Nowy rok szkolny rozpoczęty

  

   Rozpocząłem rok szkolny postem pt. Żeby już do szkoły… prawie dwa tygodnie temu. Mieliśmy w tym czasie kilka narad w szkołach, a każdy z osobna miał sporo pracy z przygotowaniem się do nowego roku pracy. Szczególnie wtedy, gdy musi przygotować plany wynikowe do nowego przedmiotu lub kontynuacji nauki na wyższym już poziomie. Prywatnie biorąc chodziłem codziennie na naukę, co prawda nie do szkoły lecz do kościoła, gdyż trwały u nas Misje Św. poprzedzające koronację  – co opisałem szczegółowo w dwóch ostatnich postach. Uroczystości religijne mamy już za sobą. Przechodzimy do bieżących spraw, a tu chyba najważniejszą, bo dotyczącą każdego ucznia, a więc również ich rodzin i licznej rzeszy pracowników oświaty jest inauguracja nowego roku szkolnego.

   Idąc 1 września do kościoła na mszę w intencji wszystkich tworzących polską szkołę zastanawiałem się dlaczego w tym właśnie dniu tak niemiłosiernie leje deszcz. Nasuwały mi się różne skojarzenia typu: To niebo płacze nad nieszczęśnikami albo, że płacze nad końcem sezonu, bo traci plażowiczów, imprezowiczów, wycieczkowiczów czy pielgrzymów i teraz ucichnie gwar, śpiew i dźwięki gitar czyli…nastanie smutny koniec lata…

   Gdy wszedłem do kościoła i zobaczyłem tłum młodzieży jakiego nigdy wcześniej nie widziałem, to zrozumiałem dlaczego ten obfity deszcz tak pada. Nikt i nic nie zapędziłoby w bardziej skuteczny sposób młodzieży do wnętrza, w którym mogli po raz pierwszy zobaczyć pięknie błyszczące korony na głowach Matki Bożej Bogoryjskiej i Jej Syna oraz wysłuchać w skupieniu listu biskupa sandomierskiego Krzysztofa Nitkiewicza na rozpoczęcie roku szkolnego http://www.sandomierz.opoka.org.pl/akt/index.php?id=3482

   Słysząc zapowiedź odczytania listu biskupa, pomyślałem, że (oceńcie sami czy to dobrze, czy źle? ) doczekaliśmy się czasów kiedy nasza pani minister oświaty milczy w tym szczególnym dniu, a z Bogiem i w imię Boga rozpoczynany rok szkolny jest okazją do wypowiedzi zatroskanego o losy Ojczyzny i Kościoła biskupa. List zaczynał się słowami:

   Drodzy przyjaciele

   Minął czas letnich wakacji. Przed nami nowy rok szkolny i kolejny etap pracy wychowawczej i formacyjnej. Znowu zobaczę was Drodzy Uczniowie, śpieszących do szkoły z plecakami ciężkimi od książek, czasami zamyślonych czy z nieodłącznym telefonem komórkowym w ręku, innym znów razem roześmianych i żywo dyskutujących z przyjaciółmi. W tym szczególnym momencie, gdy na nowo podejmujecie zajęcia szkolne, nie chciałbym powtarzać słów zachęty i pouczeń jakie słyszeliście już z ust wielu osób pragnących waszego szczęścia. Ono leży na sercu również mnie, a także wielu kapłanom i katechetom, których spotkacie na lekcjach religii. 

   Pięknie, prawda? Jak dobrze zorientowany jest nasz biskup, pomyślałem. To zdanie o nieodłącznym telefonie  dla kogoś, kto sporadycznie tylko przebywa w szkołach wskazuje na dobrą znajomość realiów. Dzisiaj na pierwszych lekcjach z pierwszakami technikum zapytałem w trzech klasach : – Kto nie ma przy sobie telefonu komórkowego niech podniesie rękę do góry. Zgadniecie ile rąk się podniosło? Jedna!!! I to nie z powodu braku telefonu lecz braku karty, bo mama zabrała. Po dość krótkiej części ogólnej autor listu zwrócił się do dzieci:

   Drogie Dzieci ! Niech nowy rok szkolny będzie dla Was czasem codziennych postępów w zdobywaniu wiedzy o Bogu i świecie, który On stworzył z miłości i swoją miłością wciąż ubogaca. Pamiętajcie, że dobry Bóg was kocha i pragnie „chodzić” z Wami do szkoły i towarzyszyć Wam przez całe życie.

   Pięknie mówi, pomyślałem sobie. Dzieci mają chyba najtrudniej z wejściem w nowe środowisko i adaptacją do pewnego reżimu narzuconego regulaminem szkoły. Niech wiedzą, że Ktoś oprócz mamy i nasej PANI, która wyrasta w szkole na niebywały autorytet jeszcze o nich myśli i razem z nimi chodzi do szkoły. Będzie im łatwiej.

Po dzieciach przyszła kolej na młodzież. Oto słowa skierowane do tej grupy wiekowej:

   Ukochana Młodzieży ! Przed Wami kolejny rok szkolny. W ten wysiłek nierozerwalnie wpisuje się praca nad sobą, czyli doskonalenie ducha i sumienia. Sami doskonale wiecie jak ważna jest każda ludzka decyzja i dlatego bez względu na wiek musi być ona zawsze przemodlona i przemyślana.

   Praca nad sobą? Czy młodzież w pełni rozumie potrzebę pracy nad sobą i się do tego stosuje? Jan Paweł II patron moich szkół zwracał się przecież do ukochanej młodzieży  m.in. słowami:

   Musicie od siebie wymagać, choćby inni od was nie wymagali .

   Czy oni wymagają od siebie? Znowu poproszę o zgadywankę, zgoda?

Ja zapytałem w toku tej pierwszej zapoznawczej godziny również i o to, kto czyta gazety codzienne ? W jednej z klas nikt nie podniósł ręki, a w innej kilkoro. – Kto oglądał wczorajsze programy informacyjne w telewizji –  w których pokazano jak źle jest u nas ze znajomością zasad udzielania pierwszej pomocy? (a ja mam tych zasad ich uczyć). W jednej z klas, jedna z dziewczyn podniosła wprawdzie rękę, ale proszona o przedstawienie tej informacji nie
potrafiła tego dokonać.

