Nareszcie przenieśli krzyż

   Wczoraj, gdy jechałem rankiem do pracy usłyszałem w radio sensacyjnie brzmiącą informację. Redaktor przepytywał posła lewicy o to, czy zna ten fakt i jakie jest jego zdanie na ten temat. Nowina brzmiała sensacyjnie, bo jeszcze nie było oficjalnej informacji o tym, co zrobiono z krzyżem, a co jeszcze bardziej bulwersujące to nie podano wyjaśnień i odpowiedź na pytanie, co zrobiono z obrońcami krzyża. Odpowiedzi na te pytania usłyszałem dopiero po przyjeździe do domu. Będąc w szkole wykorzystałem okazję, aby na powitanie kolejnych klas wchodzących do mojej sali zapytać : – Czy wiecie o sensacyjnym zdarzeniu? Czy dobrze się stało? Jaki scenariusz wydarzeń przewidujecie na najbliższe godziny i dni?

Odpowiedzi były różne. W jednych klasach wyrażano zadowolenie, że nareszcie. a w innych większość wypowiadała opinie zaczerpnięte wprost z kręgu obrońców krzyża.

   Po powrocie dowiedziałem się, że to Szef Kancelarii Prezydenta  w obstawie czterech ludzi zwyczajnie zabrał krzyż i umieścił go w kaplicy prezydenckiej. Wieczorem nie odstępowałem już od telewizora i poznałem reakcje polityków, duchownych, a nawet samego Jarosława Kaczyńskiego – jako osoby prywatnej, brata i obywatela, a nie prezesa PiS.

Wszyscy to znają. Dzisiaj zajrzałem do wiadomości Onet-u i oto wyniki sondażu opinii jakie tam znalazłem:

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/polacy-zabrali-glos-ws-przeniesienia-krzyza,1,3689443,wiadomosc.html

 

   Nadal nie znamy scenariusza wydarzeń na tym placu na najbliższy czas i to jest temat do zastanowienia i przedyskutowania. Mocno nas wszystkich zbulwersował ten zbyt długo trwający i wielce gorszący spór o …No właśnie o co?

Każdy z nas może mieć i ma swój indywidualny pogląd na sprawę. Przegadamy jeszcze wiele godzin zanim ucichną emocje, zanim postawia pomniki, wmurują tablice pamiątkowe, zanim brat byłego prezydenta powie :- Tak, jestem zadowolony ze sposobu załatwienia sprawy godnego uczczenia zmarłego gwałtowna śmiercią Prezydenta RP , a gdzieś tam w tle doda …i innych, którzy zginęli w katastrofie .

   Dzisiaj miałem lekcje w szkole, której uczniowie byli z wycieczką w dniu 15 kwietnia w Warszawie przed Pałacem Prezydenckim, gdzie wystawiono zwłoki prezydenckiej pary. Sprawdziłem na stronie internetowej szkoły treść notatki napisanej po tamtej wizycie i rozmawiałem z jej autorką Olą –wówczas  uczennicą klasy pierwszej LO. Proszę wierzyć, że pisała to sama i pisała sercem. Przeczytajcie zresztą sami:

 

Wyjazd do Pałacu Prezydenckiego – 15.04.10 r.

15 kwietnia około godziny 1 w nocy zebraliśmy się na rynku w Bogorii. Celem naszej podróży było złożenie hołdu parze prezydenckiej oraz pozostałym ofiarom katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Mimo późnej pory nie odczuwaliśmy zmęczenia. Droga minęła dosyć szybko, bez większych problemów o godzinie 5 nad ranem zajechaliśmy na parking, skąd pieszo udaliśmy się na starówkę. Na miejscu zobaczyliśmy, że kolejka do Pałacu Prezydenckiego kończy się przy kolumnie Zygmunta. Czekanie okazało się nie aż tak męczące jak się spodziewaliśmy, a czas płynął bardzo szybko. Po równych 5 godzinach oczekiwania dotarliśmy do bramy Pałacu Prezydenckiego. Każdy z nas zdając sobie sprawę z tego, iż uczestniczy w pisaniu najnowszej historii Polski w zadumie zastanawiał się nad przyszłością naszego kraju. Dotarliśmy do celu. Wizyta w tym miejscu wywarła na wszystkich ogromne wrażenie i wywołała wiele emocji. Najlepiej obrazowała to cisza i łzy w oczach. Po spacerze przez starówkę, zmęczeni dotarliśmy do autokaru. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na posiłek. Reszta podróży minęła na odpoczynku oraz na licznych dyskusjach na temat minionego dnia. Około godziny 18 dotarliśmy do Bogorii.

   Tak na gorąco opisano tamte wrażenia. To były autentyczne łzy współczucia dla licznej grupy ludzi, którzy zginęli w katastrofie. Nikt nie szczędził wysiłku, aby tam być i oddać hołd tragicznie zmarłym. Mimo, że minęło kilka miesięcy od tamtego wyjazdu to nawet ci młodzi ludzie są już zwyczajnie zmęczeni, a również i zgorszeni przedłużającym się zbyt długo , bo podsycanym przez polityków konfliktem.

Dobrze się stało – tak twierdzi ponad 70 procent społeczeństwa. Czy dołączymy do nich?