Nowy rok szkolny rozpoczęty

  

   Rozpocząłem rok szkolny postem pt. Żeby już do szkoły… prawie dwa tygodnie temu. Mieliśmy w tym czasie kilka narad w szkołach, a każdy z osobna miał sporo pracy z przygotowaniem się do nowego roku pracy. Szczególnie wtedy, gdy musi przygotować plany wynikowe do nowego przedmiotu lub kontynuacji nauki na wyższym już poziomie. Prywatnie biorąc chodziłem codziennie na naukę, co prawda nie do szkoły lecz do kościoła, gdyż trwały u nas Misje Św. poprzedzające koronację  – co opisałem szczegółowo w dwóch ostatnich postach. Uroczystości religijne mamy już za sobą. Przechodzimy do bieżących spraw, a tu chyba najważniejszą, bo dotyczącą każdego ucznia, a więc również ich rodzin i licznej rzeszy pracowników oświaty jest inauguracja nowego roku szkolnego.

   Idąc 1 września do kościoła na mszę w intencji wszystkich tworzących polską szkołę zastanawiałem się dlaczego w tym właśnie dniu tak niemiłosiernie leje deszcz. Nasuwały mi się różne skojarzenia typu: To niebo płacze nad nieszczęśnikami albo, że płacze nad końcem sezonu, bo traci plażowiczów, imprezowiczów, wycieczkowiczów czy pielgrzymów i teraz ucichnie gwar, śpiew i dźwięki gitar czyli…nastanie smutny koniec lata…

   Gdy wszedłem do kościoła i zobaczyłem tłum młodzieży jakiego nigdy wcześniej nie widziałem, to zrozumiałem dlaczego ten obfity deszcz tak pada. Nikt i nic nie zapędziłoby w bardziej skuteczny sposób młodzieży do wnętrza, w którym mogli po raz pierwszy zobaczyć pięknie błyszczące korony na głowach Matki Bożej Bogoryjskiej i Jej Syna oraz wysłuchać w skupieniu listu biskupa sandomierskiego Krzysztofa Nitkiewicza na rozpoczęcie roku szkolnego http://www.sandomierz.opoka.org.pl/akt/index.php?id=3482

   Słysząc zapowiedź odczytania listu biskupa, pomyślałem, że (oceńcie sami czy to dobrze, czy źle? ) doczekaliśmy się czasów kiedy nasza pani minister oświaty milczy w tym szczególnym dniu, a z Bogiem i w imię Boga rozpoczynany rok szkolny jest okazją do wypowiedzi zatroskanego o losy Ojczyzny i Kościoła biskupa. List zaczynał się słowami:

   Drodzy przyjaciele

   Minął czas letnich wakacji. Przed nami nowy rok szkolny i kolejny etap pracy wychowawczej i formacyjnej. Znowu zobaczę was Drodzy Uczniowie, śpieszących do szkoły z plecakami ciężkimi od książek, czasami zamyślonych czy z nieodłącznym telefonem komórkowym w ręku, innym znów razem roześmianych i żywo dyskutujących z przyjaciółmi. W tym szczególnym momencie, gdy na nowo podejmujecie zajęcia szkolne, nie chciałbym powtarzać słów zachęty i pouczeń jakie słyszeliście już z ust wielu osób pragnących waszego szczęścia. Ono leży na sercu również mnie, a także wielu kapłanom i katechetom, których spotkacie na lekcjach religii. 

   Pięknie, prawda? Jak dobrze zorientowany jest nasz biskup, pomyślałem. To zdanie o nieodłącznym telefonie  dla kogoś, kto sporadycznie tylko przebywa w szkołach wskazuje na dobrą znajomość realiów. Dzisiaj na pierwszych lekcjach z pierwszakami technikum zapytałem w trzech klasach : – Kto nie ma przy sobie telefonu komórkowego niech podniesie rękę do góry. Zgadniecie ile rąk się podniosło? Jedna!!! I to nie z powodu braku telefonu lecz braku karty, bo mama zabrała. Po dość krótkiej części ogólnej autor listu zwrócił się do dzieci:

   Drogie Dzieci ! Niech nowy rok szkolny będzie dla Was czasem codziennych postępów w zdobywaniu wiedzy o Bogu i świecie, który On stworzył z miłości i swoją miłością wciąż ubogaca. Pamiętajcie, że dobry Bóg was kocha i pragnie „chodzić” z Wami do szkoły i towarzyszyć Wam przez całe życie.

   Pięknie mówi, pomyślałem sobie. Dzieci mają chyba najtrudniej z wejściem w nowe środowisko i adaptacją do pewnego reżimu narzuconego regulaminem szkoły. Niech wiedzą, że Ktoś oprócz mamy i nasej PANI, która wyrasta w szkole na niebywały autorytet jeszcze o nich myśli i razem z nimi chodzi do szkoły. Będzie im łatwiej.