   Prawie  NIKT nie potrafił zinterpretować przesłania płynącego z motta o treści:

Dobry los nie jest sprzymierzeńcem leniwych.  W jednym przypadku podjęto taką próbę, ale bez mojej pomocy się nie obeszło. Ci, świeżo upieczeni absolwenci gimnazjów przyszli uczyć się w technikum. Już z tej próbki widać jak dużo pracy musimy włożyć w tę naukę. Tak oni, uczniowie jak i my, nauczyciele do których ks. Biskup skierował takie słowa:

   Drodzy Nauczyciele i Katecheci! Współczesna szkoła przeżywa niełatwy czas reform. Jest to związane także z mniejszą ilością uczniów i likwidowaniem niektórych miejsc pracy. W nowej, zmieniającej się szkolnej rzeczywistości, niezmienne pozostaje tylko powołanie do służenia młodemu pokoleniu własną wiedzą i przykładem życia. Szkoła nie może być bowiem czymś w rodzaju supermarketu, który zaopatruje klientów w potrzebne produkty, a Wy nie możecie być ich sprzedawcami. Jestem głęboko przekonany, że każda i każdy z Was mierzy znacznie wyżej. Dziękując za Waszą dotychczasową postawę, proszę abyście nadal byli w szkole nauczycielami prawdy, zatroskanymi o dobro dzieci i młodzieży, którzy są nadzieją naszej Ojczyzny i Kościoła. (podkreślenie moje)

Niech Maryja Matka Pięknej Miłości wspomaga wszystkich, którzy podejmują trud nauki i wychowania. Wszystkim z serca błogosławię.

                                                                            ks.biskup Krzysztof Nitkiewicz

   W moim, wspomnianym na wstępie poście o powrocie do szkoły napisałem:

   My nauczyciele wiemy, że uczniów czeka ciężka harówa. Przynajmniej tych uczniów, którzy mają ambicję, aby być dobrymi uczniami, aby się przygotować do studiów. Wiemy też, którzy uczniowie przychodzą z powodu braku innej alternatywy i chętnie zmieniliby rozkład dnia zamieniając czas trwania lekcji z czasem trwania przerw – czyli 10 minut lekcji przegradzanych 45 minutowymi przerwami. Wtedy jakoś by mogli funkcjonować . Zdążyliby się spotkać z kim trzeba i załatwić setki spraw przez telefon.

   Znany wszystkim nauczycielom Janusz Korczak powiedział znamienne słowa, które warto przypomnieć – szczególnie nauczycielom – przed rozpoczęciem roku szkolnego:

O przeciążeniu szkolnym Europa biblioteki mnogie wypisała, a cała ta zawiła kwestia rozwiązuje się tak łatwo i szybko jeśli zgodzimy się przyjąć zasadę, że zadaniem szkół średnich nie jest nauka, a rozwój dziecka. Nie jest napychanie głów bezużytecznym balastem, a przygotowanie ich do życia, w które mają wstąpić jako dojrzali .

   Powtórzyłem ten fragment po to, aby nikogo nie trudzić poszukiwaniem całego tekstu dobrze ilustrującego problem jaki mamy do rozwiazania wespół – zespół.

   Fragmenty listu biskupa zacytowałem po to, aby pokazać na ile Kościół naucza i wykazuje troskę o wspólne edukacyjne dzieło,  a na ile indoktrynuje nasze pociechy – co coraz głośniej podnoszą niezadowoleni z obecnego status quo głosiciele potrzeby kolejnej rewolucji w zakresie działań na linii Kościół – szkoła.

37 uwag do wpisu “Nowy rok szkolny rozpoczęty

  1. ~Klarka pisze:

    Dziś o siódmej rano zaobserwowałam w autobusie taką scenkę- na pierwszym przystanku wsiadło kilku chłopców i wygodnie się rozsiedli, na drugim i kolejnych wsiadały ich koleżanki – wszyscy w wieku licealnym i wesoło sobie rozmawiali, wulgaryzmy w tej rozmowie służyły za przecinki. Oni siedzieli a one stały.Tym chłopcom nie przyszło do głowy, aby choćby spytać koleżanek , czy zechcą usiąść. Tak sobie pomyślałam – przecież to są być może wasze przyszłe żony, matki waszych dzieci. Skoro już teraz ich nie szanujecie, to co będzie dalej? Tutaj nie szkoła nie zdała egzaminu, tu rodzice oblali całkowicie, jedynka z wychowania!

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Smutny ten obrazek Klarko. Ja jestem wewnatrz szkoły i też wiele widzę. Interencje mało są skuteczne.Często nachodzi mnie rfleksja, że miał rację autor aforyzmu, który głosi: „Mielibyśmy wspaniałą młodzież, gdyby ich rodzice byli wspaniali”.Nie wolno jednak generalizować. Różnie jest w tych relacjach. Bywa, że dziewczyny są gorsze od chłopaków.Pozdrawiam

      Polubienie

    • ~Monika Durtka pisze:

      Nie tylko ze strony rodziców jest ten błąd, ale trzeba też zauważyć to, że taki chłopak sam powinien ze swojej strony domyślić żeby ustąpić miejsca a szkoła też powinna mieć swój wkład w to jak zachowuje się współczesna młodzież. Także widziałam takie sytuację, ale po jakimś czasie dany chłopak ustąpi miejsca dziewczynie. Rodzice powinni uczyć dobrego zachowania ale szkoła też niech uczy tego, bo później będzie za późno. Pozdrawia autora i mojego nauczyciela PO.:))

      Polubienie

      • ~Tatul pisze:

        Moniko, czy nie uważasz, że same dziewczyny też są winne takiej sytuacji? Kto ma wymagać od nich manier? Przecież tak jest, że chłopak wybiera sobie dziewczynę, która wcześniej go sobie wybrała, prawda?Wymagajcie od nich poprawnych manier i kultury bycia to będą lepsi.Pozdrawiam

        Polubienie

  2. thot@amorki.pl pisze:

    Inauguracja roku szkolnego poprzedzona mszą w kościele jest jedną wielką pomyłką. Moim zdaniem w nowoczesnym państwie takie rzeczy nie powinny mieć miejsca. Rok szkolny zaczyna się w SZKOLE i kościołowi w gruncie rzeczy nic do tego. Kościół powinien w końcu przestać zatruwać dziecięce, nastoletnie umysły i powinien wziąć swoją religię tam gdzie jej miejsce – do kościoła. Nauka religii w szkole jest jednym wielkim nieporozumieniem. Nie może być tak, że faworyzujemy tylko jedną religię. Wprowadźmy religioznawstwo albo wyprowadźmy religię ze szkół. Powróćmy do NORMALNOŚCI a nie do gloryfikowania kościoła rzymsko katolickiego.Każda decyzja musi być przemodlona? Przepraszam bardzo, ale jak dla mnie jest to to kompletną bzdurą. Zgadzam się wszystkie decyzje jakie podejmuje współczesny człowiek muszą być przemyślane, ale nie przemodlone. Co jeżeli ktoś jest ateistą? Jego decyzje nie są przemodlone i oznacza to, że są one w pewnym stopniu gorsze?Młodzież nie czyta gazet, nie ogląda serwisów informacyjnych i jest zdeprawowana – błagam nie generalizujmy!Nadzieją Kościoła… tak kościół nie przetrwa jeżeli nauczyciele otworzą umysły młodych ludzi i uświadomią im, że w gruncie rzeczy może tak na prawdę nie ma wyimaginowanego Boga? Szkoła powinna być miejscem w którym młody człowiek dowie się, że ma święte prawo wątpić w to, co mówi kościół, ma prawo do poszukiwania własnej tożsamości, ma prawo do odrzucenia narzuconych przez rodziców i społeczeństwo poglądów religijnych.

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~thot@amorki.pl Opinia wygłoszona w tym komentarzu jest wewnętrznie sprzeczna. Jakoś autor uchronił sie od narzucanego wszystkim światopoglądu i nawołuje do … No właśnie do czego? Wyrzucić ze szkół, wymazać ze świadomości Boga, do którego zwracają się ludzie odczuwający różne strachy i lęki wierząc, że to im pomaga przetrwać? Co proponujesz w to miejsce? Jak przeprowadzisz zapowiadaną rewolucję? Jak przekonasz ludzi wierzących, których są miliony o tym, że Boga nie ma? Proponujesz wojnę religijną? Spodziewasz się zwycięstwa w tej wojnie ? Jakim kosztem ?Takich pytań można postawić wiele.Poza sporem radzę powrót do tekstu i ponowne przeczytanie tej części, która dotyczy deszczu i jego wpływu na frekwencję w kościele. Proszę zajrzeć do innych tekstów o treści religijnej i proszę przemyśleć sens nawoływania do rewolucji.

      Polubienie

      • ~.~ pisze:

        Wyrzucenie ze szkoły religii nie oznacza wymazania ze świadomości ludzi wyimaginowanego boga. Chcę tylko aby szkoła nie była miejscem gloryfikacji jedynej słusznej religii. Jak wszyscy dobrze wiemy religia do szkół została wprowadzona tylnymi drzwiami, podczas gdy rząd P. Suchockiej praktycznie nie istniał. Gdy Pan chodził do szkoły nauczano tam jedynej słusznej religii? Zapewne NIE. Czy w tym okresie z ludzkiej świadomości zniknął bóg? Oczywiście, że nie…Gdyby Pan dokładnie przeczytał mój wcześniejszy komentarz wiedziałby Pan, że postuluję za tym żeby zamiast religii nauczano religioznawstwa, etyki lub filozofii – która jest matką wszystkich nauk.Pan jest przedstawicielem ludzi, którzy myślą, że jeżeli ktoś nie wierzy to właśnie on musi udowodnić słuszność swojej tezy. Ja uważam, że jeżeli ktoś chce mi wmówić, że coś istnieje musi przedstawić mi twarde dowody a nie odwrotnie. Wy katolicy mówicie „Bóg jest i koniec kropka” a gdzie racjonalne argumenty? Jak przekonacie agnostyków, ateistów, że jednak wasz bóg istnieje? To właśnie waszą rolą jest udowodnienie niedorzecznej tezy, że istnieje jakiś najwyższy byt, który sam siebie wyklucza. Jest sprzeczny sam w sobie. Religia rzymsko katolicka mieni się jako monoteistyczna a moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie. Macie nieskończenie wiele matek bożych i świętych do których wznosicie modły. Macie też boga w trzech osobach, czy to nie przypadkiem politeizm?Nie proponuję wojny religijnej, jestem daleki od namawiania ludzi do wojen. Wszystko należy spokojnie przedyskutować. Niestety z katolikami takimi jak ci broniący krzyża będzie to raczej nie możliwe. Prędzej czy później intelekt wygra z kłamstwami księży, więc spodziewam się zwycięstwa i tego, że religia w końcu zniknie ze szkół.Jakim kosztem? Jedyne straty może ponieść kościół, bo nie będzie miał jak dotrzeć ze swoimi kłamstwami do młodych ludzi. W gruncie rzeczy może Pan na swoich lekcjach przeprowadzić anonimową sondę, w której zapyta Pan kto tak na prawdę chce chodzić na religię w szkole i czy nie lepiej byłoby gdyby była ona nauczana poza murami tej placówki. Myślę, że wynik takowej sondy mógłby Pana zaskoczyć :).

        Polubienie

      • ~Tatul pisze:

        ~thot amorku, myślę, że nadal się nie rozumiemy. Dostarczyłem Panu jak widzę okazji do ataku na kościół. Zarzuca pan katolikom atak na niekatolików ,a sam co Pan robi?. Czy nie atakuje Pan moich poglądów na wiarę i na prawnie zagwarantowane partnerstwo nauczycieli i katechetów w kaształtowaniu młodych ludzi?To jest blog starego już belfra, który ma śmiałość dzielić się z innymi swoimi przemyśleniami na temat mojej pracy akurat, po dwóch dniach nowego roku szkolnego. I tyle.Jeśli to co ja piszę nie odpowiada Pańskim poglądom to dlaczego nie poszuka Pan sobie czegoś bardziej odpowiedniego spośród 1,5 miliona blogów funkcjonujacych tylko w Onet.Blog.pl ?Nie ja wprowadziłem religię do szkół i do życia publicznego. Ja pracuję w realiach szkół takich, jakimi one są i staram się robić to jak najlepiej.

