKĄD BĘDZIEMY UDAWAĆ? Przecież wszyscy, od których zależy ten odpuszczony zupełnie odcinek pracy wychowawczej udajemy, że nie ma problemu. Czy może nadal tak być, że zwalamy wszyscy na siebie nawzajem winę za ewidentne zaniedbania edukacyjne i taniec ten wciąż trwa i trwa?

   Rodzice liczą na szkołę, szkoła na Kościół, który zdominował zupełnie ten odcinek pracy wychowawczej. Przygotowanie do życia w rodzinie to jedyny przedmiot traktujący o sprawach zaliczanych do wstydliwego obszaru wiedzy czyli wychowania seksualnego. Nadal jednak jest tak, że rodzice nastolatków muszą wyrażać zgodę na uczestnictwo swoich dzieci w tych zajęciach. Jaki jest program tych zajęć i jak są one prowadzone – wiedzą o tym najlepiej młodzi ludzie. Mam nadzieję, że się tu wypowiedzą i dzięki temu poznamy ich ocenę tego obszaru edukacji szkolnej.

   Nie wiem jak będzie nagłośniony w mediach przypadający na 26 września IV Światowy Dzień Antykoncepcji i jaki przyniesie skutek edukacyjny. Już wkrótce sami to sprawdzimy. Ja zwróciłem uwagę na to, że treścią tegorocznych obchodów jest położenie nacisku na ODPOWIEDZIALNOŚĆ, której tak bardzo nam wszystkim brakuje. Przeczytajmy notkę na ten temat, którą znalazłem w Internecie:

    (…) 26 września br., już po raz czwarty w 70 krajach, w tym w Polsce, będzie obchodzony Word Contraception Day – Światowy Dzień Antykoncepcji.  Jak co roku będzie on dotyczył istotnych tematów związanych z planowaniem rodziny i zdrowiem seksualnym.  Tegorocznym hasłem Światowego Dnia Antykoncepcji jest „Twoje życie. Twoja odpowiedzialność”.  To motto ma zachęcić młodych ludzi do zastanowienia się nad odpowiedzialnością w życiu seksualnym, w tym nad zapobieganiem nieplanowanym ciążom oraz chorobom przenoszonym drogą płciową.

   Obchody Światowego Dnia Antykoncepcji we wszystkich krajach będą skupione wokół kwestii odpowiedzialności i wychowania seksualnego młodzieży, jednak dyskusje na ten temat mogą przybrać różną formę.

   Światowy Dzień Antykoncepcji: Niebezpieczny seks nastolatków

LJX/rynekaptek.pl 23-09-2010,

 (…)Misją zainaugurowanego w 2007 roku Światowego Dnia Antykoncepcji jest zwiększanie świadomości w zakresie antykoncepcji, by umożliwić młodym ludziom dokonywanie wyborów dotyczących ich zdrowia seksualnego i planowania rodziny.

Wyniki raportu „Antykoncepcja: kto ponosi odpowiedzialność?”, przeprowadzonego w 2010 roku pokazują, że prawie połowa (45%) aktywnych seksualnie młodych ludzi nie zabezpiecza się podczas stosunku z nowym partnerem – ten wynik wzrósł o 25% w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Wzrasta również liczba młodych ludzi w wieku 15-24 lata, którzy podczas współżycia z nowym partnerem nie używają zabezpieczenia.

Według statystyk ludzie w wieku 15-24 lata znacznie częściej niż starsi zapadają na choroby przenoszone drogą płciową.

Zgodnie z badaniami WHO tylko marginalna część nastolatków ma dostęp do odpowiedniej i niezbyt kosztownej pomocy związanej z zapobieganiem chorobom przenoszonym drogą płciową.

Światowy Dzień Antykoncepcji jest obchodzony 26 września każdego roku.

   Czy będziemy nadal udawać, że przemilczanie tych problemów, to najlepsza metoda wychowania młodych ludzi do odpowiedzialności za siebie i partnera?

   Czy mówienie …”o tych sprawach”, to jest naganne rozbudzanie ciekawości młodych, którzy natychmiast polecą sprawdzać jak to jest?

   Czy nadal będziemy udawać, że nie ma sprawy???

71 uwag do wpisu “Edukacja do życia w rodzinie. Dokąd będziemy udawać?

  1. ~Voluś pisze:

    Edukacja seksualna to największa porażka PRL, III RP i obawiam się, że ewentualnych, następnych również. Wciąż nie potrafimy rozmawiać o seksie bez zażenowania, a nawet jeżeli ktoś potrafi trafia na listę czarnych owiec. W moich czasach nie było internetu, na szczęście ojciec miał na tyle odwagi, by kupić „Sztukę kochania” Wisłockiej i podrzucić ją w rejony, do których zaglądałem. Oficjalnie czeski film – nikt nic nie wie. Dzię jest więcej łatwo dostępnych źródeł, które niestety nei zawsze są obiektywne, wiele z nich powiela mity seksualne lub wypacza pojęcie seksu. Mój syn ma 10 lat, powoli wchodzi w wiek aktywności. Z niepokojem patrzę na to, czego nauczy/nie nauczy go szkoła. Kończąc, jeszcze jedno zdanie o antykoncepcji – gdy studiowałem, każda dziewczyna w akademiku dostawał co miesiąc prezerwatywy. Organizatorzy akcji – jakiś komunistyczny związek studentów – twierdzili, że to właśnie dziewczyna ma największy interes w zabezpieczeniu się, więc to ona powinna mieć „gumkę”. Bo my – faceci – w takich momentach nie zawsze o tym pamiętamy.Uważam ten pomysł za całkiem sensowny.

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~Voluś, podobno Wisłocka nadal ma wzięcie mimo, że Internet dostarcza wiedzy o jakiej dawnym pokoleniom nawet się nie sniło/ Ja nie chciałem generalizować, bo przecież nie jest prawdą, że wszyscy młodzi ludzie podejmują aktywne życie seksualne w gimnazjim. Jest bardzo różnie, ale wszyscy coś zamiatają pod dywan. Dulszczyzna też się szerzy, niestety. Trzeba krzyczeć.Pozdrawiam

      Polubienie

      • ~Voluś pisze:

        Kilka lat temu, gdy jeszcze jeździłem na kolonie jako wychowawca, przyłapałem w łóżku chłopaka z mojej grupy (14 lat) z dziewczyną (14 lat). Byli na etapie gry wstępnej czyli zdejmowania majtek. Na szczęście do niczego nie doszło, bo po rozmowie okazało się, że nie mieli zabezpieczenia oraz większego pojęcia czym może grozić seks w tym wieku. U nas z seksem jest trochę jak z polityką – biorą się do niego ludzie, którzy niespecjalnie mają o nim pojęcie.

