Ojcowie świetują

                   

Mama zadba o kwiaty, o odpowiedni strój, o stosowny wierszyk, o wszystko co trzeba, aby Tatuś w Dniu Ojca był należycie doceniony

 

   Zbliża się doroczne święto Ojców i Ojczulków, Tatusiów i Tatulków. Mniej szumnie obchodzone od Dnia Matki, bo wiadomo Matka to … Sami wiecie jak zakończyć to zdanie. My ojcowie zostajemy poza głównym nurtem życia rodzinnego i można powiedzieć, że dzieje się tak niejako na nasze własne życzenie. Wygodnie jest nam odsyłać nasze dzieci ze wszystkim do matki, bo jesteśmy zmęczeni, bo nie mamy cierpliwości, bo życie przerasta często naszą wyobraźnię – szczególnie gdy dzieci podrastają i tracimy z nimi kontakt. A tracimy ten kontakt dlatego, że nie ma nas w życiu naszych dzieci, a przynajmniej nie ma nas wtedy, kiedy najbardziej nas potrzebują – zanim nauczą się radzić sobie bez nas. Wtedy to może już być za późno. Czy nie za ostro zacząłem kolejną opowieść? Czy nie nazbyt jednostronne są te oceny? Zastanówmy się.

   Zacznę od tego, że w archiwum tego bloga znajdziecie sporo różnych wypowiedzi na temat rodziny i to widzianej zarówno od strony rodziców jak i dzieci, od strony szkoły i społeczeństwa. Chociażby w tym tekście:

http://tatulowe.blog.onet.pl/Aby-zostac-kierowca-trzeba-zdo,2,ID345769065,n

   Przypomnę również tytuł tego bloga. Piszę przecież Tatulowe opowieści. Tatul to moja własna ksywka nadana mi przez moje córunie.

   Piszę w jakiejś części do nich i dla nich, a przy okazji dzielę się własnymi spostrzeżeniami i przemyśleniami z innymi ludźmi na szerokim forum jakie daje Internet. Fakt, że licznik wejść na blog powoli, ale pnie się wciąż w górę jest dla mnie wielką radością. To dowód na to, że w zalewie wszelakich informacji na jakie można natrafić w Internecie znajduje się jakaś liczba stałych czytelników poświęcających moim opowieściom swoją uwagę. To mnie nakręca i mobilizuje do kontynuacji działań. Otóż na tej niwie przytrafił mi się niedawno niezwykły rodzynek. Mój znajomy z Naszej-klasy, były uczeń tak ocenił moją blogową działalność:

…Przyznaje, że z Pana blogiem nie jestem na bieżąco, ale czyta się przyjemnie.  Nazwa adekwatna do zamieszczonych treści, bo rzeczywiście można poczuć się jak słuchacz opowieści ojca wracającego po ciężkim dniu do domu i dzielącego się z rodziną tym, co przeżył w ciągu dnia. Bardzo przyjemny blog. W necie jest pełno portali niosących pusty i płytki przekaz, z którego niewiele wynika. Miło poczytać Tatulowe Opowieści… Prawda, że sympatyczne słowa?

   Nie przytaczałbym tutaj tego fragmentu listu, gdyby nie kontekst w jakim moje teksty były odczytywane. To opowieści ojca powracającego z pracy…Czy to nie wskazuje na brak takich rozmów?

