Życzenia dla Polski

    

                Życzymy, życzymy…

 

   Napotkałem kiedyś na anonimowy projekt (chyba) kartki okolicznościowej z życzeniami dla Polski. Zrobiłem jej zdjęcie i teraz, po raz kolejny pokazuję ją światu jako przykład myślenia o sprawach Polski tak samo jak o naszych własnych relacjach z kimś bliskim, komu wysyłamy okolicznościową kartkę z życzeniami.

   Okazja do składania życzeń jest wyjątkowa. Kończy się kampania wyborcza. Kandydaci jeszcze tu i tam wpadają, coś przecinają, coś otwierają, wręczają jakieś odznaczenia bo każdy pretekst dobry, by coś zadeklarować, coś obiecać, uszczypnąć konkurenta – jednym słowem wbić się w świadomość wyborcy i nakazać mu skreślenie kratki właśnie przy jego nazwisku. Pięknie brzmią hasła wyborcze umieszczone na plakatach i transparentach, które do nas na prowincję dopiero teraz zaczynają napływać. Najważniejsza jest Polska ; Zgoda buduje ; Polsce potrzebna jest zmiana : Polacy muszą skupić się na swoim dobrobycie; Bogaci Polacy to silna Polska; Polska może stać się dla Europy tym czym Kalifornia dla USA.

   To tylko wezwania ze strony tych najbardziej liczących się w rankingach. Inni też walczą do ostatka, bo jak wcześniej pisałem…Wygra jeden, ale wygrani będą wszyscy. To co teraz się odbywa to tylko uchwycenie przyczółka w walce zaplanowanej na jesień. Walce o prawdziwą władzę w parlamencie, w samorządach, w rządzie i na wszystkich stanowiskach, które po tych wyborach będą przewietrzane, aż do samego dołu. Tam wprowadzi się swoich ludzi, aby mieć zaplecze polityczne, organizacyjne, a również i ekonomiczne do kolejnych rozdań, w kolejnych wyborach.

   Teraz potrzebny jest im nasz głos. Bądźmy patriotami i przede wszystkim głosujmy. Bądźmy jednak krytyczni wobec haseł i osób, które je głoszą. Warto dać odpór złotoustym demagogom, tak jak zrobili to choćby Słowacy i Czesi w niedawno zakończonych tam wyborach i wybrać takiego reprezentanta naszych aspiracji, który nie obiecuje gruszek na wierzbie, a mimo tego pomoże nam poczuć się obywatelami świata. Chcemy żyć godnie i dostatnio i nie ma w tym nic dziwnego. Bierzmy jednak pod uwagę ograniczenia jakie zafundowali nam poprzednicy dzisiejszych cudotwórców, którzy potężnie zadłużyli nasz kraj. Zobaczcie zresztą sami:

 

Przeliczmy to na nasze złote. Czy stać nas na życie na kredyt, albo lepiej – na koszt naszych dzieci, którym przyjdzie spłacać nasze dzisiejsze rozpasanie?

   Zdajmy sobie ponadto sprawę co dzieje się w Grecji, Portugalii, Hiszpanii, a ostatnio we Francji, które już wdrażają programy oszczędnościowe wywołując protesty tłumów ludzi wychodzących na ulice, aby bronić nabytych praw. Nam Bruksela postawi, lub już postawiła  te same warunki. Podejrzewam tylko, że władze ogłoszą je już po wyborach, aby nie psuć efektu kiełbasy wyborczej, którą nas częstują kandydaci. A my lubimy tych co dużo obiecują, prawda?

   Życzymy Ci Polsko tego wszystkiego co ujął na kartce jakiś emigrant, a nawet jeszcze więcej, według własnego życzenia. Ja życzę Ci jeszcze roztropnych i odpowiedzialnych wyborców. Niech każdy wybierze tak jak mu serce dyktuje, ale nich idzie do wyborów i odda swój cenny głos. Dzięki temu nie będziemy pozbawieni wpływu na najważniejsze dla kraju rozstrzygnięcia na całe długie pięć lat, a może i na dziesięć czyli dwie kadencje.

Przeczytajmy jeszcze ten wiersz Jonasza Kofty. Wiele on mówi o stosunku zwykłego obywatela do swojej OJCZYZNY. Warto zadać też sobie przy okazji pytanie: – czy my moglibyśmy tak jak on określić swoją relację z Ojczyzną?

 

 

 Jonasz Kofta

W moim domu

Tyle lat jesteśmy razem, miłą, wybacz
Ale wszystko tak jak trzeba chyba nie jest
Gdy musimy się codziennie przekonywać
Że ty dla mnie, ja dla ciebie, istniejemy

Przecież nie mam żadnej innej poza tobą
I mieć nie chcę, tyś jest wieczna i jedyna
Naszym sercom zagroziła, tak jak słowem
Niedokrwistość, zniechęcenie i rutyna

To normalne, że chcesz mieć nareszcie spokój
A na wiosnę grządki zasiać i zagrabić
Ale wiesz, bywają różne pory roku
A tak życia jak tapczanu nie ustawisz

Kiedy niebo nad głowami ciąży chmurnie
Twoje oczy wciąż mnie śledzą niespokojnie
Ja dla ciebie chyba zawsze byłem durniem
Co nic nie wie, nic nie czuje, nic nie pojmie

Nie ma takiej gorzkiej prawdy, moja miła
Która dla mnie byłoby nie do zniesienia
Jeśli rzecz nam jaka serca podzieliła
To naiwne i tchórzliwe przemilczenia

Póki czas, lepiej otwarcie ze mną pomów
Zanim w złości lepszy numer ci wykręcę
Chyba prawo mam, by w moim własnym domu
Więcej w oczy mi patrzono, mniej na ręce
Wiem na pewno, że ze sobą zostaniemy
Chociaż życie nam układa się nieprosto
Nie możemy rozstać się trzasnąwszy drzwiami
Moja miła, moja droga
Moja Polsko