Ranking szczęśliwości

   Pada, jest dość chłodno i to wystarczy aby już zapomnieć własnego utyskiwania na dokuczliwość niedawnych upałów, a przejść do frontalnej krytyki obecnej pogody. Ktoś miesza w tej pogodzie stanowczo za mocno, prawda? To pewnie sprawa polityków z jednej lub drugiej opcji, a może nawet kara Boża za poparcie liberała?

   Chłody i opady pozostawiają nas na dłużej w domu i dzięki temu można więcej czasu poświęcić na lekturę prasy, czy ogólnie mediów. One wczoraj przyniosły nowinę. Otóż w rankingu poczucia szczęścia wśród 155 badanych narodów świata Polska zajęła 56 miejsce.

Wśród różnych źródeł komentujących te badania trafiłem na krótki tekst i zamieszczony pod nim ciekawy komentarz, który chciałem polecić:

http://www.mmzielonagora.pl/artykul/krainy-wielkiej-szczesliwosci-168193.html

   W czasie przeglądania różnych publikacji na temat naszego polskiego poczucia zadowolenia z życia znalazłem i takie, z których wynikało, że w 2008 r na czele społeczeństw szczęśliwych znajdowali się Szwajcarzy, a Polacy zajmowali 76 lokatę. To wskazywałoby, że jest coraz lepiej z naszym poczuciem szczęścia. Czy tak jest w istocie? Zapewne ile osób tyle opinii – jak to zwykle u nas bywa. Gdzie dwóch Polaków tam, co najmniej trzy opinie; – Moja, Twoja, Nasza. Dopuszczalne są jeszcze dodatkowo jakieś opcje zaczynająca się od: – w zasadzie tak, ale…

   Zastanawiać powinno wspólne  przewodnictwo krajów nordyckich w tym rankingu, no może z wyjątkiem Islandii, która jak wiemy przeżywa bardzo dotkliwe skutki kryzysu ekonomicznego i dlatego osunęła się na niższe miejsca.

Czy istnieje jakaś cecha ponadnarodowa sprawiająca podobne odczuwanie zadowolenia przez Duńczyków, Finów, Norwegów czy Szwedów, a dołująca nas, Słowian z krajów postkomunistycznych? Co może  pchać w górę skandynawów, a nas spychać w niziny samozadowolenia?

   Zapewne PKB na głowę mieszkańca jest takim ważnym czynnikiem. Tu ustępujemy skandynawom bardzo wyraźnie. Są jednak kraje o podobnych do naszych wskaźników bogactwa, a znacznie lepiej wypadają w cytowanych badaniach. Wielu autorów wskazuje na jeszcze inne kryteria:

Islandia zanotowała spadek, po tym jak kraj dopadły problemy ekonomiczne, ale zdaniem Vittersř, nie są one głównym czynnikiem, który spowodował, że Islandczycy czują się mniej szczęśliwi.

– Zaufanie do tych, którzy rządzą krajem jest również bardzo ważne, kiedy chodzi o szczęście. Zaufanie Islandczyków do polityków i osób odpowiedzialnych za gospodarkę spadło i dlatego poczucie szczęścia również.

   Ano właśnie. Zaufanie do polityków jest ważnym czynnikiem poczucia stabilizacji, perspektywy rozwoju dla każdej rodziny oraz miłego, dostatniego i besstresowego życia. Jak to wygląda u nas, w czasach klinczu wynikającego z istnienia zwaśnionych PO i PiS, przy postawieniu tezy, że PO to PiS bis jak to pięknie ujął jeden z komentatorów życia politycznego, niech każdy odpowie sobie sam.  Jako przykład rozdźwięku pomiędzy Polakami niech posłużą wypowiedzi jakie przeczytałem na jednym z forów poświęconych rankingowi odczuwania szczęścia.

         Polacy wykazywali znacznie wyższy optymizm i poczucie szczęścia w czasach rządów PiS, ale ten okres trwał krótko, a teraz to co z tamtego okresu pozostało? – pisze jeden forumowicz

         Teraz pozostało po tamtym szczęściu spłacanie długów, odpowiada drugi

  Nie ma wątpliw
ości kto do jakiej partii należy, czy też tylko z nią sympatyzuje, ale obaj chyba nie mają poczucia szczęścia. To dociera do nas tym mocniej, że właśnie zaczyna się mówić w Polsce o poprawieniu nadszarpniętych polityką PiS finansów publicznych drogą ponownego podwyższenia podatków, składki rentowej ograniczenia wypłat becikowego wyłącznie dla osób o najniższych dochodach, lepszego adresowania pomocy społecznej itp. Oczywiście trzeba równocześnie ciąć wydatki, a to będzie bardzo bolało nas obywateli jak i polityków, na których skupi się odium niezadowolenia społecznego podsycanego ochoczo przez opozycję, która przecież: –
była o niebo lepsza niż obecny rząd.

   To wszystko przed nami. I nie tylko to. Poziom makroekonomii i wszelkich procesów zachodzących w skali makro jest dla przeciętnego człowieka najczęściej mało strawialny. Znacznie bardziej trafiają nam do wyobraźni przykłady kierowane do pojedynczego człowieka. Tu mam do zaproponowania lekturę bardzo ciekawie napisanego tekstu polecanego właśnie na Onet.blog.pl

http://monteki.blog.onet.pl/12-krokow-i-zadowolenie-z-zyci,2,ID411221317,n

 

   Te 12 kroków może wykonać każdy z nas, prawda? Zwróćmy uwagę na zamieszczone pod wyliczanką wypowiedzi ludzi, którym do szczęścia potrzeba …tak niewiele. Może wzorem autora bloga warto utworzyć taki własny wykaz radości odczuwanych przy różnych życiowo dostępnych każdemu okazjach? Na pewno poprawi nam to humor i przestaniemy się oglądać na innych, którzy mają obowiązek zapewnić nam szczęście.

   Słuchając kiedyś radiowej recenzji książki W 80 dni dokoła świata zwróciłem uwagę na zdanie autora, który napisał coś takiego:

Najszczęśliwszych ludzi spotkałem w biednej wsi na jednej z wysp Filipin. Nie mieli nic, ale przyjęli mnie bardzo gościnnie. Cieszyli się, że dzieci mogą chodzić do szkoły. Najgorzej było w Beverly Hills  gdzie nie mogłem się spotkać z ludźmi, bo wille były ogrodzone, a przy nich kamery, alarmy, psy itp.