        Polubienie

      • ~.~ pisze:

        Jeżeli odebrał Pan mój komentarz jako atak to z góry przepraszam, ale nie było to moim zamiarem. Jedynie odpowiedziałem na zadane przez Pana pytania. Cóż sam nie doczekał się odpowiedzi na żadne z moich pytań…Czasami mamy bardzo podobne poglądy :). Czytam wiele blogów, Pana też i zawsze mam nadzieję, że jeżeli się z kimś nie zgadzam będę mógł z tym kimś przedyskutować sporną kwestię :).

        Polubienie

      • ~Tatul pisze:

        ~.~ Ja również nie miałem zamiaru obrażać nikogo, a tym bardziej Pana, który z wielką kulturą i znajomościa rzeczy wypowiada swoje poglady -szkoda, że w tym przypadku odmienne od moich. Nie będę jednak tłumaczył się,czy też publicznie uzasadniał dlaczego jestem katolikiem albo wyprowadzał dowody na istnienie Boga. Pozostańmy przy swoich poglądach pozostawiając sobie prawo do wyznawania tego co uważamy za słuszne.Możmy porozmawiać o polskiej szkole, bo to było tematem posta.Pozdrawiam

        Polubienie

    • ~Paulina pisze:

      Ja uważam że człowiek uczy sie tego w szkole że ma prawo do wyznawania innej religii , mówią tez o tym starsi i rodzina. NIe zgodze sie z tym że religia powinna byc usunieta ze szkół choćby dla tego że podczas właśnie tej lekcji dowiadujemy sie o życiu Boga , tak owszem w kościele również , ale na lekcjach jest nam to przybliżane . Poza tym msza przeprowadzana przed rozpoczęciem szkoły jest w naszej intencji tzn uczniów jak i również nauczycieli , nie jest tak ze księża czy katecheci „wcinają” się w nasza edukacje ..Oni poprostu jak inni ludzie chcą nas naprowadzić na dobra droge i wcale nam tym nie szkodza , Oczywiście każdy ma prawo do wypowiedzenia swojego zdania 😉

      Polubienie

      • ~.~ pisze:

        Niestety droga Paulina, ale w ogóle mnie nie zrozumiałaś.Z tego, co mi wiadomo na religii uczysz się o życiu jezusa a nie boga (jeżeli się mylę to proszę mnie poprawić. Zapytam Cię tak, po co komu wiedzieć cokolwiek na temat jezusa, kościoła, boga (jeszcze musimy tu sprecyzować czy wierzysz w despotycznego boga Mojżesza czy może w bardziej ludzkiego boga nowego testamentu) jeżeli w to się kompletnie nie wierzy? Po co zaśmiecać ludzkie umysły zbędnymi, kłamliwymi informacjami? Lekcje religii służą do budowania w katolikach poczucia wyższości i pogardy do „innych”. Na takich lekcjach bardzo często propagowana jest homofobia, rasizm, antysemityzm. Jakiś rok temu zdziwiło mnie stanowisko pewnego „katolika”. Twierdził on, że nienawidzi Żydów, ale w boga jak najbardziej wierzy i mieni się wyznawcą religii rzymsko katolickiej. Czy to nie aby przypadkiem paradoks? Trzeba tu także nadmienić, że powyższe słowa padły na lekcji religii. Reakcji księdza nie było żadnej. Widzę, że nie przygotowałaś się za bardzo do rzeczowej dyskusji :).W normalnym, nowoczesnym państwie szkoła nie jest w żaden sposób powiązana z jakimkolwiek Kościołem. W naszym „cudownym” Ekonomiku jeszcze do nie dawna msza w kościele była oficjalnym punktem rozpoczęcia i zakończenia roku szkolnego, a także wielu uroczystości. Czy to nie jest przypadkiem pogwałcenie zasady nie wtrącania się kościoła w sprawy państwa, szkoły?Wcale Wam nie szkodzą nauczając Was, Nas nienawiści, nietolerancji?Chcą Nas naprowadzić na drogę, która im wydaje się słuszna… Po za tym odczucie dobra i zła jest bardzo subiektywne. W moim odczuciu religie (a w szczególności religia rzymsko katolicka) są źródłem ogromnej większości „zła”. Nie muszę chyba nikomu przypominać jak Wasza „cudowna” religia została rozpowszechniona, jak później walczyła z tym czego nie pojmowała i nazywała to czarami, jak w końcu wyruszyła na wojny krzyżowe.Pozdrawiam.

        Polubienie

      • ~Paulina pisze:

        Nie zgadzam sie z tym że na lekcjach religii jest nam coś narzucane jak sam uważasz :)Ale no to jest tylko moje zdanie 🙂

        Polubienie

    • ~Mistrzu pisze:

      Nie chcesz to nie chodź na religie i nie wierz w Boga. To jest twoja sprawa nie moja i innych!!! Każdy ma wolny wybór i wybiera sobie drogę życia. Nok nikomu nie każe chodzić na religie!!!

