Nocne Polaków o Krzyżu rozmowy

  Wczoraj wieczorem otrzymałem list od zaprzyjaźnionej autorki bloga kończący się słowami: –Ech, idę przed TV, bo za chwilę program „Big Brother” spod krzyża.   Odpisałem naprędce i sam też zasiadłem przed telewizorem. Przez cały dzień dochodziły do mnie nawoływania RM do swoich słuchaczy o przyjście na godzinę 20 –tą pod krzyż, aby wspomóc obecnością i modlitwą obrońców krzyża wobec zapowiedzianego na 23-cią zgromadzenia przeciwników tej lokalizacj krzyża skupionych wokół inicjatywy „Akcja Krzyż” zainicjowanej przez Dominika Tarasa. Pozostałe media również informowały o tym, co ma nastąpić. Podobnie jak tydzień wcześniej włączyłem TVPInfo . Kto oglądał sprawozdanie na tym właśnie kanale, ten słuchał również tych samych co ja wypowiedzi zaproszonych gości.

   Poprzednie własne komentarze oceniające próbę przeniesienia krzyża do kościoła Św. Anny chyba każdy pozostawi bez korekty. No, jeśli trzeba być rzetelnym w przekazywaniu odczuć to trzeba przyznać, że tym razem policja i służby porządkowe dobrze zabezpieczyły jedną jak i drugą grupę protestujących. Uniknięto prowokacji i bezpośrednich ataków dzięki czemu, poza paroma rozbitymi nosami nic poważnego się nie stało.

   Było raczej niepoważnie, śmiesznie , zadymiarsko czasami , ale nie wszystkim było do śmiechu. Nieprawdą jest też, że nic poważnego się nie stało. Wystarczyło posłuchać księdza Bonieckiego- redaktora naczelnego Tygodnika Powszechnego, który ocenił tę zadymę jako pewien przełom prowadzący do koniecznej już teraz rozmowy o rozdziale Państwa od Kościoła, do której jesteśmy kompletnie nieprzygotowani. Żadna ze stron nie jest w stanie przekonać drugiej o korzyściach płynących z pozostawienia relacji wzajemnych bez zmian. Podobnie widział to profesor Papieskiej Akademii Teologicznej. Dziennikarze nie widzieli  również dobrego wyjścia z tej sytuacji. W całej relacji dopatrzyłem się ponadto wielu wątków, na które i ja zwracałem uwagę – co przyniosło mi jakąś, gorzką raczej satysfakcję.

   Dla przykładu podam , że rola mediów w kreowaniu tego kryzysu jest coraz mocniej akcentowana przez coraz szersze kręgi analityków i zwykłych obserwatorów. Jeśli wspomnieć chwile po katastrofie samolotu, w czasie których poszczególne rozgłośnie i stacje radiowe delegowały do obsługi wydarzeń wypróbowanych i zaprawionych w prowadzeniu podobnych relacji z czasów śmierci Jana Pawła II to jasno widać, że realizowali oni niemal identyczny scenariusz, nie bacząc na różnice pomiędzy osobami, które przychodziło nam żegnać. To wtedy narosło mnóstwo mitów i pojęć rzucanych na wyrost , których umarłym się zazwyczaj  nie żałuje. Mówiono o tragedii wynikającej z tego, że zginęła elita narodu. Pytano co teraz z nami będzie? Szybko powiązano ze sobą celową eksterminację elity narodu w Katyniu, czy w Powstaniu Warszawskim z tą tragedią, co nasunęło amatorom spiskowej teorii dziejów łatwe skojarzenia co do autorstwa wszystkich tych nieszczęść.  I tak wykreowaliśmy sobie problem. Nastroje większości ludzi szybko wróciły do punktu wyjścia, ale politycy postanowili kuć żelazo póki gorące i zdyskontować stan nastrojów społecznych dla zdobycia dodatkowych głosów w tej przyspieszonej i dziwnej kampanii prezydenckiej. Resztę już znamy. Spadkobierca tradycji przegrał, ale nie czuje się przegrany. Mąci, podgrzewa nastroje.

Czy Świętej pamięci Lech Kaczyński był tej klasy osobowością co Ojciec Święty Jan Paweł II? Oczywiście , że nie. Przed katastrofą miał bardzo niskie i raczej negatywne notowania odnoszące się  do sposobu sprawowania władzy. Nie da się tego wytłumaczyć w taki sposób jak to czyni PiS, że to z powodu agresywnej postawy mediów, niesprawiedliwie oceniajacych zasługi prezydenta. Władze nad publicznym radiem i telewizją miała do dzisiaj (nomen omen) PiS ze swoimi przystawkami z dawnej wstydliwej już teraz koalicji z Samoobroną i LPR.

   Dzisiaj , w rocznicę tragedii wchodzi w życie Mała Ustawa Medialna: http://ustawamedialna.pl/   pozwalająca na dokonanie zmian we władzach tych mediów.  W tej chwili, gdy piszę mamy już nowego Prezesa KRRT. Czy teraz będzie sprawiedliwiej? Czy nowe władze mediów publicznych zachowają misję przypisaną tym mediom w zakresie edukacyjnym czy kulturalnym? Czy podobnie jak za czasów poprzednich władz będą trąbić jedynie za swoimi i w sprawie swoich?

  Panuje dość znane powiedzenie , że ten kto ma władzę nad mediami ten przegrywa. Chyba jest w tym dużo prawdy, bo widzimy to na przykładzie czwartej już przegranej Jarosława.

   Każda nowa władza chce mieć decydujący wpływ na media. Czy obecne rozdanie w tym zakresie ma szansę na obiektywizm i pozostawienie mediom niezależności? Zobaczymy.

Warto uczyć się na błędach, i to w dodatku cudzych. Wiemy jednak, że powiedzenie mądry Polak po szkodzie znalazło jednak nową wersję:

Zaś prawdę tę każdy z nas kupi,

Że Polak przed szkodą i po szkodzie głupi !

 

Ps.

Dedykowałem kiedyś Prezesowi PiS kilka aforyzmów , po tym jak użył aforyzmu J.Piłsudskiego w wieczór powyborczy. Był tam aforyzm Napoleona:

Armia baranów, której przewodzi lew jest silniejsza od armii lwów prowadzonych przez barana.

   Po wczorajszych demonstracjach wiemy, że armia to nie tylko barany, ale i ludzie młodzi, wykształceni i inaczej rozumiejący hasło Polska jest najważniejsza  niż to, co próbuje z uporem godnym lepszej sprawy lansować LEW, stawiający tylko siebie na czele Polski. Młodzi mają do dyspozycji Internet i mogą się skrzyknąć, aby spotkać wszędzie i w każdej sprawie.

Dzisiaj już Prezes był uśmiechnięty. Gdy przyszedł na plac ze swoją gwardią przyboczną złożyć wieniec pod krzyżem powitano go skandowaniem: – Jarosław! Jarosław!

To poprawiło mu humor. Czy na długo? Po południu następne lewicowe demonstracje.