        Polubienie

  2. ~amator pisze:

    Oby więcej takich tematów! W Polsce zakłamanie jest uważane za dobry sposób na wychowanie dzieci. Taki sposób podejścia sprawia, że w oczach dziecka traci się wiarygodność. Wmawia się dzieciom, że seks bez miłości nie jest przyjemny, a do tego jeszcze często tłumaczy to ksiądz…

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~amator, dziękuję za zagodną opinię. Cytowałem już tu wielokrotnie czyjeś motto. Powtórzę je raz jeszcze: „Mielibyśmy dobrze wychowaną młodzież gdyby rodzice byli dobrze wychowani”.Pozdrawiam

      Polubienie

  3. ~Viper pisze:

    Wszystko idzie w jakąś dziwną, ciemną stronę, nie tak jak było zakładane, albo może właśnie takie założenie było przy projekcie ustawy o edukacji młodzieży i wprowadzeniu gimnazjum. Niestety nie da się ukryć, że złą sytuacje komplikuje mniejsza możliwość kontroli zarówno rodziców jak i nauczycieli w szkołach. Śmiem nawet stwierdzać po własnych obserwacjach studentów pierwszego czy 2 roku którzy zahaczyli o gimnazjum w porównaniu z osobami których nie objęła ta „wspaniała reforma edukacji”, że są to osoby których zachowanie jest po prostu patologiczne bo obraz studentów którzy przychodzą na zajęcia na mocnym kacu bądź na „procentach”, czy gorące studentki które opowiadają sobie z kim się w ten weekend przespały. Szeroki dostęp do sieci, materiałów które młodzież jaki osoby w wieku 20-22 lat starają się naśladować sprawia że naród jest coraz bardziej zdemoralizowany. Czy cofniemy to… chyba już nie. Jeden z moich znajomych, wykładowca z dość długim stażem powiedział na jednej z organizowanych konferencji na temat szkolnictwa, że gorzej już być nie może… Przemoc, sex, brutalność i nienawiść to medialne czynniki potęgujące popyt. Jak jest popyt musi być podaż, dlatego też gołym okiem widać na idiotycznych filmach umieszczanych na różnych serwisach video pozytywne komentarze dla autorów. Dlatego też kto wie czy niebawem młodzież nie zacznie umieszczać filmów na których np. pokazują scenę gwałtu aby popisać się przed rówieśnikami. Kolejny aspekt w szkole – możliwości nauczycieli. Kiedyś były większe – w szkołach co jak co ale panowała dyscyplina, teraz nauczyciel musi siedzieć cicho bo uczeń „kochany synalek nadzianego tatusia jest królem” któremu nie można nic zrobić w obawie o utratę pracy. Obawiam się faktu w gdy zdejmiemy różowe okulary i zobaczymy co się dzieje w rzeczywistości będzie już za późno aby cokolwiek naprawić.

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Vipper dziękuję za obrazek z życia studentów. Tak jest jak piszesz. Ten stan będzie trwał i nasze gadania niczego nie zmienią. Mimo wszystko jednak warto wskazywać na zagrożenia.Pozdrawiam i zapraszam na przyszłe opowieści

      Polubienie

    • ~nemeczek pisze:

      Zanim zacznie się analizę, trzeba pamiętać o postępie naukowym, bo to jest sprawca całego „zamieszania”.Nie można tego negować, bo to część nowej rzeczywistości i obyczajów. Pretensje do dzieci? Za co? Za to, że rodzice są nowobogaccy? Wszyscy są winni i nauczyciele też. Sami sobie robicie krzywdę, trzeba być konsekwentnym i wzywać za każdym razem tych „zapracowanych właścicieli dziecka” na rozmowę.Ale co zrobić, kiedy dyrektor grozi zwolnieniem…?

      Polubienie

      • ~Tatul pisze:

        ~nemeczek , dziękuję za to sformułowanie : – Rodzic – zapracowany właściciel dziecka. Wpisuję go do swojego słowniczka. Często jest tak jak w gorzkiej anegdocie: „Uczymy je mówić, a później krzyczymy: Milcz jak do mnie mówisz!!!”. Temat rzeka.Pozdrawiam

        Polubienie

  4. ~Lili pisze:

    Młodzież krepuje się.. rozmawiać z rodzicami o sprawach seksulanych.. W szkołach również jest coraz mniej zajęć, które mogły by wyjaśnić nam sposoby antykoncepcji…co jest dla nas dobre a co nie. W dzisiejszych czasach nawet dziewczynki w wieku 12 lat zachodzą w ciążę. Dla mnie jest to chore, że tak się wyrażę. A po drugie jest co ciekawość, co to jest? Jakie to uczucie? Połowa młodzieży robi to ze względu na rówieśników bo oni to mają za sobą no a on nie. Dzieci w wieku od 10 do 15 lat tak naprawdę to nie wiedzą nic na temat seksu, a jednak to robią. Ja osobiście wiedzę o antykoncepcji i sprawach seksualnych zaczerpnełam poprzez internet gdzie dużo o tym można poczytać oraz w szkole, ponieważ zajęcia z wdż miałam od gimnazjum. Wiec po co robić coś, o czym się nie ma pojęcia skoro potem są skutki takie jakie są..