      Polubienie

  3. ~Piotr D pisze:

    Witam Panie Czesławie. Temat edukacji ważny dla nas wszystkich. Choć przyznam, że ostatnie zdanie jest nieco prowokujące do dalszej dyskusji. Ale dobrze im więcej takich prowokacyjnych zdań, tym więcej okazji do twórczych sporów ( tylko takie uznaje), z których trzeba mieć nadzieję, wykluje sie może kiedyś coś dobrego i konstruktywnego nawet w dziedzinie szkolnictwa. Przywołuje Pan List Biskupa Sandomierza. Dobrze, że pokazał Pan, że Kościołowi zależy na kształceniu młodego pokolenia, rzecz jasna chodzi tu o kształcenie trochę sprofilowane światopoglądowo, no ale też pytanie, które kształcenie nie jest światopoglądowe. Kościół jak pokazuje historia, szczególnie w średniowieczu dbał o kształcenie, wtedy to większość ośrodków akademickich była pod mecenatem Kościoła. Dopiero od XVII Kościół stracił monopol na szkolnictwo i na ostateczna prawdę o świecie. I tak jak wtedy kiedy tworzyli swoje teorie Galileusz, Newton, Kepler, Leibniz, Kościół znalazł się w trudnej sytuacji, tak jest dziś. Żyjemy przecież w społeczeństwie pluralistycznym, które usiane jest wielością punktów widzenia, różnych prawd, które roszczą sobie pretensję do uniwersalności. W tym wszystkim jest Kościół ze swoją prawdą uniwersalną, którą uważa za najważniejszą ze wszelkich prawd, i chce ją przekazać całemu światu. Dziś nie jest to jednak takie proste jak kiedyś. Zresztą nigdy nie było łatwo. Kiedy przypomnimy sobie okres wczesnego średniowiecza to zobaczymy, że żyjącym w tym okresie teologom i filozofom wcale nie był to znów łatwo. Potem było jeszcze trudniej, szczególnie w XIV i XV wieku. Dziś podobnie przepowiadanie Kościoła w nowych warunkach społecznych i kulturowych ma do pokonania wiele trudności aby trafić do serc i umysłów ludzi mentalności współczesnej. Dlatego sam Kościół musi zadbać o dobre wykształcenie swoich ludzi, bo to przecież od tego zależy sukces głoszenia Dobrej Nowiny w dzisiejszym świecie. A z tym wykształceniem różnie bywa. Dużo mógłbym tutaj z ostatnich kilku lat doświadczeń pisać….Ważne jest aby Kościół dołożył wszelkich starań do pogłębienia poziomu edukacyjnego swoich duchownych. Wzorem mogą być tutaj jezuici, dominikanie czy wreszcie benedyktyni. Szczególnie jezuici dbają o należyty poziom wykształcenia swoich duchownych, gdyż są odpowiedzialni, i mają świadomość tego, że dziś przepowiadanie słowa Bożego nie jest rzeczą łatwą, szczególnie w warunkach pluralistycznego świata, który proponuje szereg różnych innych prawd, które wykluczają się z prawda Dobrej Nowiny. Trzeba dyskutować z nimi. Aby jednak rzeczowo i odpowiedzialnie to robić trzeba poznać przeciwnika. Poznać nie powierzchownie, lecz rzetelnie. Ileż sporów bezsensownych jest prowadzonych tylko dlatego, że jeden za stron nie zadała sobie trudu aby rzetelnie poznać stronę przeciwną. Jeśli nie wiadomo o co chodzi to jak można racjonalnie dyskutować i przekonywać się na argumenty. A poznanie teorii przeciwników, wiem to z własnego doświadczenia, nie jest rzeczą łatwą, wymaga czasu a przede wszystkim cnoty wytrwałości i cierpliwości. Jezuici są rzetelni w tym co robią. Nawet jeśli krytykują, to ta krytyka jest wyważona i stara się celnie mierzyć w faktyczny stan teorii przeciwnika. Dlatego tak ważne jest poznanie przeciwnika. Nigdy nie wygra się sporu jeśli jedna ze stron będzie ignorantem co do poglądów drugiej strony. Niestety sporu jest duchownych, którzy taką ignorancja się cechują. Krytykują czasem coś o czym nie mają zielonego pojęcia. To nie jest dobry stan rzeczy. Nie wróży niczego dobrego na trudną przyszłość. Moim zdaniem trzeba dziś młodzież uczyć przede wszystkim dyskutować. A do tego potrzebna jest logika i filozofia, która mam nadzieje wejdzie do szkół najpierw pod postacią etyki, która jest działem filozofii teoretycznej, a potem zostanie wprowadzona także i sama filozofia. Nie możemy w tej kwestii odbiegać nie tylko od innych państw zachodnich, gdzie filozofia jest w szkołach, ale przede wszystkim nie możemy być gorsi od naszych przodków z okresu dwudziestolecia międzywojennego. Przed wojną filozofia była w wielu szkołach średnich. Wilno, Lwów, Kowno, Kraków, Warszawa i wiele innych miejsc może dziś szczycić się tym, ze w ich placówkach uczono logiki i filozofii, sztuki argumentacji i dyskusji. Jeśli tego nie będzie, jak powiadają autorytety, to nic z Polski nie biedzie, pogrążymy sie w coraz bardziej narastającym chaosie irracjonalizmu, zabobonu, fanatyzmu, magii, fundamentalizmu religijnego czy moralnego, który jest zabójcą autentycznej religii i moralności. Filozofia nie jest konkurencją dla religii, jak się to niekiedy próbuje robić. Ten kto tak czyni takie podział nie zna tradycji i jest ignorantem!! Nie mogę tu pisać o rożnych działaniach jakie uczelnie krakowskie podejmują w tej sprawie, powiem tylko jedno, stan filozofii polskiej jest bardzo dobry i w niczym nie odbiega od światowego. Jest zatem co proponować młodym ludziom. Trzeba tylko do tego ludzi odpowiednio wykształconych. Uczelnie polskie dostrzegły ten problem i zapotrzebowanie, dlatego z roku na rok powstaje coraz więcej studiów podyplomowych z etyki, filozofii czy bioetyki. Kandydatów nie brakuje. Co roku studia ruszają. Coraz więcej zresztą ludzi, szczególnie nauczycieli, przychodzi na studia podyplomowe z etyki i filozofii. Przygotowując tych ludzi do przyszłej pracy z młodzieżą widza ich zaangażowanie i troskę o to aby wychować pokolenie ludzi światłych i racjonalnie i krytycznie myślących o świeci i o sobie samych. Powstają uniwersytety III wieku. Np na Ignatianum Wyższej Szkole Filozoficzno- Pedagogicznej w Krakowie na uniwersytecie trzeciego wieku jest ok 350 studentów, od 55 do 70 roku życia, którzy interesują się filozofią i etyką. To dobrze ze w tym wieku ludzie chcą sie jeszcze rozwijać, powinni być przykładem dla tych którzy juz skapitulowali przed swoim własnym rozwojem.

