Jak to ze lnem było

Już sporo dni upłynęło od zakończenia roku szkolnego. Wszyscy żyjemy na innych obrotach, bo wiadomo – wakacje. Nauczycielom zwykle pozostaje w szkole do wykonania jeszcze wiele różnych zajęć zanim rozpoczną swoje wakacje. Ja w ramach takich właśnie zajęć sięgnąłem kiedyś po katalog podręczników PWN – wiosna 2010, aby się zorientować co mają w ofercie. Znalazłem tam obszerny artykuł Witolda Kołodziejczyka  pod tytułem Pokolenie Y.  Zacząłem czytać. Już motto Toma Peters`a użyte jako wstęp brzmiało obiecująco:
„Kiedy mijam wiezienie lub szkołę, to zawsze mi żal tych, którzy tam siedzą.”
Autor tych słów jest amerykańskim ekspertem do spraw zarządzania, a to wskazuje na posiadanie przez tego pana recepty na to, co należałoby zrobić, aby ludzie w wymienionych placówkach nie budzili jego żalu. Autor cytowanego artykułu podaje wiele bardzo ciekawych charakterystyk i wyników badań, z których przytoczę tylko niektóre:
Pokolenie Y od angielskiego YOUNG – młody, charakteryzuje się tym, że:

– Ukształtowane bez wpływu starszego systemu oczekuje pochwał i natychmiastowych efektów. Młodzi często są krnąbrni, zawsze niecierpliwi. Nie szanują starszych. Lekceważą autorytety.
– Zastanawiają się, kto odpowiadał na miliardy pytań, kiedy nie było internetowych przeglądarek.
– Wychowali się na programach, w których  umiejętności uczestników podlegają szybkiej ocenie.
– Znają się na komputerach i znakomicie posługują się nowoczesnymi technologiami.
– Jest zorientowane na pracę zespołową. Uczniowie wymieniają się linkami, plikami i wszelkiego rodzaju informacjami. Tworzą społeczności i dużo się ze sobą komunikują. Potrafią wykonywać wiele zadań w tym samym czasie.
– Brak cierpliwości, a także brak umiejętności samodzielnego podejmowania decyzji sprawiają, że młodzi wymagają od nauczyciela tego samego,  co dają im rodzice. Wszystko musi byś natychmiastowe. E-mail jest za wolny. Króluje SMS. Popełniają błędy gramatyczne, ale tworzą własny język skrótów.
– Nie szanują praw autorskich. Z łatwością kopiują wszystko co im jest przydatne w tym i materiały, których używają w formie ściąg.
Czytałem z zaciekawieniem odnajdując w propozycjach autora wiele własnych doświadczeń z pracy nauczycielskiej. Pisałem tu na blogu o problemach ściągania przy użyciu telefonów komórkowych, o przeszkadzaniu w lekcjach nieustannym komunikowaniem się za pomocą SMS , o braku zainteresowania przedmiotami, które należą do obowiązkowego programu danego kierunku nauki i o wielu innych sprawach i sprawkach pokolenia Y.
Od zawsze starałem się czynić wszystko, co tylko możliwe, aby moje lekcje nie były przeładowane teorią i oby nie były po prostu nudne. Dlatego przyjąłem jako naturalne postulaty zawarte w omawianym artykule zmierzające do przebudowy systemu kształcenia w taki sposób, aby funkcja szkoły nie ograniczała się jedynie do przekazywania wiedzy, ale do przygotowania młodych ludzi do życia w przyszłości, do funkcjonowania w nowoczesnym świecie.
Autor postawił tezę : Kto powiedział, że szkołą musi być nudna?
Nudną szkołę tworzą ci, którzy nie potrafią tworzyć interesującej!