    Polubienie

  5. ~christoff pisze:

    Będąc osobą z gruntu chamską i wredną uważam że „lekcje wychowania seksualnego” w Polsce nie różnią się zbytnio od skeczu kabaretu Neo-nówka gdzie prowadzący zajęcia karze wkładać czosnek w pępek bo od tego nie zachodzi się w ciążę …Sądzę że społeczeństwo polskie nie dorosło właściwie do tego by swobodnie rozmawiać na temat seksu antykoncepcji a – nie daj boże – aborcji … jesteśmy społeczeństwem zbyt zdominowanym przez kościół (instytucję) by móc swobodnie i bez uszczerbku na zdrowiu (chyba że w rodzinnym gronie) swobodnie się na ten temat wypowiadać … pamiętam jak u mnie wyglądały te zajęcia – prowadził je ksiądz(!) który tłumaczył że seks przedmałżeński jest równy grzechowi zabicia człowieka – jest on niewybaczalny i idzie się za niego do piekła … i podejrzewam że w większości przypadków jest podobnie …Co do samej mej osoby uważam że każdy ma prawo i powinność do informacji o antykoncepcji zdrowym pożyciu intymnym itp. sprawach związanych z jego seksualnością … bo jednak jest to naturalne prawo z którego każdy chce korzystać …Chociaż jak Pan przytoczył są wyjątki rzucające cień na tą regułę – chociaż jest zasada – daj psu palec a zje Ci rękęPS. Proszę o obiektywną ocenę moich wywodów pozostawionych w mojej notcezwierzenia-czlowieka-zmienionego.blog.onet.pl

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Witaj Christoff,.Dzisiejsze, to oficjalne podejście do nauczania o porusznych sprawach jest identyczne z Twoim doświadczeniem . Na ile skuteczne jest straszenie młodych ludzi w powstrzymywaniu się przed podejmowaniem prób to też wszyscy wiemy. A czas robi swoje. Postęp stworzył dostęp …nawet do wirtualnego seksu. Jest zatem podobnie jak w piosence:…Wysokie płoty tato grodził,aby do Kasi nikt nie chodził.Ale ta Kasia mądra była i dziurę w desce wywierciła…Dalszy ciag chyba wszyscy znają, prawda?

      Polubienie

  6. ~Morgana pisze:

    Na tematy ważne często wypowiadają się niekompetentne osoby :(, temat seksu, to nadal temat tabu- chodzi o edukację. Niestety coraz częściej młode dziewczyny zostają mamami, to przerażające :(Pozdrawiam niedzielnie przy kawce:)

    Polubienie

  7. ~Agnieszka J. pisze:

    Kto jest odpowiedzialny za seksualne wychowanie dzieci/młodzieży? Rodzice udają, że nie ma tematu. A szkoła, moim zdaniem nie uczy tego czego powinna. Zapytałam raz jednego księdza dlaczego na lekcjach wychowania do życia w rodzinie uczymy się „jak odróżnić miłość od zakochania?” itp. a nie dowiadujemy się praktycznie niczego w kwestii antykoncepcji. Za proste pytanie nie tylko zostałam zganiona ale ksiądz-nauczyciel stwierdził, że chcę tu uprawiać jakąś propagandę, że to niemoralne, „takie rzeczy to w Ameryce” mówił. Dlatego uważam, że kościół nie jest obiektywnym źródłem wiedzy, dla niego zawsze to będzie cudzołożenie. Rozumiem, że młodzież jest na tyle rozwinięta, że czerpie wiadomości z internetu, ale jak widać to za mało. Dlaczego w normalnych polskich szkołach nie ma jakiś zajęć edukacyjnych, zapobiegawczych. Ile młodych dziewczyn zdąrzyło już zajść w ciążę? Nie wiem czy to kwestia wychowania, wiary w tą „jedyną miłość” czy poprostu niewiedzy jak temu zapobiec.

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Agnieszko, ty też kończysz swoją wypowiedź pytaniami o odpowiedzialność za istniejący stan rzeczy.Wychowanie? Wiara w tę jedyną miłość? Brak wiedzy?Nikt nie zwrócił owagi na przesłanie jakie ma przyświecać tegorocznym obchodom Dnia …Jest to odpowiedzialność za czyny, ale i za zaniedbania rodziców, szkoły, kościoła, a wiec całej trójki najbardziej odpowiedzialnej za wychowanie młodego pokolenia, również i w sferze seksualności. Zrzucanie tej odpowiedzialności na innych sprawia, że jest tak jak w słynnej fraszce:Ksiądz pana winiłPan księdza,a nam biednymzawsze nędza.

      Polubienie

  8. ~.~ pisze:

    Prawda jest taka, że w szkole nie istnieje coś takiego jak WDŻ – a szkoda.Gdzie dzieci mają uczyć się o swojej seksualności? W kościele – kościół jest przeciwko antykoncepcji i homo oraz bi seksualizmowi. Najgorzej mają chyba ludzie, którzy są świadomymi katolikami, bo przecież oni nie mogą stosować antykoncepcji! Naraża to ludzi na niechciane ciąży, choroby.W szkole też niczego się nie dowiedzą – na biologii praktycznie nie istnieje temat antykoncepcji i innych orientacji seksualnych.Z domu prawdopodobnie też niczego nie wyniosą – rodzice często się krępują i mają znikomą wiedzę na temat antykoncepcji/seksualności.Jakie są tego wszystkiego skutki widzimy wszyscy bardzo dobrze. Czy chcemy ciemnego, bojaźliwego społeczeństwa?

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~.~WDŻ istnieje jako przedmiot, ale w dość szczątkowym wymiarze. Tematyka …do sprawdzenia. Nie do końca akceptowana przez młodzież. Zainteresowanie przedmiotem, zależy od osoby która to prowadzi. Może być interesujaco, a może być nuda na pudy.Znam opinie z jednej i z drugiej strony. Pozostaje samokształcenie i nauka na swoich błędach … bo cudze błędy nie przemawiają w tym wieku do wyobraźni wiekszości młodzieży

      Polubienie

  9. ~Marcin Jarosz pisze:

    Witam serdecznie autora blogu i wszystkich czytających. Już się tak w naszym kraju utarło, że specjalistów mamy wielu, tylko niestety niewielu jest od tego, co trzeba. Tak jest z seksem, fajkami, narkotykami, alkoholem, przemocą, sektami…. wyliczać można do woli. Specjaliści odzywają się dopiero po fakcie, czyli „można było tak, albo inaczej, albo wcale”. Problem w tym, że ów „problem” nie leży tam, gdzie wielu z nas wydaje się że jest. „Jest ryzyko, jest zabawa” – mówią nastolatkowie zafascynowani odkrywaniem nowego. Niestety nie miał im kto powiedzieć, że druga zwrotka brzmi „jest zabawa – jest odpowiedzialność”. Mam więc pytanie do młodzieży. „Jak chcecie, aby rozmawiano z wami o seksie?”, a dla dorosłych „Jak zamierzacie opowiedzieć dzieciom czym jest seks i miłość?.Rodzice skarżą się na brak autorytetów. Dla mnie na pierwszym miejscu zawsze są rodzice. Od nich uczyłem się miłości i odpowiedzialności. Nie było patetycznych mów na temat seksu. Bo nie o seks sam w sobie tutaj chodzi, ale o wiedzę czym on ma być dla mnie i dla drugiej osoby. Nie powie o tym szkoła, bo nie ma na to czasu, nie powie o tym ksiądz, bo nikt go nie przygotował do takich rozmów. Jeśli nie powie rodzic, to dzieci dowiedzą się z trendy stron w internecie tylko tego, w jaki sposób zakłada się prezerwatywę, a to niestety nie daje 100 % pewności.Pozdrawiam Wszystkich

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Panie Marcinie, witam po dość długiej nieobecności. Już się martwiłem, że Pan o nas zapomniał. Pański komentarz wzbogaca wartość poruszanych zagadnień i mimo, że cytowany dzień minął zupełnie bez rozgłosu to jednak problem pozostał i wszyscy zaangażowani w proces wychowawczy młodzieży kiedyś muszą zabrać się za jego wspólne rozwiazywanie.. Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  10. ~ZDZISŁAW pisze:

    Największym problemem tych nieuświadomionych dzieciaków jest brak zainteresowania rodziców. Pracujac w różnych środowiskach w Lublinie stwierdzam z przykrością, że co raz mniej rodziców zajmuje sie swoimi dziećmi. Nie uświadamiają ich o trudnościach jakie mogą je spotkać. Dzieci są rzucane na głęboką wodę i wychowuje je ulica. Co raz wiecej dzieci chce byc dorosłymi dzieki narkotykom, alkoholowi czy wprowadzając w swoje życie dewiacje seksualne. Nauczyciel dziś nie jest dla nich żadnym autorytetem a to bardzo smutne. Szkoła to DOM a nauczyciele powinni byc jak RODZICE, którzy wychowują, wspieraja i czasami karcą. Udawanie dorosłego to łatwa sztuka, która może dla wielu zakończyć sie aresztem czy odwykiem, z którego bardzo cięzko wyjść w szczeólności młodemu człowiekowi. Bez wsparcia rodziny nic sie nie osiągnie.Najbardziej boli mnie jako pedagoga to, że dorośli w większości są obojetni na tego typu sprawy. Dziś nikt sie nie wtrąca. A to nie na tym polega. Namawiam ZACZNIJMY SIE WTRĄCAC!!!!!!!! zacznijmy upominać i nawreac młodych ludzi jak sie tylko da. Wdzisiejszym świecie wchodząc w życie z wyimaginowaną wizją świata nic nie osiągniemy. Bez pomocy drugiej osoby także nic nie osiągniemy. NIE NAKŁADAJMY SOBIE KLAPEK NA OCZY OTWÓRZMY OCZY NA DRUGIEGO CZŁOWIEKA I POMAGAJMY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Zdzisław, dzięki za komentarz. Widzę, że jest nas coraz więcej po tej samej stronie. Jak zmienić tendencje występujace w świecie i skłonić młodych ludzi do wiekszej rozwagi? Oto jest pytanie, prawda?

      Polubienie

    • Wojciech Wilanoski pisze:

      Fakt , początkowo nie zamierzałem brać udziału w dyskusji, ale ta troska o młodzież….
      Drogi Zdzisławie. Naprawde Pan sądzi ,że wtrącajac się ,upominając wychowa Pan młodych ludzi? Toż Pan jest protoplasta min Czarnka….
      Zeby kogoś uczyć należy samemu mieć jakieś pojecie .
      Dr Wisłocka była prekursorem wychowania seksualnego , ale psychologia rozwinęła się o wiele dalej i samemu nie posiadając wiedzy (albo z przed 30 lat a właściwie 100) nie powinien Pan sie zabierać za za fizjologię seksu. Młodzież znakomicie wyczuje pana nieprzygotowanie.Dlatego warto zacząć od nowej edukacji samego siebie. Oczywiście z naukowych źródeł a nie encyklik Jana Pawła II , który się też znał na wszystkim…..

      Polubienie

  11. ~volver pisze:

    Moim zdaniem wine za to ponosza rodzice gdyz wiekszosc z nich boi sie o tym rozmawiac z dziecmi … na te tematy druga przyczyna jest zaniedbanie rodzinne chodzi o cieplo w rodzinie o poczucie bezpieczenstwa … ile jest rodzin patologicznych z ktorych dzieci niestety nie wynosza zbyt wiele … a co do wypowiedzi zapisanym w blogu pod nickiem tato moim zdaniem mowiac ze wiele dziewczyn mu przewracalo w glowie za mlodosci i z zadna nie mial ochoty tego zrobic … moze mial moze i nie mial kiedys czasy byly innne nie bylo dopalaczy alkocholu i innych za przeproszeniem swinstw bylo ciezej dostac wszystko .. dzisiaj o to wszystko jest latwiej .. w kazdym sklepie 12 latek praktycznie piwo moze kupic. i bledne reklamy dzieci czuja sie bezpieczniej zakladajac prezerwatywe gdy sluchaja ze jesli ja zaloza nic sie nie stanie …

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~volwer, dziękuję za wypowiedź potwierdzajacą moje obawy o przyszłość młodzieży odchodzącej powszechnie od standardów uznanych za poprawne jeszcze kilka lat temu. Nie widać tendencji do zmiany. Smutny obraz przyszłości się rysuje przed nami. Zapłaci za to rodzina, a najpewniej dzieci spłodzone z przypadku i pozostawione babciom czy rodzinom zastepczym.Pozdrawiam

      Polubienie

  12. ~Fahrenheit pisze:

    W pełni zgadzam się z treścią wpisu. Młodzież 10-15 lat temu złapała by się za głowę, gdyby usłyszała i mogła usłyszeć co wyprawiają współcześni nastolatkowie. Młodzież traktuje seks jako zabawę, a z tej zabawy niekoniecznie są dobre skutki. Winą tego są poniekąd media. Seks jest w dzisiejszych czasach wszędzie: w telewizji, gazecie, Internecie, a nawet w radio. Ot w telewizji we wczesnych godzinach popołudniowych leci reklama środka mająca pomóc mężczyznom mającym problemy wiadomej natury. Czy 3-4 letnie dziecko słysząc w reklamie nieznane mu słowa o tej tematyce nie zapyta rodziców co to znaczy? Z pewnością tak, a że rodzice wstydzą sie o tym rozmawiać z dziećmi nie odpowiedzą mu, a dziecko musi dowiadywać się o tym od kolegów lub z innych źródeł, gdzie owy seks jest przedstawiany jako zabawa. A w zabawie miłośc nie jest konieczna.