    Polubienie

    • ~Piotrek pisze:

      Kilka uwag co do propozycji usunięcia religii w szkole. Nie wiem jak ten Pan ma na imię ale w dużej mierze do niego są moje uwagi.1. Zgadzam się z tym, że należy do szkoły wprowadzić filozofię i etykę. Zgadzam sie także, że można przyjąć religioznawstwo jako naukę, choć wątpię czy to przejdzie, raczej nie.2. Nie można przekonań religijnych do końca racjonalnie udowodnić. Pan żąda twardych argumentów. Wiara polega na tym, że takich argumentów nie ma. Gdyby były takowe argumenty to wtedy nie byłoby wiary tylko wiedza. Obowiązek dowodzenia istnienia czy nie istnienia Boga spoczywa na obu stronach. Ci co twierdzą, że Bój jest powinni zebrać jakieś dowody na rzecz zdania „Bóg jest”, Ci zaś co twierdzą przeciwnie, czyli, że „Bóg nie jest”, również powinni, jeśli chcą wykazać postawę racjonalną, przytoczyć takie argumenty. Nie zam w literaturze przedmiotu argumentu, który dowiódłby istnienia Boga, ani tez nie znam takiego, który dowiódłby jego nieistnienia. Argumenty agnostyków także nie są przekonujące. Wszystkie argumenty obracają się tylko w granicach mniej lub bardziej zwiększonego prawdopodobieństwa. Tak że nie ma sensu radykalnie domagać się od wierzących aby Ci podawali racjonalne (100% argumenty) argumenty za istnieniem Boga. Zresztą tak jak powiedziałem, wiara nie może być w całości racjonalnie uzasadniona, gdyby tak było to stałaby się wiedzą. Trzeba mieć na uwadze różnicę miedzy wiedzą a wiarą. Wiara jest aktem zaufania komuś drugiemu, tak jak nie można podać kompletu racji za tym, że kogoś kochamy, tak też nie jesteśmy w stanie podać kompletu zadowalających (szczególnie ateistę) racji że przyjmujemy taką a nie inną tradycję religijną. Zresztą mnie zadowalają racje prawdopodobne, pewność wiary cóż, to moim zdaniem dialektyka pewności i niepewności. Jak to jest okaże się po śmierci, jak powiedział jeden z twórców pozytywizmu logicznego, poczekaj jak umrzesz to sie przekonasz. 3. Zdrowa krytyka religii jest wskazana. Chroni bowiem religię przed fundamentalistycznymi postawami, zabobonem i sentymentalizmem. 4. Zgadzam się w społeczeństwie demokratycznym, jakim podobno jest nasza Polska, trzeba szanować wszystkie wszystkie religie. Każda religia oddaje jaką prawdę o człowieku i jego tęsknotami za nieskończonością. Ja osobiście preferuje chrześcijaństwo. Uważam bowiem, ze ono dostarcza w miarę sensownych i trafnych odpowiedzi na pewne pytania. Podkreślam, ze jest to moje osobiste przekonanie i nikogo nie namawiam do tego. W społeczeństwie demokratycznym mam prawo sobie wygłaszać takie przekonania na temat moich religijnych preferencji. Szanuję jednak inne wyznania i jestem gotów z nimi (rzecz jasna po uprzednim ich rzetelnym poznaniu) dyskutować. 5. Każda histeryczna krytyka religii kryje w sobie nie problem filozoficzny, ale raczej psychologiczny. Zdecydowanie więcej mówi ona o samym autorze, niż o uzasadnieniu niewiary. Tej nie da się uzasadnić filozoficznie ale można z powodzeniem poszukać psychologicznych racji dla których ktoś histerycznie krytykuje religię. Współczesna psychologia religii mówi o tym bardzo ciekawie. Człowiek ateista przeważnie ma awersję do religii na skutek jakiegoś poranienie psychicznego, którego doznał podczas socjalizacji religijnej. Zdrowa krytyka jest wskazana, histeryczna nadaje sie do leczenia psychiatrycznego. Kiedyś czytałem interesujące studium z psychologii ateizmu, w którym autor pokazywał jakie problemy psychiczne kryją sie u podstaw histerycznych ataków na religię. Każdy taki atak, wyrasta z krzywdy jaką człowiek nosi w sobie. Krzywdy, której mógł doznać podczas wychowania w domu w szkole, a może do tej krzywdy w dziedzinie religii przyczyniła się sama religia. Czasem krytyka religii wynika po prostu ze strachu, przed wina, kara, sumieniem, przed ostatecznym rozliczeniem. Ale to temat morze…

      Polubienie

      • ~Tatul pisze:

        ~Piotrek, dziękuję za wsparcie w sporze. Adresat tej odpowiedzi oczekiwał ode mnie odpowiedzi i nie podjął tematu . Szkoda. Byłaby to wartość sama w sobie. Pozdrawiam

        Polubienie

      • Invenis pisze:

        Zgadzam się z twoją wypowiedxią, też chciałbym, aby kiedyś filozofia w szerszym zakresie trafiła pod szkolne strzechy. Cieszę się, ze ktoś zauważa podobieństowo filozofii i relegii, nauk stojących nie tyle na styku, ale zawwdzieczających sobie rozwój…Pozdrawiam

        Polubienie

      • ~Tatul pisze:

        Ja też myślę, że krółowa nauk powinna znaleźć się w programach szkół średnich, a szczegółnie w LO. Myślę jednak, że daleko nam do realizacji tego postulatu

        Polubienie

      • ~.~ pisze:

        Ma Pan rację wszystkie argumenty obracają się wokół prawdopodobieństwa. Każdy z Nas znajdzie szereg argumentów aby obalić tezę przeciwnika. Dlatego też nie chcę aby narzucano komukolwiek jakiekolwiek poglądy religijne. Z tego co zauważyłem jednak większość katolików domaga się aby przedstawiono im twarde dowody na to, że boga nie ma…Każdy z Nas musi odpowiedzieć sobie na pytanie „W co ja tak na prawdę wierzę? Wierzę w deistycznego boga niektórych naukowców, czy w boga – wielkiego kreatora, a może twierdzę, że nie ma bytu nieskończenie doskonałego zdolnego stworzyć cały świat?”. Gdy odpowiemy sobie na to pytanie powinniśmy móc wybrać, czy chcemy uczyć się religii poza murami szkoły – w kościele, czy chcemy uczyć się szeroko pojętej etyki.Właśnie, podkreślmy tu z całą mocą, że swoje poglądy każdy mieć może, ba! wręcz musi mieć, ale nie narzucajmy ich nikomu. Niech każdy decyduje za siebie.Uważam, iż moja krytyka nie jest histeryczna, więc pozwoli Pan, że do ostatniego punktu się nie odniosę.

        Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Piotrze D. bardzo dziękuję za komentarz napisany na takim poziomie, że i ja poczułem się ignorantem . Pomyślę o tych studiach III wieku. W tym poście nie chciałem nikogo prowokować, a jedynie podzielić się swoimi odczuciami z pierwszych dni przeżytych w szkole. Jeśli sprowokowałem Pana to się cieszę, bo zabrał Pan głos przybliżający mi problem porozumienia z myślacymi inaczej.Pozdrawiam

      Polubienie

  4. ~Renata P pisze:

    bardzo mi się podoba zdanie o którym pan tu wspomniał ‚musicie nad sobą pracować,choćby inni od was nie wymagali’ to jest bardzo motywujace gdyż każdy w życiu ma swoje cele jedni dążą do nich od samego początku natomiast inni odkładają to na potem,bo nikt od nas przecież tego nie wymaga. zgodnie z powyższym nie zdają sobie sprawy,że ‚potem’ może być już za późno ( co wyklucza słowa ‚na nic nigdy nie jest za późno) .. tak samo jest w szkole, gdy od razu olejemy sobie początku,biorać pod uwagę to,że np nauczyciel jest mało wymagajacy i na tym przedmiocie nie trzeba się uczyć,za rok czy dwa możemy ogromnie żałować tego, gdyż właśnie wtedy myślimy jak bardzo byłoby nam to teraz potrzebne. my jako,młodzież z wielu rzeczy teraz nie zdajemy sobie sprawy. mimo,że rodzice,ogólnie rodzina,również nauczyciele, chcą nam pomóc, czegoś nauczyć . ciągle uważamy to za zbyteczne, zbyt nadopiekuczne,ale dlaczego nie potrafimy zrozumieć,że to jest wszystko w dobrej intencji dla nas?również dobrym sposobem było zapytanie wśród klas,kto czyta gazety a kto ogląda program informacyjny,jestem różnież jedną z uczennić i sama przyznam,że wcale nie robię tego systematycznie i często . mamy taki wiek,że internet, telefon pochłonął nasz cały wolny czas. a jak było dawniej ? pisało się listy co było wielkim + . bo dużo osób teraz nie potrafi napisać listu lub sprawia mu to wielki problem.. bo woli napisać krótkiego sms-a, co jest łatwiejsze . mamy coraz mniej czasu na spotkania z przyjaciółmi, a przecież przyjaźń jest bardzo ważna w naszym życiu, codziennie popełniam milion błędów, ale kto jak nie przyjaciel mi pomoże,oni nie odwracają się ode mnie, kiedy wpadam w syf, nie odwracają się ode mnie, kiedy rwę włosy z głowy i wybucham płaczem, nie odwracają się ode mnie. bo jeśli ktoś się odwróci jest przyjacielem? nie .pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Renato, głos uczniów w dyskusji jaka się tu wywiązała jest niczym świadectwo prawdy o tym czego dotyczy ten post. My wiemy jaka jest szkołą i jaka jest dzisiejsza młodzież – chociaż nie wolno generalizować, bo bywa różnie. Dzięki za tę wypowiedź Do zobaczenia w szkole

      Polubienie

  5. ~Paulina pisze:

    Osobiście uważam że praca nad sobą jest potrzebna a wrecz nie zbedna do dalszego funkcjonowania do życia w świecie doroslych . Czy wszyscy to rozumieją ? Na pewno nie wszyscy ,a nawet jak o tym wiedzą to niekoniecznie cos z tym zrobią ..może to zleży od etapu dojrzałości , w pewnym momencie zycia mysle ze kazdy dostrzegnie,iz coś trzeba w sobie zmienić ,że trzeba dojrzeć .Bardzo podobają mi sie słowa Jana PawłaII które Pan przytoczył , mysle ze kazdy powinien wzorować sie na tych słowach .Podobaja mi sie ujęte też słowa ,,dobry los nie jest sprzymierzeńcem leniwych” ,tak jest ponieważ jak nie będzemy na coś pracować to nic nie osiągniemy ,gdy nie będziemy pracować nad soba to nigdy nie dorosniemy nie bedziemy gotowi na życie w dorosłości i nie będziemy umieli sobie poradzić z przeszkodami życiowymi.Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Paulinko, Tę złotą myśl wywiesiłem na tablicy w mojej 15-tce jeszcze w starym roku. Dzisiaj sprawdziłem, że autorem tego aforyzmu jest Sofokles (ur. w r.496 pne). Dziękuje za słowa wsparcia w dyskusji o realiach współczesnej szkoły. Miejmy nadzieję, że zdrowy rozsądek będzie brany pod uwagę przez coraz szersze grono uczniów. Na wszystko jest dobra pora. Na naukę i na rozrywkę . Od Was zależy czy zachowane zostaną zdrowe proporcje.Sukcesów w nowym roku szkolnym życzę i do zobaczenia w szkole

      Polubienie

  6. ~Morgana pisze:

    Po Bożemu rozpocząłeś nowy rok szkolny, to dobrze. Wiara zawsze pomaga w życiu, w tym szarym codziennym- najbardziej. A modlitwa jest niezastąpionym lekiem na ból, zmartwienie.Pozdrawiam świątecznie, bardzo serdecznie.