   Jestem nauczycielem i mam już ponad dwudziestoletnie doświadczenie w pracy z młodzieżą szkół średnich. Wobec uczniów  staram się być kimś takim jak ojciec, czy dziadek w tym pożądanym przez młodych ludzi wzorcu kogoś, kto interesuje się ich sprawami. Mam swoje satysfakcje  wynikające z pełnienia takiej roli. Nie będę teraz o tym pisał. Powiem tylko, że bardzo im brakuje takiego kontaktu. Gdy mówię im o różnych (pozalekcyjnych) sprawach, czy pozwalam sobie na dłuższe dygresje to wtedy widzę ich autentyczne zainteresowanie samą gawędą, na jakikolwiek temat. Jak wyglądają buzie takich zasłuchanych uczniów to wiedzą ci, którzy mają przyjemność pracować z młodzieżą i obserwować ich reakcje. Takich bezpośrednich relacji wyraźnie im brakuje. Nie pytam o to jakie warunki panują w ich domach, bo mógłbym być skarcony za wtykanie nosa w czyjeś prywatne życie. Wystarczy mi satysfakcja płynąca z tego, że przynajmniej w naszej szkole nie czują się obco, a nawet twierdzą, że atmosfera ekonomika jest jedną z mocnych stron naszej szkoły. Czasem jednak udaje się czegoś dowiedzieć o ich życiu przy okazji różnych, takich moich przedsięwzięć jak na przykład to z ostatniego tygodnia. Kończy się rok szkolny. Wszyscy już mają oceny, więc jest okazja na prowadzenie luźniejszych rozmów. Ponieważ zbliżają się wakacje, postanowiłem zwrócić uwagę na problem różnic w odczuwaniu szczęścia przez poszczególnych ludzi. W  tym celu wydrukowałem sobie wierszyk Adama Asnyka, aby go przeczytać i wspólnie przedyskutować, a później zawiesić go na gazetce szkolnej.

Oto on:

A. Asnyk

 

Siedzi ptaszek na drzewie…

 

Siedzi ptaszek na drzewie

I ludziom się dziwuje,

Że najmędrszy z nich nie wie
,

Gdzie się szczęście znajduje.

 

Bo szukają dokoła,

Tam gdzie nigdy nie bywa,

Pot się leje im z czoła,

Cierń im stopy rozrywa.

 

Trwonią życia dzień jasny

Na zabiegi i żale,

Tylko w piersi swej własnej

Nie szukają go wcale.

 

W nienawiści i kłótni

Wydzierają coś sobie,

Aż zmęczeni i smutni

Idą przespać się w grobie.

 

A więc, siedząc na drzewie,

Ptaszek dziwi się bardzo,

Chciałby przestrzec ich w śpiewie…

Lecz przestrogą pogardzą.

 

   Nie zamęczając nikogo tokiem analizy wiersza z wplataniem elementów psychologii pozytywnej nakazującej cieszyć się każdą chwilą, każdym doznaniem jakichś radosnych przeżyć posłużyłem się  przykładem z życia dzieci. Tak to leciało:

         Czy pamiętacie swoje wycieczki do lasu, z których przynosiliście mamusi czy tatusiowi nanizane na długą trawkę poziomeczki i wręczaliście je ze słowami: – to dla ciebie mamo, tato? Nasze szczęście to takie właśnie poziomeczki, czy jagódki nabite na trawkę. Szczęście nie spadnie na nas wraz ze spadkiem po bogatym dziadku, czy wygraną w totolotka. Szczęście to suma takich szczęśliwych momentów przeżytych i zapamiętanych.

Czy uwierzycie, że mało kto potwierdzał takie – wydawałoby się oczywiste postępowanie dziecka. Czasem ktoś mówił, że mu się takie momenty zdarzały …jak był małym dzieckiem. Teraz nie chodzą na spacery. Nie mają też komu przynosić dowodów troski i miłości, bo tata, mama  ciągle w pracy …

  Jakiś taki chłód dawało się wtedy odczuć w klasach. Samo rozumienie podnoszonych przeze mnie aspektów tak oczekiwanego przez nastolatków szczęścia wydawało się bardzo odległe od mojego.

   Czy te obrazki nie opowiadają jakiejś głębszej prawdy o tym, jak my, rodzice dbamy o relacje z dziećmi?

  Jeszcze coś o życzeniach jakie pewnie otrzymamy za dwa dni od swoich pociech. Wybrałem kilka wersji takich życzeń jakie można znaleźć w Internecie:

 

Dla taty

 

Kiedy deszcz kapie i straszy,

Gdy muszę zjeść talerz kaszy,

Gdy rower wciąż łańcuch gubi,

Gdy myślę, że mnie nikt nie lubi,

Wtedy

Przytulić się do taty muszę szybko,

Tatuś nazwie mnie zwykle

…srebrną rybką,

pożartuje, w nos da prztyczka i pomoże.

Rower jedzie,

Kasza pyszna,

A deszcz?

Niech pada sobie na dworze.

Kiedy zła wracam z podwórka,

Bo w rajstopach znowu dziurka,

Gdy mnie pani w szkole zgani,

To co robię? Też pytanie!