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~Stark, ktoś tu w komentarzach nazwał rodzica „zapracowanym właścicielem dziecka”. Myślę, że słusznie. Bardzo dużo domów jest okaleczonych przez zarobkowe wyjazdy rodziców. Kto tam sprawuje funkcje wychowawcze?

      Polubienie

  13. ~Sikorka pisze:

    Nie oszukujmy się, zajęcia szkolne pod tytułem ,, przygotowanie do życia w rodzinie” to porażka. Po pierwsze dla tego, że tak naprawdę nie ma odpowiedniej kadry, która mogłaby coś na ten temat przekazać. W mojej szkole nauczał tego przedmiotu nauczyciel od technologii informatycznej. Byłam tam jeden raz i podziękowałam, mówił o życiu jak o procesorze w komputerze a to przecież nie jest życie w cyber przestrzeni. Nie dziwię się zatem że na te zajęcia chodziła garstka osób. Po drugie pojawia się problem czasu- zajęcia z tego przedmiotu sa zawsze poza godzinami lekcyjnym a to że kończy się je o godz 16 to już nikomu nie chce się siedzieć dodatkowej godziny, w czasie której dojda do domu i zdążą zjeśc obiad. Tak więc aby coś drgnęło w przypadku seksu u dzieci należy zmienić podejście do nich. Nie moga ich uczyć nauczyciele starej daty, którzy nie daj Boże, jeszcze czerwienią sie gdy usłyszą niektóre pytania i szybko zmienią temat. Młody ludzią potrzebny jest młody nauczyciel, otwarty na nich i rozumiejacy ich sposób myslenia i ich problemy. Tylko że w tym momencie dochodzimy do tematu kolejnych miejsc prac= kasa a tej jak zawsze w Polsce brak. Zatem błędne koło sie zamyka, ucza Ci sami ludzie, a dzieci rodzą dzieci….

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~Sikorko, czy młodzi czy starsi – ważne aby uczyli. Nie można omijać tego problemu i uważać, że jeśli rodzice jakoś przebrneli przez swoją młodość i wszystkiego się jakoś nauczyli, to i obecna młodzież również sobie sama poradzi.Rzecz w tym ,aby młodzi ludzie wiedzieli kiedy powiedzieć nie, a po spełnieniu jakich warunków można powiedzieć TAK. Rzecz w umiejętności wzięcia odpowiedzialności za swój los we własne ręce.Pozdrawiam

      Polubienie

  14. ~licealistka pisze:

    U mnie w domu seks nigdy nie był tematem tabu. Nie pamiętam ‚rozmowy uświadamiającej’, od zawsze wiedziałam, co to jest. Oczywiście informacje były stosowne do wieku.Mam 17 lat i uważam, że seks powinno się uprawiać tylko z osobą, którą się kocha i która, przede wszystkim, kocha nas. Nie uznaję czegoś takiego jak seks grupowy. Seks to nie jest zabawa w dom, tego się nie robi ze wszystkimi i przy wszystkich. Powinniśmy się szanować. Nie tylko kobiety, mężczyźni również. Trzeba mieć swój honor i swoje racjonalne granice. Jeśli chodzi o WDŻ (wychowanie do życia w rodzinie) to jest to śmiechu warte. W gimnazjum mieślimy ten przedmiot albo z pedagogiem, albo z nauczycielką biologii. Kiedy uczyła nas pedagog głównym tematem był jej syn i jej kot. Oczywiście stałym punktem programu była asertywność i używki. Nic na temat seksu. Kiedy uczyła nas nauczycielka biologii przez pół roku WDŻ w ogóle nie było- zrobiła sobie dodatkową lekcję biologii. Potem było trochę rozmów ‚na temat’, ale to była jedna lub dwie lekcje. Na koniec oglądaliśmy ‚Dzieci z dworca ZOO’ i ‚Skazanego na bluesa’. Wg mnie filmy nie do oglądania z bandą niedojrzałych nastolatków, którzy żartują sobie z narkomanii jakby to był świetny żart.Tak oto wyglądał WDŻ w moim gimnazjum, teraz, w liceum nie ma go w ogóle.

    Polubienie

  15. ~Bobołak pisze:

    Straszny problem, co nie? Osobiście uważam, że jest wiele prawdy w nauce Kościoła na temat seksualności człowieka (o antykoncepcji również, bo przecie ona nie rozwiązuje nigdy problemu), ale sprawa wali się całkowicie przy wykonaniu. Kościół naucza mądrze i uzasadnia swoje stanowisko, ludzie Kościoła niekoniecznie. Niestety zbyt często czytałem o niekompetentnych ludziach, których posyłano do prowadzenia zajęć z WŻR. Z przykrością dowiaduje się, gdy kapłan zamiast wyjaśnić stanowisko Kościoła w sprawie antykoncepcji po prostu ciska gromami i powtarza „ogień piekielny na twą głowe, boś śmiał wyrzec ‚antykoncepcja’ „! Udawanie, że problemu nie ma, nie sprawi, że on magicznie zniknie.Ludzi trzeba edukować, mądrze i z rozsądkiem, dobierając informacje do wieku dzieci i młodzieży. Trzeba też wiedzieć czego uczyć młodych. Nie wierzę, że informowanie o sposobach antykoncepcji i ich użyciu rozwiąże problem młodocianych ciąż. Nie muszę wierzyć, bo widzę, że nie rozwiąże. Wielka Brytania jest jednym z europejskich przodowników w „uświadamianiu” młodych w sprawach seksu i antykoncepcji. Jakiś czas temu było głośno o bardzo wulgarnej kampanii, mającej przeciwdziałać ogromnej liczbie ciąż wśród młodych uczennic ( film o uczennicy rodzącej na boisku szkolnym). Rozdawanie dzieciom gumek i informowanie da efekt odwrotny od zamierzonego, a właśnie to rozumieją poprzez „edukację” grupy takie jak Ponton i inne. To nie jest subiektywna opinia, tylko ewidentny fakt – problem ciąż wśród młodych osób nie znika, ale się zwiększa – mimo takiej edukacji. Szkoda, że ogół wciąż odrzuca tę prostą zależność.Chyba jest to głównie wina rodziców, jak zwykle. Nie chcą dziecku nic mówić, ale sami nie zatroszczą się o to. Jak gdzieś się pojawia możliwość uczestniczenia w takich zajęciach, to nie poślą bo nikt ich dzieciom bzdur do głów wkładać nie będzie, co nie? Później mają pretensje do własnych dzieci, chyba liczyli, że nastolatek sam powinien zdobyć odpowiednią wiedzę. No to mają, co chcieli. Ja wiem, że to straszna trema rozmawiać o tym z młodym potomkiem, ale chyba tak trzeba.Kościół też daje ciała. Kształci sobie masę świeckich specjalistów od katolickiej etyki seksualnej, ale etatów później nie załatwia. Trzeba przecież zatrudnić księdza z parafii. A, że ksiądz jest teolog z wykształcenia, ale nie ma specjalizacji w katolickiej nauce o rodzinie, to już nie problem. Etat w rękach kleru, a młodzi, świeccy ludzie, którzy mają największą szansę przemówić do jeszcze młodszych i równie świeckich ludzi dochodzą do wniosku, że zmarnowali czas i pieniądze, by opłacić podyplomowe nauki o rodzinie na wydziale teologicznym. Ja i rozsądni ludzie wiedzą, że argument „co ksiądz może wiedzieć o ‚tych’ sprawach” jest w większości bezzasadny, ale prawdą jest, że ludzie inaczej reagują na świeckiego nauczyciela, a inaczej na księdza/zakonnika/zakonnicę. Poza tym świecki może mieć dostęp do sfery poza możliwościami kapłana – do doświadczenia, którym może służyć swoim podopiecznym (dlatego piszę, że w większości bezzasadny).

    Polubienie

    • Tatul pisze:

      ~Bobołak, bardzo dziękuję za rzeczową wypowiedź poszerzającą moje wołanie o poważne przemyślenie problemu wychowawczego i poszukanie odpowiedzi co ma być dalej. To co jest w Angli już za pare lat będzie i u nas – jeśli już nie osiągneliśmy podobnego stanu demoralizacji? Odchodzimy od norm i zasad respektowanych przez rodziców dzisiejszych nastolatków i to w tempie kosmicznym. Młodzi już wyrwali się spod kontroli rodziców, nie ma ich w kościele ,a lekcyjny program edukacyjny jest mało efektywny.A życie sobie płynie jak gdyby nigdy nic…

      Polubienie

      • ~Korn pisze:

        Nie rozumiem dlaczego przy sprawie seksu poruszane są kwestie związane z Kościołem. Jestem człowiekiem wierzącym ,ale czy Wy ludzie nie widzicie, że nauka Kościoła w sprawie seksu/antykoncepcji jest przestarzała? Czasy się zmieniły, nie można na pewne sprawy patrzeć w taki sam sposób jak robiono to 2000 lat temu. Moim zdaniem bzdurą jest potępianie antykoncepcji i seksu przedmałżeńskiego przez Kościół. Ludzie powinni się dotrzeć, dopasować do siebie przed ślubem by uniknąć późniejszych przykrych rozczarowań. Powinni się też nauczyć jak się zabezpieczać przed niechcianą ciążą. Seks ma też służyć prokreacji i nie ma w tym nic złego! Dużo większym grzechem jest brak możliwości/ chęci zapewnienia niechcianemu dziecku godziwego bytu niż użycie prezerwatywy kiedy trzeba. Dzieci powinni być od małego uczone, że w seksie nie ma nic wstydliwego, służy do wzmocnienia więzi między kochającymi się ludźmi. Powinny też wiedzieć jak i kiedy stosować antykoncepcję oraz jakie konsekwencje niesie seks bez zabezpieczeń.

        Polubienie

      • ~Bobołak pisze:

        Przykro mi, ale tym postem pokazałeś, że nie masz zielonego pojęcia o nauce Kościoła na temat seksualności człowieka. Potępienie antykoncepcji jest być może kwestią dyskusyjną w doktrynie katolickiej, jednak podważanie moralnego zła stosunków przedmałżeńskich (szczególnie gdy Pismo Święte i Tradycja potwierdzają tę naukę – słowa Jezusa!!!) sprawia, że nie ma o czym z Tobą rozmawiać.W co w takim razie wierzysz, skoro piszesz, że nie jesteś ateistą? Bo raczej nie jesteś katolikiem w szczególności i chrześcijaninem w ogólności.Nie ma czegoś takiego jak „dotarcie/dopasowanie się” przed ślubem. Całe życie małżeńskie jest tarciem, które wywołuje ból, bo spotykają się dwie różne w każdym calu indywidualności, które chcą żyć razem. Dlaczego dla sfery seksualnej mamy robić wyjątek, skoro dla każdej innej nie robimy (bo się również nie da)? Naiwnością ogromną jest sądzić, że przedmałżeńskie „dopasowywanie” się ma jakikolwiek pozytywny związek z trwałością małżeństwa. Jest jedną z przyczyn rozpadów, o czym wie każdy, kto zna problem trochę bliżej.To nie chrześcijaństwo twierdzi, że seks jest zły i wstydliwy, tylko wypaczenia chrześcijaństwa. A kwestie nauki dzieci o antykoncepcji już poruszałem – post wyżej. Jesteś idealnym przykładem człowieka, który ignoruje oczywistą prawdę, że to przynosi odwrotny od zamierzonego skutek (Francja, Wielka Brytania i inne kraje – dzieci się uczy, ułatwia dostęp do srodków antykoncepcyjnych a liczba niechcianych ciąż i aborcji wzrasta).