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Morgano, ja myślę, że wszystkie szkoły podobnie rozpoczęły rok szkolny, a tylko u mnie deszcz pomógł zapewnić dobrą frekwencję i tylko ja to opisałem.Takimi, czy innymi słowami, wygłoszonymi przez tę, czu inną osobę życzono nam wszystkim sukcesów w nauce. I to się liczy . I niech się to spełniPozdrawiam cieplutko

      Polubienie

  7. volumen pisze:

    Uff… Syn wyprawiony do szkoły, dziś jeszcze trochę nerwów, bo wybory przewodniczącego klasy. Żona tym razem nie płakała ;), więc rozpoczęcie roku muszę uznać za udane.Pozdrawiam

    Polubienie

  8. ~Anna :) pisze:

    Nie czytałam wszystkich komentarzy pozostawionych przez thot@amorki.pl ale 2 pierwsze mi wystarczyły by trochę się zdenerwować i napisać co o tym sądzę. Jestem już po studiach co pozwala mi spojrzeć na kwestię religii w szkole podstawowej, gimnazjum, liceum z perspektywy byłej uczennicy. W prawdzie reforma gimnazjalna mnie nie objęła ale w końcu tu nie o stopnie edukacji chodzi a o młodego człowieka i jego światopogląd, a w tym i o jego pogląd na wiarę i religię. To że w szkole podstawowej uczona jest religia jest rzeczą naturalną. Już od małego dziecka poprzez rodziców lub innych opiekunów uczeni byliśmy modlitwy, chodziliśmy za rękę z mamą do kościoła, zaczęliśmy poznawać Boga. W szkole nauka religii pozwalała nam lepiej zapoznać się z osobą jaką jest Jezus, Maryja i wielu innych Świętych. W liceum, ale to już zależy od osoby która prowadzi lekcje religii, bo nie oszukujmy się, źle poprowadzona lekcja, lub utrata szacunku katechety lub osoby duchownej która te lekcje prowadzi niestety nic nie wnosi, a nawet obraca się przeciw jej samej. Przytoczę tu przykład gdzie w moim liceum w Staszowie lekcje religii z siostrą zakonną były prawdziwą mordęgą. Z lekcji na lekcję zadawane były do nauczenia kolejne modlitwy jakby innych zadanych lekcji nie było. I jeszcze ten konflikt ucznia z nauczycielem burzył szacunek, burzył te ideę dobroci sióstr zakonnych… I tu może się zgodzę z thot.amorki że w liceum powinna być dana do wyboru opcja z religioznawstwem czy też etyką. Bo już pełnoletni obywatel (a przynajmniej ja) chciałam poznać inne religie, chciałam się dowiedzieć jak wygląda bóg innych religii. Niestety siostra nam zakazała mówić na ten temat, a w starszych klasach religia z księdzem wyglądała inaczej i z nim można było pogadać o wszystkim. Ja tak sobie myślę, że pogląd na kwestie wiary i religii dla młodego człowieka (takiego który jest jeszcze przed studiami albo w trakcie) nie jest do końca sprecyzowany. Buntujemy się jeśli coś się nam narzuca. I w sumie jeśli nie chcesz iść do kościoła ma mszę, jeśli nawet ma to być msza przed rozpoczęciem roku szkolnego, czy też na zakończenie lub inna która wpisuje się w cykl „życia” szkoły – to nikt cię nie zmusza. Ja też byłam takim buntownikiem, ale teraz nie wyobrażam sobie życia bez lekcji religii w szkole. I nie wyobrażam sobie że moje przyszłe dzieci na takie lekcje miały by nie chodzić. Albo że religia ma zostać przeniesiona do kościelnych salek katechetycznych. Dokąd ten świat podąża? Dlaczego niektórym przeszkadza Bóg? Młodzi nie wiedzą w co wierzą, są zagubieni inne, rzeczy są ważniejsze od pójścia na religie czy do kościoła. Ale ufajmy Bogu, że ta świadomość się zmieni. Ja też chyba jestem jeszcze młodą osobą (mam 25 lat) i kwestia wiary w Boga jest dla mnie rozwiązana. Cieszę się że mogłam być świadkiem historycznej chwili (nawiązując do poprzednich postów) koronacji Matki Bożej w mojej parafii. Z całego serca dziękuje Najwyższemu za to co mi dał – a otrzymałam wiele ;). I denerwuje mnie że ktoś mówi że nie wieży, bo przecież w końcu misi w coś wierzyć. Dla mnie życie bez wiary jest puste. Ufam, że ludzie zmądrzeją i nie dojdzie do tego, że religia zniknie ze szkoły!Dziękuję Tobie Tatulu za ten blog, bardzo miło się go czyta. Pozdrawiam gorąco i życzę wszystkiego dobrego. Anna.

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~Anno, miło się spotkać z takim stanowiskiem w rozmowie na trudne przecież tematy. Poczułem wyraźne wsparcie w rozmowie z oponentami i przeciwnikami religii w szkołach. Cieszę się z nowego czytelnika i komentatora.Pozdrawiam

      Polubienie

  9. ~Olka pisze:

    zgadzam sie w wielu rzeczach z Anna. W wielu przypadkach duzo zalezy od nauczyciela religii. ja mialam okazje spotkac samych dobrych nauczycieli ktorzy odpowiadali na wszystkie pytania jakie padly na lekcji religii. nie bylo dla nich tematu na ktory by nie rozmawiali. w rzeczywistosci uczeszczanie na religie w szkole sredniej jest dobrowoilne a w gimnazjum zalezalo od rodzicow, wiec byly i sa mozliwosci wyboru. Zgadzam sie rowniez, ze powinna byc wprowadzona etyka lub religioznawstwo dla mozliwosci wyboru.kazdy decyduje o sobie i powinien miec wybor na co chce uczeszczac a na co nie. pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  10. ~czytelnik pisze:

    Uważam, że religia powinna być nauczana w szkole oczywiście tylko dla chętnych. Poza tym wysoce niesprawiedliwe jest, że ocena z religii wlicza się do średniej. Pozdrawiam.

    Polubienie

  11. Minęło cztery lata. Zakończenie minionego roku szkolnego wypadło w piękny, słoneczny dzień. Kościół był w zasadzie pusty. Młodzież „świętowała” początek wakacji w innym miejscu i w inny sposób niż to zaplanowali wychowawcy. Nie było o czym pisać, a więc i nie odnotowałem ataków na kościół i wiarę. Zmieniło się jednak duuuuużżżżżżooooooooooooooo

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.