Po dzieciach przyszła kolej na młodzież. Oto słowa skierowane do tej grupy wiekowej:

   Ukochana Młodzieży ! Przed Wami kolejny rok szkolny. W ten wysiłek nierozerwalnie wpisuje się praca nad sobą, czyli doskonalenie ducha i sumienia. Sami doskonale wiecie jak ważna jest każda ludzka decyzja i dlatego bez względu na wiek musi być ona zawsze przemodlona i przemyślana.

   Praca nad sobą? Czy młodzież w pełni rozumie potrzebę pracy nad sobą i się do tego stosuje? Jan Paweł II patron moich szkół zwracał się przecież do ukochanej młodzieży  m.in. słowami:

   Musicie od siebie wymagać, choćby inni od was nie wymagali .

   Czy oni wymagają od siebie? Znowu poproszę o zgadywankę, zgoda?

Ja zapytałem w toku tej pierwszej zapoznawczej godziny również i o to, kto czyta gazety codzienne ? W jednej z klas nikt nie podniósł ręki, a w innej kilkoro. – Kto oglądał wczorajsze programy informacyjne w telewizji –  w których pokazano jak źle jest u nas ze znajomością zasad udzielania pierwszej pomocy? (a ja mam tych zasad ich uczyć). W jednej z klas, jedna z dziewczyn podniosła wprawdzie rękę, ale proszona o przedstawienie tej informacji nie
potrafiła tego dokonać.

   Prawie  NIKT nie potrafił zinterpretować przesłania płynącego z motta o treści:

Dobry los nie jest sprzymierzeńcem leniwych.  W jednym przypadku podjęto taką próbę, ale bez mojej pomocy się nie obeszło. Ci, świeżo upieczeni absolwenci gimnazjów przyszli uczyć się w technikum. Już z tej próbki widać jak dużo pracy musimy włożyć w tę naukę. Tak oni, uczniowie jak i my, nauczyciele do których ks. Biskup skierował takie słowa:

   Drodzy Nauczyciele i Katecheci! Współczesna szkoła przeżywa niełatwy czas reform. Jest to związane także z mniejszą ilością uczniów i likwidowaniem niektórych miejsc pracy. W nowej, zmieniającej się szkolnej rzeczywistości, niezmienne pozostaje tylko powołanie do służenia młodemu pokoleniu własną wiedzą i przykładem życia. Szkoła nie może być bowiem czymś w rodzaju supermarketu, który zaopatruje klientów w potrzebne produkty, a Wy nie możecie być ich sprzedawcami. Jestem głęboko przekonany, że każda i każdy z Was mierzy znacznie wyżej. Dziękując za Waszą dotychczasową postawę, proszę abyście nadal byli w szkole nauczycielami prawdy, zatroskanymi o dobro dzieci i młodzieży, którzy są nadzieją naszej Ojczyzny i Kościoła. (podkreślenie moje)

Niech Maryja Matka Pięknej Miłości wspomaga wszystkich, którzy podejmują trud nauki i wychowania. Wszystkim z serca błogosławię.

                                                                            ks.biskup Krzysztof Nitkiewicz

   W moim, wspomnianym na wstępie poście o powrocie do szkoły napisałem:

   My nauczyciele wiemy, że uczniów czeka ciężka harówa. Przynajmniej tych uczniów, którzy mają ambicję, aby być dobrymi uczniami, aby się przygotować do studiów. Wiemy też, którzy uczniowie przychodzą z powodu braku innej alternatywy i chętnie zmieniliby rozkład dnia zamieniając czas trwania lekcji z czasem trwania przerw – czyli 10 minut lekcji przegradzanych 45 minutowymi przerwami. Wtedy jakoś by mogli funkcjonować . Zdążyliby się spotkać z kim trzeba i załatwić setki spraw przez telefon.

   Znany wszystkim nauczycielom Janusz Korczak powiedział znamienne słowa, które warto przypomnieć – szczególnie nauczycielom – przed rozpoczęciem roku szkolnego:

O przeciążeniu szkolnym Europa biblioteki mnogie wypisała, a cała ta zawiła kwestia rozwiązuje się tak łatwo i szybko jeśli zgodzimy się przyjąć zasadę, że zadaniem szkół średnich nie jest nauka, a rozwój dziecka. Nie jest napychanie głów bezużytecznym balastem, a przygotowanie ich do życia, w które mają wstąpić jako dojrzali .

   Powtórzyłem ten fragment po to, aby nikogo nie trudzić poszukiwaniem całego tekstu dobrze ilustrującego problem jaki mamy do rozwiazania wespół – zespół.

   Fragmenty listu biskupa zacytowałem po to, aby pokazać na ile Kościół naucza i wykazuje troskę o wspólne edukacyjne dzieło,  a na ile indoktrynuje nasze pociechy – co coraz głośniej podnoszą niezadowoleni z obecnego status quo głosiciele potrzeby kolejnej rewolucji w zakresie działań na linii Kościół – szkoła.