Stawia jednocześnie pytania typu: – Co zrobić, aby potencjał uczniów w posługiwaniu się technologią cyfrową wykorzystać w codziennej pracy dydaktycznej? Albo : – Co możemy zrobić my nauczyciele, aby zderzenie umiejętności uczniów z doświadczeniem nauczycieli uczyniło szkołę rzeczywistym miejscem uczenia się?
To wszystko czytałem już w wakacje. Bezpośrednio przed posiedzeniem rady pedagogicznej miałem pewną przygodę z uczniem III klasy technikum handlowego, który zgłosił się aby walczyć o pozytywną ocenę z przedmiotu towaroznawstwo. Był sam. Dałem mu kilka pytań i sporo czasu na pisemną odpowiedź, bez możliwości korzystania z telefonu komórkowego. Kręcił się i próbował różnych sposobów, aby jakoś zaliczyć. Nadeszła wreszcie pora oceny tego, co napisał. Ponieważ nie był to pokaz posiadania wiedzy wystarczającej do uznania go za zasługującego na promocję do klasy IV przeszliśmy do części ustnej, w której podobno ( jak twierdził)lepiej się czuł. Po kilku pytaniach pojawił się problem: –  Z czego wykonana jest koszula w której przyszedł.
– Z bawełny, czy może z lnu, nie wiem dokładnie – odpowiedział.
– A wiesz jak się wytwarza tkaninę lnianą, pytam.
– Nie wiem dokładnie, to jest taka roślina?
– No tak. A może wiesz z jakiej części rośliny można wytworzyć tkaninę, pytam?
– Z kwiatu? Nie wiem! Skąd mam wiedzieć, odpowiada już zdenerwowany.
– A nie czytali ci w dzieciństwie bajek, pytam cierpliwie.
– Czytali, ale jaki to ma związek z bajkami.
– Ano ma. Jest taka bajka Marii Konopnickiej: Jak to ze lnem było. Nie znasz tej bajki? Tam wszystko jest opisane z czego i jak zrobić tkaninę lnianą. Masz przecież telefon komórkowy z Internetem to możesz natychmiast przekonać się jak to z tym lnem było
– To jak mam szukać, pyta.
– Wpisz w Google.pl i hasło „Jak to ze lnem było” i zaraz się dowiesz, odpowiedziałem.
Wpisał hasło i po chwili zaczął czytać. Na malutkim ekranie telefonu komórkowego przesuwał wielokrotnie tekst i czytał z rosnącym , zainteresowaniem. Trwało to kilkanaście minut. W tym czasie kilka koleżanek zaglądało do sali, ale widząc i słysząc czytającego odchodziły bez słowa. Mój podopieczny przeczytał cały tekst bajki. Sprawdźcie sami jakie to pouczające :http://paz.most.org.pl/len/bajka1.html
– Czy teraz już wiesz jak i z czego robi się płótno lniane, spytałem.
– Teraz już wiem i będę to pamiętał na zawsze, odpowiedział.
Oczywiście, że zaliczyłem mu ten egzamin. W przyszłym roku będziemy nadal współpracować i może uda się nie dopuścić do takich zaległości, aby zaliczać przedmiot w formie egzaminu. Chciałem tylko pokazać chłopakowi, który wielokrotnie przeszkadzał w lekcjach tym, że telefonu nie wypuszczał z ręki przez co nawet raz wyrzuciłem go z klasy, że Internet to nie tylko ściągawki i rozrywka, ale też źródło wiedzy.
Gdyby udało się zrealizować tezy omawianego artykułu chociażby w części  naszych szkół, to byłoby zupełnie inne przeżywanie czasu nauki dla obydwu stron – tak nauczycieli jak i uczniów. Inne byłyby zapewne efekty tej pracy, prawda?

   

14 uwag do wpisu “Jak to ze lnem było

  1. ~Klarka pisze:

    ciekawi mnie jak teraz o tym egzaminie mówi ten uczeń, bo ja się śmieję na głos i cieszę, że chłopakowi się mimo wszystko udało, brawo za podejście do uczniów jeszcze raz!

