Pożegnanie Jarosława

Krzyknąłem wtedy przez okno: – Jarek ! Zatrzymał się na chwilę abym mógł zrobić to zdjęcie.  Dzięki temu mam co dzisiaj pokazać, gdy piszę o nim.

Przed godziną wróciliśmy z pogrzebu. Pożegnaliśmy Go w doborowym towarzystwie jego kolegów strażaków i setek ludzi, którzy odczuwali potrzebę, aby oddać mu tę ostatnią przysługę. Walczył z chorobą z taką samą determinacją jak walczył z pożarami, skutkami powodzi czy innych klęsk żywiołowych. Nie poddawał się do końca. Snuł plany na przyszłość, ale inaczej było mu pisane – jak pięknie mówili żegnający go księża, czy Poseł na Sejm, Członek  Zarządu Głównego Ochotniczych Straży Pożarnych  Mirosław Pawlak. Nie chorował długo. Nagłe – jak to zwyczajowo bywa – ujawnienie faktu poważnej choroby przyszło w tym samym czasie, co ślub jego młodszej córki Magdy. Tragedia osobista jaką wtedy przeżywał poruszyła mnie do tego stopnia, że opisałem przejmujący ból Jarka w moim poście Płacz z plączącymi…Zapraszam do przeczytania: https://tatulowe.wordpress.com/2009/09/27/placz-z-placzacymi/ 
Pisałem tam m.in.: wesele miało jednak swój indywidualny rys. Nie wiem czy wszyscy goście, ale najbliżsi wiedzieli o chorobie dręczącej ojca panny młodej. Siedząc blisko widzieliśmy z jakim bólem przychodził kilkukrotnie tej nocy z pokoju hotelowego do sali , aby pełnić swoją rolę ojca weselnego. Zatańczył kilka razy z panną młodą i najbliższymi, pozował do zdjęć ale chociaż bardzo się starał, to trudno mu było ukryć ból i to, co pewnie kołatało mu się po głowie przed zbliżającą się wizytą w szpitalu. Wszyscy byliśmy przygnębieni tą sytuacją, nie wyłączając młodych. Żegnając się z młodymi jeszcze raz życzyliśmy im szczęścia, a choremu wiary w szybki powrót do zdrowia.
    Objaśniając na końcu opowieści tytuł posta  Płacz z płaczącymi napisałem wtedy, że pomysł: zaczerpnąłem ze źródeł kościelnych. Tekst dotyczy  prawdziwej miłości, która płacze z płaczącymi i cieszy się z cieszącymi. Czy to nie tak, jak w tej rodzinie na weselu się stało?

Będziemy wspierać jedna i drugą stronę w dążeniu do celu.

Jarku będzie dobrze!!! Trzymaj się! 

PS.
Interesowaliśmy się przebiegiem tej walki o powrót do zdrowia. Cieszyliśmy się widząc go jak starym zwyczajem aktywnie uczestniczył w obrzędach Świat Wielkanocnych zapewniając udział druhów strażaków w warcie honorowej przy Grobie Pańskim, czy w czasie Drogi Krzyżowej na ulicach naszego miasteczka. Wspierany siłami całej rodziny nie dał jednak rady. Dzisiaj usłyszeliśmy o nim bardzo dużo dobrego, bo kościół jest ostatnim chyba miejscem, gdzie człowiek prawy, oddany rodzinie i służący ludziom potrzebującym pomocy może otrzymać choćby pośmiertne zadośćuczynienie. Jest to ciągle istotny przykład pożądanego społecznie postępowania i wzywania do naprawy naszych różnych wad, zaniedbań czy zaniechań. Szczególnie, że płynie to z miejsca, gdzie okresowo przypomina się nam słynne : – memento mori pamiętaj, że musisz umrzeć, a całkiem często sami sobie stawiamy pytania o to, – czy my sami jesteśmy gotowi do przejścia na drugą stronę? Jarek ma to już za sobą. On wyprzedził nas w drodze do lepszego świata. Będzie już stamtąd doglądał swoich spraw.

   Piszę te słowa, również po to aby przypomnieć inny jeszcze, a pominięty dzisiaj zupełnie wymiar jego życiowych dokonań.

Widziałem w kościele dużo osób związanych z byłą już (niestety) Gminną Spółdzielnią „Samopomoc Chłopska” w Bogorii, w której przez wiele lat był Wiceprezesem, a później Prezesem Zarządu. Ja Go do tej spółdzielni przyjmowałem w grupie czterech stażystów, którzy podobnie jak ja postanowili się związać z naszą miejscowością. Tu się pożenili, osiedli na stałe i wrośli w miejscowe społeczeństwo stanowiąc silne jego filary.

Zaczynali w czasach niezwykle trudnych i pracując często za marne grosze budowali przyszłość firmy. Firma nie wytrzymała konkurencji prywatnego handlu i upadła, ale załoga przechowała w sobie pozytywne wspomnienia z tamtych lat i przybyła pożegnać swego kolegę i byłego szefa. 

Ja sam widząc niektóre twarze po raz pierwszy od wielu lat postanowiłem dodać do sylwetki Jarka jeszcze i ten element biografii.

   Cześć Jego pamięci !!!