Wtedy

Przytulić się do mamy muszę szybko,

W jej sukience ukryć minę brzydką,

Razem z mamą zaszyjemy wstrętną dziurę,

A od jutra siedzieć w ławce będę murem.

Przytulić się do taty,

Przytulić się do mamy,

Najpewniejszy to ratunek i pociecha,

Przytulić się do mamy,

Przytulić się do taty

I już smutek, już zmartwienie,

W mig ucieka!

==================

 

Dzisiaj Dzień Taty ! Mojego Taty ! I wszystkich Ojców na świecie ! Niosę dla Taty z ogródka kwiaty… Zarzucę Tacie na szyje cieple ręce… Powiem do ucha : Tatku, posłuchaj… Chce Cię uściskać…nic więcej

 

… gdy opowiadasz mi bajeczki.

Lubię gdy na kolanach mnie sadzasz

i na każdą psotę zawsze się zgadzasz.

Lubię gdy uśmiechasz się do mnie,

po prostu kocham Cię ogromnie

 

 

Dziękuję Ci Tato za serca pogodę

A kiedy dorosnę to Cię nie zawiodę

 

Dziękuję Ci za to,

Że dopasowywałeś swoje życie do mojego.

Dziękuję za poczucie,

Że nie ma dla Ciebie na tym świecie nic droższego,

Niż nasza miłość

(Oprócz Twojej miłości do mojej Mamy).

Dzięki Tobie czuję się chcianym dzieckiem,

Potrzebnym i wartościowym człowiekiem.

Dziękuję Ci za to, że jesteś.

—————————-

Tatku – Ty mnie życia uczyłeś

wszystko, co miałeś mi poświęciłeś

nikt nie ofiaruje nigdy mi więcej

dziś Ci, więc daję serce w podzięce

——————–

Za Twe czułe serce, za mądre nakazy

w dniu Twojego święta dziękuję – sto razy!

 

Choć jestem duży – bez swego Taty

bez przerwy wpadałbym w tarapaty…

Kiedy więc przyjdą jakieś kłopoty

od razu Tacie oznajmiam o tym…

A wtedy zaraz łatwiej i prościej uda się

wybrnąć z wszelkich trudności…

 

   Wybrałem takie jedynie życzenia, które oddają naturę zapotrzebowania naszych dzieci na to, czego im najczęściej brakuje. To wymaga przemyślenia i jest możliwe do skorygowania. Ciągle jeszcze jest na to czas. Nasze dzieci, nawet jeśli mają już po 40 lat ciągle mają w sobie wystarczająco dużo dobrej woli, aby nam wybaczyć zaniedbania i zrozumieć ich przyczyny, aby się pojednać z nami.

  W cytowanej już na blogu książce: List do Ojca  będącej zbiorem nadesłanych do redakcji Gazety Wyborczej listów napisanych, ale nigdy nie wysłanych listów do swoich ojców czytamy:

   Mamy problem z ojcami. Zleciliśmy sondaż. Aż 92 proc. ankietowanych Polaków oceniło, że ojcowie powinni angażować się w rodzinę na równi z matką. Ale – pytani, czy tak jest – najczęściej zaprzeczali.

…badani pamiętali, że w dzieciństwie o problemach mogli rozmawiać tylko z matką, z ojcem – prawie wcale. Jedynie w jednym ojcowie mieli przewagę – częściej bili.

…ten problem z ojcami mamy wszyscy – bez względu na wiek, wykształcenie, pochodzenie, stan majątkowy, światopogląd.

Wyszło, że z ojcem najczęściej jest tak, że go nie ma. Nawet jeśli jest!

  nic nie ujdzie uwadze dzieci. Zapamiętają wszystko, najdrobniejsze nawet kłamstwo, nieszczerość, brak wiary, chwilę wahania. Ale zapamiętają każdy spacer, rozmowę, pocałunek, bajkę opowiedzianą na dobranoc. Zapamiętają co najważniejsze.

Nawet jeśli od ojców dostały tylko życie.

 

Wszystkim Ojcom, Ojczulkom, Tatusiom i Tatulkom najlepsze życzenia z okazji Ich święta

Tatul