        Polubienie

  16. ~ivet32 pisze:

    Edukacja nic do tego nie ma.Dzieci są najsłabszym ogniwem rodziny i to po nich widać jak funkcjonuje rodzina.Dzieciaki wartości i zasady wynoszą z domu.Nie jestem nastolatką,mam 32 lata ,ale będąc dzieciakiem takie problemy też mnie dotyczyły,ba ciągną się do tej pory.Bo niby co ma przekazać matka ,która wychowywała się „bez” matki.Dotyczy to różnych zachowań…popadanie w prace,zbywanie dzieci,brak uczuć i wsparcia w rodzinie,rozwody i nowi partnerzy rodziców ,psychiczne znęcanie się (brak głosu,wyzwiska..) po fizyczne i molestowanie seksualne.Efekty widać.Nie ma skutku bez przyczyny.

    Polubienie

    • ~mabe pisze:

      Odwrotnie!Edukacja ma tu wielkie znaczenie,ale w innym sensie.Kiedys byl taki przedmiot w szkole pt.”Sex” czyli Przygotowanie do zycia w rodzinie socjalistycznej.Zdarzylo sie komus,ze autobus nieprzyjechal,osoba nie byla na lekcji,a potem po paru latach zaraz po slubie zaszla w ciaze i ucieklaod meza do mamuski.

      Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~ivet 32, sama prawda. Dom wychowuje przez sam fakt, że jest i przez to jaki jest. Są szczęśliwcy, którzy to mają za free ,a są i tacy, którzy te braki muszą sami uzupełniać rozbijając nie raz głowę o różne przeszkody.Pozdrawiam

      Polubienie

    • ~Justyna pisze:

      nie zgadzam się z tym że Europa zniszczy wielkie zasady moralne ,bo to każdy rodzic odpowiada za swoje dzieci .Co niektórzy narzekają Na EUROPE ,ale to dzięki niej nie cofa się POLSKA tylko się rozwija .

      Polubienie

  17. ~Kasia pisze:

    A może z dziećmi wystarczy rozmawiać? Mamy takie czasy że dzieci rozwijają się dużo szybciej! Powiedzieć skąd się biorą dzieci! Nie wstydzić się rozmawiać z dziećmi o seksie nie uciekać od tematu kiedy dziecko pyta! Wszyscy mówią o wychowaniu seksualnym w szkole, ale to rodzice są od wychowywania!!!

    Polubienie

    • Wklejam z opóźnieniem wypowiedź Dawida:

      dealny temat przed egzaminem z Koncepcji i Praktyk Wychowania Pan podał .
      Zacznijmy od tego, że lekcje wychowawcze w szkole są praktycznie mitem. Nigdy przez całą swoją edukację nie miałem przyjemności zaznać prawdziwej, mądrze poprowadzonej „lekcji wychowawczej”. Niestety wychowawstwo dostają nauczyciele, którzy nie mają pojęcia jak rozmawiać z młodymi ludźmi, ba! nawet nie mają pojęcia jak się zabrać za „wychowywanie” nie zdając sobie przy tym sprawy, że niesamowicie szkodzą swoim uczniom. Jak już nawet zabierają się za to „wychowanie”, to tylko od danego nauczyciela zależy, w którym kierunku poprowadzi swoich podopiecznych. Koncepcji i wizji wychowania jest mnóstwo i co z tego?
      Wychowanie do życia w rodzinie/wychowanie seksualne to kolejny mit. Ten niezwykle ważny kurs jest powierzany nieudacznikom czerwieniącym się na dźwięk słowa PENIS. Dobrze, jeśli zabiera się za to osoba nie mająca za wiele wspólnego z ruchem konserwatywno-chrześcijańskim. W przeciwnym wypadku możemy dowiedzieć się, że antykoncepcja to grzech. Ten kurs powinien być wprowadzony do szkoły już w podstawówce i kontynuowany, aż do zakończenia szkoły średniej. Może wtedy przez te wszystkie lata znalazł by się chociaż jeden kompetentny nauczyciel, który potrafiłby przekazać dzieciom najważniejsze fakty nie ubierając ich w jakąkolwiek ideologią i nie zatruwając tak ważnej wiedzy swoimi poglądami i przekonaniami.
      Przestańmy łamać ustawy i ministerialne rozporządzenia. Zacznijmy działać zgodnie z literą prawa i przestańmy przymuszać do chodzenia na religię. Zajęcia z religii w szkole to jedno wielkie nieporozumienie stojące w dużej mierze w sprzeczności z wychowaniem seksualnym. Czy ktokolwiek z nauczycieli, rodziców zadał sobie pytanie: ‚Co musi myśleć, czuć dziecko, które na lekcji religii słyszy, że antykoncepcja to grzech a na wychowaniu seksualnym mówią mu, że jeśli już dojdzie do stosunku to najlepiej używać prezerwatywy? Co sobie myśli gdy z jednej strony dostaje informacje, że homoseksualizm to zło i choroba a z drugiej strony, że homoseksualizm to orientacja seksualna traktowana na równi z heteroseksualizmem?”. Teraz modny jest temat ‚Gender” jak dzieciaki mają się czuć jak od księdza słyszą, że chłopcy nie powinni chodzić w sukienkach a widzą dorosłego faceta biegającego w tejże sukience?
      To właśnie religia i niekompetentni, niedouczeni, konserwatywni pedagodzy zatruwają te piękne, otwarte, pełne tolerancji i dobroci dziecięce umysły.
      Rodzice w większości to durnie, którzy nie wiedzą jak rozwija się ich pociecha i co powinni robić a czego raczej nie. Wychowują instynktownie z lepszy lub gorszym wynikiem. Obecni i przyszli rodzice zapamiętajcie jedno – nie dajcie dzieciakom oglądać ogłupiających programów i reklam w telewizji, zainwestujcie pieniążki w porządnego antywirusa z kontrolą rodzicielską i starajcie się poświęcać czas swojemu dzieciakowi.
      To na Nas, nauczycielach spoczywa ogromny ciężar odpowiedzialności za przyszłe pokolenia. Jednakże nie można tylko na szkołę przerzucać całej odpowiedzialności za to, co teraz się wyrabia.