    Polubienie

  2. ~Tatul pisze:

    Klarko , bardzo się cieszę z tego, że moja opowieść rozbawiła Cię. Ja również czekam na komentarz bohatera tej historyjki. Mam nadzieję na komentarze uczniów i nauczycieli, bo temat jest bardzo ważny.Pozdrawiam

    Polubienie

  3. ~A. Jaworska pisze:

    Nawiązują do słów „Ukształtowane bez wpływu starszego systemu oczekuje pochwał i natychmiastowych efektów. Młodzi często są krnąbrni, zawsze niecierpliwi. Nie szanują starszych. Lekceważą autorytety.” przypomina mi się cytat Oscara Wilde’a. „Starość we wszystko wierzy. Wiek średni we wszystko wątpi. Młodość wszystko wie”. Myślę, że to kwestia wychowania społecznego. Przebywając wśród wielu ludzi często naśladujemy ich odzywki, styl bycia itd. Młodzi zazwyczaj idą za głosem ludu, nie mają własnego zdania, bo to moze czynić ich outsiderami. Dziwi mnie wciąż fakt jak wiele osób olewa naukę, potrafi zająć się wieloma małoważnymi rzeczami. Nie przeczę, że rozrywka jest ważna ale co będzie za pare lat? Niezdana matura zamyka drogę na studia, to znowu powoduje mniejsze możliwości na znalezienie zadowalającej pracy. Zastanawiam się wciąż czy przypadkiem dzisiejsza młodzież nie ma jakiś klapek na oczach… Wracając do tematu „nudnej szkoły” nie da się niezauważyć, że wiele rzeczy których uczymy sie dzisiaj jest nam naprawdę niepotrzebnych. Np. z historii pierwszoklasiści uczą się podziału politycznego starożytnej Grecji. Moje pytanie brzmi: po co?! Nie wiem czy autorzy książek czy ministerstwo narzuca na nas tak absudralne wymagania posiadania definitynie nieużytecznej wiedzy z przedmiotów nieobowiązkowych na maturze. Rozumiem, że warto sie uczyć nawet dla samego siebie ale 380 stron podręcznika nie zachęca a w rzeczywistości na sprawdzianach towarzyszą nam liczne ściągi po to by tylko zaliczyć przedmiot. Do wytrałych pasuje zasada 3Z – zakuć, zaliczyć, zapomnieć. A poza tym dlaczego szkoła nie uczy nas praktycznych rzeczy? Wkońcu dominuje sucha wiedza bez żadnego pokrycia w zyciu…

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Agnieszko, bardzo dziękuję za to że wpadłaś i pozostawiłaś komentarz oddający realistyczne dziś polskiej szkoły. Jutro ma być lepsze . Może doczekasz?Pozdrawiam wakacyjnie

      Polubienie

  4. ~Brzoza pisze:

    DROID X- to cudenko techniki, po ktore mlodzi dwa tygodnie temu stali w ogromnych kolejkach. Ten telefon ma wszystko-lacznie z internetem. WSZYSTKO co oferuje wspolczesna technika. Korzystanie z niego jak i innych gadzetow- mozna polaczyc z wiedza -jak tylko sie chce. Teraz tez wielu nauczycieli korzysta z internetu, komorek- a ja napisze- ze potrzebny jest umiar ( nie tylko w jedzeniu i piciu- chociaz patrzac na super otyle spoleczenstwo amerykanskie- a teraz coraz czesciej i polskie- to niestety jest to grzech glowny). Widze zdenerwowanie, kiedy ktos jest „odlaczony” od sieci. Nerwowo nie wie co zrobic z rekami. Nie moze pisac tekstu, odbierac sms-ow. Katastrofa dla wspolczesnosci! A ja spokojnie wtedy- ide szukac budki telefonicznej w pobliskim sklepie- tak, jeszcze istnieja! A jak cos zlego dzieje sie z internetem- opanowuje nerwy- czytajac ksiazke. Jestesmy spoleczenstwem coraz bardziej UZALEZNIONYM. Mlody czlowiek- ktoremu dal Pan lekcje – „Jak to ze lnem bylo”- byc moze siegnie po lekture – nawet ta w wersji „internetowej”. Ja takich nie lubie, ale to nie znaczy,iz z nich nie korzystam. Niech uczen czyta- z czego chce i jak chce- byle czytal.Bo wiedze mozna nabyc wszedzie. Trzeba tylko tego chciec – i tego wszystkim zycze!

    Polubienie

  5. ~Tatul pisze:

    Brzozo, dziękuję za komentarz, w którym zamykasz cały problem na jaki napotykamy ucząc w szkole. Obojętne czy po tej, czy po tamtej stronie oceanu.Gdyby im chciało się chcieć. Im – czyli uczniom i nam – nauczycielom.Pozdrawiam

    Polubienie

  6. ~moniek152 pisze:

    Wspaniały ten post:)Naprawdę daje dużo do myślenia:)Jestem pewna ze po przeczytaniu tego tekstu niektórzy zrozumieją ze życie nie polega tylko na rozrywce, ale na ciągłej pracy nad sobą i swoimi umiejętnościami:)

    Polubienie

      • ~T pisze:

        Uaktualnienie.Pokolenie Y ma różne wizerunki. Wczoraj rozmawiałem z młodą kobietą, która właśnie obroniła pracę magisterską i jest już magistrem. Łącznie zajęło jej to SZEŚĆ lat nauki – w ostatnich latach połączonej dodatkowo z pracą zawodową. Jej wyczyn to zaprzeczenie tego, co mówi się o pokoleniu Y. Benadyktytńska praca wg. reguły „Ora et labora”. Nic, lub prawie nic dla siebie.Złożyłem jej serdeczne gratulacje i prośbę, aby wyhamowała i posłuchała o czym mówi ptaszek na drzewie.Uśmiechnęła się tylko.

        Polubienie

  7. ~Inna pisze:

    Witaj Tatulu:) Podoba mi się ten post:) Jest pouczający, ale dla nas dorosłych i jest wesoły:) Widzę, że MY nauczyciele myślimy podobnymi kategoriami:)) uczę co prawda w podstawówce, ale wszystkie opisane przez Ciebie punkty charakteryzujące Pokolenie Y są już spełnione na tym etapie:( W sumie jest to przerażające:( Najbardziej przeraża mnie fakt, że rośnie nam pokolenie „kopistów”. Ale są to kopiści – bezmózgowcy, bo nawet nie pomyślą, zanim coś skopiują:( Pisałam o tym u siebie kiedyś, jak młodzi ludzie bezmyślnie utwierdzają się w przekonaniu, że oni wiedzą lepiej, że oni mają rację:(( Ale to temat – rzeka i moglibyśmy go ciągnąć do bladego świtu:) Pozdrawiam serdecznie;)

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Inna, dziękuję za odwiedziny. Nauczycielskie spojrzenie na rzeczywistość towarzyszy nam codziennie. Możemy dzięki temu pokazać ludziom jak wygląda życie szkoły od wewnątrz. Nie jest to jednak temat warty polecenia przez Onet. Ludziom potrzeba innych opowieści. Promowana jest rozrywka, a nie reflekcja.Pozdrawiam życząc miłej końcówki wakacji

      Polubienie

      • ~Inna pisze:

        Ależ Onet preferuje skandale z życia szkoły:(( Im więcej skandali tym więcej poleceń:( Czy tego bloger chce czy nie:( A trolle wtedy się dopiero wyżywają:(( Ale „mi to tito”:((( Róbmy swoje tak jak najlepiej potrafimy, a wtedy nie będziemy mieć „kaca” moralnego chociaż:) Pozdrawiam w połowie wakacji:) Dlaczego końcówki ?

        Polubienie

  8. No patrz tatulu, my bez Internetu i tych wszystkich gadżetów wyszliśmy na ludzi, a teraz mamy to co mamy. Bez przeglądarki ani rusz, bez telefonu też, ale czerpana wiedza w ten sposób jest bardzo płytka mniemam. My musieliśmy wykuć na blachę temat, żeby coś tam napisać, a teraz przelecą temat powierzchownie i zaraz lecą grać w jakąś gierkę, albo siedzą godzinami na fejsie. Czy to nie smutne?

    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    • Oni też wyjdą. Ten chłopak mógł zdać, a mógł też powtarzać klasę. Otrzymał szansę i jak wiem nie zmarnował jej. Radzi sobie. Sprawdzałem dwa lata temu i okazało się że zapamiętał tamten egzamin jak i treść oraz sens bajki, którą wtedy poznał.
      Pozdrawiam Kalino

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.