      Polubienie

  18. Wrzesień 2010. Jako aktywny jeszcze nauczyciel napisałem to, co myślałem o wychowaniu seksualnym młodzieży szkolnej. Artykuł się podobał, bo nawet znalazł się na pierwszej stronie Onetu. Dyskusja pod nim jest również bogata.
    Minęło 5 lat , a problem nadal jest zamiatany pod dywan. Trójca edukacyjno – wychowawcza to jest Rodzina-Kościół – Szkoła stoi na swoich stanowiskach , a tymczasem…
    Dzisiaj czytam artykuł o badaniach edukacyjnych na ten temat:
    http://wyborcza.pl/1,75478,18330056,polowa-18-latków-ma-pie
    Jest jak było, a nawet gorzej.
    Jeszcze raz pytam: Dokąd będziemy udawać?
    Oto ten raport i cały artykuł Gazety Wyborczej: http://wyborcza.pl/1,75478,18330056,polowa-18-latkow-ma-pierwszy-raz-za-soba-a-wierza-ze-stosunek.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza

    Polubienie

  19. Rozmowa pod udostępnionym na Fb tekstem:

    – Katarzyna: Artykuł ważny, potrzebny…temat nadal bardzo aktualny

    – Czesław: Mam nadzieję na reaktywację tego tematu. Ciekawa jest dyskusja pod nim. Polecam

    – Katarzyna: Nie tylko ciekawa, według mnie krzepiąca Emotikon smile
    .

    Polubienie

  20. Reblogged this on Tatulowe opowieści i skomentował(a):

    10 lat minęło od czasu napisania tego tekstu, a przypadkiem inspirującym był Światowy Dzień Antykoncepcji, który i dzisiaj jest obchodzony. W moim odczuciu czas upływa a problemy pozostają te same. Ciekawe co Państwo o tym sadzicie?

    Polubienie

  21. Mieszczka.com pisze:

    Wynika z tego, że jesteśmy społeczeństwem tumanów, skoro nie potrafimy sprostać ani życiu w związku, ani macierzyństwu, ani własnej dorosłości. I choćby wszystkim sam ksiądz proboszcz, po maszy, wręczał środki antykoncepcyjne i tak dzieci będą rodzić dzieci, i kobiety zachodzić w niechciane ciąże.

    Polubione przez 1 osoba

  22. Ultra pisze:

    Czas upłynął, a problemu edukacji w rodzinie, edukacji seksualnej, o antykoncepcji nie wspominam nawet, nikt nie rozwiązał i nie rozwiąże. Wiadomo, dlaczego. Dorośli tak zadecydowali. I to dla swoich dzieci.
    Serdecznie pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

  23. mrfoobaar pisze:

    Gdzieś w połowie podstawówki sprawy te stały się przedmiotem rozmów. Koledzy pożyczali od starszyzny różne materiały i często dzielili się z nimi resztą. Prominenci mieli dość pokaźne zbiory prasy zagranicznej. Dopracowane kadry utrwalone na dobrym papierze robiły wrażenie. W niektórych domach posiadano kilka magnetowidów więc kopiowano kasety video. Jakość była taka, że żadna, ale kto by się tym przejmował. Sąsiad posiadał telewizję satelitarną. Kiedy rodzice wybywali gdzieś zapraszał gromadę na wspólne oglądanie kanałów dla dorosłych.

    Ogólniak znajdował się po przeciwnej stronie ulicy. Przemaszerowaliśmy tam w zwartym szeregu. Nowy dyrektor chciał przywrócić szkole renomę z czasów świetności. Życie towarzyskie rozkwitło po kilku semestrach. Młodzieńcze miłości były czymś przelotnym. W pewnym momencie dały o sobie znać problemy ze zdrowiem. Kilka razy bywałem w szpitalu. Na półpiętrze, które robiło za palarnię poznałem panią B. Nadmiernie angażowała się w moje sprawy. Bywała nadopiekuńcza. Kiedy odbierałem wypis sądziłem, że zapomnimy o sobie i każdy pójdzie w swoją stronę. Raz po raz widywaliśmy się na mieście. Zwykła wymiana uprzejmości to było za mało. Pojawiały się komplementy. Oferowała podwózkę fiatem 126p. Zapraszała na herbatę. Zaczęliśmy się spotykać. Dla rodziny wymyśliłem historyjkę z Anią. Pomyślałem, że każdy zna jakąś dziewczynę o takim imieniu. W razie czego mogłem powiedzieć, że chodziło nie o tą, a o inną. W hotelu dla personelu medycznego nie było warunków na amory więc kiedy nikogo nie było to widywaliśmy się u mnie. Po spotkaniu zawsze zostawialiśmy po sobie jakieś artefakty. Ślady obcasów na drodze prowadzącej do domu. Intensywny zapach damskich perfum w garderobie. Zmaltretowana pościel. Porwane rajstopy które lądowały gdzieś w kącie. Gumki w koszu. Tyle wystarczyło, aby dojść do właściwych wniosków.

    Polubione przez 1 osoba

      • To prawda, ale mówimy o latach naszej młodości, a dzisiejsza młodzież ma całkiem inne źródła informacji. Władze szkolne protestują nazywając edukację seksualną zbędną
        seksuslizacją dzieci i młodzieży. Rodziny zachowują się dość dziwnie. Jest zatem po staremu. Internet szkoli od strony technicznej, a nie ma komu uzupełniać potrzebnej wiedzy na temat budowania relacji.

        Polubione przez 1 osoba

      • mrfoobaar pisze:

        Każda szkoła ma swój organ prowadzący. Dyrektor raportuje do starostwa, burmistrza czy prezydenta. Politycy unikają kontrowersyjnych tematów, a te same zasady obowiązują na niższych szczeblach.

        Kościół też jest drugim największym właścicielem ziemskim. W dużych miastach wiele obiektów przeznaczono na szkoły, szpitale, domy pomocy. Ten fakt jest często wykorzystywany do dyscyplinowania lokalnych włodarzy.

        Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.